netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Legalizacja Cannabisu :-)

39 odpowiedzi5 425 wyświetleńzałożony przez cyniczna, 18.09.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

1

Temat: Legalizacja Cannabisu :-)

Ostatnimi czasy bardzo dużo mówi się o legalizacji marihuany w Polsce - marsze Wyzwolenia Konopii, pisma do urzędów i tak dalej...

Jesteście za? A może przeciw? Dlaczego?

Moim zdaniem jak najbardziej powinno się zalegalizować "ziółko", bardzo przyjemna rzecz i co najważniejsze nieszkodliwa w takim stopniu jak np. tytoń.

2

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

taaaa, oczywiście....super pomysł. Po prostu genialny.
Zalegalizujmy marichuanę, amfę. Wyraźmy też zgodę na pedofilię i gwałt.
Rewelacyjnie.

3

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

Nie sądzę, aby legalizacja marihuany była dobrym pomysłem. Po dopalaczach mieliśmy dowód jak bardzo niedojrzałą mamy młodzież i ile problemów z tego wynikło. Nie chciałabym aby mój syn jak będzie nastolatkiem miał łatwy dostęp do narkotyków, a nie mamy gwarancji co by się stało po zalegalizowaniu marihuany, czy nie zaostrzyłoby to apetytu na legalizację innych narkotyków.

4

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

Jestem przeciwko ćpaniu.
Zacznie się od lżejszych, skończy na cięższych.
Uzależnić się jest łatwo, a wyjść z tego świństwa o wiele trudniej.

5

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

Byłabym za legalizacją marihuany, gdyby nie była ona celowo (a niestety tak się teraz dzieje) zanieczyszczana chemicznymi świństwami.

6

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

Jestem całkowicie na nie.

Poznałam trzy osoby, które od dłuższego czasu paliły zioło codziennie, i miały kisiel zamiast mózgu. Kompletna cofka w rozwoju, zniszczenie komórek nerwowych, nie umieli sklecić jednego sensownego zdania i cały czas mieli idiotyczny uśmieszek na twarzy. Powiecie - ale przecież nie mówimy o paleniu codziennie, tylko o takim "od czasu do czasu". Myślę, że jeśli częste palenie tak szkodzi, to znaczy że ten narkotyk sam w sobie musi być szkodliwy. Poza tym nie nakażesz nikomu, żeby palił rzadko - jak będzie legalne, to będzie legalne. Ja nie chcę żyć w jeszcze głupszym społeczeństwie niż obecnie wink To już w ogóle byłaby idiokracja.

7 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2011-09-23 19:00:18)

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)
Anemonne napisał/a:

Poznałam trzy osoby, które od dłuższego czasu paliły zioło codziennie, i miały kisiel zamiast mózgu. Kompletna cofka w rozwoju, zniszczenie komórek nerwowych, nie umieli sklecić jednego sensownego zdania i cały czas mieli idiotyczny uśmieszek na twarzy.

Ej, przecież to jest charakterystyka Bednarka wink

8

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

NIE jestem za.
Była już akcja z dopalaczami, wystarczy.

9

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

A ja jestem na tak. Niedojrzała młodzież? Przepraszam, ale ta nasza "niedojrzała młodzież" jest skutkiem błędów wychowawczych rodziców. Poza tym moim zdaniem akcja z dopalaczami była robiona mocno pod publiczkę - setki tysięcy młodych ludzi przeszło obok nich całkowicie obojętnie.

Nie przemawia do mnie tez argument że regularne, częste palenie wyniszcza organizm - chociaż najprawdopodobniej tak się dzieje. By używać tego argumentu "ochrony zdrowia" należałoby najpierw zdelegalizować wszystkie inne używki - ogólnie znane sa dane na tema zależności między paleniem papierosów a rakiem płuc czy skutkach nadużywania alkoholu.

10 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-28 20:44:18)

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

Kto chce to i tak kupi i będzie używał.
Legalizacja byłaby zagrożeniem dla szarej strefy, na której zarabiają gangsterzy.
A pamiętacie czasy prohibicji?
Zbanowana pani Juliette moim zdaniem przesadza.
Alkohol i papierosy może też postawić w jednym szeregu ze zboczeniami?


ps. jestem na tak a to jaką mamy i będziemy mieć młodzież zależy od nas między innymi jako rodziców..już jak będę tym ojcem to zrobię co w mojej mocy by oleju nalać i być autorytetem
wink

11

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)
młody-stary napisał/a:

Kto chce to i tak kupi i będzie używał.
Legalizacja byłaby zagrożeniem dla szarej strefy, na której zarabiają gangsterzy.
A pamiętacie czasy prohibicji?
Zbanowana pani Juliette moim zdaniem przesadza.
Alkohol i papierosy może też postawić w jednym szeregu ze zboczeniami?

A co komu szkodzi ustawianie w jednym szeregu? smile Dobrze, wiem. Szkodzi tym, którzy część szeregu chcą akceptować, a innej części szeregu nie chcą akceptować, wtedy możliwość stworzenia takiego szeregu ich boli. smile

Natomiast pani Juliette chodziło o pewną REGUŁĘ. Jeśli argumentacja za legalizacją ma postać "legalizacja jest zagrożeniem dla szarej strefy, gangsterów", to czy nie można tak samo argumentować legalizacji handlu ludźmi? Póki co sprzedaje się kobiety do domów publicznych nielegalnie i pewnie państwo traci wielkie pieniądze. A gdyby handel był legalny, wpływy do budżetu mogłyby być znaczne! I uderzy się silnie w szarą strefę.

Argument albo jest dobry, albo tylko udaje dobry. smile W moim odczuciu powyższy udaje. smile
Jeśli bowiem coś jest nielegalne z pewnych POWODÓW (a nie "bo tak sobie ustalimy"), to obecność szarej strefy tych powodów nie likwiduje. Jeśli działania gangsterów są problemem, należy walczyć z gangsterami. Odbieranie im zysków owszem, będzie uderzeniem w nich, ale jednoczesna legalizacja będzie ignorowaniem wspomnianych powodów tworzenia zakazu.

Zwolennicy legalizacji tworzą propagandę zakazanego owocu, czyli zabronione=dobre.
Natomiast w prostszej i uczciwszej wersji istnienie zakazu jest po prostu informacją, że jest czego zakazywać i są powody zakazywania. W tym względzie zakaz, reguła, ma znaczenie, gdyż kształtuje poglądy. Wszelka dowolność powoduje, że ludzie się gubią. O znaczeniu reguły pisał Kołakowski, ale nie podam teraz dokładniej tytułów. Pisał nie raz, ale nie chcę zgadywać gdzie, a przeczytać warto wszystko.

Rozsądnie stosowane narkotyki nie szkodzą (czy może: nie bardziej niż coś innego). Tak, wszystko stosowane rozsądnie jest świetne i nieszkodliwe. Ale nie jest możliwe, by w świecie bez reguł cokolwiek było stosowane rozsądnie. smile
Należy sobie więc jasno powiedzieć, że zwolennicy legalizacji chcą:
a) przyćpać
b) zaleźć za skórę jej przeciwnikom
i nic dobrego z ich działań nie wyniknie (bo z a) i b), czy stosowanych oddzielnie czy razem, nic dobrego nie wynika). wink

12

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

jestem na nie.
po co legalizować, jak to wszystko jest i tak na wyciągnięcie ręki. u nas w okolicy na męskim wieczorku panowie sobie 'przyćpali' po czym jeden musiał jechać odebrać dziecko ze szkoły. wsiadł za kółko , zabił siebie i dziecko.
kisiel zamiast mózgu. wiele jest takich historii, po prostu człowiek głupieje, nie, nie widze potrzeby legalizacji.

13 Ostatnio edytowany przez november (2011-10-31 22:26:18)

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

Są ludzie, którzy na tyle sobie folgują, że zaczynają palić dzień w dzień, a potem zaczynają "bawić" się w coś innego. Wątpię jednak, by legalizacja trawy mogła aż tak diametralnie zmienić liczbę palących, popalających, czy wpadających w najgorsze bagno. Dostęp jest i tak - czy legalne czy nielegalne. Mnie przeraża, że ludzie lubią się tak oszukiwać. Liczne badania wskazują konkretne dane co do ofiar palenia papierosów. Dlaczego nie żądacie delegalizacji? Obecnie nie ma już prawie ludzi, którzy gdzieś "blisko" nie mieliby przypadku jakiejś choroby związanej z paleniem, czy to w dalszej, czy bliższej rodzinie, czy u znajomych, lub znajomych znajomych. Każdy o tym słyszał. Cóż, prawda jest taka, że właśnie debaty i wręcz dywagacje, powiedziałabym, nad trawą to tak na prawdę mydlenie oczu. Za szlugami stoi lobby, za trawą nie.
Mój osobisty stosunek do trawy jest chyba raczej bardziej na nie, jednak biję się ciągle z myślami, bo znam wiele osób, które lubią od dzwona zapalić i nie przeszkadza to im być normalnymi, odpowiedzialnymi i inteligentnymi ludźmi. Oczywiście należy pamiętać, że człowiek po trawie już nie jest trzeźwy, jak ktoś po piwie stąd nie powinien np. wsiadać za kółko. Ale to nie zależy już od tego czy pali trawę, czy pije alkohol, tylko od tego, czy wie, że nie siada się "pod wpływem".
Poza tym - sory, uważacie, że można komuś zabraniać upalać się ziołem, ale jednocześnie sądzicie, że każdy ma prawo do tego by pić albo kopcić 3 paczki dziennie. Czegoś mi tu brak - konsekwencji.

Legalne to legalne i nie można komuś wtedy mówić, by palił mniej... A jak jest z papierosami? Są środki, które mają je ograniczać. Pierwsze z brzegu podnoszenie cen (można ominąć, jak każdy przepis), przez akcje uświadamiające i edukację społeczeństwa, która może, ale nie musi czegoś dać. Jeśli ludzie mogą się truć i to całkiem legalnie, to wtedy wszystko jest ok. (kłania się wątek "świadomych palaczek").

14 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-31 22:48:35)

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

No widzisz heathcliff,  piszesz o handlu ludźmi w ramach prostystucji.
Jakby prostytucja była legalna, handel ludźmi mógłby ucierpieć, bo po co?
Równie dobrze mógłbyś napisać, że jakby praca biurowa była nielegalna to by ludzi do niej porywano?

Shanty napisał/a:

jestem na nie.
po co legalizować, jak to wszystko jest i tak na wyciągnięcie ręki. u nas w okolicy na męskim wieczorku panowie sobie 'przyćpali' po czym jeden musiał jechać odebrać dziecko ze szkoły. wsiadł za kółko , zabił siebie i dziecko.
kisiel zamiast mózgu. wiele jest takich historii, po prostu człowiek głupieje, nie, nie widze potrzeby legalizacji.

No tak, tylko legalnie może igły byłyby wysterylizowane a tak to niech mają AIDS i HIV(wbrew obiegowym opiniom to nie jest to samo).
Aborcja też niech będzie przeprowadzona tępymi narzędziami u amatorów, którzy mogą zagrażać życiu.
Masz rację, po co legalizować.

November, liczby używających może by nie zmieniła, lecz liczbę gangów - całkiem możliwe.

15

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

No właśnie to akurat miało mieć taki wydźwięk, bo ogólnie na wątku dominuje raczej przekonanie, że jeśli trwa bedzie legalna, to zaraz zaroi się od upalonych dzieci i młodzieży.

16

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

Ja jestem za legalizacją. Moim zdaniem nie zmieni to ilości osób palących. Żyjemy w czasach, gdzie zakup zielonego jest tak łatwy, jak zakup piwa bez dowodu. Więc po co zabraniać czegoś, co i tak jest dostępne na każdym kroku?
Na pewno duża część naszych podatków, nie szła by na utrzymanie więźniów osadzonych za posiadanie 0,5- 2g marihuany. Ilu chłopaków siedzi za handel narkotykami? Ile wyroków pada za samo posiadanie? A dzienne utrzymanie więźnia, kosztuje więcej, niż warty był towar, który miał Kowalski przy sobie. Śmieszne.
Ostatnio w radio mówili o legalizacji w Czechach. z przeprowadzonych badań, (nie mam pojęcia jak oni to liczą)wynika, że nie wzrosła liczba osób palących trawkę. Ale za to jest dużo mniej  osób karanych za posiadanie.
A poza tym, marihuana w wielu krajach jest zalecana przy nie których chorobach.

17

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)
Plinka napisał/a:

Ja jestem za legalizacją. Moim zdaniem nie zmieni to ilości osób palących. Żyjemy w czasach, gdzie zakup zielonego jest tak łatwy, jak zakup piwa bez dowodu. Więc po co zabraniać czegoś, co i tak jest dostępne na każdym kroku?
Na pewno duża część naszych podatków, nie szła by na utrzymanie więźniów osadzonych za posiadanie 0,5- 2g marihuany. Ilu chłopaków siedzi za handel narkotykami? Ile wyroków pada za samo posiadanie? A dzienne utrzymanie więźnia, kosztuje więcej, niż warty był towar, który miał Kowalski przy sobie. Śmieszne.
Ostatnio w radio mówili o legalizacji w Czechach. z przeprowadzonych badań, (nie mam pojęcia jak oni to liczą)wynika, że nie wzrosła liczba osób palących trawkę. Ale za to jest dużo mniej  osób karanych za posiadanie.
A poza tym, marihuana w wielu krajach jest zalecana przy nie których chorobach.

Poprosze linka na ten temat. Bo naprawde trudno mi uwierzyc ze jakis lekarz bedzie legalnie na chorobe zalecal marihuane w cywilizowanym swiecie.

18

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

A tak z ciekawości, jak by wyglądała ta legalizacja? Będą sklepy z marihuaną i sprzedawcy będą pilnować, by zioło trafiało tylko do osób pełnoletnich? Czy taki "chłopak", jak pisze Plinka, a po mojemu bezduszny dupek bogacący się na czyimś nieszczęściu (nałogu = chorobie) będzie mógł włamać się na teren każdej szkoły, sprzedać narkotyk osobie nieletniej, i nikt nie będzie mógł pociągnąć go do odpowiedzialności?

19 Ostatnio edytowany przez november (2011-11-02 09:47:25)

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)
BabaOsiadła napisał/a:

A tak z ciekawości, jak by wyglądała ta legalizacja? Będą sklepy z marihuaną i sprzedawcy będą pilnować, by zioło trafiało tylko do osób pełnoletnich? Czy taki "chłopak", jak pisze Plinka, a po mojemu bezduszny dupek bogacący się na czyimś nieszczęściu (nałogu = chorobie) będzie mógł włamać się na teren każdej szkoły, sprzedać narkotyk osobie nieletniej, i nikt nie będzie mógł pociągnąć go do odpowiedzialności?

W Holandii są tzw. coffee shopy.
A co, facet sprzedający piwo nieletnim to nie bezduszny dupek? Ilu jest takich? W kraju, takim jak nasz, w którym pije się tak dużo i tak wiele osób ma problem z alkoholem? No i czy pijany nastolatek jest lepszy od upalonego? Sięgamy chyba już kwestii tego w jaki sposób państwo spełnia swoją rolę. Jak mniemam w państwie liberalnym, jakim jest Polska, zadanie władz nie polega na zakazywaniu takich rzeczy, o których decydować powinni sami jego dorośli obywatele, tylko dbać o to, by ci, którzy jeszcze dorośli nie są nie robili tego, czego zabrania prawo.

Poza tym, jak to włamać? Po co się włamać? Każdy, kto ma ochotę sobie kupić coś do spalenia wie dokładnie gdzie kupić, od kogo dostać. Tym bardziej kiedy sprzedaż byłaby legalna nikt nie miałby po co się gdziekolwiek włamywać.

Ale można sobie mydlić oczy. To nie legalizacja czy delegalizacja jakiegoś środka - marihuany, tytoniu czy alkoholu -, tylko styl życia, wychowanie i wiele innych czynników sprawia, że ludzie - nie tylko młodzi - sięgają po używki.

Przecież dajmy na to legalny alkohol dla ludzi w wielu krajach wcale nie jest równoznaczny z tym, że trzeba co dzień coś wypić, albo się nawalić. Kwestia umiaru i oczywiście wychowania. Dlaczego podejście do trawy miałoby być inne?

20

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)
november napisał/a:

A co, facet sprzedający piwo nieletnim to nie bezduszny dupek?

Oczywiście, że dupek, czy gdzieś napisałam, że nie? yikes

november napisał/a:

No i czy pijany nastolatek jest lepszy od upalonego?

Pewnie, że i to, i to jest, łagodnie ująwszy, smutne. Ale znam paru alkoholików i parę osób palących codziennie trawkę. Z alkoholikami można normalnie porozmawiać, no chyba że są pijani do tego stopnia, że bełkoczą i nie idzie ich AKUSTYCZNIE zrozumieć. A ci, którzy palą, to chodząca porażka intelektualna, zdania nie potrafią sklecić - a zanim zaczęli palić, byli bardzo inteligentnymi młodymi ludźmi. (Wiem, nie chodzi o to, żeby pić/palić codziennie - ale na podstawie tego, co opisałam, wydaje mi się, że marihuana jest szkodliwsza. Podkreślam: WYDAJE MI SIĘ, piszę tylko o tym, co widzę, nie znam żadnych statystyk.)

november napisał/a:

zadanie władz nie polega na zakazywaniu takich rzeczy, o których decydować powinni sami jego dorośli obywatele

No nie polega, niestety. A szkoda, bo mało jest osób potrafiących MĄDRZE decydować o sobie.

november napisał/a:

Poza tym, jak to włamać? Po co się włamać? Każdy, kto ma ochotę sobie kupić coś do spalenia wie dokładnie gdzie kupić, od kogo dostać. Tym bardziej kiedy sprzedaż byłaby legalna nikt nie miałby po co się gdziekolwiek włamywać.

O cholercia. Każdy? Bu, ja bym nie wiedziała big_smile Gdybym miała ochotę, oczywiście. Ale żarty na bok. Każdego dnia dealerzy przedostają się nielegalnie na teren szkół, by ułatwić młodzieży dostęp do każdego świństwa. A gdyby sprzedaż była legalna? To pewnie, osoby pełnoletnie pójdą sobie do specjalnie do tego celu stworzonego miejsca. A taki piętnastolatek, który, mam nadzieję, wyleci stamtąd z hukiem? Nadal, chcąc zapalić, będzie musiał skorzystać z "podziemia". Co wtedy z jego dealerem? Sprzedał, bo można sprzedać legalnie, a że dziecku? Ojej, nie wiedział, chłopak wyglądał tak dojrzale... Jak to rozwiązać? Z ciekawości pytam.

november napisał/a:

To nie legalizacja czy delegalizacja jakiegoś środka - marihuany, tytoniu czy alkoholu -, tylko styl życia, wychowanie i wiele innych czynników sprawia, że ludzie - nie tylko młodzi - sięgają po używki.

A do tych wielu innych czynników można zaliczyć podłe praktyki dealerów, czyli np. stopniowe, z premedytacją uzależnianie dzieci. Ale tu chodzi o cięższe narkotyki, a wątek dotyczy marihuany, więc zmilczę. Poza tym wydaje mi się, że dla nastolatka fakt, iż coś jest nielegalne, MOŻE jeszcze stanowić jakąś ewentualną barierę, choćby ze strachu przed konsekwencjami. A jak marihuana będzie legalna, to cóż stanie na przeszkodzie, by po nią sięgnąć? Już nic!

november napisał/a:

Przecież dajmy na to legalny alkohol dla ludzi w wielu krajach wcale nie jest równoznaczny z tym, że trzeba co dzień coś wypić, albo się nawalić. Kwestia umiaru i oczywiście wychowania. Dlaczego podejście do trawy miałoby być inne?

Nie wiem. Może dlatego, że alkohol od dawna jest legalny i już się przyzwyczaiłam. Może dlatego, że, jak wyżej napisałam, uważam trawkę za szkodliwszą od alkoholu (podkreślam: używaną codziennie, nałogowo! - ale w nałóg wpaść nietrudno, a każdego, kto twierdzi, że marihuana nie uzależnia, wyśmieję). Ale lampka wina do obiadu nie "zgrzyta" mi tak, jak wizja, że moja córka w dniu swych 18 urodzin będzie mogła powiedzieć: "Mamo, wezmę sobie po obiedzie narkotyk". Nawet, jeśli to będzie "z umiarem".



I zwróć proszę uwagę, że tu nie chodzi o dyskusję, co lepsze: marihuana czy alkohol. I skoro alkohol jest legalny, to dlaczego nie zalegalizować zioła. Tylko skoro JUŻ MOŻNA legalnie kupić alkohol i papierosy (też prowadzą do nałogu, jak wiadomo), to po cholerę legalizować kolejne gówno?

21 Ostatnio edytowany przez november (2011-11-02 15:49:23)

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

Typowa reakcja - gdzie napisałam. Nigdzie, ale nie mówię tylko o tym co Ty piszesz. Odnoszę się do konkretnych wypowiedzi, ale polemizuję jakby w szerszym zakresie.  A że takie myślenie jest to widać choćby na tym forum, bo nie ma wątku "zdelegalizujmy alkohol" - po pierwsze, a po drugie właśnie przez częsty tok myślenia "bo alkohol już znamy i się przyjął". Jak sama stwierdziłaś - do czego przecież masz prawo - Twoim zdaniem trawka to większe zło, choć nie znasz żadnych danych. Stąd kieruje Tobą pewien stereotyp.
Odpuszczę sobie dywagacje na temat nazewnictwa. Najogólniej mówi się o substancjach psychoaktywnych, do których zalicza się choćby wspomniany alkohol. Sam wyraz "narkotyk" to już działanie lobby. Za trawą jeszcze nie ma pleców, które mogłyby podatnym ludziom robić wodę z mózgu.
Dalej zacytuję, bo chodzi mi o konkretne rzeczy.

BabaOsiadła napisał/a:

O cholercia. Każdy? Bu, ja bym nie wiedziała big_smile Gdybym miała ochotę, oczywiście. Ale żarty na bok. Każdego dnia dealerzy przedostają się nielegalnie na teren szkół, by ułatwić młodzieży dostęp do każdego świństwa. A gdyby sprzedaż była legalna? To pewnie, osoby pełnoletnie pójdą sobie do specjalnie do tego celu stworzonego miejsca. A taki piętnastolatek, który, mam nadzieję, wyleci stamtąd z hukiem? Nadal, chcąc zapalić, będzie musiał skorzystać z "podziemia". Co wtedy z jego dealerem? Sprzedał, bo można sprzedać legalnie, a że dziecku? Ojej, nie wiedział, chłopak wyglądał tak dojrzale... Jak to rozwiązać? Z ciekawości pytam.

Każdy, kto ma na to ochotę. I potwierdzeniem tego jest właśnie to, że młodzi ludzie palą. A to co nazywasz podziemiem jest niczym trudnym do namierzenia dla takiego "chcącego", o którym mówi powiedzenie. Druga rzecz - przynajmniej ten kto sprzedał nieletniemu w świetle prawa może dostałby po dupie. A tak nie dostaje nikt, a każdy kto chce kupuje, kto chce sprzedaje. A tu chodzi tez o kwestie luk prawnych. Powinno się zwalczać dealerów,a  nie ludzi, którzy mają coś w kieszeni. Wtedy policja się chwiali i podaje durne, wyssane z palca statystyki ilu to narkomanów i przestępców złapali.

BabaOsiadła napisał/a:

A do tych wielu innych czynników można zaliczyć podłe praktyki dealerów, czyli np. stopniowe, z premedytacją uzależnianie dzieci. Ale tu chodzi o cięższe narkotyki, a wątek dotyczy marihuany, więc zmilczę. Poza tym wydaje mi się, że dla nastolatka fakt, iż coś jest nielegalne, MOŻE jeszcze stanowić jakąś ewentualną barierę, choćby ze strachu przed konsekwencjami. A jak marihuana będzie legalna, to cóż stanie na przeszkodzie, by po nią sięgnąć? Już nic!

Tak, wiem, też oglądałam Klan. Wybacz, ale to są truizmy. Jestem tego świadoma i wiem, że robią nawet gorsze rzeczy żeby zarobić. ale mam też świadomość, że to nie dealer pali za tego, kto pali. (Tak jak nikt nie jest alkoholikiem przez kogoś). Nastolatek nie zastanawia się czy jest legalne czy nie i wątpię by to była przeszkoda. Bardziej jest to metoda uspokajania się dla rodziców, którzy sądzą, że zakaz może doprowadzić do czegokolwiek innego niż kłamstwo. Ot, na przeszkodzie będzie stało wychowanie, świadomość i może wreszcie to, że zakazany owoc przestanie być taki dobry? Może zabraknie "efektu zerwania się z łańcucha"?

22

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

Generalnie chodzi o to ze jak zalegalizujemy mamy miejsca do kupienia, palenia jak w Holandii, mamy podatek czyli kasę do skarbu państwa, druga rzecz zmieni się prawo przez co nie będą karane osoby mające 2 gramy (co jest totalnym bezsensem w chwili obecnej) tylko faktyczni przestępcy, dilerzy przez co policja nie będzie sztucznie podnosić statystyk walki z narkotykami, a wiara cieszyć się jakich to mamy stróżów prawa i politykę antynarkotykową i kolejna rzecz z tym jest jak z fajkami i alkoholem jeden pije i pali drugi nie, jeden to alkoholik drugi nie i tu mamy to samo, poza tym moim zdaniem legalizacja jest najlepszym wyjściem bo walki z narkotykami nie wygramy co z resztą uświadomili sobie w Stanach po wydanych bilionach $ i trzeba raczej pójść w legalizacje i uświadamianie ludzi (tak jak z alkoholem i papierosami), że w dużych ilościach szkodzi tak samo jak inne używki

Poza tym to jest chyba jakaś nie wiem totalna obawa przed tym że na ulice wyjdą chmary upalonych ludzi
Osoby tak myślące nawet nie są świadome tego ze zapewne na każdej imprezie spotykają taka osobę albo w głupim autobusie.

Co gorsza na imprezach można spotkać amatorów twardszych narkotyków.

23

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

Jestem na NIE
Nie chce żeby moje dziecko miało ułatwiony dostęp do "trawy",wiem ze jak bedzie chciała to zapali ale podejrzewam że jak bedzie miała na wyciągnięcie ręki to spróbuje chociazby z ciekawości bo skoro jest to legalne to nie jest zle prawda?
Wychowanie nie zawsze idzie w parze z rozumnym mysleniem.Obawiam się że w pewnym trudnym wieku moje slowa trafia w eter a nie tam gdzie powinny a prowokowanie pewnych sytuacji nie jest potrzebne.

24

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)
cyniczna napisał/a:

Moim zdaniem jak najbardziej powinno się zalegalizować "ziółko", bardzo przyjemna rzecz i co najważniejsze nieszkodliwa w takim stopniu jak np. tytoń.

Taa jasne, zacznij palic trawe tak czesto ja nalogowi palacze pala papierosy i zobaczymy ile czasu minie zanim twoj mozg zamieni sie w klej...

25

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)
november napisał/a:

Tak, wiem, też oglądałam Klan.

Daruj sobie protekcjonalny ton i postawę "ja wiem najlepiej". Dyskutować kulturalnie też trzeba umieć. Nie oglądam Klanu i za stara jestem na czerpanie doświadczeń życiowych z filmów.

26 Ostatnio edytowany przez november (2011-11-02 21:10:52)

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

Mój ton absolutnie nie jest "ja wiem lepiej". Kieruję się raczej zdrowym rozsądkiem, ale nikt nie musi zgadzać się z moimi poglądami. Możesz też mi zarzucać brak kultury, jest mi wszystko jedno, w każdym razie wyraziłam w ten sposób tylko to, że powtarzanie sloganów i tak nie przyniesie rozwiązania. I szkoda, że zauważyłaś tylko to jedno.

Jakby nie było, wątek jest bardzo na czasie, bo oto kolejny kraj legalizuje marihuanę. I, chcąc - nie chcąc, tego nie unikniemy prawdopodobnie i my. Stąd trzeba jednak chyba zastanowić się jak w takiej rzeczywistości przyjdzie się odnaleźć, czemu poświęcić uwagę, i - jak napisał nieznajomy88 - która z dróg jest właściwa. Sprzeciwianie się legalizacji, czy też poświęcanie środków na wychowywanie i edukowanie ludzi.

Jak powiedziałam na początku - skłaniam się bardziej ku opcji przeciw narkotykom, ale nie oznacza to, że mam być przeciw legalizacji. Bo niestety są to dwie różne sprawy. Poza tym nie zależy mi na tym, by państwo miało na siłę zbawiać ludzi.

27 Ostatnio edytowany przez Zojka (2011-11-02 21:14:07)

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

Jestem za legalizacją, oczywiście z wykluczeniem dostępu nieletnich (tak jak z zakazem sprzedaży alkoholu). Mam dwa główne argumenty: dorosły człowiek ma prawo sam decydować czy skorzysta czy nie, a legalizacja ograniczy zarabianie na narkotykach gangów, które w sytuacji zakazów mogą bezkarnie windować ceny w górę.

Analogie pomiędzy legalizacją handlu ludźmi albo pedofilii a legalizacją miękkich narkotyków są nietrafne. Narkotyki stosuje się na samym sobie - a handel ludźmi czy pedofilia to wykorzystywanie innej osoby. Można zalegalizować prawo do szkodzenia samemu sobie (bo w nadmiarze narkotyki mogą szkodzić tak jak i alkohol), nie ma natomiast powodu legalizować prawa do szkodzenia innym ludziom.

28 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-11-03 09:15:30)

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

Zojka - narkotyki sprzedaje się komuś. Sprzedający szkodzi komuś. Wyszukujesz byle jaką cechę różniącą, staraj się może o taką, która ma znaczenie? Gdy ktoś stosuje argument "odbierzemy tak pieniądze gangów", to nie ma znaczenia, jaką to rzecz te gangi robią, prawda? Argument to argument. Nie jest nagle lepiej czy gorzej stosowalny, bo "tu szkodzi się komuś". smile

november - sugerujesz alternatywę: "Sprzeciwianie się legalizacji, czy też poświęcanie środków na wychowywanie i edukowanie ludzi.". Warto się zastanowić, czy "przestać walczyć z legalizacją" jest na pewno równoznaczne "środki przekazane na edukację, wspólna praca ludzi nad wychowaniem młodzieży, zmienią Polskę w kraj dobrobytu, zapomnimy o narkotykach by sobie wzajemnie pomagać".
Nie wiem, czy piszesz tu nadmiernie optymistycznie ("wszyscy się zgodzą, by pieniądze przeznaczyć na edukację i oczywiście to zadziała"), czy też argument wynika z nieuczciwości (sugestia, że tylko legalizacja się łączy z wiedzą, świadomością, wychowaniem).
Tak czy inaczej ja przypuszczam, że niezależnie od legalizacji wychowania nie będzie. Nie mam powodów przypuszczać inaczej. Ogromne pieniądze wpływające do budżetu z handlu alkoholem czy tytoniem nie przekładają się na żadną skuteczną formę edukacji.

Zauważ, że jeśli stosujemy już argument
a1) niszczymy gangi odbierając im pieniądze, przejmujemy handel (i może kształcimy młodzież)
to bardzo blisko do stosowania argumentu
a2) a może olejmy tę młodzież? Mamy już w końcu zyski, po co teraz edukacją młodzieży szkodzić SOBIE?

Gdyby ludzkość była ważniejsza niż wpływy, wpływów używano by dla ludzkości. smile Póki co ludzkości używa się na wpływów. Większym krokiem jest a1 niż a2, jeśli się zrobi ten większy krok, bardzo trudno będzie powstrzymać się przed zrobieniem mniejszego.

29 Ostatnio edytowany przez november (2011-11-03 14:57:59)

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)
heathcliff napisał/a:

Zojka - narkotyki sprzedaje się komuś. Sprzedający szkodzi komuś. Wyszukujesz byle jaką cechę różniącą, staraj się może o taką, która ma znaczenie? Gdy ktoś stosuje argument "odbierzemy tak pieniądze gangów", to nie ma znaczenia, jaką to rzecz te gangi robią, prawda? Argument to argument. Nie jest nagle lepiej czy gorzej stosowalny, bo "tu szkodzi się komuś". :)

november - sugerujesz alternatywę: "Sprzeciwianie się legalizacji, czy też poświęcanie środków na wychowywanie i edukowanie ludzi.". Warto się zastanowić, czy "przestać walczyć z legalizacją" jest na pewno równoznaczne "środki przekazane na edukację, wspólna praca ludzi nad wychowaniem młodzieży, zmienią Polskę w kraj dobrobytu, zapomnimy o narkotykach by sobie wzajemnie pomagać".
Nie wiem, czy piszesz tu nadmiernie optymistycznie ("wszyscy się zgodzą, by pieniądze przeznaczyć na edukację i oczywiście to zadziała"), czy też argument wynika z nieuczciwości (sugestia, że tylko legalizacja się łączy z wiedzą, świadomością, wychowaniem).
Tak czy inaczej ja przypuszczam, że niezależnie od legalizacji wychowania nie będzie. Nie mam powodów przypuszczać inaczej. Ogromne pieniądze wpływające do budżetu z handlu alkoholem czy tytoniem nie przekładają się na żadną skuteczną formę edukacji.

Zauważ, że jeśli stosujemy już argument
a1) niszczymy gangi odbierając im pieniądze, przejmujemy handel (i może kształcimy młodzież)
to bardzo blisko do stosowania argumentu
a2) a może olejmy tę młodzież? Mamy już w końcu zyski, po co teraz edukacją młodzieży szkodzić SOBIE?

Gdyby ludzkość była ważniejsza niż wpływy, wpływów używano by dla ludzkości. :) Póki co ludzkości używa się na wpływów. Większym krokiem jest a1 niż a2, jeśli się zrobi ten większy krok, bardzo trudno będzie powstrzymać się przed zrobieniem mniejszego.

Znojka użyła dobrego argumentu. Sprzedający szkodzi komuś? Nie, kupujący szkodzi sobie. Zresztą wszystko zaczyna się od popytu.
A z gangami to nie chodzi przecież o to tylko by odebrać im zyski. W takiej sytuacji nie ma możliwości kontrolowania całego procederu - nawet częściowo, bo uważam to za stan lepszy, niż kompletny chaos.
Z edukowaniem ludzi - owszem, jest to optymistyczne, ale nie twierdzę, że wszystko pójdzie jak po maśle. Kampanie antyalkoholowe są, ale kiepskie. Nie sądzę by była jakakolwiek skuteczna metoda edukacji. Nadal jestem zdania, że człowiek sam dokonuje wyboru, począwszy od tego jak żyje sam, jaki daje przykład, jak traktuje swoje dziecko i otaczające je zagrożenia. Wyrażam dużą wątpliwość w to, by sprzeciw wobec legalizacji miał prowadzić do czegokolwiek.

Z całym szacunkiem, ale drugi krok, o którym mówisz jest absurdalny. I myślę, że jest tam jednak o wiele, wiele dalej, niż z punktu, w którym jesteśmy teraz, do legalizacji marihuany. A poza tym po prostu nie wierzę, że rządzący mogliby być aż tak krótkowzroczni, bo dla Państwa oznaczałoby to destrukcję. I jeśli świat jest aż tak zły jak mówisz, że może być, to i tak nikt nie zakręcałby kurka, z którego sam czerpie.

30

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)
Sadie napisał/a:
Plinka napisał/a:

Ja jestem za legalizacją. Moim zdaniem nie zmieni to ilości osób palących. Żyjemy w czasach, gdzie zakup zielonego jest tak łatwy, jak zakup piwa bez dowodu. Więc po co zabraniać czegoś, co i tak jest dostępne na każdym kroku?
Na pewno duża część naszych podatków, nie szła by na utrzymanie więźniów osadzonych za posiadanie 0,5- 2g marihuany. Ilu chłopaków siedzi za handel narkotykami? Ile wyroków pada za samo posiadanie? A dzienne utrzymanie więźnia, kosztuje więcej, niż warty był towar, który miał Kowalski przy sobie. Śmieszne.
Ostatnio w radio mówili o legalizacji w Czechach. z przeprowadzonych badań, (nie mam pojęcia jak oni to liczą)wynika, że nie wzrosła liczba osób palących trawkę. Ale za to jest dużo mniej  osób karanych za posiadanie.
A poza tym, marihuana w wielu krajach jest zalecana przy nie których chorobach.

Poprosze linka na ten temat. Bo naprawde trudno mi uwierzyc ze jakis lekarz bedzie legalnie na chorobe zalecal marihuane w cywilizowanym swiecie.

http://www.polskieradio.pl/5/441/Tematy/76645 - to pierwszy lepszy link, który wygooglałam, a jest ich wiele.

W cywilizowanych (nie których) krajach, gdzie nawet nie ma legalizacji, lekarz zaleci leki, które są produkowane na bazie marihuany, czy jej składnika THC. Bo dlaczego nie, skoro mają pomóc?
Wystarczy?

31

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)
november napisał/a:

Znojka użyła dobrego argumentu. Sprzedający szkodzi komuś? Nie, kupujący szkodzi sobie. Zresztą wszystko zaczyna się od popytu.
A z gangami to nie chodzi przecież o to tylko by odebrać im zyski. W takiej sytuacji nie ma możliwości kontrolowania całego procederu - nawet częściowo, bo uważam to za stan lepszy, niż kompletny chaos.

Nie, argument nie był dobry. Wyobraź sobie dwóch walczących szermierzy. To był cios miażdżący, zupełnie niemożliwy do powstrzymania, tylko że zniszczona została ławka albo ściana, na pewno nie przeciwnik. smile Prościej mówiąc, ten argument był świetny, ale był argumentowaniem jakiejś innej sprawy, tu mijał się z celem.
Gdybyśmy pisali "czy handel ludźmi jest we wszystkim podobny do handlu narkotykami", byłby to argument miażdżący. Pięknie wykazano, że są różnice. smile Ale pisaliśmy coś innego.
Pani Juliette zaproponowała (nazwijmy to: ironicznie) legalizację wszystkiego, co nielegalne, w domyśle: na tej samej zasadzie, na jakiej legalizować chcemy narkotyki. Innymi słowy by sprawdzić jakość argumentów należy je zastosować do wszystkich spraw, które spełniają pewne początkowe warunki. Jeśli dojdziemy do absurdu, metoda jest błędna.
NIKT nie mówił, że oto wymyślamy argument, którego jakość będzie zależna od krzywdzenia czy niekrzywdzenia. Argument był na przykład taki:
"Kto chce to i tak kupi i będzie używał.
Legalizacja byłaby zagrożeniem dla szarej strefy, na której zarabiają gangsterzy." (młody-stary), na te słowa odpowiedziałem, oraz:
"Mam dwa główne argumenty: dorosły człowiek ma prawo sam decydować czy skorzysta czy nie, a legalizacja ograniczy zarabianie na narkotykach gangów, które w sytuacji zakazów mogą bezkarnie windować ceny w górę. " (Zojka), na te słowa odpowiedziałem również. Widać tu gdzieś uzależnianie stosowania tego argumentu zależnie od tego, kto się krzywdzi? Chodzi o uderzenie w gangi, w szarą strefę. Zauważa się, że ćpać będą dorośli i że dostęp jest i tak, absolutnie się to jednak nie przekłada na twierdzenia, że dorośli są dojrzali czy rozsądni, że legalizacja sprawi, iż tylko dorośli i tylko siebie będą krzywdzić.

1. Pogląd, że ćpający krzywdzi tylko siebie to albo głupota, albo chamskie oszustwo. Nie, człowiek, który się uzależnia, krzywdzi rodzinę, otoczenie, pracodawcę, osoby, które później okrada, społeczeństwo - przykładem. Alkoholizm to choroba rodzin, nie wiesz tego? A narkotyki nagle mają inaczej działać?
Może porozmawiaj o uzależnieniach z kimś, kto ma pojęcie?

2. Uderzanie w gangi, dostępność czy własny wybór dorosłych nie zmieniają się nagle, gdy mówimy o handlu ludźmi. Jakieś różnice? Nie uderzy się w gangi? Popularność handlu ludźmi nie jest faktem? Dobrzy dorośli ludzie nie korzystają handlując i nie korzystają z usług sprzedanych kobiet?

3. Relatywizm w jawnej formie mówi "jeśli ja coś akceptuję, to jest ok, jeśli ja nie akceptuję, to jest zło". Istnieje jednak też forma niejawna "skoro ja mam akurat w miejscu X granicę między akceptacją i brakiem akceptacji, to NA PEWNO SĄ JAKIEŚ SUPER NAUKOWE DOWODY, które moje zdanie potwierdzają". Wówczas relatywistom bardzo chętnie się wydaje, że wszystko, co tylko się napisze, jest świetną, racjonalną argumentacją. Albo uderzanie w gangi to argument, wtedy działa i tam, gdzie relatywista nie chce, albo nie argument, wtedy nie działa nigdzie. Bo niszczenie szarej strefy nie ma związku z tym, czy ktoś się krzywdzi czy nie. Sprawa zostaje sprowadzona do tego, czy CHCEMY zastosować (z jakichś powodów) ten sam argument do dwóch spraw. Innymi słowy sprowadza się zagadnienie do relatywizmu jawnego: małe ćpanko akceptujemy, więc argumentacja wydaje się dobra (ale już po akceptacji samego ćpanka), a handlu ludźmi nie, dlatego argumentacja jest zła. smile Ale to tylko pomylona kolejność. Najpierw się powinno bez jakichś uprzednich poglądów argumentować, a z argumentacji powinny wynikać poglądy. Gdy z poglądów wynika ocena argumentacji (a nawet ten sam argument jest dobry lub zły, zależnie od tego, jak pasuje), jest to zwykły relatywizm. Myślę, że już lepiej dać zdychać dzieciakom, ale nie obłudnie. Staczające się dzieci nie wadzą, gdy chodniki są szerokie. wink

november napisał/a:

Z edukowaniem ludzi - owszem, jest to optymistyczne, ale nie twierdzę, że wszystko pójdzie jak po maśle. Kampanie antyalkoholowe są, ale kiepskie. Nie sądzę by była jakakolwiek skuteczna metoda edukacji. Nadal jestem zdania, że człowiek sam dokonuje wyboru, począwszy od tego jak żyje sam, jaki daje przykład, jak traktuje swoje dziecko i otaczające je zagrożenia. Wyrażam dużą wątpliwość w to, by sprzeciw wobec legalizacji miał prowadzić do czegokolwiek.

Z całym szacunkiem, ale drugi krok, o którym mówisz jest absurdalny. I myślę, że jest tam jednak o wiele, wiele dalej, niż z punktu, w którym jesteśmy teraz, do legalizacji marihuany. A poza tym po prostu nie wierzę, że rządzący mogliby być aż tak krótkowzroczni, bo dla Państwa oznaczałoby to destrukcję. I jeśli świat jest aż tak zły jak mówisz, że może być, to i tak nikt nie zakręcałby kurka, z którego sam czerpie.

Skoro zauważasz, że człowiek COŚ robi dając przykład, zauważ, że ktoś w takim razie BIERZE ten przykład. Gdyby nie istniało branie przykładu, nie można by oceniać dawania przykładu. To chyba jest proste?
A skoro ktoś może brać przykład, to mówimy o wpływie zachowania ludzi na zachowanie i poglądy innych ludzi. Uważasz, że legalizacja nie ma wpływu jako PRZYKŁAD OCENY? Skoro nawet rządy oceniają coś jako nieszkodliwe...
Wiele zależy od drugiego faktu: czy rzeczy nielegalne są uznane za szkodliwe czy za zakazane owoce. Często mam do czynienia z drugą opcją. Takie jest wychowanie, gdy nie ma legalizacji. wink Pewnie dlatego jest już tak źle, że legalizacja niewiele zaszkodzi. Ale skoro edukacja i wychowanie są na właśnie takim poziomie, środków zyskanych na legalizacji nie ma co na głupie ćpające bachory przeznaczać. Lepiej na ludzi pracujących na czyjeś emerytury.

Z całego szacunku bardzo się cieszę. Drugi krok, o którym piszę, jest faktem. FAKTEM. O czym napisałem w tym samym poście. Jeśli z zarobionych na legalizacji alkoholu 100 zł co najmniej 97 zł było przeznaczonych na edukację, byłoby to zaprzeczenie temu, o czym piszę (choć lepiej, by było to 100 zł albo 115). Póki co jest czerpanie zysków, czyli pieniądze płyną, a niewielką ich część przeznacza się na słabe kampanie. Może porównaj (mnie się nie chce szukać) wpływy do budżetu z używek, wydatki z budżetu na kampanie przeciwużywkowe, a potem może wydatki na kampanie wyborcze. smile
Ja widzę typowe przejęcie interesu i niewielkie maskowanie. Dawno nie spotkałem (nie bywam na spotkaniach religijnej młodzieży) nikogo pod wpływem tych świetnych akcji.

Dla państwa absolutnie nie oznacza to destrukcji! Nie chodzi o zaćpanie większości obywateli. Chodzi o to, że PKB rośnie, inwestycje są, drogi się poprawiają, a trochę ofiar uzależnień to taka norma. Powiedzmy, że nic nie mogliśmy zrobić, to wina rodziców itp. smile Państwo to organizm, a organizm nie polega na tym, że się każdą komórkę ratuje. Wystarczy, że nowych komórek jest dość, by te martwe zastąpić, wystarczy, że ustrój ma się dobrze. Komórka bez organizmu zdycha, organizm ma problem dopiero, gdy ginie za dużo komórek. Gdy wojna nakręca przemysł, nie przejmujemy się ani trzema dziesiątkami szeregowych idiotów, ani o wiele większą liczbą szeregowych idiotów z USA (bo tam przemysł jest nakręcony odpowiednio bardziej).

Jest taka zasada 80/20. Ma różne wersje, nie zawsze te liczby są najodpowiedniejsze. Ale można powiedzieć ogólnie, że 80% celu osiąga się przy 20% nakładów. Pozostałe 20% celu wymaga 80% nakładów. Zabezpieczenie żołnierzy na wojnie to zbyt duży koszt. Wystarczy ich zabezpieczyć w 80%. Oszczędność duża. Wystarczy 80% skuteczności kampanii antyalkoholowych. Mam nadzieję, że się w tym kraju nie upija więcej niż 20% obywateli, zatem 80% to ładne tanie trafienie w ludzi, którzy szkodliwość alkoholu już rozumieją. (Akcje trafiają właściwie tylko do tych, którzy już się z celem akcji zgadzają). Duże liczby wymagają niewielkich starań. Wielkie starania dają już tylko niewielką poprawę. I naprawdę nikogo (poza rodzinami umierających) nie obchodzi, że jakiś niewielki odsetek się uzależnia, umiera, krzywdzi wzajemnie, ginie na wojnach, oberwie kulkę od Ryszarda C. itp. Chodzi o rozsądne gospodarowanie pieniędzmi.

W związku z tym legalizacja różnych dziś nielegalnych rzeczy nie ma szans się przełożyć na edukację. Stworzy się programy wyświetlania przed serialami dla gospodyń domowych ostrzeżeń przed narkotykami, za bezcen oczywiście, rozklei plakaty, omówi rzecz na apelu w gimnazjach. Niećpające (przynajmniej zbyt regularnie) 80% nie sięgnie po narkotyki. Ogromny sukces, zaniedbywalna liczba ofiar, wpływy do budżetu większe.

32

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)
SweetHarmony napisał/a:

Jestem na NIE
Niechce żeby moje dziecko miało ułatwiony dostęp do "trawy",wiem ze jak bedzie chciała to zapali ale podejrzewam że jak bedzie miała na wyciągnięcie ręki to spróbuje chociazby z ciekawości bo skoro jest to legalne to nie jest zle prawda?

Powiedzialas cos bardzo madrego. Skoro jest to legalne to nie jest zle. I z tym sie zgodze. Mlodzi ludzie uzywajacy alkoholu tak to sobie czesto tlumacza. Nie lamie prawa, nie jest to zabronione=nie jest to zle. Coz jazda na karuzeli tez nie jest zabroniona smile Ale niektorzy sie po niej rowno porzygaja.
Plinka z wyksztalcenia jestem chemikiem i pozwol ze ci wyjasnie.. W lekarstwach dawka marihuany jest kontrolowana! i czysta chemicznie (oznacza to niejako ze ma sie 100% marihuany w marihuanie smile i jest ona jak najbardziej wolna od ubocznych produktow i polproduktow procesu chemicznego uzytego do jej otrzymania) W marihuanie takiej, nazwijmy ja dilerskiej prawdopodobnie to nie substancja o nazwie marihuana jest szkodliwa ale te tysiace innych zwiazkow ktore sa w tej mieszance zawarte i te zwiazki ktore sie wytwarzaja w wyniku niekontrolowanego spalenia a ktore wciagamy juz bezposrednio do pluc. Plus w lekarstwach przepisanych od lekarza masz dawkowanie ktorego nalezy scisle przestrzegac. Czy ktos palac skreta zastanawia sie czy to juz za duzo czy w sam raz czy jeszcze moze wiecej? Nie bo o tym sie akurat nie mysli.
W lekach przeciwbolowych w szpitalach do dzisiaj stosowana jest morfina bo jest ona podawana w kontrolowanych dawkach. Czy dostaniesz srodki z morfina bez recepty? Chyba nie. Czemu wiec skoro morfina jest do dzisiaj stosowana i czasem przepisywana do tej pory jej nie zalegalizowano? Otoz bo walenie jej sobie w zyly w ilosciach wiekszych niz potrzeba powoduje nieodwracalne skutki zdrowotne i zmiany osobowosci. Nie kazdy narkoman wybral swoj los. Wiekszosc z nich po prostu ugrzezla w nalogu czasem nawet po jednym skrecie i jednej injekcji i gdyby miala mozliwosc to by w zyciu nie cpala/palia. Owszem, mozna by sie klocic twierdzac "Sam wybral zapalic pierwszego skreta de facto jest narkomanem na wlasne zyczenie". ale ja nie znam nikogo kto by wsiakl w nalog po jednym tylko papierosie. A znam taka jedna ktora wsiakla po jednym skrecie.
Poniewaz moja wiara w ludzka zdolnosc do samokontroli jest niewielka dlatego jestem przeciw legalizacji. Ktos wspomnial...czemuz wiec nie zalegalizowac prostytucji? W koncu gdyby zalegalizowac to jakiez z tego moglyby byc zyski dla panstwa big_smile Mimo to nie jest legalna...

33

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)
Sadie napisał/a:

Ktos wspomnial...czemuz wiec nie zalegalizowac prostytucji? W koncu gdyby zalegalizowac to jakiez z tego moglyby byc zyski dla panstwa big_smile Mimo to nie jest legalna...

Prostytucja w zasadzie jest legalna. Natomiast nie jest opodatkowana, państwo głowę odwraca nie zabraniając, ale zarazem ręki nie przykłada. Czerpanie zysków to już więcej niż pozwolenie. To dodatkowa moralna ocena. Można tolerować, że ludzie coś robią, ale samemu czuć się moralnie lepszym i tego nie robić. Zdrady są legalne, kłamstwa są legalne, ale nie trzeba pochwalać.
Legalizacja, czerpanie zysków, to już przyznanie, że to działalność POZYTYWNA (jak produkcja żywności czy praca przynosząca różne korzyści).

34 Ostatnio edytowany przez november (2011-11-03 22:48:15)

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)
heathcliff napisał/a:

1. Pogląd, że ćpający krzywdzi tylko siebie to albo głupota, albo chamskie oszustwo. Nie, człowiek, który się uzależnia, krzywdzi rodzinę, otoczenie, pracodawcę, osoby, które później okrada, społeczeństwo - przykładem. Alkoholizm to choroba rodzin, nie wiesz tego? A narkotyki nagle mają inaczej działać?
Może porozmawiaj o uzależnieniach z kimś, kto ma pojęcie?

Moim zamysłem nigdy nie było twierdzenie, że człowiek uzależniony od czegokolwiek krzywdzi jedynie siebie. Alkohol jest chorobą rodzin i wiem to dobrze, przekonałam się o tym, i przekonuję nadal, na własnej skórze. Więc nie wyciągaj pochopnych wniosków. Wiem jednak też, że w naszym społeczeństwie są ludzie, którzy potrafią z używek korzystać w normalny sposób. Stąd, pomimo swoich doświadczeń, nie widzę powodu by im zabraniać pić.

heathcliff napisał/a:

2. Uderzanie w gangi, dostępność czy własny wybór dorosłych nie zmieniają się nagle, gdy mówimy o handlu ludźmi. Jakieś różnice? Nie uderzy się w gangi? Popularność handlu ludźmi nie jest faktem? Dobrzy dorośli ludzie nie korzystają handlując i nie korzystają z usług sprzedanych kobiet?

Handel ludźmi ma to do siebie, że ci, którymi się handluje, są sprzedawani wbrew własnej woli. I jest to zasadnicza różnica. Uzależnienie ogłupia człowieka, ale porównując coś, czego człowiek nie chce, do czegoś na co ma kluczowy wpływ, w moim odczuciu uwłacza mu jako istocie myślącej, decydującej o sobie i zdającej sobie sprawę z tego, że może skrzywdzić siebie - do czego ma pełne prawo - jak i ponoszącej odpowiedzialność, za świadomą decyzję zmierzającą do zadania krzywdy innym.

heathcliff napisał/a:

3. Relatywizm w jawnej formie mówi "jeśli ja coś akceptuję, to jest ok, jeśli ja nie akceptuję, to jest zło". Istnieje jednak też forma niejawna "skoro ja mam akurat w miejscu X granicę między akceptacją i brakiem akceptacji, to NA PEWNO SĄ JAKIEŚ SUPER NAUKOWE DOWODY, które moje zdanie potwierdzają". Wówczas relatywistom bardzo chętnie się wydaje, że wszystko, co tylko się napisze, jest świetną, racjonalną argumentacją. Albo uderzanie w gangi to argument, wtedy działa i tam, gdzie relatywista nie chce, albo nie argument, wtedy nie działa nigdzie. Bo niszczenie szarej strefy nie ma związku z tym, czy ktoś się krzywdzi czy nie. Sprawa zostaje sprowadzona do tego, czy CHCEMY zastosować (z jakichś powodów) ten sam argument do dwóch spraw. Innymi słowy sprowadza się zagadnienie do relatywizmu jawnego: małe ćpanko akceptujemy, więc argumentacja wydaje się dobra (ale już po akceptacji samego ćpanka), a handlu ludźmi nie, dlatego argumentacja jest zła. smile Ale to tylko pomylona kolejność. Najpierw się powinno bez jakichś uprzednich poglądów argumentować, a z argumentacji powinny wynikać poglądy. Gdy z poglądów wynika ocena argumentacji (a nawet ten sam argument jest dobry lub zły, zależnie od tego, jak pasuje), jest to zwykły relatywizm. Myślę, że już lepiej dać zdychać dzieciakom, ale nie obłudnie. Staczające się dzieci nie wadzą, gdy chodniki są szerokie. wink

Nie wiem jakie dowody stoją po stronie mojego stanowiska. Wiem, że człowiek myśli i podejmuje decyzje. Wiele czasu zajęło mi zrozumienie, że żeby wybrać jakąś drogę, trzeba samemu na nią wkroczyć.

heathcliff napisał/a:

Dla państwa absolutnie nie oznacza to destrukcji! Nie chodzi o zaćpanie większości obywateli. Chodzi o to, że PKB rośnie, inwestycje są, drogi się poprawiają, a trochę ofiar uzależnień to taka norma. Powiedzmy, że nic nie mogliśmy zrobić, to wina rodziców itp. smile Państwo to organizm, a organizm nie polega na tym, że się każdą komórkę ratuje. Wystarczy, że nowych komórek jest dość, by te martwe zastąpić, wystarczy, że ustrój ma się dobrze. Komórka bez organizmu zdycha, organizm ma problem dopiero, gdy ginie za dużo komórek. Gdy wojna nakręca przemysł, nie przejmujemy się ani trzema dziesiątkami szeregowych idiotów, ani o wiele większą liczbą szeregowych idiotów z USA (bo tam przemysł jest nakręcony odpowiednio bardziej).

Państwo będzie państwem nawet wtedy, kiedy wyrżnie część swoich obywateli. Nie jest państwem jedynie wtedy, kiedy ich będzie chronić. Jest to coś niezależnego. Po prostu będzie państwem bezprawia, okrucieństwa - jak tego nie nazwiesz. W państwie wcale nie trzeba ratować każdej komórki, zgadzam się - zwłaszcza nie w takim jak nasze. My nie jesteśmy państwem socjalnym, tylko liberalnym, które może im zapewnić choć częściową opiekę, ale nie podejmuje decyzji i nie bierze odpowiedzialności za los swoich obywateli.
Z tego co pokazują badania demograficzne, to tych nowych komórek, których ma wystarczyć by reszta się mogła zaćpać, jest u nas chyba deficyt...

heathcliff napisał/a:

Jest taka zasada 80/20. Ma różne wersje, nie zawsze te liczby są najodpowiedniejsze. Ale można powiedzieć ogólnie, że 80% celu osiąga się przy 20% nakładów. Pozostałe 20% celu wymaga 80% nakładów. Zabezpieczenie żołnierzy na wojnie to zbyt duży koszt. Wystarczy ich zabezpieczyć w 80%. Oszczędność duża. Wystarczy 80% skuteczności kampanii antyalkoholowych. Mam nadzieję, że się w tym kraju nie upija więcej niż 20% obywateli, zatem 80% to ładne tanie trafienie w ludzi, którzy szkodliwość alkoholu już rozumieją. (Akcje trafiają właściwie tylko do tych, którzy już się z celem akcji zgadzają). Duże liczby wymagają niewielkich starań. Wielkie starania dają już tylko niewielką poprawę. I naprawdę nikogo (poza rodzinami umierających) nie obchodzi, że jakiś niewielki odsetek się uzależnia, umiera, krzywdzi wzajemnie, ginie na wojnach, oberwie kulkę od Ryszarda C. itp. Chodzi o rozsądne gospodarowanie pieniędzmi.

W związku z tym legalizacja różnych dziś nielegalnych rzeczy nie ma szans się przełożyć na edukację. Stworzy się programy wyświetlania przed serialami dla gospodyń domowych ostrzeżeń przed narkotykami, za bezcen oczywiście, rozklei plakaty, omówi rzecz na apelu w gimnazjach. Niećpające (przynajmniej zbyt regularnie) 80% nie sięgnie po narkotyki. Ogromny sukces, zaniedbywalna liczba ofiar, wpływy do budżetu większe.

Mogę Ci przytaknąć (ba, większości z tego co napisałeś nie śmiem przeczyć, bo takie są fakty), jeśli powiesz, że jesteś za delegalizacją alkoholu i tytoniu, bo póki co w zakresie finansów o których między innymi mówisz, ogromne kwoty z naszych podatków idą na leczenie tych ludzi, którym krzywdę wyrządziły te właśnie używki. I to też są fakty.
80 proc. ludzi, którzy sięgną po trawkę, bo o tym mowa, nie przekłada się na odsetki, które będą się staczać. tak jak legalność alkoholu nie sprawia, że całe nasze społeczeństwo to banda alkoholików.
Nie rozumiem skąd założenie, że kiedy trawa stałaby się legalna, wszyscy - nawet ci, którzy nie mają na nią ochoty nawet gdyby była dozwolona - poszliby zapalić.( a co dopiero upalić się lub postanowić palić co dzień)

Państwo nie jest od tego by myśleć za swoich obywateli.

35 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-11-03 22:49:35)

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

november - państwo to obywatele. Zatem państwo owszem, nie jest czymś co myśli za obywateli, nie może myśleć państwo, gdy obywatele nie myślą.

Ja jestem za edukacją. Ale moim zdaniem konieczne są nakłady o wiele większe niż będą wpływy z narkotyków, innych używek. Konieczne są dobre plany, a i nie narzucane odgórnie, a akceptowane i proponowane oddolnie. Narzucić się racjonalnego myślenia nie da i nie warto próbować. Gdy już edukacja przyniesie efekty, jestem za legalizacją wszystkiego. Gdy już człowiek będzie po pierwsze wiedział, jakie będą skutki brania, po drugie gdy będzie rozumiał, na ile jego chęć to wynik rzeczywistej potrzeby, a na ile tylko jej kreowania przez reklamę, wtedy niech sobie bierze. Wątpię, by popyt był wtedy na tyle duży, by szarej strefie czy komukolwiek opłacało się działać. Ale takie moje wątpienie to wróżba, bo i taka edukacja nie będzie mieć miejsca.

Zakładać, że edukacja dogoni rzeczywistość - to mrzonka. Zarobki nauczycieli zwiększają się, gdy bardzo możliwe są strajki lub gdy ktoś szuka dodatkowego elektoratu w budżetówce. Wystarczy, że zadziała 20% nakładów, skutki będą jakieś i państwo się nie sypnie jeszcze przez kilka kadencji. smile
W związku z tym, że edukacji nie ma i obywatel sam nie pomyśli, uważam, że powinno się zakazywać.

W szerszej perspektywie społeczeństwo bardzo wykształcone państwa nie rozbija, ale przekształca wszystko, co działa wadliwie. Dlatego władza totalitarna obawia się wszelkiej myśli, wie, że działa wadliwie i będzie na celowniku. Nakłady na edukację i wychowanie zwrócą się (profilaktyka zamiast leczenia, powstrzymanie się od głupich zachowań, wzrost wydajności w pracy, znaczący wzrost jakości usług Polaków w porównaniu z resztą Europy, postęp naukowy i technologiczny, ograniczenie wandalizmu i tak dalej, i tak dalej), ale zwrócą się za bardzo wiele kadencji i zapewne spowodują zmiany i w polityce. Sukces, gdy mnie przy władzy nie będzie, a także ryzyko, że jeszcze szybciej mnie ze stołka zdejmą, to jakaś taka nieprzyjemna wizja. smile Nie chcę tu pisać, że u władzy jest mafia czy inni źli ludzie. To raczej obywatele dość typowi, z dyplomami często, ale ograniczeni jeszcze częściej.

Jeśli na edukacje nie ma szans, proponuję zakaz. By nie sugerować, że to, na co się zezwala, jest dobre. Choć tyle zachować z edukacji, że prawem opisywać, co dobre, a co złe, tak z grubsza. wink

Nie palę wcale, alkohol piję tak rzadko, że nawet delegalizacja by mnie nie obeszła. wink Herbatę piję w ilościach hurtowych, z tym gorzej. Nie proponuję zakazów, bo dojdzie do zamieszek. smile

36

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)
Sadie napisał/a:

.
Plinka z wyksztalcenia jestem chemikiem i pozwol ze ci wyjasnie.. W lekarstwach dawka marihuany jest kontrolowana! i czysta chemicznie (oznacza to niejako ze ma sie 100% marihuany w marihuanie smile i jest ona jak najbardziej wolna od ubocznych produktow i polproduktow procesu chemicznego uzytego do jej otrzymania) W marihuanie takiej, nazwijmy ja dilerskiej prawdopodobnie to nie substancja o nazwie marihuana jest szkodliwa ale te tysiace innych zwiazkow ktore sa w tej mieszance zawarte i te zwiazki ktore sie wytwarzaja w wyniku niekontrolowanego spalenia a ktore wciagamy juz bezposrednio do pluc. Plus w lekarstwach przepisanych od lekarza masz dawkowanie ktorego nalezy scisle przestrzegac. Czy ktos palac skreta zastanawia sie czy to juz za duzo czy w sam raz czy jeszcze moze wiecej? Nie bo o tym sie akurat nie mysli.
W lekach przeciwbolowych w szpitalach do dzisiaj stosowana jest morfina bo jest ona podawana w kontrolowanych dawkach. Czy dostaniesz srodki z morfina bez recepty? Chyba nie. Czemu wiec skoro morfina jest do dzisiaj stosowana i czasem przepisywana do tej pory jej nie zalegalizowano? Otoz bo walenie jej sobie w zyly w ilosciach wiekszych niz potrzeba powoduje nieodwracalne skutki zdrowotne i zmiany osobowosci. Nie kazdy narkoman wybral swoj los. Wiekszosc z nich po prostu ugrzezla w nalogu czasem nawet po jednym skrecie i jednej injekcji i gdyby miala mozliwosc to by w zyciu nie cpala/palia. Owszem, mozna by sie klocic twierdzac "Sam wybral zapalic pierwszego skreta de facto jest narkomanem na wlasne zyczenie". ale ja nie znam nikogo kto by wsiakl w nalog po jednym tylko papierosie. A znam taka jedna ktora wsiakla po jednym skrecie.
Poniewaz moja wiara w ludzka zdolnosc do samokontroli jest niewielka dlatego jestem przeciw legalizacji. Ktos wspomnial...czemuz wiec nie zalegalizowac prostytucji? W koncu gdyby zalegalizowac to jakiez z tego moglyby byc zyski dla panstwa big_smile Mimo to nie jest legalna...

Ok, zgadzam sie z Tobą, że w marihuanie, którą możemy kupić "za rogiem'', trzeba by się było długo zastanawiać ile w tej marihuanie jest marihuany. Ale tak jak ktoś wczesniej napisał, gdyby była zalegalizowana, to taka kupiona w coffee shopie, na pewno  nie była by tak zatruta, i z tak wielką ilością domieszek. W Holandii, mimo tego, z jest legalizacje, są miejsca gdzie można kupić i zapalić, dalej można spotkać dealerów. Tylko tam mamy wybór. Czy kupimy dobrą trawkę, czy kupimy od dealera i palimy nie wiadomo co. Ludzie maja wybór, a my go nie mamy. Owszem, możemy zdecydować czy palimy czy nie, ale o tym czy zapali się dobrą czy mieszaną, nie mamy wyboru. Albo ryzykujesz i palisz mieszanke, albo nie palisz w ogóle.
Ja się z kolei nie zgodzę z tym, ze po zapaleniu jednego skręta, można się uzależnić. Mogło się spodobać, zapaliła raz drugi, piętnasty i wtedy się wciągnęła, ale na pewno nie po jednym skręcie.
I zgodzę się z Tobą, że w ludzką samokontrolą trudno uwierzyć. Ale czy Ty wierzysz w to że teraz palą tylko jednostki, a gdy marihuana będzie zalegalizowana, na ulice wyjdą tłumy napalonych dzieci? Nikt w miejscu do tego przeznaczonym, nie sprzeda nieletnim towaru, a u dealera może kupić sobie bez legalizacji.
Nie mówię, że legalizacja zmieni coś na plus w naszym kraju, ale nie wydaje mi się, żeby coś się zmieniło na gorsze...

37 Ostatnio edytowany przez november (2011-11-06 11:24:26)

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

heathcliff odnoszę wrażenie, że mamy mimo wszystko podobne podejście do wielu kwestii. Jednak poglądy prowadzą nas do zgoła odmiennych postaw:)
Nie mogę się jednak nie przyczepić do tych zamieszek, o których dla żartu wspomniałeś. To tylko pokazuje, że ludzie oceniają trawę bardziej krytycznie, niż inne środki, które de facto przynoszą szkody wymierne. Nie chcę tu mówić, że ludzie się boją legalizacji czegoś czego nie znają itp. bo w ten sposób zawsze można by myśleć, że po pewnym czasie "przyjmie się" nawet najgorsza rzecz. Przez cały czas tej dyskusji, mimo tego co można najprościej z moich postów dedukować, sama bardzo się nad tematem zastanawiam.

38

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

november - i ja myślę, że podchodzimy dość podobnie. Moim zdaniem są różne ważniejsze sprawy niż trawka, jakaś jedna używka z wielu. Nieszczęście polega na tym, że za dużo osób myli używkę z dobrą zabawą lub wolnością, różne Palikoty zbijają na tym elektorat (rozprzestrzeniając myśl o zakazanym owocu) i w rezultacie bardzo nieważna sprawa używek dzieli ludzi. Jeśli ktoś traci w życiu niewielką przyjemność z uwagi na prawo, nie powinien się chyba przejąć? A ktoś, kto się przejmuje i walczy udowadnia, że to nie jest dla niego niewielka, jedna z wielu, przyjemność.
Sama walka o narkotyki to dla mnie jakaś patologia jest. Na co to komu? Ciemnota sobie nie potrafi dobrej zabawy wyszukać w tym, co legalne? Zupełna bzdura.

Legalizacja, gdybyśmy byli już po niej, nie byłaby ważną sprawą. Uzależnienie i patologie społeczne/psychiczne już tak, ale nieważne, z jakimi używkami się wiążą. Teraz jestem jednak przeciwny robieniu z tego SPRAWY.

39

Odp: Legalizacja Cannabisu :-)

jestem za legalizacja ziola.
jestem za zakazaniem palenia tytoniu (albo wprowadzeniem takich cen, ze ludziom sie odechce)
jestem za zakazaniem alkoholu.

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026