Hej..
Mój problem polega na tym, że idę na studniówke zaniedługo jako osoba towarzysząca.. a wiem , że tam są tańce, rozmawia się , śmieje.. nie będę tam nikogo znała.. tylko chłopaka z którym idę.
I tego sie tak bardzo boję ponieważ jestem osobą zamkniętą w sobie, nieśmiałą:(
Tak strasznie trudno zawieram nowe kontakty, boję sie powiedziec cokolwiek bo myślę że to jest głupie, wyjdę na całkowitą idiotkę i spale się ze wstydu zwłaszcza jak ktoś mi powie coś nie miłego ja biorę to zbyt do siebie..
i ciągle pyytanie moje "iść czy nie iść"
Zostałam też zaproszona na urodziny zaniedługo ale znowu odmówie [ juz po raz tysięczny chyba:( ] bo powiem nie mam czasu a tak naprawdę bardzo bym chciała iść ale jak to bywa na urodzinach dużo się rozmawia i wogóle.. ja niestety siedziałabym tam jak piąte koło u wozu a później bym poszła do wc i szlochała nad tym jaka to ja jestem głupia.
Co ja mam robić to jest takie upokarzające, męczące i żałosne ciągłe uciekanie..
Chcę być wkońcu osobą która nie boi się pójść normalnie na impreze i się dobrze bawić..
;(
Próbowałam walczyć.. kilka razy nie odmówiłam przyjścia było ok ale nagle taka blokada z mojej strony i zawsze kończyło się tak samo..
siedziałam tam jak ten kołek. niedługo potem wracałam szybko do domu i płakałam całą noc a rano budziłam się z podpuchniętymi oczami.
Mam już dość.
Najchętniej siedziałabym w domu żeby nikt nie musiał mnie oglądać albo być niewidzialną ![]()
Zawsze zamykam się w sobie kiedy wychodzę z domu nie jestem sobą ![]()
Z koleżanką gdzieś idę podchodzą do nas jej koledzy to ja mówię że albo muszę iść albo siędzę i patrzę w ziemie , czasem się nerwowo uśmiechnę..