Chłopaka, o którym piszę znam od bardzo dawna. Jest to typ porządnego faceta, który zawsze miał spore problemy z "bajerowaniem" kobiet. Był we mnie bardzo zakochany, długo - parę lat. Ale ja dosyć szybko go odrzuciłam. Najprawdopodobniej przez jego ówczesną nieśmiałość w męsko-damskich relacjach, oraz fakt, że mimo tego, iż cały czas był przy mnie to nie potrafił zrobić odważniejszego kroku. Ja spotykałam się w tym czasie z różnymi niewypałami. On w końcu zaczął być z inną dziewczyną. Zmienił się przy niej co nieco. Dojrzał, nabrał pewności siebie. A ja po wielu przygodach przekonałam się, że szczęścia szuka się daleko podczas kiedy ono jest na wyciągniecie ręki. Wiem, że kiedyś poszedłby za mną na skraj świata, ale teraz jest w związku od dłuższego czasu. Jest im razem dobrze. Jednak w dalszym ciągu widzę, że jego atencja jest skierowana na mnie. Choć wiem, że powiedział komuś, iż ma już za sobą etap "mnie".
Wiem, że gdyby tamta dziewczyna go nie wychowała może nie patrzyłabym na niego teraz w ten sposób. Jednak zdałam sobie sprawę, że on jest takim facetem jakiego chcę i potrzebuję... Oboje musieliśmy się trochę zmienić. Co mam robić?
Podobne tematy
Bardzo częsty scenariusz. Pamiętaj, Ty go nie wybrałaś, ma inną, na pewno nie powinnaś ingerować w jego związek. Widać zbyt późno się obudziłaś.
3 2013-09-07 23:33:10 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2013-09-07 23:33:50)
Nic.
To tak nie działa, ze karzesz komuś spadać, a potem się Ci coś odwidzi,to możesz wyciągnąć go jak królika z kapelusza.
Teraz to on ma już inne życie, a Ty jesteś inną osobą. Tamto należy do przeszłości. No to chyba, że on by do Ciebie przyszedł sam z siebie. Ale na to się nie zanosi.
We mnie też się kochał taki nieśmiały z 8 lat temu. Dzisiaj byłabym zainteresowana, bo umiałbym docenić jego zaangażowanie i dobry charakter. Wtedy mnie to guzik interesowało. No i co. Mam się do niego odezwać po tym czasie, mówiąc"hej,dojrzałam i mi się zmieniło, może jednak będziemy razem?". Kiedy on wzdychał przez półtora roku do księżyca to go zignorowałam, ale teraz z powodu braku opcji to bardzo chętnie?. No sorry....A gdyby ktoś z Tobą by tak postąpił to byłabyś szczęśliwa?
4 2013-09-07 23:42:42 Ostatnio edytowany przez annakarenina1989 (2013-09-07 23:49:49)
Nic.
To tak nie działa, ze karzesz komuś spadać, a potem się Ci coś odwidzi,to możesz wyciągnąć go jak królika z kapelusza.
Teraz to on ma już inne życie, a Ty jesteś inną osobą. Tamto należy do przeszłości. No to chyba, że on by do Ciebie przyszedł sam z siebie. Ale na to się nie zanosi.
We mnie też się kochał taki nieśmiały z 8 lat temu. Dzisiaj byłabym zainteresowana, bo umiałbym docenić jego zaangażowanie i dobry charakter. Wtedy mnie to guzik interesowało. No i co. Mam się do niego odezwać po tym czasie, mówiąc"hej,dojrzałam i mi się zmieniło, może jednak będziemy razem?". Kiedy on wzdychał przez półtora roku do księżyca to go zignorowałam, ale teraz z powodu braku opcji to bardzo chętnie?. No sorry....A gdyby ktoś z Tobą by tak postąpił to byłabyś szczęśliwa?
Masz totalną racje. Wiesz to nie jest tak, że "nagle" mi się odwidziało. My mamy kontakt, kumplujemy się. Sama nie wiem kiedy to do mnie dotarło, ale przyszedł moment... po prostu poczułam, że wszyscy faceci na jego tle są tacy... nie do końca. Nie miałam zamiaru ingerować w ich związek, nie miałabym takiego tupetu. Pozostaje mi mieć nadzieję, że wszystko się dzieje po coś i że spotkam kogoś równie wartościowego i teraz już będę mądrzejsza. I to nie jest tak, że panuje u mnie "brak opcji" tylko, że żadna mi nie odpowiada w porównaniu do niego;/ Nie nie byłabym szczęśliwa gdyby ktoś tak ze mną postąpił.
A mnie zastanawia czy to nie jest trochę tak że jak był na wyciągnięcie ręki, to Cie nie interesował aż tak bo byłaś pewna że sobie gdzieś tam czeka i w razie jak Ci się zachce to go "weźmiesz", a wolałaś tych co stanowili troszkę większe wyzwanie... A teraz nie tyle dojrzał czy nabrał pewności siebie co po prostu okazało się że jakaś inna go "wzięła". Do tej pory (przez nieśmiałość m.in.) nie wydawało się by mógł być atrakcyjny dla innych kobiet. Co to za facet co go dziewczyny nie chcą... A teraz okazuje się że ktoś chce - więc automatycznie "jest więcej wart".
Do tej pory (przez nieśmiałość m.in.) nie wydawało się by mógł być atrakcyjny dla innych kobiet. Co to za facet co go dziewczyny nie chcą... A teraz okazuje się że ktoś chce - więc automatycznie "jest więcej wart".
uwielbiam kobiece myślenie ![]()