Witam serdecznie, chciałam sie podzielić z wami pewnymi moimi obawami, a mianowicie za niecałe 2 tygodnia mam zostać żona, a obawiam się że mój facet to przysłowiowe ciepłe kluchy. Pochodzi z rodziny wielodzietnej i jest do tej rodziny mocno przywiązany, do tego stopnia , że mocno liczy się z ich zdaniem, właśnie nie wiem czy nie bardziej niz z moim
Wyjazdy i spotkania rodzinne przebiegają w bardzo miłej luźnej atmosferze pod warunkiem, ze wszystko odbywa się zgodnie z wolą jego ojca. Niestety mam wrażenie, iż mój przyszły mąż zapominając o sobie samym i nie mając własnego zdania 'robi dobrze' swojej rodzinie. Jest mi w jakis sposób niezręcznie, bo ja sama niejednokrotnie toczyłam zażarte boje, szczególnie zmoim ojcem, kiedy próbował mi coś narzucić, ponieważ szacunek szacunkiem, jednak dojrzały człowiek powinien umieć powiedzieć 'nie'. Bardzo go kocham, ale zaczynam sie obawiać że się w tym małżeństwie uduszę i siłą rzeczy nie przetrwa ono próby czasu ![]()
Podobne tematy
W takiej sytuacji najlepiej porozmawiać z narzeczonym, bo jeśli Ty masz obawy, a nie rozmawiacie o tym to mogą być problemu potem. Wielu mężczyzn postępuje zgodnie z tym czego oczekuje ojciec bo nie chcą jakiś konfliktów, bo może ojciec nie lubi jak mu się ktoś przeciwstawia, a po ślubie już liczą się ze zdaniem żony, a nie tatusia czy mamusi. A może jest tak że nie do końca jest tak jak Ty to widzisz. Najlepiej porozmawiaj z narzeczonym o swoich obawach.
gorzej jakby to mamusia byla...wyluzj meskie sprawy nie dotycza czesto ciebie jako kobiety, gorzej jak mamusia to robi,dyskredytuje cie jako kobiete
A może dałoby się odnaleźć w tej sprawie pozytywne aspekty? Może mogłabyś wykorzystać tą uległość twojego narzeczonego w stosunku do jego ojca na swoją korzyść? Musiałabyś tylko dobrze "zagadać" z twoim przyszłym teściem. Pytanie tylko jakie masz z nim relacje. Jeżeli dobre, to jest to możliwe.
Mój mąż jest totalnym przeciwieństwem twojego narzeczonego. Nie słucha nikogo, nawet mnie. Zawsze ma swoje zdanie i nawet jeśli się myli, to nikt i nic nie jest go w stanie przekonać do jego zmiany. Bywa to często uciążliwe. Sposobów na niego jest niewiele niestety.
Pozdrawiam
.
Marteczko, Twój teść zajął stanowisko samca alfa w rodzinie, a syn młode wilczę podporządkował się, bo strach przed warknięciem ze strony seniora spory. Podobnie było u mnie, dyktatura teścia została obalona, ale jakim kosztem. Alegoria nie ma racji, to martwi, bo moja teściowa była zainteresowana jak najdłuższymi rządami mężusia, to ona była szyją sprytnie kręcącą głową rodu. Im wcześniej pokażecie niezależność tym to mniej będzie wszystkich bolało. Można być zżytym z rodziną jednocześnie unikając bycia biernym wykonawcą woli ojca. Moje młode wilczki od paru lat pokazują kły i walczą o swoje terytorium. Każdy na początku określa granice, jeśli nie to znaczy,że albo mu wygodnie albo strach paraliżuje, czyli poczucie własnej wartości zostało zachwiane.
Jak ja to znam... Byłam w związku gdzie facet odbierał o każdej porze dnia i nocy telefon od ojca, rozmowy te były niesamowicie wazeliniarskie... tak słodko było, że aż od tej słodyczy rzygać się chciało, 0 sprzeciwu, zawsze na zawołanie tatusia, nasze plany mógł szlag trafić bo tata miał swoje widzi-misie, mogłam czekać godzinę zanim nastała moja kolej bo priorytetem było załatwienie spraw ojca... przy okazji od tego wszystkiego dostawałam białej gorączki...
Rodzinę powinno się stawiać na najważniejszym miejscu w swoim życiu... ale pępowinę też trzeba kiedyś przeciąć. Co za dużo to nie zdrowo, a później czyta się o rozwodach bo szanowna mama lub tata zbyt często wtrącali swoje 3 grodze do związku młodych...
Moi rodzice są pod tym względem ok, szanują to, że młodzi gdy budują związek muszą uczyć się na własnych błędach, że potrzebują dla siebie czasu i przestrzeni. Poza tym moi rodzice gdy była mowa o poważnym związku w moim życiu nigdy nie ingerowali, starali się doradzić ale w bardzo subtelny sposób i jestem za to im wdzięczna, że dali mi pole do manewru.
Co do ex i jego stosunków rodzinnych... właściwie pozostawię to bez komentarza... teraz jestem singlem i nie mam się czym stresować ![]()