Witam. Mam 24 lata, jestem mężatką i mam 2.5-rocznego synka. Krótki wstęp, a teraz przechodzę do sedna sprawy. Otóż chodzi o to.... Mam starszą siostrę, a dokładnie 13 lat starszą, z którą mam świetny kontakt, jesteśmy jak przyjaciółki, rozmawiamy o wszystkim, choć z racji różnicy wieku nasze doświadczenie czasem znacznie się różnią. Problem tkwi w jednej drobnej kwestii - moja siostra i jej mąż są znacznie zamożniejsi. Nie chodzi o zazdrość, cieszę się że jej się powodzi. Siostra przywozi mi ubranka po swoich dzieciach (zabawki i inne rzeczy też), bo twierdzi że jej już się nie przydadzą, a szkoda wydać obcym. I rzeczywiście, ubranka są piękne i bardzo cieszę się, że je od nich dostaję, bo dzięki temu mogę zaoszczędzić sporo pieniędzy. W zasadzie nie muszę synkowi kupować niczego oprócz bielizny. Tylko że jak ona mi to wszystko daje, to ja czuję się trochę tak, jak kiedyś w dzieciństwie - starsza siostra zawsze mi pomaga, jest ode mnie mądrzejsza i silniejsza i zawsze mogę na nią liczyć itp..... Czuję się jakby od niej zależna, choć w rzeczywistości nie jestem, bo wiem, że bez tych ciuszków, zabawek i sprzętów od niej też dalibyśmy sobie radę, choć mamy niewielkie dochody. Po prostu trzeba byłoby z tego czy z owego zrezygnować, ale dziecku na pewno nie zabrakłoby niczego. A tak, to ja się czuję, jakby ktoś inny po części utrzymywał nasze dziecko, tak jakbyśmy sami byli za mało dojrzali by to robić. Czuję się jak dziecko, za którego czyny ktoś starszy ponosi odpowiedzialność. Oczywiście jestem pewna, że siostra i szwagier tak tego nie postrzegają, oni po prostu przekazują nam rzeczy, które dla nich są już zbędne, ale mnie to trochę męczy i zawsze czuję się lekko niekomfortowo, kiedy siostra przywozi mi te ubranka. Co o tym myślicie? Czy jestem przewrażliwiona?
Podobne tematy
Napiszę wprost, bez owijania w bawełnę (nie mogę zapytać o Twą decyzję, bo wylogowałaś się).
Moim zdaniem wyolbrzymiasz sytuację i jesteś przewrażliwioną.
Rozumiem, że ani Twoja siostra, ani jej mąż nie przywożą Tobie ubranek, zabawek itd. z łaski. Nie mówią przy tym, że przywożą, bo inaczej zginiecie, bo jesteście nieporadni, bo jesteście nieodpowiedzialni, bo jesteście mało dojrzali. Zatem wszystko roi się w Twojej głowie i z tym Twoi bliscy nie mają nic wspólnego. W pas kłaniają się Twoje kompleksy i Twoje złe myślenie osobie.
Nie rozumiem Twojej logiki.
Dlaczego ktoś, kto pomaga jest silniejszy i mądrzejszy? Czemu stawiasz tutaj znak równości?
A nawet gdyby to równanie było prawdą, co w tym złego. Czym to grozi?
W swym poście mylisz też swoje wyobrażenia (o nieodpowiedzialności, nieudaczności, itd.) z rzeczywistością. Bo faktycznie Twoja siostra i Twój szwagier poprzez przekazywanie różnych rzeczy dla waszego dziecka mają wpływa na jego utrzymanie. I co w tym złego?
Pojawiła mi się przewrotna myśl. Jeśli tak źle znosisz pomoc, którą ofiarowuje Twojemu dziecku Twa siostra, to.... zrezygnuj z niej. Możesz przecież odmówić przyjęcia kolejnych darów. Chętnych na te rzeczy przecież znajdzie.
Może i masz rację, muszę to przemyśleć, dzięki.
Ja właśnie jestem starszą siostrą o 12 lat:) Lubię pomagać swojej młodszej siostrze i dobrze się czuję wiedząc że jestem potrzebna. I wcale nie czuję się przez to mądrzejsza, lepsza ani też nie pomyślałam o niej jak o niesamodzielnej osobie. I ona nie czuje się jak dziecko w relacjach ze mną tylko dlatego, że skorzystała z pomocy starszej siostry. Pomyśl, że teraz siostra pomaga Tobie, ale kiedyś może ona będzie potrzebowała pomocy od Ciebie? Gdy chcę dać swojej siostrze cokolwiek to najpierw pytam czy ona chce. I gdy powie że nie, to ok, nie dąsam się, że odmówiła. Ma prawo nie chcieć skorzystać z mojej pomocy. Ale też swojej pomocy nie narzucam. Zawsze stawiam na szczerość i otwartość w odczuciach i rozmowie. A może i Ty możesz w czymś siostrze pomóc? Wykorzystaj swoje pomysły, inwencję, bądź aktywna pod tym względem, a poczujesz się lepiej. Twoje odczucia mogą wynikać z bierności, bo może jako ta młodsza przyzwyczaiłaś się do jednostronnej pomocy? Głowa do góry:) Masz dobrą siostrę, a Twój problem obróć na dobrą stronę jako okazję do pogłębienia relacji i jeszcze lepszego wzajemnego zrozumienia.
Jesteś totalnie przewrażliwiona. Ja też jestem starszą siostrą i wiesz co u mnie było odwrotnie. Moja młodsza siostra wcześniej została mamą niż ja i było oczywiste, że ciuszki po maluszku odkładała bo albo będą dla drugiego bobaska, którego planowała albo po prostu dla starszej siostry. To jest tak naturalne jak oddychanie, więc nie masz się czym martwić. Jeśli Cię to pocieszy to powiem, że u mnie w pracy jest taka sytuacja, że szef po swoich dzieciakach przywozi nam po nich ciuchy. Oczywiście, zawsze pyta niezmiennie : dziewczyny, moja żona znowu robiła porządki w szafach i mam 2 wory ciuchów - chcecie? A my (bo są nas 2 mamy) jednym glosem odpowiadamy - PEWNIE ŻE TAK. Pamiętaj - JAK DAJĄ TO BIERZ, JAK BIJĄ TO UCIEKAJ ![]()