Mam taki problem z moją mamą, mianowicie z ojcem nie możemy sobie z nią poradzić. Traktuje niemal wszystko przeciwko sobie, gdy udzieli jej się jakiejś rady, choćby najdelikatniej jak to tylko możliwe, to ona uważa to za przytyk. Jest strasznie pamiętliwa, nie można z nią prowadzić dyskusji ponieważ ona ignoruje nawet najsensowniejsze argumenty, to nie jest tak, że wpada w szał czy coś, ale nie zminia to faktu, że jest kłótliwa, kiedyś taka nie była. Była pogodna, uśmiechnięta, a dzisiaj nie można z nią za bardzo pożartować. Ma kiepską pamięć, nie pamięta co się do niej mówi, pyta parę razy o to samo, jakby wietrzyła spisek lub nie pamiętała, a gdy jej się powie, że już jej się to mówiło, to zaraz robi awanturę i się wypiera. Uważa, że na każdym kroku podważamy jej inteligencję, czy wiedzę. Przykładowa czasem twierdzi, że coś wie, a w rzeczywistości nie wie, ale idzie w zaparte, że wie, gdy ją sie poprosi żeby udowodniła że wie to się obraża i zaczyna człowiekowi wytykać jego wady. Muszę też niestety nadmienić, że ona nie jest specjalnie inteligentna, nie żeby była jakimś głąbem ale z pewnością z ojcem znacznie przewyższamy ją inteligencją. Ma 60 lat. Nie wiem czy jest to istotne dla sprawy, ale ona ma koleżankę z czasów szkolnych inadal utrzymuje z nią kontakt. Ta jej koleżanka zawsze była zakręcona, ale teraz na starość też dostała na głowę i w pewnym stopniu matka kopiuje jej zachowanie. Aha i byłbym zapomniał mama jest na emeryturze, więc gdy ojciec jest w pracy a ja na uczelni to ona zostaję sama z babcią( jej teściową) w domu. Babcia jest całkowicie bezkonfliktowa i tylko sporadycznie wystawia nos ze swojego pokoju. W każdym razie pod naszą nieobecność lubi sobie wypić piwko, ale my po naszym powrocie często to zauważamy po jej zachowaniu, ale ona się wypiera. Nie że jest alkohiliczką bo nie zdarza się to często, jednak intrygujący jest fakt, że się tego wypiera. Proszę was o pomoc/diagnozę. Pozdrawiam
Podobne tematy
Diagnozę może postawić tylko lekarz.
Często w starszym wieku pogłębiają się cechy charakteru, widoczne już wcześniej.
Może powinnaś porozmawiać na ten temat z lekarzem prowadzącym mamę?
Ciekawa jestem ile Twoja mama ma lat. Ludzie w starszym wieku często niestety bywają trudni. Może mieć to zatem podłoże choroby, a nawet być początkiem otępienie czy demencji. (zwłaszcza jeśli cierpi na cukrzycę). Może to mieć też silne podłoże psychologiczne. Może Twoja mama skrywa jakiś uraz? Z pewnością pielęgnowanie urazów i złości niczemu nie sprzyja. Rozumiem Cię dobrze, bo mój tata ma tego typu charakter. Jest nieufny, podejrzliwy, winy szuka bardziej u innych niż u siebie itp. Wszystko musi udowadniać, z jednej strony próbuje wpoić innym swoja rację, z drugiej kiedy coś uzna za swoją porażkę, strasznie to przeżywa. Z alkoholizmem to trudno mi mówić, nie jestem lekarzem, ale tak się składa, że dziś o tym czytałam. W alkoholizm popadają kobiety, w których życiu coś dzieje się nie tak. Może nie umie sobie poradzić z tym, że jest na emeryturze, może nie ma zajęć, które wyrwą ją z rutyny... Była tam opisana historia kobiety, której bliscy nie mieli pojęcia o jej alkoholizmie. Diagnozy nie stawiam bo nie mam prawa. Mogę jedynie poradzić obserwowanie mamy.
Koleżanko november mama ma 60 lat jak pisałem wcześniej, ale szczerze mówiąc teorię o pogłębianiu się cech charakteru z wiekiem bym raczej odrzucił ona nigdy taka nie była, może była pamiętliwa ale reszta cech jest nowa. Nie chcę też, żebyś patrzyła na nią jak na jakiegoś zawadiakę, bo ona ma to do siebie, że jest bardzo uległa i łatwo nią manipulować. W dodatku jeśli ktoś jest obcy to czego by jej nie zrobił to złego słowa nie powie, a swojemu potrafi wygarnąć. Ona stała się jakaś zimna nie potrafi stworzyć, takiego domowego ciepła, nie ma w sobie kobiecości.
To mi trochę przypomina siostrę mojej babci, która trochę dostała na łeb na starość, tak ok 60tki właśnie. Uważała, że wszyscy są przeciwko niej, wieczny spisek, miała jakąś manię. Wszyscy się jej czepiali etc. Nawet sobie kabel od domofonu odłączyła, bo stwierdziła, że ludzie dzwonią do niej tym domofonem tylko po to, żeby ją dręczyć... Babcia mi mówiła, że ona zawsze taka trochę była, ale na starość jej kompletnie odbiło, toteż w pewnym sensie jest to pogłębienie się cech. Nie wiem, może warto jakiegoś psychologa zapytać? Bo to raczej idzie w złym kierunku...