Witam,
jakiś czas temu mąż wdał się w picie i odszedł do swojej mamy zostawiając mnie z małym dzieckiem. Mieszkaliśmy po ślubie z moimi rodzicami. Po jego odejściu byłam wściekła a on ciągle pił i nie mogliśmy się dogadać. Jednak w końcu dogadaliśmy się on wynajął mieszkanie i chce żebym z córką z nim zamieszkała. Ja też tego chcę. Nie wiem tylko jak powiedzieć o tym moim rodzicom. Boli mnie to że nie mogę być z człowiekiem którego kocham a moja córka nie wychowuje się z ojcem. Bardzo chciałabym rozwiązać tą sytuację ale boje się moich rodziców. Jak im powiedzieć o mojej decyzji???
Podobne tematy
A może powiedz, że wracasz do męża, bo tak chcesz i tak zdecydowałaś.
Boisz się rodziców? Dlaczego?
Boję się bo oni niczego nie rozumieją. Nie potrafią rozmawiać i uważają, że wszystko ma być tak jak oni chcą i że tak jest najlepiej...
No to nie zrozumieją. Nic się Tobie nie stanie w wyniku ich niezrozumienia. Jesteś dorosłą osobą, możesz decydować o swoim życiu.
Tak wiem, tyle że nie chcę żeby się obrazili. Wiem że zarzucą mi że opiekowali się moją córką a teraz im ją zabieram. A przecież nie zabieram jej na drugi koniec świata. Ponadto chciałabym żeby było normalnie a oni na pewno nie będą chcieli rozmawiać z moim mężem. Cała ta sytuacja mnie boli i męczy i nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić.
Taaak, i na tym polega problem.
Jak podjąć swoje, niepopularne decyzje, by ucieszyli się wszyscy wokół. Nawet ci, którzy mają inne zdanie.
Dopuszczasz do siebie, że nie wszyscy muszą się z Tobą zgadzać?
Oczywiście, że dopuszczam to że nie wszyscy muszą się ze mną zgadać. Jednak uważam że w kwestii mojego życia lepiej byłoby gdyby moi rodzice przemilczeli pewne rzeczy i nie wtrącali się akceptując tym samym sytuację. A tu cały czas chodzi o to, że oni będą mi wszystko jeszcze do tego utrudniać i wzbudzać we mnie poczucie winy.
Jeśli nie masz wątpliwości to nikt niczego u Ciebie, bez Twej woli, nie wzbudzi. Rodzice Twego poczucia winy - też nie. Bo i czego miałabyś być winną? Chyba, że obecna decyzja o powrocie do męża jest sprzeczna z Twoimi wcześniejszymi zobowiązaniami wobec nich.
Na czym miałoby polegać utrudnianie Ci wszystkiego?
Póki co, na szczęście, istnieje w Polsce wolność słowa i każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Twoich rodziców też to dotyczy. A Ty nie musisz się z ich zdaniem zgadzać.
Napisz coś więcej, łatwiej będzie mi coś doradzić.
Jeśli chodzi o poczucie winy to będą je we mnie wzbudzać mówiąc, że zabieram z ich domu dziecko, do którego oni się przywiązali. Tyle, że nie powiedzą że o to chodzi tylko będą mówić, że to dziecko jest do takiego życia przyzwyczajone a ja chcę je zmieniać / to akurat wiem bo już kiedyś próbowałam rozmawiać z nimi/.
Mnie nie chodzi o to, że oni się ze mną nie będą zgadzać tylko o to że nie zaakceptują mojej decyzji i będą się dąsać a atmosfera będzie nie zdrowa.
Będą utrudniać mi wyprowadzkę tzn. psychicznie to się na mnie odbije bo wiem jak będą chodzi jak będą patrzeć jak się będą zachowywać.
Największy problem w tym wszystkim jest taki, że oni w ogóle nie potrafią rozmawiać i nie słuchają tego co się do nich mówi nawet jeśli jest to uargumentowane bo wg nich tylko oni mają rację.
Jeśli chodzi o poczucie winy to będą je we mnie wzbudzać mówiąc, że zabieram z ich domu dziecko, do którego oni się przywiązali. Tyle, że nie powiedzą że o to chodzi tylko będą mówić, że to dziecko jest do takiego życia przyzwyczajone a ja chcę je zmieniać / to akurat wiem bo już kiedyś próbowałam rozmawiać z nimi/.
Możesz się zgadzać, możesz się nie zgadzać. To jest akurat prawdą, że zabierzesz z ich domu własne dziecko, które przyzwyczaiło się do nich i do takich warunków.
Nie kłóć się z rzeczywistością.
Mnie nie chodzi o to, że oni się ze mną nie będą zgadzać tylko o to że nie zaakceptują mojej decyzji i będą się dąsać a atmosfera będzie nie zdrowa.
Będą utrudniać mi wyprowadzkę tzn. psychicznie to się na mnie odbije bo wiem jak będą chodzi jak będą patrzeć jak się będą zachowywać.
Często ludzie nie pogodzeni z decyzjami innych dąsają się, obrażają. Mają do tego prawo. Nie muszą się im Twoje decyzje podobać, choć miło by było.
Największy problem w tym wszystkim jest taki, że oni w ogóle nie potrafią rozmawiać i nie słuchają tego co się do nich mówi nawet jeśli jest to uargumentowane bo wg nich tylko oni mają rację.
Ty nie chcesz rozmowy, Ty chcesz, by oni ucieszyli się z Twej decyzji. A to zupełnie inna sprawa.
Może pora na zmianę Twojej argumentacji. I może posłuchaj tego, co mają do powiedzenia tym razem. Być może (nie przedstawiasz tutaj ich argumentów na ten temat) teraz oni będą mieli rację (jeśli w ogóle o jakieś racje chodzi).
Ostatni Twój post jasno wskazuje, że powinnaś poinformować Rodziców o swojej decyzji, odpowiedzieć na ewentualne pytania w grzeczny sposób i... nie mieć wyrzutów sumienia, jeśli sprawdzi się Twój scenariusz. Niestety, tak bywa czasami z Rodzicami, jednak Ty założyłaś własną rodzinę i jeśli czujesz, że chcesz spróbować od nowa to właśnie to powinno być priorytetem.
Jasne, że rodzice zawsze pozostaną ważni i że jednak dąży się do tego, by popierali nasze wybory, ale trzeba się pogodzić z faktem, że nieraz nie jest to możliwe do osiągnięcia. Do porozumienia potrzeba inicjatywy z obydwóch stron, a jeśli piszesz, że oni nie potrafią rozmawiać, nie słuchają i uważają, że tylko oni mają rację, to raczej bardzo ciężko będzie o akceptację.
Pomyśl jednak czy zawsze będziesz w stanie realizować 'plany i wizje' Twoich rodziców? Czy zawsze będziesz chciała żyć życiem wyreżyserowanym przez nich?
Oj oczywiście, że chcę rozmowy ale gdybyś Ty Wielokropku słyszała odpowiedź na każdy Twój problem "ty nie masz problemów" też w ten sposób podchodziłabyś do rozmowy.
Sch@tzi właśnie chciałabym żyć swoim życie, chciałbym wreszcie odpocząć wiedząc, że nikomu nie muszę się tłumaczyć, że nikt mnie nie obserwuje i nie dopytuje się nieustannie o wszystko, a nawet o rzeczy które chciałabym pozostawić dla siebie. Moi rodzice są dziwni, kocham ich ale do furii mnie doprowadzają ciągle pytania. Mam 25 lat i nie mogę swobodnie wyjść z domu bo muszę się tłumaczyć gdzie, poco, dlaczego itp.
Katti, myślę, że to Twoi rodzice mają większy problem, Ty masz go pośrednio, oni po prostu nie potrafią odciąć pępowiny, przyznać, że jesteś już dorosłą osobą, wciąż chcieliby decydować o Tobie i Twoim życiu. W moim odczuciu stosują tu nic innego jak czystej postaci szantaż emocjonalny, a widząc jakie to na Tobie robi wrażenie, jak bardzo wpędza Cię w poczucie winy, śmiało brną w to dalej.
Pierwszy krok jaki powinnaś zrobić to uświadomić im, że to jest Twoje życie i to Ty będziesz o nim decydować, oni mogą Ci co prawda doradzić, niemniej to wyłącznie Ty zdecydujesz jak postąpisz. Jasność komunikatu i konsekwencja- to będzie podstawą w rozwiązaniu tej sytuacji.
14 2011-09-04 09:07:47 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-09-04 09:09:20)
katti188 - czy rodzice nie mają innych powodów by bać się twojej wyprowadzki? Czy nie kieruje nimi lęk o twój i dziecka los i w tym tkwi problem? Bo wiesz, to twoje życie, ale czy Ty czasem sama nie lękasz się, że będziesz zmuszona wrócić do nich i stąd twoje obawy?
Bez rozmowy i tak nic nie da się zrobić. Musisz wysłuchać argumentów rodziców i przygotować sobie kontrargumenty. Powiedzieć im, że wiesz, iż chcą dla Ciebie i córeczki jak najlepiej, ale chcesz dać szansę swemu małżeństwu - a to można zrealizować tylko próbując żyć samodzielnie jako odrębna i niezależna rodzina. I Ty pragniesz tego spróbować, więc niech dadzą Ci tę szansę ![]()
Powodzenia
byłam w podobnej sytuacji..
nie było co prawda alkoholu..
były kłotnie , wyzwiska..
wyniosłam się z córką do swoich rodziców..
gdy emocje opadły chciałam cos zmienić , zależało mi na mezu..
jemu też zależało na nas..
rozmawialiśmy
doslziśmy do wniosku że chcemy być nadal razem..
moj ojciec gdy się o tym dowiedział zarzucał mi że jestem nielojalna , że nie mam honoru i inne bzdury..
postanowiłam spróbowac ponownie..
ustaliłam głośno z rodzicami szczególnie z ojcem ze to moje zycie..
nie żałuję niczego ani jednej chwili..
pozdrawiam
Gdzieś zniknęła sprawa picia Twojego męża. Czy ten problem "sam" się rozwiązał?
Może to jest przyczyną protestów Twoich rodziców w sprawie twojej wyprowadzki?
hhmm... sprawa picia rozwiązała się, mąż wyprowadził się od "mamusi" na mieszkanie i nie pije, wiem też że nie będzie pił ponieważ przed ślubem nie było tego typu sytuacji a znaliśmy się długo...
ONA1977 czy Twoi rodzice w końcu jakoś przeboleli sytuację?
Ja nie boję się, że będę musiała do nich wrócić bo wiem że gdybyśmy byli sami to żylibyśmy tak jak chcemy i byłoby dobrze. Mieszkając natomiast z moimi rodzicami ciągle mieliśmy ograniczone życie, nic nie mogliśmy zrobić po swojemu i bez tłumaczenia się. Zresztą teraz też tak mam...przyjadę z pracy 15 minut później niż zwykle i już mam 100pytan odnośnie tego co tak późno wróciłam.
Skoro wiesz,że mąż nie będzie pił/widocznie wcześniej coś go dręczyło/ i wynajął mieszkanie,to nie rozumiem,co Ty jeszcze robisz u swoich rodziców.Normalnie powiedz im,że się wyprowadzasz,bo mąż wynajął mieszkanie i chcesz być z nim bo normalnie go kochasz,jak mama Twojego tate.A z drugiej strony,masz nadopiekuńczych rodziców,bo oni po prostu boją się o Ciebie,tak jak Ty boisz się o swoje dziecko,więc musisz ich zrozumieć.Ich troska pewnie nie wynika z wścibstwa,tylko z miłości do Ciebie?