Czy ktoś z was mieszkał lub mieszka z teściami? W jakiej konfiguracji? jak wam się układa i jak wypracowaliście relacje z nimi? Co było najtrudniejsze?
Podobne tematy
Mieszkam z teściem. Początki były ciężkie, bo mamy identyczne charaktery. Oboje lubimy dominować, z tym że mój teść ma jeszcze przeświadczenie że zawsze ma rację, jeśli on powie że coś białego jest czarne to takiej wersji trzeba się trzymać. Z czasem nauczyliśmy się schodzić sobie z drogi, tak aby nie powodować nowych konfliktów. Może i jest sytuacja ok, ale niezmiernie się cieszę że już w przyszłym roku idziemy na swoje.
Ja wziełam ślub jak byłam na 3 roku studiów. I wprowadziłam się do Męża, on mieszkał z Ojcem. Dlatego, ze było mi bliżej do Wrocławia na uczelnię i nie musiałabym płacić tyle za wynajem. Ale okazało się, ze teść rozpił się na maksa. Wiedziałam, ze od czasu do czasu pije, ale nie ze aż tak często.
Mąż chodził na nocki a ja sama w domu z dobijającym się pijakiem.
Wściekłam się i zarządziłam wyprowadzkę. Na całe szczęście miałem jeszcze własny dom. Przez pewien czas wynajmowaliśmy a teraz mieszkamy u mnie.
Z moim Tatą. ALe to bardzo dobry człowiek, do niczego się nie wtrąca, nie robi kłótni, pomaga jak moze, a jak my się kłócimy to jeszcze nas godzi. ALe zawsze tak by nie stawać po żadnej ze stron.
Podzieliliśmy się obowiązkami, kuchnie mamy współną. My płacimy jedne rachunki on drugie. I jest ok.
Mieszka nam sie bardzo fajnie i ani ja ani mój Małżonek nie narzekamy. Ostatnio nawet na spółkę kupiliśmy traktorek do koszenia. Bo mamy dość duży trawnik, a kosi tylko Tata i nie ma już tyle siły by pchać zwykłą kosiarkę.
Ja trafiłam na dobrych teściów, nie mam im nic do zarzucenia, nie czepiają się kompletnie o nic, nie wtrącają się- chociaż dzielimy przedpokój, ogród, kuchnię i łazienkę - nie powiem, marze o dniu, w którym się rozdzielimy:) bo jednak brak nam intymności... teściom jest ona widać niepotrzebna, nam tak. Ja doszłam do wniosku, ze czuję się jak dziecko moich teściów ![]()
Chciałabym odświeżyć wątek,ponieważ mam podobną sytuację jak w temacie.Mieszkam z mężem w domu jego rodziców.Jego mama mieszka od kilku lat w USA,a ojciec jest marynarzem i w domu jest kilka miesięcy w roku.Razem z mężem dbamy o dom,o działkę,opłaty itp. Kiedy jesteśmy we trójkę tzn. ja,mój mąż i dziecko jest normalnie,ale jak wraca teść to zaczyna się masakra.Jest to osoba raczej nielubiana,taki gbur,prostak i cham,który nie potrafił kulturalnie się zachować. Nawet na naszym weselu zachował się jak ostatni " wieśniak",ale o tym nie będę pisała,bo musiałabym książkę napisać.Nie możemy z mężem normalnie,swobodnie porozmawiać,bo on albo podsłuchuje,albo wtrąci swoje trzy grosze.Nie dociera do niego to,że czasami chcemy pobyć sami,bez jego wścibskiej osoby.Siedzi sobie w salonie rozłozony na kanapie,niby telewizor ogląda i jest skupiony na jednym,ale jak coś do czego przychodzi i słyszy jak rozmawiam z mężem to pierwszy pyta się "ale co,ale jak,a kto" itd.wtrąca się we wszystko.Kiedyś lubiłam tego człowieka,dopóki dobrze go nie poznalam i z biegeim czasu mam już go serdecznie dość.Moja teściowa narzekała na niego odkąd pamiętam.Na początku wydawało mi się dziwne to,że żona tak nienawidzi swojego męża i parę razy się z nią o to złapałam,ale jak teściowa odeszła od niego,a on został przy nas to teraz jej dopiero współczuję,że tyle lat spędziła z takim bałwanem.On gdyby mógł to wszedłby nam do łóżka i mówił co możemy,a czego nie.W ogóle dziwny człowiek z niego.Jak jego dzieci były małe to nigdy nie miał dla nich czasu ani ciepliwości.Doszło do tego,że jego córka nie chce z nim utrzymywać kontaktów.Boli mnie to jak traktuje swojego syna (mojego męża).On próbuje rozmawiać z ojcem,ale ten nie potrafi porozmawiać jak człowiek z człowiekiem tylko krzyki,wrzaski i przezwiska.Jaz nim właściwie w ogóle nie rozmawiam.Dla mnie kilka słów zamienionych z nim to strata czasu i nerwów.
Nie oczekuję,że ktoś mi odpisze,ale przynajmniej wyrzyciłam to z siebie i na jakiś czas będzie mi lżej.
Ligoria to może czas na wyprowadzkę? Bo z tego co piszesz, szans na poprawne ułożenie relacji, nie ma.
dajcie spokój! normalnie bym nie wytrzymala, co ciekawe moja tesciowa jest w porzadku.
ale...wystarczy mi godzina z nia i jej córką.
dziecko mi zabierają, wynoszą, w ogole do mnie ani słowa wzg dziecka, butelke daj, przebrac przebiorą.
tak jakby matki nie mial. wkurza mnie to i mam nadzieje ze szybko im minie, bo zauwazylam ze ich tylko niemowleta rajcuja a starsze dzieci wcale..
Mieszkając z teściową wytrzymałam jakieś pół roku,poczym zabrałam dziecko i się wyprowadziłam w trybie natychmiastowym do ciasnego mieszkanka mojej mamy.Mój mąż poszedł za mną,szybko wzięliśmy kredyt i kupiliśmy sobie ciasne ale własne.Więc z perspektywy czasu dobrze się stało,mamy teraz własny.
Mieszkałam kiedyś z moim byłym u jego rodziców, a dokładniej babci, bo oni nie mieli nigdy własnego lokum. Masakra! Matka mojego byłego była o niego zazdrosna i mnie nienawidziła! Miała do mnie pretensje o wszystko! Przez jakiś czas ja pracowałam on siedział w domu i jak czasem ugotował obiad no to zaraz było że jak to tak, to ja powinnam gotować przed albo po pracy a nie jej synek! Albo wpadała w nocy do pokoju i darła się, że on się nie modli przezemnie! Ale oni byli wszyscy dziwni, wszyscy pili, mój były też. Sama nie wiem do tej pory dlaczego z nim byłam! Chyba myślałam, że go "uratuje" przed nałogiem. Albo po prostu jak to mówią głupota nie zna granic!
Prawie we wszystkich wątkach opisujecie relacje z teściowymi,a nie z teściami.czyli na to wychodzi,że ja trafiłam na " odmienną relację" .Moja teściowa jest fajną babeczką,taką wyzwoloną kobietą.Na początku naszego związku miałam z nią kilka spięć,ale wyjaśniłyśmy to sobie i później było już ok.Mamy ze sobą bardzo dobry kontakt jak matka z córką.Wiem,że jak mój mąż coś zawini to nie będzie go bronić jak mamusia synusia,tylko porządnie nim potrząśnie,a za mną murem stanie.Nie widuję się z nią często,jak pisałam już wcześniej mieszka w USA,ale z teściem też rzadko się spotykam i nie mogę z nim wytrzymać nawet godziny,nie mogę go znieść.on po kilku minutach potrafi doprowadzić do szewskiej pasji.Facet jak opisywałam jest wścibski i ciekawski.To,że nie mogę porozmawiać swobodnie z mężem to szczegół,on potrafi wpierdzielać się w moje rozmowy,kiedy rozmawiam przez telefon ze znajomymi czy rodziną.Pierdzieli jakieś farmazony.Wstrętny chłop! Wczoraj była u mnie sąsiadka właściwie to bardziej znajoma moich teściów niż moja,ale kobietka się otworzyła i od słowa do słowa zaczęła opowiadać mi o teściu i o tym jak nikt go nie lubi,że sąsiedzi się z niego śmieją to było mi wstyd,że jestem jego synową.
Masakra,nikomu nie życzę takiego teścia.
I dodam,że dopiero za około 3 lata będziemy mogli się wyprowadzić do swojego domu.Jeszcze 3 lata pomieszkiwania z tym kimś!!!!!!!!!1
12 2012-12-07 23:13:47 Ostatnio edytowany przez lena812 (2012-12-07 23:14:21)
mieszkam w jednym domu z teściami,lecz w osobnych mieszkaniach,wcześniej mieszkałam z nimi u nich 2 lata,dobrze tego nie wspominam,nie sa najgorsi,ale niestety mamy inne nawyki np.
moja teściowa to czyścioszka,ja natomiast jestem bałaganiarą,u mnie nic się nie stanie jak czasami gary w zlewie poleżą pół dnia,u niej nie mogą leżeć pół godziny,chociaż jest miejsce gdzie u mnie jest zawsze czysto a u niej naciapane,jest to lodówka
jak ją otwieram to odechciewa się jeść bo szyby tak zafajdane że nic nie widać przez nie ![]()
mój teść to do mądrowania się jest pierwszy,wszyscy w około to głupki,nic nie potrafią a on to jest najlepszy i najlepiej wszystko wie,no i do rządzenia wszystkimi jest pierwszy,a i jeszcze na każdym kroku dogaduje każdemu a to wkurza najbardziej
podsumowując:gdybym nie miała własnego mieszkania na górze na pewno byśmy z nimi nie mieszkali ![]()
My mieszkamy z moimi rodzicami. Niby zle nie jest, ale u siebie to u siebie
Mezus juz mieszkanko dla nas klepie, po swietach a przed sylwestrem dwaj wujkowie pomoga, maja firme budowlana, to z pewnoscia przyspieszy nam wyprowadzke
kupilismy dzis piec do CO i juz chyba wsio bedzie z budowlanki. Mebelki z czasem... Sprzet AGD hurtem na kredyt kupimy i parapetowka lada moment
i dzieci wyprowadzimy do swoich pokoi.
Steskniona babcia chetniej na noc przygarnie wnuczeta, a my czas wolny zyskamy od czasu do czasu ![]()