Zacznę od tego, że nie chodzi mi o smsy od innej kobiety do naszego partnera. Codziennie posługujemy się słowem pisanym takimi jak: smsy, czaty, maile, które nie oddają wszystkich subtelności, które towarzyszą w prywatnej/intymnej komunikacji między partnerami. Używając telefonu czy komputera narażamy się na masę nieporozumień, które potrafią poważnie skomplikować nam życie. I niby z pozoru prosta forma komunikacji, która powinna ułatwić życie, może je nam utrudnić.
Czy sms były przyczyną kłótni bądź nieporozumień w Waszych związkach?
Podobne tematy
oj tak !!!!! ZDECYDOWANIE TAK
smsy nk FB GG wszystkie te nowe pseudo technologie miały negatywny wpływ na moje przednie związki. mój obecny facet nie ma profilu ani na nk ani FB
a komórki jeszcze nikomu nie trzepałam ......
dziwne te nasze czasy
Tak jak pisałam już w innym wątku sms-y piszę z moim facetem z umiarem.
Może 5 czy 10 dziennie, czasem więcej, ale rzadko. Nie sądzę, by to mogło zaszkodzić naszemu związkowi. Prędzej zaszkodziłby brak kontaktu przez tydzień , gdy się nie widzimy.
Jednak oczywiście, gdy jest tego przesyt, to może aż zaszkodzić, wtedy ludzie wszystko załatwiają przez sms-y a to dobre nie jest. Mówię np o setce sms-ówq dziennie czy więcej, to raczej nie służy.
4 2011-08-24 10:53:27 Ostatnio edytowany przez busiu (2011-08-24 10:54:24)
Niie. Ja jestem przykładem na to, że technika właściwie wykorzystana bywa sprzymierzeńcem.
Nigdy nie wylądowałabym z moim obecnym chłopakiem, gdyby nie GG. Gdy się poznaliśmy, kompletnie nie zwróciliśmy na siebie uwagi. To wielogodzinne nawalnie w klawiaturę pozwoliło nam poznać siebie i... zakochać. Później doszły SMSy, których wysyłaliśmy kosmiczne ilości!
Technika sama w sobie nie jest zła. To ludzie wykorzystują ją w głupi/nieodpowiedzialny/zły/krzywdzący sposób.
Niie. Ja jestem przykładem na to, że technika właściwie wykorzystana bywa sprzymierzeńcem.
Nigdy nie wylądowałabym z moim obecnym chłopakiem, gdyby nie GG. Gdy się poznaliśmy, kompletnie nie zwróciliśmy na siebie uwagi. To wielogodzinne nawalnie w klawiaturę pozwoliło nam poznać siebie i... zakochać. Później doszły SMSy, których wysyłaliśmy kosmiczne ilości!
Technika sama w sobie nie jest zła. To ludzie wykorzystują ją w głupi/nieodpowiedzialny/zły/krzywdzący sposób.
Podpisuje dwoma rekami
to tak, jakby wstrzymac produkcje nozy, bo ktos nim zabil.
A przeciez mozna pokroic nim chleb...
Niie. Ja jestem przykładem na to, że technika właściwie wykorzystana bywa sprzymierzeńcem.
Nigdy nie wylądowałabym z moim obecnym chłopakiem, gdyby nie GG. Gdy się poznaliśmy, kompletnie nie zwróciliśmy na siebie uwagi. To wielogodzinne nawalnie w klawiaturę pozwoliło nam poznać siebie i... zakochać. Później doszły SMSy, których wysyłaliśmy kosmiczne ilości!
Technika sama w sobie nie jest zła. To ludzie wykorzystują ją w głupi/nieodpowiedzialny/zły/krzywdzący sposób.
u mnie było dokładnie tak samo:-)
teraz nawet gdy z kimś smsuję,piszę na gg czy gdziekolwiek indziej mój nie ma nic przeciwko
wydaje mi się,że to kwestia zaufania:-)
Pytanie dotyczy smsów od innej kobiety do naszego partnera a nie pisania miedzy partnerami!
''Zacznę od tego, że nie chodzi mi o smsy od innej kobiety do naszego partnera.''
to jest problem. chodzi o komunikacje się partnerów a nie osób trzecich.
A więc. bardzo dobrze napisałaś to, że smsy czy tez inne komunikatory internetowe jak gg czy maile nie oddają prawdziwych uczuć. Bardzo często wynikają z tego może nie kłótnie ale sprzeczki czy też wymiany zdań. Dobrze że wymyślili emotikony bo bez nich już totalnie było by to bez żadnego uczucia. Ja osobiście porównałabym to do NUDNEGO DOŁUJĄCEGO I USYPIAJĄCEGO LEKTORA W ''modzie na sukces'' tego wręcz nie da się słuchać.
Niestety są też inne wady prócz niezrozumienia się pisząc przeważnie smsy i porozumiewając się ''oszczedzając gardło'' a mianowicie jaki to już piszę. Ktoś kto jest przyzwyczajony komunikować się z ludźmi tylko przez GG smsy czy maile może oduczyć się rozmawiać z innymi w tak zwanym realu. świat wirtualny jest dobry ale z umiarem i tu zgodzę się z Opiniami powyżej.
Niestety. trzeba znać UMIAR.! sama znam ludzi, którzy przez jakiś komunikator są odważni a w rzeczywistości nie wiedzą co mają powiedzieć i zaczyają temat o pogodzie.
a co do problemów w związkach przez takie sposoby komunikowania się to jest różnie. często napisze się coś nie stylistycznie i źle to zabrzmi. Nie zdąrzymy wytłumaczyć o co chodzi a partner już się gniewa. najgorszym minusem jest to że nigdy nie zobaczymy jaki wyraz twarzy ma osoba pisząca. czy było to może z ironią, z uśmiechem, sarkazmem czy ktoś może chciał nas obrazić.
jest także plus i to nawet bardzo duży takich rozmów. często gdy myślimy o swoim partnerze możemy mu szybko i łatwo wysłać jakiegoś smsa i na pewno odwdzęczy się tym samym. wtedy od razu cieszymy się do telefonu i jest nam milej. Oczywiście zapewnienia że się kochamy powinny być wypowiadane prosto w oczy ale gdy nasz mężczyzna napisze nam że ciągle myśli i jesteśmy dla niego najważniejsze to aż motylki w brzuchu aktywują się na nowo.
mimo wszystko ja jestem zwolenniczką rozmów face to face.;]
pozdrawiam
9 2011-08-24 19:05:55 Ostatnio edytowany przez Shanty (2011-08-24 19:06:36)
sa plusy, są minusy.
ja jestem 3/4 czasu poza zasięgiem i trzeba się nastarać, żeby złapać ze mną kontakt-do tej pory każdego faceta to rajcowało, że nie ma mnie na necie, że nie odbieram za każdym razem słuchawki i odpisuję asertywnie, bez buziek.
do tej pory do funkcjonuje świetnie, więc nie będę tego zmieniać, ale przez smsy 24/7 rozleciał się związek znajomej od nudy i ogólnego rzygania sobą i wszystko wiedzenia o sobie, co kto robi gdzie z kim jak.
ale fakt, nigdy nie lubiłam smsowych gaduł które w rzeczywistości lewo co dukały coś ciekawego.
brrr.
W związku z tym, ze do niedawna żyłam w związku na odleglość, to kontakt przez tel/komputer był niezbędny i oczywiscie na porządku dziennym. Niestety naleze do osób, które potrzebuja troche wiecej poświecenia, zainteresowania dlatego nie wyobrazam sobie pisac z facetem 5sms dziennie, choc i tak sie zdarzalo, ale rzadko. Głownie pisalismy wieczorami, kiedy on konczyl prace tak po 10sms minimum, czy tez godzinna rozmowa na gg i niekiedy w trakcie dnia jakis sms lub telefon. Teraz, kiedy mieszkamy razem tymczasowo, to piszemy w dzien pare sms, kiedy on jest w pracy, a wieczory spedzamy już razem. Niestety przez sms kłotnie byly dośc czeste, ale to wlasnie glownie o brak czasu dla drugiej osoby z powodu pracy. No ale na żywo też się klocimy i chyba wcale nie mniej niz przez sms hehe jak jest dobrze to jest, a jak sie klocimy to na calego, ale po 10minutach przepraszamy się i jest ok
Moj chłopak nie lubi pisac sms,często sie o to kłócimy bo wmawiam mu ze nie ma dla mnie czasu i o mnie zapomina..Jak sie poznalismy to pisalismy dużo na gg,nk facebooka nie ma;)piszemy z 5sms dziennie ale cześciej dzwonimy.Jak zacznie do mnie dużo pisac to świeto heheh..A ja lubie pisać sms:)Mogłabym dzien w dzien,on jednak uważa ze to taka monotonia i szybko mozna sie znudzic woli sie ze mna widziec i wtedy duzo duzo rozmawiac.
Ja byłam przez jakieś 7 lat w związku na odległość. Bez sms'ów byłoby ciężko. Średnio to pisaliśmy jakieś 20-30 wiadomości dziennie
Przez telefon i na żywo oczywiście też rozmawialiśmy.
To ja chyba jakaś inna jestem
żyję w związku na odległość... na początku łatwo nie było... ale teraz, potrafie nawet kilka dni bez zadnej wiadomości wytrzymać
oczywiście tęsknie za moim partnerem, nawet bardzo, ale ufam mu, wiem że nic nie narobi i wiem, że on również myśli i czeka na powrót do kraju by zobaczyć sie i pobyć ze mna ![]()
także smsy komunikatory itp nie sa u nas na porzadku dziennym ![]()
Ja też z moim chłopakiem ( i jeszcze w czasach gdy był kolegą
) pisaliśmy baardzo dużo smsów, poznawaliśmy się po prostu. Teraz to tak falami, bywa że piszeszmy dużo i bywa że prawie wcale, ale staramy się mieć codziennie jakikolwiek kontakt ( bo nie widujemy się codziennie ). A smsy były przyczyną konfliktu jeśli jedna ze stron uważała, że jest ich za dużo / za mało. :]
smsy, czaty, maile, które nie oddają wszystkich subtelności, które towarzyszą w prywatnej/intymnej komunikacji między partnerami. Używając telefonu czy komputera narażamy się na masę nieporozumień, które potrafią poważnie skomplikować nam życie. I niby z pozoru prosta forma komunikacji, która powinna ułatwić życie, może je nam utrudnić. Czy sms były przyczyną kłótni bądź nieporozumień w Waszych związkach?
Ja mam raczej złe doswiadczenia związane z kontaktem sms, czy też poprzez komunikator gadu gadu. Myślę, że między innym właśnie poprzez tę formę kontaktu rozpadł się mój były związek, eks bardzo lubiał poruszać ważne sprawy przez sms, albo gygy a ja niestety bardzo często dawałam się w to wkręcić i kończyło się wieloma nieporozumieniami. A ponieważ staram sie uczyć na błędach w moim następnym/obecnym związku już takich gaf nie popełniam, pomimo tego, że przez pewien czas dzieliła nas spora odległość.
Być może w związkach na odległość tęsknota za partnerem mniej sprzyja konfliktom, wówczas każda forma kontaktu nas po prostu cieszy ![]()
Nie wydaje mi sie aby smsy zmiejszały szanse na udany zwiazek..Ja jestem z facetem 4 lata i w sumie poznalismy sie przez ogłoszenie sieciowe przez smsa na tel....Z początku nim doszło do naszego 1szego spotkania pisania smsów nie było konca..to nas bardziej zblizało do siebie...Po spotkaniu pislaismy jeszcze wiekszą ilosc smsów co było fajne..Jako ze nie mieszkamy razem bo dzieli nas 100km to spotykamy sie na ile mu czas pozwoli bo ma taką prace gdzie terminy gonią..ale dzwonimy do siebie codziennie wieczorem..co prawda zmiejszylimy ilosc pisania do siebie smsów bo trudno zeby pisał jak jest w pracy od rana do wieczora ale dostaje od niego codziennie smsa na dzien dobry i na Dobranoc prócz tego jeszcze wymienimy sie paroma smsami w ciagu dnia dochodzi do tego jeszcze wieczorna rozmowa przez tel..
Ale czy zmiejszają szanse w zwiazku???Raczej nie w zaleznosci tez od ludzi i ich przyzwyczajen...Bo jedni dostaną pare smsów i juz mają dosyc na odpisywanie a drudzy wrecz uwielbiają pisac smsy czy nawet komunikowac sie z swoją ukochaną osobą..:)
Ja gdy poznałam sie z chłopakiem też pisaliśmy dużo sms później coraz mnie..Jak napisała Allegra prowadzi to jednak do małego konfliktu..bo jak zaczął pracować to pisalismy juz coraz mniej a poźniej zaczely sie sprzeczki kto pisze wiecej a kto mniej..Wczesniej mialam chwile ze wkrecałam sobie ze o mnie zapomina ale teraz widze ze dobrze jest jak jest teraz troche popiszemy rano,troche wieczorem i rozmowa w ciągu dnia:)