netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność

14 odpowiedzi2 852 wyświetleniazałożony przez staram_sie, 06.09.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność

Byliśmy razem ok. 3,5 roku. Wymyśliliśmy sobie przerwę po tym jak oboje wykańczaliśmy się psychicznie nawzajem.
Kochaliśmy się niesamowicie, ale ja nie znałam granic zamknięcia swojej  mordy, mówiłam co popadło a on nie umiał zabrać się za odpowiedzialność. Były boskie momenty. W zeszłym roku we wrześniu przyhamował. W listopadzie byłam już w UK, a on w lutym w kraju sąsiadującym. W tym czasie widzieliśmy się 2x (wtedy było świetnie) - ostatni raz w marcu. Potem była próba przyjaźni, takiej by po niej coś wyszło. Znowu były kłótnie, on zaczął uciekać w alkohol a ja ciągle dzwoniłam i chciałam wiedzieć co się z nami stanie.
W końcu odpuściłam i zastopowałam, ograniczałam kontakty, bo tego chciał. On też nie narzucał się telefonami czy milami.
Zapomniał mnie tylko wprost poinformować, że to koniec.
Zaczął w końcu ze mną normalnie rozmawiać, myślał, że ja się już obudziłam  z tego naiwnego snu.
Wczoraj odważyłam się zadzwonić (on jest już w Polsce i nie ma zamiaru opuszczać kraju).
Poprosiłam, by mi wszystko wyjaśnił, a on mówi, że myślał, że wszystkiego się domyślałam (dawał mi znaki wiele razy, ale ja ich nie interpretowałam tak jak on chciał). Ja lubię wszystko czarno na białym, a on tego nie rozumiał.
Powiedział mi, że chce (za jakiś czas aż będę gotowa) utrzymywać kontakt.
Niby zaczęłam się przyzwyczajać do myśli, że może się tak stać, że nie będziemy razem a tu wczoraj jednak nastąpił szok.
Miałam nadzieję, cały czas...

To była moja pierwsza wielka miłość (i jest nadal). Po zaręczynach uznał wczoraj przez tel., że to była dziecinada.
W sumie sama uznałam, że byliśmy dziecinni, ale nie wiem czemu sama miałam nadzieję.

Ostatnio sama rzuciłam pracę i postanowiłam przenieść się gdzieś do innego miasta w samotności i sprawdzić swoich sił,
ale teraz jestem bez sił...
Chyba czas odpocząć sad
Miłego dnia!

2

Odp: Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność

Od dłuższego czasu czytam Wasze posty moi drodzy aż sama odważyłam się coś napisać...

3

Odp: Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność
staram_sie napisał/a:

Byliśmy razem ok. 3,5 roku. Wymyśliliśmy sobie przerwę po tym jak oboje wykańczaliśmy się psychicznie nawzajem.
Kochaliśmy się niesamowicie, ale ja nie znałam granic zamknięcia swojej  mordy, mówiłam co popadło a on nie umiał zabrać się za odpowiedzialność. Były boskie momenty. W zeszłym roku we wrześniu przyhamował. W listopadzie byłam już w UK, a on w lutym w kraju sąsiadującym. W tym czasie widzieliśmy się 2x (wtedy było świetnie) - ostatni raz w marcu. Potem była próba przyjaźni, takiej by po niej coś wyszło. Znowu były kłótnie, on zaczął uciekać w alkohol a ja ciągle dzwoniłam i chciałam wiedzieć co się z nami stanie.
W końcu odpuściłam i zastopowałam, ograniczałam kontakty, bo tego chciał. On też nie narzucał się telefonami czy milami.
Zapomniał mnie tylko wprost poinformować, że to koniec.
Zaczął w końcu ze mną normalnie rozmawiać, myślał, że ja się już obudziłam  z tego naiwnego snu.
Wczoraj odważyłam się zadzwonić (on jest już w Polsce i nie ma zamiaru opuszczać kraju).
Poprosiłam, by mi wszystko wyjaśnił, a on mówi, że myślał, że wszystkiego się domyślałam (dawał mi znaki wiele razy, ale ja ich nie interpretowałam tak jak on chciał). Ja lubię wszystko czarno na białym, a on tego nie rozumiał.
Powiedział mi, że chce (za jakiś czas aż będę gotowa) utrzymywać kontakt.
Niby zaczęłam się przyzwyczajać do myśli, że może się tak stać, że nie będziemy razem a tu wczoraj jednak nastąpił szok.
Miałam nadzieję, cały czas...

To była moja pierwsza wielka miłość (i jest nadal). Po zaręczynach uznał wczoraj przez tel., że to była dziecinada.
W sumie sama uznałam, że byliśmy dziecinni, ale nie wiem czemu sama miałam nadzieję.

Ostatnio sama rzuciłam pracę i postanowiłam przenieść się gdzieś do innego miasta w samotności i sprawdzić swoich sił,
ale teraz jestem bez sił...
Chyba czas odpocząć sad
Miłego dnia!

Szarpanina, nerwy, dużo emocji.. Zabawa w kotka i myszke, ucieczka w alkohol, przepychanka slowna, "kto komu bardziej"..

To prawda jest, że w miłości, gdy jestes kochana-nie potrzebujesz wyjaśnień, chodzić po forach-szukać podpowiedzi i odpowiedzi na pytania na które on powinien dawać Ci jasną deklaracje bez mrugnięcia okiem. W zasadzie miłość wiąże się z kompromisem i wzajemnym dawaniem i braniem..

Wiem, gdy byłam kochana, wszystko było jasne, oczywiste i piękne, on dawał mi na wszystko odpowiedz, czasami nawet zanim zadałam te pytanie..

Odpychacie się nawzajem, bo może nie potraficie ustąpić.. wszystko niszczycie, nie potraficie zaakceptować różnicy zdań i stąd kolejne rozstanie z nadzieją, że ta druga strona coś zrozumie, że coś się zmieni, że wreszcie będziecie sie czuc doceniani.

Wiem jaka magia jest w przypadku "pierwszej miłości" to niesamowite jak bardzo potrafimy idealizować partnera, wynosić jego lepsze cechy na piedestały i robic z nich mały posąg do modlitw, wspomnień i nadziei. Czasami te idealizowanie utrudnia realne myslenie i wymazuje te cechy u partnera, które sprawiały nam ból. Wiesz co, często tak właśnie sie zdarza w okresie rozstania. Te myśli-ubarwiony "lepszy" obraz jego postaci w Twojej głowie będzie zniekształcal rzeczywistość, utrudniał zapomnienie o nim bo gdy wrócicie do siebie na nowo zetkniesz się z rzeczywistością-dojrzysz go bez ubarwiania, zauważysz, że pewne złe cechy się nie zmieniają, a te dobre są tylko cząstką, która daje Ci nadzieje i dlatego w to brniesz..

Uważam, że choćby ktos Ci doradził daj sobie spokój dziewczyno bo nie warto itp. i tak nie posłuchasz i tak gdy pojawi się szansa, będziesz chciała coś zmiernić i będziesz miała nadzieje, że teraz on myśli inaczej, że teraz podołacie. Dlatego uważam, że doradzanie Ci brnij w to dalej albo odpuśc nie ma sensu, każdy musi swpoją beczke soli zjeść i wtedy zrozumie.

Osobiście moja rada: zajmij się sobą, zanim  z nim byłaś, też zylas, oddychalas, dawałaś sobie rade, szłaś do przodu. Więc teraz powinnaś mieć na uwadzę swój rozwój, swoje dobro, kochać sama siebie, czuc sie dobrze w swoim towarzystwie, nie oczekiwać kolosalnych zmian, dać sobie czas, wszystko czego pragniesz osiągniesz a warunek jest tylko jeden. Musisz zdawać sobie sprawę ze swoich pragnień i uwierzyć, że to możliwe. Nigdy nie zatracaj siebie całkowice "przez kogoś", "w kimś" lub "dla kogoś". Zawsze miej swoje plany, swój "kawałek podłogi", swoje hobby i pasje. Pamiętaj, że stwierdzenie "nie mam siły"- jest wymysłem Twojej wyobraźni. Nie masz siły, bo nie chcesz jej mieć. Dlaczego? lepiej żyć wspomnieniami i nadzieją, która i tak Ci sprawia ból?

Im więcej zrobisz tylko dla siebie-tym będziesz czuła się lepiej. Zobaczysz..

4

Odp: Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność

Nie rozumiem teraz jednej rzeczy, jesteś wszystkiego doskonale świadoma, sama to przechodziłaś, wiesz wiele na ten temat z autopsji, to dlaczego definitywnie nie zakończysz swojego związku?

5

Odp: Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność

Nie wszystko mozna przewidzieć i nie wiemy do końca jaki obrót sprawy przybiorą, faktem jest że często jest tak jak najmniej się tego spodziewamy. Jeśli wiesz że sie kochacie zawalcz żebys sobie nie zarzuciła kiedyś ze nic nie zrobiłaś.

6

Odp: Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność
beznadziejna28 napisał/a:

Nie wszystko mozna przewidzieć i nie wiemy do końca jaki obrót sprawy przybiorą, faktem jest że często jest tak jak najmniej się tego spodziewamy. Jeśli wiesz że sie kochacie zawalcz żebys sobie nie zarzuciła kiedyś ze nic nie zrobiłaś.

nie moge zrobic nic po tym co mi powiedzial> cokolwiek zrobilabym i tak bym odepchnela go od siebie a po co, sama siebie w tym pograze majac nadzieje nadal. Po co mam sobie jeszcze bardziej w zyciu robic pod gorke? I tak nic z tego nie bedzie. Jedyne co teraz mysle, to ze zycie pokaze.
Znam ludzi, ktorzy sie rozstali na amen a i takich, ktorzy po latach wrocili do siebie.
Co bedzie ze mna i z Nim?
nie wiem...

7

Odp: Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność
staram_sie napisał/a:

Nie rozumiem teraz jednej rzeczy, jesteś wszystkiego doskonale świadoma, sama to przechodziłaś, wiesz wiele na ten temat z autopsji, to dlaczego definitywnie nie zakończysz swojego związku?

Trzy lata walczyłam o kolejny krok w tym związku, niecały miesiąc temu mi sie oświadczył, byłam ciekawa cóż to takiego zmieni w naszych relacjach...

8

Odp: Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność

iiii?

9

Odp: Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność
staram_sie napisał/a:

iiii?

Zrobił to bo wszyscy znajomi dookoła sa po ślubie i jego przyjaciele włącznie..
Wszyscy mu mówili...kiedy wreszcie to zrobisz...zaręcz się, weż slub ile chcesz tak zyc...no absolutnie wszyscy (łącznie 9 lat związku więc może troche racji mieli)
Po zaręczynach nawet nie wspomniał co dalej.. jakie plany. Jedyne co wiem, to fakt, że on chce iśc na studia i rozwijać swoje drogie hobby a na slub brak pieniedzy. Zaznaczam, że b. dobrze zarabia i ja tez oczywiscie mialabym swoj wkład. Więc wymowka goni wymówkę. Do tego oddala się, koledzy sa najwazniejsi, spotykamy sie raz na tydzien lub raz na dwa tygodnie.. Ciagle slysze, ze brak mu paliwa aby do mnie przyjechac, lub zmeczony i musi spac, to w garazu cos robi, to koledzy.. gdzie ja w tym wszystkim jestem.. hm.. nie wiem..
Gdy cos sie zlego dzieje miedzy nami absolutnie zawsze slysze, ze on nie ma nic do powiedzenia i wychodzi do kumpli az mi brzydnie ten tekst. Wiec tak to sie rozwija i przed zareczynami i po... zero roznicy wiec jestem na etapie gdy to wszystko do mnie dociera i szykuje sie na ostateczna rozmowe, ale zbieram sie do tego powolutku, bo nie chce kolejnego powrotu chce wiedziec ze wszystko "rozliczylismy" ze soba chociaz mnie to boli.

10

Odp: Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność

U mnie zareczyny pogorszyly wszystko.
Jak sie dowiedzialam rowniez wczoraj, byl zbyt niedojrzaly (poltora roku temu).
Szkoda, ze czlowiek to wszystko musi przezywac na wlasnej skorze...

Mam nadzieje, ze jesli czujesz, ze to dobry krok, to Ci sie w 100% uda!

11

Odp: Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność
staram_sie napisał/a:

U mnie zareczyny pogorszyly wszystko.
Jak sie dowiedzialam rowniez wczoraj, byl zbyt niedojrzaly (poltora roku temu).
Szkoda, ze czlowiek to wszystko musi przezywac na wlasnej skorze...

Mam nadzieje, ze jesli czujesz, ze to dobry krok, to Ci sie w 100% uda!

Jasne, że jest pewne, chce to spokojnie zakonczyc, z czystym sumieniem

Nie naciesze sie zwiazkiem raz na tyydzien albo raz na dwa tygodnie, przeciez nawet mi smsa nie napisze, nie interesuje sie jak ja sie czuje co sie ze mna dzieje, no kurcze cokolwiek. Ja juz mu to ostro zasygnalizowalam, on to co ja teraz pisze ode mnie uslyszal wiec jest świadomy wszystkiego.  A co jakbysmy zamieszkali razem? na dwa tygodnie bedzie sie wyprowadzal do kolegów czy jak? przy kazdym problemie bedzie wychodzil i trzaskal drzwiami? z takim typem mezczyzny moge walczyc do smierci i co chwile pisac na forum jak mi ciezko... ale ciezko by bylo jakbysmy mieli dziecko a on by sobie urlopy robil po dwa tygodnie czasu.. niewiadomo gdzie i z kim, ja sobie tego nie wyobrazam i nie mam zamiaru stac z zalozonymi rekami.

12

Odp: Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność

Jezeli Ci tak powiedzial, że był zbyt niedojrzały to na pewno miał racje..A czy teraz dojrzał? o tym na pewno tez sie przekonasz. Życze Ci jak najlepiej! Obyś zaznała szczęścia i nie musiała borykać się z pytaniami, na które ciężko samemu znaleźc odpowiedz

13

Odp: Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność

eh eh czas stanac na nogi!

14

Odp: Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność

czy jeśli pojadę do Niego (z zaskoczenia) i zapytam o wszystko to:
1) udzieli mi odpowiedzi,
2) będę spokojniejsza?

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nasza przerwa i jej zakończenie i moja naiwność

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026