Świetny temat. Wiele rzeczy faktycznie się chyba pokrywa u wszystkich dzieci, np. ja też myślałam, że istnieje szóstek jako szósty dzień tygodnia
i chciałam pracować w cukierni. Czego tu nie widziałam, a myślę, że jest popularne wśród dzieci: nie potrafiłam zrozumieć systemu liczenia lat życia. W sensie myślałam, że jak się rodzę to mam już rok, no bo jak można mieć 0 lat? Zwłaszcza, że się mówi, że ktoś np. kończy 7 lat. A skoro kończy, to znaczy, że ma 8. Czy to nie jest logiczne?
Dłuuugo zajęło mojej mamie wytłumczenie mi tego. Oraz z jakiegoś powodu byłam święcie przekonana, że jestem starsza od mojej siostry, która jest ode mnie o 3 lata starsza, bo się urodziłam później niż ona.
Odnośnie ciąży, to nikt mi bajki o bocianie nie opowiadał, za to kreatywny tata wymyślił, że dzieci lepi się z gliny. Robi się takie małe kuleczki i wkłada przez pępek do brzucha. A jak dziecko sobie w brzuchu "dojrzeje" to pępek się otwiera i wychodzi dziecko. Potem z kolei mama powiedziała mi, że w ciążę się zachodzi, jeśli się tego bardzo chce i wtedy miałam schizę, że zajdę w ciążę, jeśli będę za dużo o tym myślała.
A moja "kochana" babcia, chcąc mnie i siostrę przekonać do pójścia spać, powiedziała nam, że jeśli nie zaśniemy do 24, to staniemy się nienormalne. Oczywiście nie mogłyśmy ze stresu zasnąć i czekałyśmy w napięciu do tej 24 i tylko czekałyśmy aż nam wyrosną dodatkowe nogi i ręce...