netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

38 odpowiedzi10 132 wyświetleniazałożony przez Lysyfacet, 04.09.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

1

Temat: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Tytułem wstępu, kilka lat temu byłem w związku ze starszą od siebie dziewczyną, który to związek został zniszczony przez moją niewłaściwą relację z rodzicami, czyli "nieodciętą pępowinę". Po tym fakcie podjąłem trud dokonania poważnych zmian - ułożenia na nowo relacji z rodzicami, co trwało 3 lata ale się udało.
Niedawno poznałem dziewczynę. Na początku było różnie, raz musiałem o nią mocno zawalczyć. Po jakimś czasie opadły pierwsze emocje, zaczęło się robić tak zwyczajnie, poznałem jej rodziców. Sprawa wygląda tak, że dziewczyna mieszka z rodzicami, co nie jest niczym złym, bo nie o miejsce zamieszkania chodzi. Natomiast problem widzę w jej relacji z rodzicami - przypomina mi moje relacje sprzed kilku lat. Otóż jest ona na każde zawołanie rodziców - uważa, że musi odstawiać dziką harówkę w ich domu w zamian za to że u nich mieszka. Rodzice są niezwykle dla niej ważni, słowo rodziców jest święte. Pojawił się nawet zarzut, że ja mógłbym ją od nich odciągać.
Ja ciągle czuję się zepchnięty na margines, po prawie rok trwającym związku słyszę, że spotkamy się za tydzień, bo ona jedzie na działkę do rodziców sadzić jakieś krzewy. Ta działka to kolejny problem. Dziewczynie szaleje organizm, cierpi na bóle głowy i na wiele innych dziwnych dolegliwości, których przyczyn nie mogą znaleźć lekarze. Pojechaliśmy kiedyś na spacer za miasto. Problemy zaczęły się od razu - bo komary, bo kleszcze. Natomiast miesiąc później w okolicach owej działki w lesie po deszczu nie było problemu że mokro, że buty przemokły, że były roje komarów.
Były też pretensje, czemu ja nie chcę tam z nią jeździć. Mówię, że nie chcę mieć w tle jej rodziców. Pomimo, że są gościnni i bardzo mili jednak jest to dla mnie krępujące. Ani się przytulić, ani w nocy choćby "pobzykać", czuję się tam jak piąte koło u wozu.
Jakiekolwiek moje sugestie, że jej relacje z rodzicami muszą się zmienić zbywa złością. Zaproponowałem wspólne mieszkanie, ale zacząłem się z tego wycofywać widząc co się święci. Tak samo sugestie, że jej dolegliwości zdrowotne mają podłoże psychiczne też zbywa mówiąc że to nieprawda.
Jest też wątek finansowy, dla mnie mało istotny, ale jednak istnieje. Panna jest zadłużona na 12-krotność swoich obecnych dochodów. Od początku znajomości płacę za wszystko (żarcie na mieście, bilety). Doszło do tego, że dałem jej na spłatę raty kredytu, na paliwo do samochodu i na papierosy (razy kilka). Rodzice o jej sytuacji finansowej nic nie wiedzą, co więcej ona boi się do tego im przyznać.
Co z tą relacją zrobić? Czy ta dziewczyna kiedykolwiek odetnie pępowinę? Jak ją do tego nakłonić?

2

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Pierwsze i podstawowe pytanie - ile ona ma lat? Czytając Twój post nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że piszesz o jakimś nastoletnim dziewczęciu... Albo o bardzo dziecinnej 20-tce.

Jak ją nakłonić do zmiany relacji z rodzicami? Bardzo szczerze porozmawiać. Powiedzieć o swoich doświadczeniach w tym temacie. Piszesz, że rozważałeś wspólne mieszkanie, więc traktujesz ją poważnie. Powiedz jej o tym, jak też o tym, jaka jest Twoja wizja związku, czego oczekujesz. Zapytaj jak ona widzi przyszłość Waszego związku. Możesz ją nieco nastraszyć, że potrzebujesz partnerki, nie dziewczynki, która trzyma się mamusinej spódnicy i złoszczą ją próby rozmowy. Moim zdaniem musisz się postawić, bo Wasz związek z jej rodzicami w tle prędzej czy później się rozpadnie.

3

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Dziewczyna ma 32 lata.
Z pewną terapeutką kręciłem film (tak "wirtualnie"). Dialog syna z matką bez wizji, na temat tego że przyjdzie z dziewczyną. Mama się temu ostro przeciwstawia, dochodzi do kłótni. Widzowie uruchamiają wyobraźnię i typują wiek syna - na mniej więcej 15 lat. Po chwili włączamy wizję i niespodzianka, syn to facet lat około 35.
Rozmów z nią było już wiele, również z jej rodzicami. Ona problemu nie widzi - uważa swoje relacje z nimi za zupełnie prawidłowe.

4 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-04 22:34:16)

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Jeśli ona problemu nie widzi w relacji między nią a rodzicami, to nic nie wskórasz. A raczej zafundujesz sobie kłótnie i pretensje o rozbijanie świetnych układów rodzinnych.
By mogły wprowadzać jakiekolwiek zmiany, to ona musi widzieć swoje spaczone relacje i musiałaby chcieć je zmienić.


Rozumiem, że ona metrykalnie ma lat 30 z kawałkiem, emocjonalnie jest 10-letnim dzieckiem.

5

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Pierwsze zdanie napisałam identyczne jak Wielokropek, ale zauważyłam, że mnie ubiegłą, więc wykasowałam... To święta prawda - tylko ona może chcieć coś zmienić - w wersji łagodniejszej za pomocą odpowiedniej literatury i rozmów z osobami, które mają właściwe podejście do relacji z rodzicami, w wersji bardziej drastycznej (i skuteczniejszej zapewne) - z pomocą specjalisty. Nie wróżę Wam świetlanej przyszłości. Jeśli jej zależy na Tobie - możesz ją szantażem zmusić do zmiany relacji z rodzicami, ale co to za wyjście?
Jest jeszcze jeden problem, o którym napisałeś, że jest mało istotny - jej sytuacja finansowa. Może w tym momencie faktycznie nie jest to dla Ciebie ważne, ale ewidentnie świadczy to o jej nieodpowiedzialności i wieeeelkim infantylizmie - narobić długów, posępić na facecie, byleby tylko rodzice się nie dowiedzieli... To nie jest tylko kilka czy kilkanaście tysięcy długów - to obrazuje jej podejście do życia i nie jest to obiecujący obrazek...

6

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Może problem w tym, że kobiety należy kochać, ale nigdy nie próbować zrozumieć? wink
Problem widzą nawet jej rodzice. Starają się popchnąć ją ku dorosłości. Kazali wyprowadzić się na swoje i szukać lepiej płatnej pracy. No to ona się wyprowadzi... do babci. Oni ciągle nie znają ostatniego elementu tej układanki, czyli tego że ich córka ma kredytowy nóż na gardle. Uważam, że powinna stanąć przed nimi i powiedzieć wprost: mamo, tato, mam problemy finansowe, jeżeli możecie to pomóżcie. Ja kilka lat temu startowałem z podobnej pozycji. Sytuacja niemalże identyczna. Zadłużenie 10x przekraczające dochody, niezdrowa relacja z rodzicami... Wtedy dziewczyna mnie rzuciła, i to zapoczątkowało zmiany (ale ona już do mnie nie wróciła). Nie chcę tracić tego związku, życie jest za krótkie na ciągłe poszukiwania.

7 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-04 22:48:50)

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?
Lysyfacet napisał/a:

Nie chcę tracić tego związku, życie jest za krótkie na ciągłe poszukiwania.

No, to jesteś "ugotowany".
Jako partnerkę wybrałeś sobie nieodpowiedzialną, niedojrzałą emocjonalnie dziewczynkę z pokaźnymi długami. I to dziewczynkę rozkoszną, acz niezbyt samodzielną, typu "jaką mnie, Panie Boże, stworzyłeś, taką mnie masz".
Nie zazdroszczę.

8

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Życie jest za krótkie, żeby marnować kilka lat na coś bez przyszłości... Widzisz analogię do swojej sytuacji sprzed lat - co dla Ciebie było motywacją do zmiany? Dopiero rozstanie z osobą, którą kochałeś. Na pewno tamta dziewczyna nie rzuciła Cię bez ostrzeżenia, na pewno mówiła Ci wcześniej, co jej ni pasuje i gdzie widzi problem. Co z tym zrobiłeś? Zapewne nic. Dopiero terapia wstrząsowa podziałała. Dlaczego więc łudzisz się, że Twoja obecna dziewczyna weźmie pod uwagę Twoje zdanie i spróbuje coś zmienić? Jak widzisz Waszą przyszłość? Będziecie razem mieszkać u babci?

Z każdym Twoim zdaniem wyłania się obraz dziecka, nie dorosłej kobiety... Myślałam, że jej rodzice również mają porządny współudział w zaistniałej sytuacji, ale jeśli nawet oni widzą problem to znaczy, że problem jest większy niż się wydawał na pierwszy rzut oka...

9

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Każda kobieta coś "ma". Jej poprzedniczka - niedomkniętą relację z byłym i dziwną zależność od nieżyjącej już matki. Jeszcze wcześniejsza była tak zablokowana emocjonalnie, że wszystko dusiła w sobie, męczyła się, napięcie miała ogromne.
Czasem idę ulicą i patrzę - o podoba mi się ta dziewczyna, a następna myśl - ciekawe co z niej "wylezie". Pozwolę sobie na zabawę słowną - jedna bije, druga pije, trzecia tyje. Także z deszczu można trafić wprost pod rynnę.

10

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Jest jeszcze jedno dobre powiedzenie, które oby nie miało zastosowania u Ciebie: widziały gały, co brały.

11

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Jak mężczyzna patrzy na kobietę to diabeł zakłada mu różowe okulary wink

12

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Ja bym to rozszerzyła na: "każdy człowiek coś ma", z tym, że u niektórych to "coś" nie przeszkadza w normalnym życiu i nie utrudnia relacji partnerskich. Jest takie zjawisko psychologiczne, że przyciągamy to, co jest nam znane - jeśli sam miałeś ze sobą problemy to możliwe, że przyciągałeś same "dziwne" i równie problematyczne... Ja Ci z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie mam ŻADNYCH większych ułomności, ale to zasługa wielu lat pracy nad sobą. A jakiej pracy możesz się spodziewać po osobie, która nie widzi problemu?

13 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-04 23:09:22)

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?
Lysyfacet napisał/a:

Jak mężczyzna patrzy na kobietę to diabeł zakłada mu różowe okulary wink

I odbiera rozum. tongue

14

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Metoda którą proponuję innym w takich przypadkach jest jedna - ja to nazywam deadline. Tzn. stawiamy punkt w czasie do którego jakiś proces musi zostać ukończony. Granica ta musi być jasno określona i nieprzekraczalna. Także dam nam jeszcze trochę czasu, to chyba najlepsze obecnie rozwiązanie.

15 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-09-04 23:23:02)

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Zacytuję Ciebie:

Lysyfacet napisał/a:

kilka lat temu byłem w związku ze starszą od siebie dziewczyną, który to związek został zniszczony przez moją niewłaściwą relację z rodzicami, czyli "nieodciętą pępowinę".

Stawiając granicę pamiętaj o własnym  doświadczeniu.


Trzymam kciuki.


Edycja:
przeczytałam jeszcze raz cały wątek, bo zapachniało mi horrorem. I nie myliłam się.
Gwoli przypomnienia: cały czas prawimy o kobiecie 32-letniej.

Lysyfacet napisał/a:

Starają się popchnąć ją ku dorosłości.

Sic!

16

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?
Lysyfacetst napisał/a:

Sawiamy punkt w czasie do którego jakiś proces musi zostać ukończony. Granica ta musi być jasno określona i nieprzekraczalna.

Bardzo dobra metoda.

Lysyfacet napisał/a:

Także dam nam jeszcze trochę czasu, to chyba najlepsze obecnie rozwiązanie.

Taaaa, trochę to bardzo jasne określenie granicy tongue

17

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?
vinnga napisał/a:
Lysyfacetst napisał/a:

Sawiamy punkt w czasie do którego jakiś proces musi zostać ukończony. Granica ta musi być jasno określona i nieprzekraczalna.

Bardzo dobra metoda.

Lysyfacet napisał/a:

Także dam nam jeszcze trochę czasu, to chyba najlepsze obecnie rozwiązanie.

Taaaa, trochę to bardzo jasne określenie granicy tongue

Grunt to precyzja. tongue

18

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Napisałem "trochę" bo jeszcze, na chwilę obecną nie wiem jaki to będzie termin. Na pewno nie dłuższy niż rok, może wiosna przyszłego roku. Muszę przemyśleć ten temat, również na podstawie tego co zostało napisane w tym wątku. Za wszystkie wypowiedzi bardzo dziękuję.

19

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

dziwczyna ma w sobie  gleboko zakotwiczone pojecie przywiązania-ale sama nie jestem tego pewna  tak  do konca!!!.bo skoro  byłaby tak zżyta z rodzicami  nie miałaby takich problemów i z pewnościa potrafiłaby z nimi  rozmawiać.z drugiej strony ,jak dziewczyna ma sie wyniesć na swoje skoro długi ją"zjadają"i za co?a rodzice?no przecież o niczym nie wiedzą.
sama  myśle ,czy to rodzice nie wybudowali w dziewczynie jakiego dziwnego (nazwijmy to)poczucia wartości,kultu pracy itp.jednak w pl realiach nie zawsze  zarobki daja poczucie bezpieczenstwa i  zaspokajaj potrzeby;jednak mądrze gospodarując można jakoś funkcjonowac(niestety jakoś!).
więc dziewczyna ciezko pracując u  rodziców rekompensuje  sobie mega poczucie winy?
szkoda ciebie-bo jestes tam miedzy młotem a kowadlem.sadze  ze tutaj potrzebna jest konkretna rozmowa,doskonale powiedziane deadline ok i do tego  konsultacje z rodzicami.postaraj sie ja przekonac ,ze ma w was oparcie i  jesli Oni sie dowiedza o jej problemach wspolnie, wszyscy  postaracie sie jej pomoc.
szkoda byloby aby ten związek skazany był na "natural agony",skoro miłośc już was znalazła.

20

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Każda kobieta ma jakieś zawirowania psychiczne (podobnie jak mężczyźni, bo normalnosć nie istnieje) i tylko od nas zależy czy z dziwactwem partnera potrafimy żyć czy nie,
Twoja dziweczyna jest uzalezniona od rodziców, bo moim zdaniem brakuje jej poczucia bezpieczeństwa, coś musiało sie wydarzyc w jej życiu i teraz ona widzi w nich jedyny stały punkt swojego życia (jak wpadła w owe długi, które nie są takie małe????).
Twój pomysł by waszemu związkowi "jakiś czas" jest dobry, choc tu moze byc ciezko......

21

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Przychylam się do powyższych wypowiedzi, dziewczyna (ups! metrykalnie dorosła kobieta) jest zupełnie niezaradna życiowo i niedojrzała emocjonalnie. Dodatkowo też problem stanowi fakt, że im człowiek straszy, tym trudniej u niego o radykalne zmiany, z reguły ma już bowiem wykształcone pewne nawyki, przyzwyczajenia,  światopogląd, a tu niestety wizja na życie nie jest taka jakiej należałoby oczekiwać od 32 letniej osoby. Ona zachowuje się i myśli jak nastolatka, żyje chwilą, a wszelkie niewygodne uwagi traktuje jak gwałt na swojej osobie.

Dziwi mnie bardzo, że ona nawet nie dopuszcza do siebie świadomości, że popełnia błąd za błędem, tym bardziej, że to już jest tak naprawdę ostatni dzwonek, żeby zacząć działać, pójść w kierunku dorosłości, a za chwilę będzie przecież jeszcze gorzej.

A jak u niej z pracą? Czy dałaby radę coś w tej kwestii zmienić, znaleźć jakąś lepiej płatną, która nie tylko pozwoliłaby jej finansowo stanąć na nogach, ale również osiągnąć niezależność? Być może to właśnie z powodu tych długów ona tak kurczowo trzyma się rodziców, boi samodzielności i odcięcia pępowiny. Nic nie wspominasz na co wzięła ten kredyt? Na jakieś fanaberie czy może jednak miała istotne do zrealizowania potrzeby? Wiesz, całkiem możliwe, że to właśnie wyjście z długów mogłoby stać się pierwszym ważnym krokiem ku naprawie obecnej sytuacji, być może zwyczajnie pozwoliłoby jej uwierzyć w siebie, we własne możliwości, zauważyć, że dorosłość niekoniecznie musi być taka straszna.

Lilio, przywiązanie przywiązaniem, niemniej dorosłość i samodzielność nie wyklucza przywiązania i miłości do rodziców, prawda?

22

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Kredyt wzięła na studiowanie, ale koszty studiów (czesne) to nie więcej niż 1/3 jej rocznych dochodów. Leży u niej natomiast planowanie finansów. Pracę pewnie będzie jej dużo łatwiej zmienić niż mi (naście lat w jednej firmie), ale wiąże się to raczej ze zmianą miejsca zamieszkania.
Ja też lubię "zabawki", fajne rzeczy, samochody, ale ich kupowanie nie sprowadza na mnie finansowej katastrofy.

23

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Czyli wygląda na to, że żyje z dnia na dzień, nie myśli o tym co będzie jutro, nie planuje, nie potrafi kalkulować przyszłości, więc potem rozsypuje jej się to wszystko. Oczywiście, że w życiu powinno być miejsce również na przyjemności, nie samą pracą w końcu człowiek żyje, w tym i wspomniane zabawki (zresztą kto ich nie lubi? smile), niemniej trzeba umieć realnie ocenić co jest w zasięgu naszych możliwości, a co już niestety z samego rozsądku powinniśmy odłożyć. Powiem Ci, że coś tak czuję po kościach, że jeśli zdecydujesz się z nią założyć dom, to finanse koniecznie powinny być pod Twoją kontrolą.

Cóż zatem mogę Ci poradzić? Jeśli ją kochasz, myślisz o tym związku poważnie, chcesz z nią zbudować przyszłość, to metodą małych kroczków, cierpliwie i sukcesywnie, powinieneś spokojnie z nią rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać i tłumaczyć, ale nie naciskać, bo to może wywołać odwrotny od zamierzonego skutek. Jeśli nie słucha, próbuj raz jeszcze i kolejny. Dorosłość polega między innymi na tym, żeby potrafić dostrzegać własne błędy, przyjmować mądrą krytykę, a przede wszystkim dopuszczać ją do świadomości. Być może więc w którymś momencie zdecyduje się to wszystko przemyśleć, zastanowi się nad tym co do niej mówisz, a potem zacznie coś zmieniać. Być może jednak nigdy to nie nastąpi.

I rzeczywiście metoda deadline jest tu dobrym wyznacznikiem, bo jeśli po pewnym czasie dojdziesz do wniosku, że nie dasz rady, że nic się w tej kwestii nie posuwa do przodu, to chyba powinieneś uznać, że trafiłeś na przypadek beznadziejny i najlepsze co możesz wówczas zrobić to odpuścić. Oczywiście, że mógłbyś przez całe życie prowadzić ją za rączkę, ale ona już wtedy przypuszczalnie nawet na to nie pozwoli, bojąc się tę rękę podać i pójść dalej bez poczucia kontroli czujnego oka rodziców.

24

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

hm.... zycie jest twoim zdaniem za krotkie na poszukiwania? ale zycie masz tylko jedno, wiec szanuj je i swoj czas i nie marnuj go na wychowywanie duzego dziecka. ja myslalam,ze ona moze wlasnie konczy studia albo juz skonczyla itp czyli ma jakies 25 lat...a nie 32 hmm moze postaw jej ultimatum: albo powiesz rodzicom o dlugu albo pa?

ps. wyobraz sobie sytuacje:
jestescie razem, macie dwojke malutkich dzieci, ona nie pracuje, bo mlodsze ma powiedzmy roczek... i nie chce wrocic do pracy, ty pytasz czemu, ona ze po prostu nie i wpada w zlosc.
a tu sie nagle okazuje, ze zalatwila sobie kolejny dlug na paradziesiat tysiecy i nie zamierzala ci o tym mowic...

poza tym, nie sadzisz, ze ona znalazla sobie zywiciela w tobie? tzn pasozytuje na tobie?

25

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Olinko-doskonale sie  ztym zgadzam,dlatego napisalam ze tak do konca to tego nie rozumiem-bo skoro jest sie przywiązanym do kogokolwiek to darzy sie go zaufaniem,hm?-no bynajmniej tak "mi"sie wydaje.wiec zapytałam sama siebie:jak to sie ma u niej,bo raczej oklamuje swoje  ja  anizeli kogokolwiek i tylko sama na tym ucierpi.a facet .ktory ja wspiera  ma dylamaty,szkoda bo to nie on ma problem.jestem za tym aby sie  wzieła za siebie i zgadzam sie ze dojrzałość nie wyklucza przywiązania.

26

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Uważam, że powinna załatwić sprawę swoich finansów z rodzicami jak osoba dorosła - przyznać się i poprosić o pomoc.
Jakiś czas temu myślałem nawet o poręczeniu jej kredytu na skonsolidowanie należności, albo wzięcia pożyczki, spłacenia jej zobowiązań i później odbierania tej kwoty od niej (na zasadzie umowy cywilno-prawnej pożyczki). Teraz wstrzymałem się z tymi decyzjami.
Natomiast na pasożytowanie jestem bardzo wyczulony, nie ma w niej udawania czy celowego działania. Raczej nieodpowiedzialne decyzje finansowe, których teraz ponosi konsekwencje. Nie jest jej z tym łatwo.

27

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

jezusie kochany, dobrze,ze nie brales na nia tego kredytu... a z pasozytnictwem, hm, niekoniecznie musi byc tak,ze kobieta swiadomie chce sobie znalezc sponsora/wybawce... takie niedojrzale dziewczynki po prostu widza mezczyzne i mysla sobie: mu powiem to,czego boje sie powiedziec mamusi i tatusiowi, on mi pomoze...
ciekawe kiedy ty staniesz sie dla niej mamusia i tatusiem w jednym, bo pepowiny nie odetnie, tylko ja przeszczepi do kogos innego...

28

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Trochę inna myśl. W każdej takiej sytuacji należy wysłuchać głosu obu zainteresowanych stron. Ja z pewnością nie opisuję sytuacji obiektywnie. Ale podejrzewam, że gdybym jej pokazał ten wątek to byłby koniec naszej znajomości... chociaż kto wie.
Teraz zastanawiam się jak postępować z ewentualnymi przyszłymi znajomościami? Pierwsza randka i lista pytań - o relacje z rodzicami o sytuację finansową? Serce nie sługa i zaangażowanie się pojawia (u mnie dość szybko), a potem wylewany jest kubeł zimnej wody na moją głowę.

29

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

ja rozumiem,ze sa dwie strony, ale kurcze, to ze babeczka ma kredyt i nie mowi o tym rodzicom jest raczej no...obiektywnie stwierdzone...

moja taktyka na poznawanie facetow to najpierw obserwacja, potem jakby wywiad srodowiskowy, tzn pogadac z jego znajomymi, zobaczyc, jakie ma relacje z ludzmi, co robi w wolnych chwilach... masz silna potrzebe kochania kogos, dzielenia swojego zycia z kims...wiec musisz byc ostrozny, bo moze sie skonczyc na tzw crash landing...
na swiecie jest tyle kobiet, rozejrzyj sie smile

30

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Lysyfacet nie doczytałam już wszystkich postów ale np. te jej problemy zdrowotne, fizyczne mogą wskazywać faktycznie na problemy natury psychicznej np. jakaś nerwica lękowa. A fundamentem wszytskich nerwic jest lęk.

Może nie tyle naciskaj aby ona zmieniała swoje podejście do rodziców ale zapytaj ją czego się obawia? Jakie lęki, obawy każą jej być tak blisko rodziców. Możliwe, że kiedy ją naciskasz wzmagasz w niej uczucie lęku, co daje rezultat odwrotny do oczekiwanego. Moze staraj się jej pokazać dobre strony zmian. Pokazać, że nie ma się czego obawiać!

Ona albo nie ma samoświadomosci co sie z nią dzieje, albo odczuwa zbyt silny lęk aby podjąć jakieś działania do zmiany.

Najlepiej abyś ją wspierał jednocześnie spokojnie, po mału uświadamiał jakie powinny być relacje między rodzicami, a ich dorosłymi dziećmi. Najlepiej aby udało Ci się poznać jej obawy i abyś faktycznie był oosbą, która będzie chciala jej pomóc. Może z czasem udałoby Ci się ją namówić na terapię albo przyznajmniej aby zasięgła jakiejś porady psychologicznej.

W kazdym razie jełśi ona nie bedzie wciąż widziala problemu badź nie będzie chciala niczego zmieniać to nic nie zdzialasz!

Co do kwestii długu to trudno mi tu coś napisać. Zachowała się nie odpowiedzialnie jednak strach aby o tym powiedzieć rodzicom wskazuje, że jednak ma świadomość jakichkolwiek konsekwencji. Moze obawia się utraty serdeczności, przychylności rodziców gdyby o tym wspomniała?  Obawia się, że ich straci w sensie, że ich relacje by się zmienily na gorsze gdyby sprawa sie wydała? Z drugiej strony to dosć dziwne, że odważyła się na tak mocno obciążający ją kredyt bez wiedzy rodziców, skoro jest im podporządkowana?


Ale czy ona chociaż próbuje ten kredyt spłącić, czy podchodzi do sprawy poważnie? Czy oprócz tego kredytu podejmowałą jeszcze jakieś inne niekorzystne decyzje finansowe? Czy w codziennym życiu jest rozrzutna, nie przywiazuje wagi do wydatków, zobowiązań?

Czy jej rodzice są wobec niej wymagający? Czy oczekują od niej aby zawsze wszytsko robiła dobrze, właściwie?

Może wydawanie peniędzy to też dla niej forma radzenia sobie z presją, ze stresem?

Tylko, że też nie rozumiem jednej sprawy. Skoro ona jest dorosła, pracuje i oczekujesz od niej, że odetnie pepowine to czemu oczekujesz, że w spłacie kredytu powinni pomagać jej rodzice?

Jakby nie było kredyt to jej problem, z którym powinna sobie jakoś poradzić jako osoba samodzielna. Zatem to chyba dobrze, że próbuje to jakoś sama spłacić, a nie zachowuje się jak małalata, która biegnie do rodziców aby ją uratowli, bo ona za mocno się "zabawiała"?

Ja mam świadomość, że Ty nie chcesz na siebie brać jej zobowiązań i stać się dla odmiany kimś w rodzaju jej rodzica. Wolalbyś pewnie z nią budować zaczynając od czystej, jasnej sytuacji bez dodatkowych obciążeń. Może wspólnie powinniście  obmyśleć jakiś konkretny plan typu "jak szybko spłacić kredyt"? Wprowadzić jakieś oszczędności, albo może pojawiała by się dla niej jakaś dorywcza, dodatkowa praca? Może jej rodzice też mogliby wam pomóc ale nie znaczy, że oni mają zrobić za nią wszytsko!

31

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?
Lysyfacet napisał/a:

Teraz zastanawiam się jak postępować z ewentualnymi przyszłymi znajomościami? Pierwsza randka i lista pytań - o relacje z rodzicami o sytuację finansową? Serce nie sługa i zaangażowanie się pojawia (u mnie dość szybko), a potem wylewany jest kubeł zimnej wody na moją głowę.

Nie znam żadnych pytań, po zadaniu których miałoby się  gwarancję udanego związku. To byłoby zbyt proste.
Zaangażowanie - zaangażowaniem, ale mamy jeszcze rozum, z usług którego dobrze jest korzystać, by kontrolować uczucia i swoje zachowanie nimi spowodowane.
Koniecznym jest też udzielnie sobie odpowiedzi na najbardziej kluczowe pytanie: "czy chcę żyć z tą osobą, mimo jej wad?"

32 Ostatnio edytowany przez kate1 (2011-09-06 18:25:00)

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Finansowe sprawy to osobna i delikatna kwestia tu powinieneś być pryncypialny, jesli coś chce to niech za to płaci, jest jednak druga sprawa przywiązanie do rodziców nie przyszło Ci do głowy ze nie zapewniasz jej bezpieczeństwa które ona czuje bedąc przy rodzicach. Czesto facet sie dziwi dlaczego ona woli rodziców a nie jego odpowiedz jest prosta BO WIE ŻE TAK NAPRAWDĘ TYLKO NA NICH MOŻE LICZYĆ, powiesz że przeciez ty płacisz itp, prawda ale poczucie bezpieczenstwa to wiecej niz pieniądze i sex. W pewnym wieku zaczynasz myslec poważnie gdzie bede mieszkać, co jeść etc, to coś więcej niż ochota lub jej brak na 'bzykanie'. Powiesz przeciez ja bede o nią dbał, wspolnie bedziemy budowac przyszłość, problem tylko w tym że to kwestia zaufania do Ciebie,  lub jej brak . Ona po prostu nie widzi w Tobie trwałej pewnej przyszłości dlaczego tego już nie wiem

33 Ostatnio edytowany przez enya (2011-09-07 14:28:21)

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

kate1 w dużej mierze się z Tobą zgadzam, ale wtracę tu jeszcze coś od siebie.
Osoba dorosła powinna sama umieć o siebie zadbać, nie powinna swojego wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa uzależniać od innych. Powinna umieć się sama sobą zaopiekować i nie powinna być zależna od innych, potrzebować opieki innych aby móc funkcjonować. Oczywiście osoba dorosła potrzebuje niekiedy pomocy, oczywiście potrzebuje wsparcia bliskich, miłości jednak nie znaczy, że kiedy pozostanie sama to "traci grunt pod nogami". Uważam, iż nie zdrowa byłaby sytuacja gdyby ta dziewczyna ze swojej zależnosci od rozdziców weszła w zależność od chłopaka. Czyli, że teraz chłopak ma zapewnić jej opiekę, zastąpić rodziców.

Ale masz racje kate1, że każda kobieta pragnie mieć w zwiazku poczucie bezpieczeństwa - mieć pewność uczuć, trwałości związku, wiedzieć, że może liczyć na partnera itp. Wiedzieć, że partner podchodzi do związku poważnie i świadomie. Mieć świadomość, że partner jest odpowiedzialny w życiu, jak również jest odpowiedzialny w stosunku do swojej kobiety, przyszłej rodziny. We dwoje jest łatwiej i ta wzajemna relacja powinna dawać obojgu przestrzeń aby iść do przodu.

Lysyfacet może Twoja kobieta chciałaby abyś umiał także spędzać czas z nią i jej rodzicami, gdyż ona może odbierać to jako, że chcesz stać się częścią jej życia, jej rodziny. Odbierać to jako gotowość do stworzenia rodziny. Wiadomo, że jeśłi bylibyście po ślubie to siłą rzeczy pewne kontakty z jej rodzicami byłyby czasem nieuniknione, a w sytuacji kiedy pojawiłyby się dzieci to już szczególnie.

Z drugiej strony ona przecież mieszka z rodzicami i w zwiazku z tą sytuacją ma też swoje obowiązki w tym domu, odpowiedzialność za pewne przydzielone jej zadania. Rodzice jeśłi są strasi to też czasem potrzebują jej pomocy, choćby w robieniu zakupów, dbaniu o działkę. Pytanie, czy ona wypełnia jedynie swoje obowiązku bo jest sumienna, czy jest w dyspozycji rodziców na każde zawołanie? Czy jej rodzice za nią decydują, mają na nią ogromny wpływ? Narzucają jej swój własny sposób dokonywania wyborów itp.? Czy po prostu ma z nimi świetny kontakt i jednynie wypełnia swoje obowiązki.

Jeżeli ona jest osobą rodzinną, czyli  rodzina jest dla niej bardzo ważna, stanowi ogromną wartość i w jej rodzinie to jest normalne, że osoby do niej należące ze sobą współpracują, pomagają sobie, mogą na siebie liczyć to wcale nie musi znaczyć, że ona jest od nich zależna. Po prostu może macie inne wartoości i inaczej rozumiecie tworzenie związku.

Pogadaj z nią jak ona wyobraża sobie Waszą przyszłość? Czym dla niej jest związek z drugą osobę, czego oczekuje od swojego partnera?

Możliwe, że dla niej związek to nie tylko spędzone miłe chwile z chłopakiem, czy seks ale także to wszytsko co się składa na zwykłą codzienność, w ktorej razem powinniście umieć się odnaleźć.


Naszła mnie jeszcze jedna myśl. Pisałeś Lysyfacet, że zawsze każda Twoja dziewczyna okazywało się, ze ma jakieś problemy emocjonalne, problemy z zależnościa itp.
Może powinieneś przyjrzeć się sobie samemu, czesto to my sami z powodu zestawu takich a nie innych cech osobowości przyciagamy określony typ partnerów. Możliwe, że Twoje problemy przyciągają  też osoby z problemami, gdzie te wasze wzajemne problemy ze sobą stanowią pewną komplementarność albo uzupelniacie się w swoich deficytach.

Może zamiast analizować dziewczynę i ją zmieniać przyjrzyj się sobie samemu? Może jednak jest jeszcze w Tobie pare spraw, które warto by było przerobić.

Jak dzisiaj wygląda Twoja relacja z rodzicami? Co z nimi przez te trzy lata wypracowałeś?

Jednak najwżniejsze wydaje mi się abyście razem (Ty i dziewczyna) wspólnie porozmawiali o waszych wzajemnych oczekiwaniach, wyobrażeniach co do zwiazku. Planach!

34

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

O, widzę że wątek wciąż jest żywy, co mnie cieszy.
Generalnie dziewczyna moja jest w upokarzającej sytuacji braku pieniędzy. W obliczu niskich dochodów należy nieźle się nagimnastykować, żeby wystarczyło na podstawowe potrzeby. Ona wpadła w pułapkę łatwych pieniędzy z kredytów. Teraz ma już przeterminowane należności (jak się dowiedziałem).
Co do poczucia bezpieczeństwa, to dopuściłem się tu przewinienia. Mówiłem o zamieszkaniu razem, a później zacząłem się z tego wycofywać (jak już dziewczynie trochę się przyjrzałem).
Z jej rodzicami trochę czasu spędziłem, ale jakie wspólne tematy mógłbym mieć z ludźmi po 50-tce? Ładny dom, ładny ogród, dobrze gotują ale nie mogę spędzać z nimi każdego wolnego dnia. U mnie tak nie było, żeby dziewczyna miała w zasięgu wzroku moich rodziców. To dobre dla 10-latków. Ludzie dorośli tworząc parę chcą mieć czas również tylko dla siebie razem i dla siebie z osobna w ciągu doby.
Jak się zorientowałem (chociaż ona może zaprzeczy) jest na każde zawołanie rodziców - oni i babcia mają najwyższy priorytet i ja muszę z nimi konkurować. Jak pojawia się kwestia sprzątania, czy robót na działce, to nie ma żadnej dyskusji.
Jeżeli ona byłaby taka rodzinna, to starałaby się stworzyć własną rodzinę, a nie wciągać mnie do swojej rodziny na zasadach brata a nie partnera.
Ja czuję w niej "przez skórę" duże napięcie nerwowe. Sam kiedyś tak funkcjonowałem i też to napięcie blokowałem.
Każda moja dziewczyna miała "coś", ale to nie były te same braki - poza zablokowanymi emocjami (tj. na zewnątrz spokój, obojętna twarz, a w sercu aż się gotowało). Długi czas pracowałem, żeby "wyprostować" swój charakter, co przyniosło wymierne efekty.
Dodam jeszcze, że we mnie jest tyle empatii i jestem tak wrażliwy na doznania drugiego człowieka, że od razu widzę z czym się dana osoba boryka, jakie są jej lęki, problemy, jakie uczucia próbuje ukryć.

35

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Lysyfacet a czy inne osoby (nie mam na myśłi tylko Twojej dziewczyny) mogą potwierdzić trafność w Twoich spostrzeżeniach co do przeżywanych przez nich uczuć?

Czy rozmawiając z kimś od razu jakby wyczuwasz czyjeś uczucia w tej danej osobie, czy starasz się wczuć w opisywaną przez kogoś sytację, spojrzeć na problem z perspektywy tego kogoś i stąd Twoja trafność w ocenie?

36

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Zawsze staram się spojrzeć na daną sytuację również z perspektywy innych osób. Kiedyś nieświadomie łapałem się na tym, że wczuwam się w to co czuje inna osoba, a od jakiegoś czasu robię to świadomie. Poznając kogoś od razu zaczynam rozpracowywać jego psychikę, jakie ma słabości, co nim/nią kieruje, czego się boi, czego potrzebuje.
Heh, tylko jak się zakocham to na moim nosie od razu lądują wspomniane już różowe okulary.
Wszystko to bierze się z wychowania jakie odebrałem. To jak mnie wychowywali rodzice już mam rozłożone na czynniki pierwsze, napiszę tylko, że starali się oni wychować mnie na porządnego człowieka - starali się tak bardzo, że aż za bardzo. Problem w tym, że rodzice (w 90% mama) przyjęli drogę kar, nagan i wymuszania. Jak byłem młodszy, to stosowali drwinę, ośmieszenie, zawstydzenie, krzyk, często pas. Jak podrosłem, to zaczęła się motywacja finansowa, a później "wyprowadź się". Teraz już emocje opadły, wiele się zmieniło, pozostały tylko wspomnienia.

37

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?
Wielokropek napisał/a:

Zacytuję Ciebie:

Lysyfacet napisał/a:

kilka lat temu byłem w związku ze starszą od siebie dziewczyną, który to związek został zniszczony przez moją niewłaściwą relację z rodzicami, czyli "nieodciętą pępowinę".

Stawiając granicę pamiętaj o własnym  doświadczeniu.


Trzymam kciuki.


Edycja:
przeczytałam jeszcze raz cały wątek, bo zapachniało mi horrorem. I nie myliłam się.
Gwoli przypomnienia: cały czas prawimy o kobiecie 32-letniej.

Lysyfacet napisał/a:

Starają się popchnąć ją ku dorosłości.

Sic!

a ja mam takiego właśnie męża lat 28 z hakiem, niedojrzałego emocjonalnie i trzymającego sie maminej spódnicy oraz wierzącego na oślep swojemu "psychicznemu" ojcu, który nakłonił synusia do ślubu ze mną a teraz karze mu się ze mną rozwodzić.... uciekaj kolego jak najdalej od takiej kobiety (dziewczynki) nie będziesz w stanie stworzyć z nią szczęśliwej rodziny, ja jestem w trakcie rozwodu.... nie mam innego wyjścia...zapraszam do mnie Frezja28 "jak mam dalej żyć....?" pozdrawiam

38

Odp: Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Frezjo, wątek Twój czytałem. Heh, nic się nie toczy szybciej niż koło fortuny. Jeszcze kilka lat temu ja byłem takim syniem mamusi z nieodciętą pępowiną. Tu mój gorący apel do młodych małżeństw, za wszelką cenę unikać mieszkania z rodzicami.

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nieodcięta pępowina w wersji żeńskiej?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026