netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

"Ojciec"...

18 odpowiedzi2 669 wyświetleńzałożony przez cyniczna, 19.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: "Ojciec"...

Witajcie!

Już kilka razy zaprezentowałam Wam moje codzienne problemy. Z tym wahałam się długo - może dlatego, że do "najlżejszych" nie należy. Od początku.

Rodzice spotkali się na przysłowiowych "baletach" w rodzinnym mieście ojca (gdzie teraz mieszkamy). Ze zwierzeń mojej Mamy wynika, że była to miłość od pierwszego wejrzenia - pokrótce: bach! miłość i ślub. Dodam, że mama pochodzi z drugiego końca Polski (~800km) i chodziła z ojcem ok. 4 miesiące (+ wszystkie przerwy, miłość "na odległość" tzw.). Dopiero po ślubie okazało się jaki był naprawdę, a wszystkie jego wady to była kwestia czasu. Ostatnie wydarzenia skłoniły mnie do napisania posta, a więc po kolei:

Ojciec odkąd pamiętał miał słabość do alkoholu. Kiedy wypił za dużo działy się różne cyrki - rzucanie przedmiotami, bicie, popychanie. Ale w zasadzie to dotyczyło tylko Mamy. Nas jako dzieci nie tknął ("tylko" wyzywanie). Kiedy ostatnio rozmawiałam z rodzicielką, wyżaliła mi się wprost - ma dosyć ukrywania, że wszystko jest w porządku. Już od kiedy przeprowadziła się tutaj, gdzie aktualnie mieszkamy, nie dostawała żadnego wsparcia (ani od męża, ani od teściów), z nami jako dziećmi radziła sobie sama. Zarabiała marną pensję, więc Ojciec robił łaskę, że pracuje (między innymi za granicą, gdzie latał również "za panienkami" - z jedną z nich dalej utrzymuje kontakt). Po latach została kobietą sukcesu w innej branży, a tata olał całą sprawę i od tej pory żadnej pomocy finansowej mama od niego nie otrzymuje (ani my). Ogranicza się do przysłowiowego grzebania w ogródku i takich malutkich prac, a kiedy wypominamy mu to, że ani grosza na nic nie daje, twierdzi, że to "grzebanie" jest za pieniądze i mama powinna dawać mu za to normalną wypłatę. Ja jako dziecko nie czuję tej "ojcowskiej ręki" i ojcowskich uczuć, bo nie chcę, żeby te - na pierwszy rzut oka fantastyczne odczucia - pachniały alkoholem. Dodam, że wszelkie płatności typu ZUS płacą za niego (!) rodzice, którzy mają już ponad 75 lat.
Przez ostatni rok było spokojnie, rodzina żyła w harmonii, a 8 dni temu znowu się zaczęło - przez 4 pierwsze dni pił, ja nawet go nie widziałam na oczy. Potem zaczął trzeźwieć, a dzisiaj - pakować (nie wiem za co chce gdzieś jechać, ale według mnie to tylko marna prowokacja). Nie wiem co z tym zrobić, ale chyba nie w tym sęk. Najsmutniejsze jest to, że on dla mnie ojcem nie jest. Nie mogłam patrzyć na siniaki na ciele Mamy z JEGO winy. Kiedy zobaczyłam, myślałam, że go zabiję. Przepraszam za wszelkie błędy i tak dalej ale natłok emocji robi swoje...

Co o tym myślicie Drogie Kobietki? sad

2

Odp: "Ojciec"...

cyniczna
wiesz ja powiem tak..
twoi rodzice mają po 75 lat..
teraz powinni być dla siebie największym wsparcie...
ojciec?cóż nie wypowiem się bo wkurza mnie  jego postawa..
musisz wspierać mamę..
żal do ojca jak najbardziej jest zrozumiały..
ale myślę,że znajdziesz w sobie siłę aby mu kiedyś wybaczyć-ja znalazłam a lekko z nim nie miałam .
więc głowa do góry..
a on niech siedzi w tym ogródku...
75 letni mężczyzna a jeszcze ma siłę do awanturowania się ?-jestem w szoku

3

Odp: "Ojciec"...

Madzia, to czytaj ze zrozumieniem, a z szoku wyjdziesz ;P
Po 75 lat to mają dziadkowie Cynicznej, a nie ojciec.

4

Odp: "Ojciec"...
madzia0311 napisał/a:

wiesz ja powiem tak..
twoi rodzice mają po 75 lat..

źle przeczytałaś - ojciec ma okrągłą 50.

Nie wiem, teraz każdemu w około (kuzynom, siostrze) za przeproszeniem pieprzy jakieś farmazony i prawi kazania na temat tego, jacy oni SUPER nie są i tak dalej. Do mnie ma jakiś żal, bo ostatnio (po tym, jak uderzył mamę) powiedziałam co o nim sądzę i o jego zachowaniu.

5

Odp: "Ojciec"...
Delicious napisał/a:

Madzia, to czytaj ze zrozumieniem, a z szoku wyjdziesz ;P
Po 75 lat to mają dziadkowie Cynicznej, a nie ojciec.

hehe:)
kurde czytałam jednym tchem:)
ale już wszystko wiem:)
sorki,ża pomyłkę:)
a z szoku wyszłam:P

cyniczna napisał/a:

Do mnie ma jakiś żal, bo ostatnio (po tym, jak uderzył mamę) powiedziałam co o nim sądzę i o jego zachowaniu.

prawda i szczerość boli najbardziej..
nie dopuszcza do siebie myśli jak bardzo was skrzywdził
taki typ niestety

6

Odp: "Ojciec"...

Cyniczna, a co o tym wszystkim myśli Twoja Mama? Nie myślała, żeby odejść? Bo z tego, co piszesz to mieszkacie pod jednym dachem i to jest jedyne, co Was łączy..

7

Odp: "Ojciec"...

hej cyniczna...tak sie zastanawiam czy nie mamy ,,wspolnego,,ojca;-))))))))))))))))))Ja mam bardzo podobne wspomnienia z moim ojcem,tyle tylko ze i mnie sie oberwalo,i my z rodzenstwem bylismy gnebieni cale zycie,zawsze bylismy smieciami....ach chyba szkoda zebym zanudzala swoimi opowiesciami;-)W kazdym razie ja swoijemu nie moge wybaczyc,nie umiem.Mam w sobie za duzo żalu i bólu(byl czas ze chodzilam do psychologa bo nienawisc do ojca ,,zjadala,, mnie od srodka)Niewiem dokladnie co ci doradzic bo sama nie moge sie z tym uporac ale chyba bede ci zyczyla bys mu wybaczyla i przestala sie zatruwac;-((((
POZDRAWIAM!!!



Ps.ja mojego ,,PANA I WŁADCE,,(tak sie kazal nazywac)nazywam predzej TYRANEM albo HITLEREM jak OJCEM;-(((((

8

Odp: "Ojciec"...

Pierwszy nieodłączny przejaw przemocy w rodzinie to to - że ofiary są uzależniani od swoich oprawców. Rzadko odchodzą, a jeszcze rzadziej mówią o tragedii, która odgrywa sie pod ich dachem pod nieobecność świadków. Przebrała się miarka. Przemoc ma charakter progesywny. Narasta. Staje się coraz silniejsza, coraz bardziej dotkliwa. Poczytaj o przemocy na "niebieskich stronach". Tam też są dokładne wskazówki jak reagować. Musisz w jakiś sposób przekazać mądrość, którą sama zdobędziesz ...

9

Odp: "Ojciec"...
panna_m napisał/a:

Cyniczna, a co o tym wszystkim myśli Twoja Mama? Nie myślała, żeby odejść? Bo z tego, co piszesz to mieszkacie pod jednym dachem i to jest jedyne, co Was łączy..

Ma koleżankę z pracy, która miała identyczną sytuację i skończyło się na rozwodzie. Teraz ma super faceta i jest szczęśliwa. A moja mama? Chyba trzymają ją tylko względy religijne, ale powiedziała, że jest możliwa również separacja. No cóż, ale skończyło się na zdaniu: "Wytrzeźwieje to będzie fajny..." - tymczasem ja już w to nie wierzę, błędne koło.


joasia2620 napisał/a:

hej cyniczna...tak sie zastanawiam czy nie mamy ,,wspolnego,,ojca;-))))))))))))))))))Ja mam bardzo podobne wspomnienia z moim ojcem,tyle tylko ze i mnie sie oberwalo,i my z rodzenstwem bylismy gnebieni cale zycie,zawsze bylismy smieciami....ach chyba szkoda zebym zanudzala swoimi opowiesciami;-)W kazdym razie ja swoijemu nie moge wybaczyc,nie umiem.Mam w sobie za duzo żalu i bólu(byl czas ze chodzilam do psychologa bo nienawisc do ojca ,,zjadala,, mnie od srodka)Niewiem dokladnie co ci doradzic bo sama nie moge sie z tym uporac ale chyba bede ci zyczyla bys mu wybaczyla i przestala sie zatruwac;-((((
POZDRAWIAM!!!



Ps.ja mojego ,,PANA I WŁADCE,,(tak sie kazal nazywac)nazywam predzej TYRANEM albo HITLEREM jak OJCEM;-(((((

Dla niego jestem - cytując - "gnojem", w zasadzie to się tym nie przejmuję, ani tym, co robi. Chodzi mi tylko o Mamę, bo jest super kobietą, atrakcyjną, a on ją zwyczajnie OGRANICZA.


The_devil napisał/a:

Pierwszy nieodłączny przejaw przemocy w rodzinie to to - że ofiary są uzależniani od swoich oprawców. Rzadko odchodzą, a jeszcze rzadziej mówią o tragedii, która odgrywa sie pod ich dachem pod nieobecność świadków. Przebrała się miarka. Przemoc ma charakter progesywny. Narasta. Staje się coraz silniejsza, coraz bardziej dotkliwa. Poczytaj o przemocy na "niebieskich stronach". Tam też są dokładne wskazówki jak reagować. Musisz w jakiś sposób przekazać mądrość, którą sama zdobędziesz ...

Na pewno tam zajrzę, dziękuję smile.

10

Odp: "Ojciec"...

Nie czytałam wątku, ale ja też mam problem z ojcem. Wybaczcie, że będzie chaotycznie, ale siedzę i ryczę.
Nienawidzę mojego ojca, jest zwykłym bydlakiem i gnojem. Już to jak traktuje matkę, mówię jej żeby go zostawiła, bo ona przyłazi i płacze do mnie na niego, a na słowa by odeszła to ja jestem ta najgorsza bo podobno "życie nie jest kolorowe i kłótnie się zdarzają". Ale do rzeczy, jeżeli chodzi o mnie. Staram się z nim nie rozmawiać, od jakiś pięciu lat, gdy mnie tak pobił, że nie mogłam siadać parę dni. Od tamtej pory już mnie nie bił ale ciągle mnie upokarza i mnie wyzywa. A ostatnio jest coraz gorzej. Bo się zbliżają studia, a on powiedział, że dla mnie nie będzie pieniędzy. Bo jego ziemia jest najważniejsza i on jej nie sprzeda. że mam pracować i studiować jednocześnie (studia dzienne). Przed chwilą kazał mi wypierdalać z domu bo to nie mó dom, tu nie ma dla mnie miejsca, że pieniędzy nie dostanę bo to jego. Że inni dojeżdząją autobusami i nie wynajmują pokoju, a ja zaczęłam mówić że bilet w jedną stronę kosztuje 10zł... Nawet nie dokończyłam i on zacząl wrzeszczeć, przy mojej ciotce i jej mężu a swojej siostrze. Ciągle mówi, że mam sama na siebie zarabiać tak jak on. A on cały swój majątk zawdzięcza matce bo mu zapisała ziemię. Ciągle mnie wyzywa od suk i dziw..ek. Jednocześnie chce ze mnie zrobić sprzątaczke i niewolnice, powtarzająć przy tym że w tym domu nic nie należy do mnie (mój pokój urządziłam za własne pieniędze i pieniąze tamtego chłopaka bo nie było dla mnie).
Jestem załamana, jak nie wyjadę na studia to ja nie wytrzymam w tym domu. Zamykam się na noc na klucz bo się go boje, że przyjdzie mnie zabić w nocy.
nie mam już siły.... tyle lat to duszę w sobie....

11

Odp: "Ojciec"...
pina_mc napisał/a:

Nie czytałam wątku, ale ja też mam problem z ojcem. Wybaczcie, że będzie chaotycznie, ale siedzę i ryczę.
Nienawidzę mojego ojca, jest zwykłym bydlakiem i gnojem. Już to jak traktuje matkę, mówię jej żeby go zostawiła, bo ona przyłazi i płacze do mnie na niego, a na słowa by odeszła to ja jestem ta najgorsza bo podobno "życie nie jest kolorowe i kłótnie się zdarzają". Ale do rzeczy, jeżeli chodzi o mnie. Staram się z nim nie rozmawiać, od jakiś pięciu lat, gdy mnie tak pobił, że nie mogłam siadać parę dni. Od tamtej pory już mnie nie bił ale ciągle mnie upokarza i mnie wyzywa. A ostatnio jest coraz gorzej. Bo się zbliżają studia, a on powiedział, że dla mnie nie będzie pieniędzy. Bo jego ziemia jest najważniejsza i on jej nie sprzeda. że mam pracować i studiować jednocześnie (studia dzienne). Przed chwilą kazał mi wypierdalać z domu bo to nie mó dom, tu nie ma dla mnie miejsca, że pieniędzy nie dostanę bo to jego. Że inni dojeżdząją autobusami i nie wynajmują pokoju, a ja zaczęłam mówić że bilet w jedną stronę kosztuje 10zł... Nawet nie dokończyłam i on zacząl wrzeszczeć, przy mojej ciotce i jej mężu a swojej siostrze. Ciągle mówi, że mam sama na siebie zarabiać tak jak on. A on cały swój majątk zawdzięcza matce bo mu zapisała ziemię. Ciągle mnie wyzywa od suk i dziw..ek. Jednocześnie chce ze mnie zrobić sprzątaczke i niewolnice, powtarzająć przy tym że w tym domu nic nie należy do mnie (mój pokój urządziłam za własne pieniędze i pieniąze tamtego chłopaka bo nie było dla mnie).
Jestem załamana, jak nie wyjadę na studia to ja nie wytrzymam w tym domu. Zamykam się na noc na klucz bo się go boje, że przyjdzie mnie zabić w nocy.
nie mam już siły.... tyle lat to duszę w sobie....

pina_mc jak ja cie dobrze rozumiem....normalnie jak bym czytala o sobie;-)Tyle tylko ze ja na szczescie mam juz swoja rodzine i nie musze mieszkac z tym bydlakiem.Ale ile ja sie nasluchalam,ile nawylam w poduszke,nawet chcialam sie zabic,kiedys chcialam jego zabic....ach ile tego bylo!Kurcze ty i tak masz mozliwosc pojsc na studia...a wiesz co moj powiedzial?ze jestem za glupia na studia i nie pozwolil mi nawet pojsc do liceum.Powiedzial ze nie da mi zlamanego gorsza i ze mam isc do ,,zawodowki,,i na praktyce zarobic na bilet miesieczny.Trzy lata zawodowki przeplakalam bo nienawidzilam tej szkoly,tak baaardzo marzylam o sstudiach o PSYCHOLOGII;-))))))))ZEBY MU UDOWODNIC ZE NIE JESTEM TAKA GLUPIA JAK MOWIL-zrobilam za swoje pieniadze zaocznie L.O. i kiedy przynioslam do domu swiadectwo ukonczenia-,,rzucil okiem,, powiedzial -TEZ MI COS;-((((((((((szkoda slow poprostu!!!!nAJgorsze jest to ze ojciec tak bardzo ,,opanowal,,moje zycie ze jestem przez niego do dzis ,,zahukana,,zamknieta w sobie,a moje poczucie wartosci jest tak niskie ze praktycznie ZEROWE.Wiesz,jakies dwa lata temu poszlam do psychologa bo nie radzilam sobie ze swoim zyciem,mialam sporo problemow i nie zwiazane z ojcem(tak sadzilam)Pani psycholog poprosila zebym opowiedziala o sobie i o problemach iiiiii ...nawet nie wiem kiedy minelo pol godziny a ja nawijalam,nawijalam i nawijalam......Kiedy wkoncu skonczylam okazalo sie ze przez jakies 25 na 30 min.gadalam TYLKO O OJCU!!!!wTEDY zrozumialam jak ten czlowiek ,,rzadzi,,moim zyciem,jak bardzo mnie skrzywdzil.SZCZERZE GO NIENAWIDZE.NA mysl o tym jak mnie bil,ponizal,poniewieral itp.to mnie trzesie w srodku.Dla niego zawsze bylam dziwka,suka i szmata-ojeeeeejjjjj skad ja to wszystko znam.....!!! pina_mc nie wiem dokladnie jak mam ci pomoc-bo sama sobie nie umiem poradzic.....;-((((Ale byc moze kiedy zobaczysz ze nie ty jedna przezywasz koszmar to moze spojrzysz na to ciut inaczej...Ja moge jeszcze dodac ze czytam na tym forum RÓZNE HISTORIE i nie raz przekonalam sie ze sa gorsze rzeczy w zyciu niz nasi ojcowie-tyrani!!!

12

Odp: "Ojciec"...

Dziękuję Ci.. smile
Przyznam szczerze, że też myślałam by siebie zabić i mieć święty spokój, ale to by było głupie, bo będę dążyła po trupach żeby się dorobić, uniezależnić i wiem, że kiedyś on przyjdzie żebrać do mnie a ja mu powiem to co on mi mówi "wypierda*aj stąd" i będę miała satysfakcję. Żeby jego zabić też myślałam (xD) ale stweirdziłąm, że nie warto gnić w więzieniu za cos takiego gorszego od zwierzęcia.

Najgorsze właśnie w tym jest to, że robię się zahukana, zamknięta w sobie, jak to opisałaś. Z tymi studiami to niepewna sprawa bo od niego nie dostanę pieniędzy, a jeszcze brat studiuje, mama zarabia 1000zł i jak tu żyć. Dla niego to najlepiej jakbym rzuciła szkołe go gimnazjum i z graczką zapierdzielałą w tej jego ziemi i sprzątałą i gotowałą  i nic innego.
Dziękuje Ci, bo mnie bardzo pocieszyłaś. Do tej pory myślałam, że tylko ja tak mam w domu. Nie chce żeby to zabrzmiało, że cieszę się że też tyle wycierpiałaś, tylko z tego że nie jestem z tym sama....

13

Odp: "Ojciec"...

ja się najbardziej boję tego, że (podobno!) podświadomie córki wybierają zazwyczaj mężów, którzy mają podobne upodobania jak ojcowie.

14

Odp: "Ojciec"...

cyniczna-ponoc tak jest ale to nie regula-ja mam meza caaalkiem innego niz moj ,,PAN I WLADCA,,nAPRAWDE JEST calkowitym zaprzeczeniem....strasznie sie balam ze trafie na tyrana.Powiem ci ze wlasnie przez to co przezylam kazdemu facetowi przygladalam sie baaaardzo uwaznie.Mam 29 lat i od roku jestem mezatka,dlugo mi zabralo zanim znalzlam tego jedynego.Moj maz nie pije wogole alkoholu,kocha naszego synka ponad zycie-jest dla niego oczkiem w glowie,szanuje mnie i wspiera,jest calkowitym przeciwienstwem mojego POZAL SIE BOZE -ojca!!!Dlatego mysle ze jesli baaaardzo chcemy ,,trafic,,inaczej to uda nam sie w koncu.

pina_mc nawet nie wiesz jak przypominasz mi sama siebie.Normalnie ryczec mi sie chce ze tyle nas cierpi przez ojców-tyranów...A wiesz ze poruszylas baaardzo wazny watek-ze jak ,,wyjdziesz,,z domu to on kiedys przyjdzie do ciebie żebrac i ty mu powiesz ,,wypierd...,,tak jak on do Ciebie!Nawet nie wiesz jak ja sie zarzekalam ze tak bedzie-achhhh do dzis sobie to powtarzam....i juz ojciec byl u mnie(z różnymi ,,prosbami,,)i wiesz coo?????Nie umialam mu odmówic-wrecz przeciwnie-nadskakiwalam jak moglam.NIenawidze sie za to-tak baaardzo zawsze chcialam sie ,,odegrac,,....Wiele razy sie nad tym zastanawialam-DLACZEGO?????tyle krzywdy mi bydlak wyrzadzil,tyle przez niego przezylam a teraz nie umiem powiedziec NIE????Mysle ze poprostu nie chce byc taka jak on,nie potrafie-moze to i dobrze-to znaczy tylko tyle ze nie mam jego ,,charakterku,,-I DZIEKOWAC BOGU!!!mysle tez ze gdzies gleboko we mnie siedzi ta mala dziewczynka ktora zawsze ,,walczyla,,o uczucie ojca-o to czego nie mialam a tak baardzo mi tego brakowalo...Ojciec nigdy nie wzial mnie na kolana,nigdy nie zabral do ZOO,nigdy nie powiedzial ze mnie KOCHA i moze dlatego ,,spelniajac,,jego prosby oczekuje gdzies podswiadomie ze mnie pokocha.....TO TAKIE SMUTNE,ŻAŁOSNE-ALE PRAWDZIWE.Wiesz jakie mam najmilsze wspomnienie z moim ojcem-kiedy pojechalismy w ,,gosci,,do rodziny i ojciec jak zwykle sie upil i spal z tym samym pokoju co ja-reszta ekipy balowala a ojciec wiedzac ze jestem w tym samym pokoju zaczal mi spiewac ,,kołysanke,,-WSZYSTKIE RYBKI SPIA W JEZIORZE...nie wiem czy to znasz ale to raczej pijaca wersja jakiejs przyspiewki;-(((( To namilsze wspomnienie,o nie nie PRZEPRASZAM-BYLO COS LEPSZEGO-kiedy ojciec przyszedl z pracy i mial w kieszeni schowanego malutenkiego psiaka;-)))))I bylo by to piekna historia gdyby nie fakt ze byl wtedy pijany a kiedy ja i moje rodzenstwo zaczelismy traktowac ,,TOBIEGO,,jak czlonka rodziny to ojciec go zabil bez wiekszego powodu.Nam powiedzial ze auto go potracilo co z czasem sie okazalo nieprawda;-( Ajjjjj moglabym tak pisac i pisac,o tym tyranie mozna ksiazke napisac-o tym jak pij miesiacami,mama charowala na dom,ojciec zdradzal mame na lewo i prawo,ponizal,bil i znowu PIL!!!!PO TYM JAK MNIE SKATOWAL przestal pic na ok.8 lat-tak sam z siebie(mozna???)ale na dzien dzisiejszy pije dzien w dzien-o tyle dobrze ze chodzi do pracy i zaczal mamie pomogac rachunki placic ale to juz inna historia.....
pina_mc rozumiem cie doskonale -ja tez sie nie ciesze z tego ze ktokolwiek cierpi ale faktycznie jakos inaczej sie czlowiek czuje myslac ze nie jest sam na tym swiecie z takimi problemami....

15 Ostatnio edytowany przez Psily (2011-08-21 18:06:44)

Odp: "Ojciec"...

Dobrze znam ten problem...
Kilkanaście lat temu, kiedy byłam może 7letnim dzieckiem, obudziły mnie krzyki w środku nocy. Wraz z siostrą zeszłyśmy do salonu, by sprawdzić co się dzieje. Byłyśmy w szoku. Ten widok nigdy nie zniknie z mojej pamięci... Wszystko było rozrzucone po podłodze, stół leżał do góry nogami na sofie, kwiaty rozrzucone po podłodze, zniszczone książki, zdjęcia, obrazy. W tym wszystkim mój ojciec wrzeszczący, kopiący wszystko i moja zapłakana matka. Na nasz widok nie zareagował. Mama wyprowadziła nas z pokoju, uspokajała, starała się nas przekonać, że "tatuś się wygłupia". Została z nami. Z dołu wciąż było słychać krzyki i dźwięki łamanych sprzętów... Po jakimś czasie wszystko ucichło. Rano zastałyśmy w salonie porządek. Zostały tylko rzeczy, których nie dało się już poskładać. Połamana ława, ponad dwumetrowy kaktus - duma mojej mamy, sterczał złamany w pół. Ojca nie było. Nie wrócił jeszcze przez kilkanaście kolejnych dni. Mimo zapewnień mamy, że wszystko jest w porządku, właśnie wtedy dotarło do mnie na czym polega problem - ojciec pił. Zrozumiałam wtedy wiele sytuacji, które wydarzyły się wcześniej. Dziś wiem, że takie momenty to codzienność w naszym domu. Zawsze jednak ojciec się ukrywał. Nigdy przy nas. Zawsze obrywała mama. Trwało to latami. Z czasem kiedy zaczęłam dorastać, zaczęłam rozpoznawać kiedy coś jest nie w porządku. Urodził się nasz braciszek i starałyśmy się, żeby nie cierpiał z tego powodu, chroniłyśmy go, jednak z czasem on też zrozumiał co się dzieje. Nigdy o tym nie rozmawiałyśmy. Każda z nas udawała, że wszystko ok. Któregoś dnia, ojciec jak co dzień przyjechał do domu na przerwę obiadową. U mojego brata było wtedy kilku kolegów. Wpadł do kuchni, gdzie jak zwykle siedziałam z mamą i rozpoczął awanturę. Zdawał się mnie nie zauważać. W kierunku mamy padły takie słowa, których nigdy jeszcze z jego ust nie słyszałam. Trwało to kilkanaście minut. Mój braciszek przyszedł by sprawdzić co się dzieje. Ojciec nie zareagował. Po chwili wyszedł. Od tamtej pory nie ukrywał się już przed nami, nie hamował słów. Wtedy mama zaczęła z nami rozmawiać, zwierzać się, tłumaczyć. Po kilku dniach ojciec wracał. Przepraszał. Ze łzami w oczach mówił, że nas tak bardzo kocha... Po czym przez tydzień trwała sielanka, aż do następnej awantury. I tak w kółko. Mama zaczęła mieć dość, kiedy awantury zaczęły się powtarzać za dnia. W całą sprawę zamieszani byli moi dziadkowie, rodzice mamy. Mieszkają obok. Dodatkowo ojciec i dziadek pracowali razem. Dziadek zmarł. Sytuacja była trudna. Ojciec był wtedy pijany. Załamał się. Obwiniał siebie o śmierć dziadka, ponieważ był wtedy zbyt pijany, by zareagować. Być może można było jeszcze uratować dziadka. Obiecał wtedy, że przestanie pić. Nic z tego. Kilka miesięcy później zachorowała mama. Wykryto u niej guza mózgu. Spędziła kilka miesięcy w szpitalu, przeszła skomplikowaną dłuuugą operację. Przez ten czas ojciec nadal pił. Mama wróciła do domu i wszystko było bez zmian. Pewnej nocy nie wytrzymałam słysząc krzyki dobiegające z kuchni. Pobiegłam tam i zobaczyłam moją matkę zgarbioną, przykrywającą rękami głowę, a nad nią ojca wrzeszczącego i wymachującego rękami. Impulsywnie zaczęłam krzyczeć, podbiegłam do ojca, uderzyłam go w twarz, odepchnęłam... Chyba się wtedy obudził. Spojrzał na mnie i odszedł bez słowa. Wyszedł. Krzyczałam wtedy na mamę. Powiedziałam, że jeśli będzie tak postępować, w końcu zrobi jej krzywdę. Że nie może się poddawać! Kazałam jej się bronić! Do dziś mama wspomina, że gdyby nie nasza rozmowa, nadal musiałaby znosić takie upokorzenie. Namówiłam ja na pójście do psychologa. Ten poradził jej zgłoszenie sprawy na policję i rozwód... Mama miała obawy, wstydziła się. Ale kiedy ojciec zrobił jej awanturę w centrum miasta, nie wytrzymała. Wróciła do domu, powiedziała nam co zamierza i pojechała prosto na komisariat. Od tamtej pory policja odwiedzała nas raz na jakiś czas... W końcu mama zaczęła mieć dość tych wizyt, poprosiła, by tego już nie robili. Wyprowadziłam się z domu. Wyjechałam na studia, jednak prosiłam mamę, żeby dzwoniła zawsze kiedy tego będzie potrzebowała. Kilka tygodni temu napisała sms, że zawiozła ojca do szpitala. Nie wytrzymał, sam ją o to błagał. Nie chcieli przyjąć go na oddział, ponieważ był jeszcze pijany. Mama błagała lekarza, spędziła tam kilkanaście godzin, czekając aż ojciec wytrzeźwieje i zostanie przyjęty. Został tam na 2 tyg. Od tamtej pory nie pije. Chodzi do psychologa. Ma jeszcze opory, by zapisać się na terapię, jednak mama ciągle go przekonuje. Mam nadzieję, że da się namówić. Modlę się, by był silny. By dał radę...
Przez lata, widziałam i słyszałam różne rzeczy. Wiele rzeczy mu wypomniałam. Nadal czuję ogromny żal. Były chwile, kiedy marzyłam, by po prostu zniknąć. Miałam dość, jednak wiedziałam, że muszę być z mamą. Muszę ją wspierać i być przy niej, kiedy tylko będzie tego potrzebowała. Nadal się tego trzymam. Ojcu staram się wybaczyć. Chciałabym, jednak nie mam pewności jak to będzie dalej. Wiem jednak, że nigdy nie zapomnę...
Dziewczyny, teraz wiem, że TO JEST CHOROBA. Taki człowiek potrzebuje pomocy. Potrzebuje wsparcia, silnego kopniaka - czasem nawet dosłownie! Warto walczyć, wierzcie mi...

16

Odp: "Ojciec"...

Uhm, jeśli chodzi o mnie - "ojciec" się niby ogarnął, przyrzekł mamie, że nie będzie już więcej pił (ha, dobre sobie!) i niby coś jest lepiej. Ale do mnie dalej się nie odzywa wink.

17

Odp: "Ojciec"...

U Was przynajmniej można to wytłumaczyć alkoholem. A u mnie to jest na porządku dziennym, na trzeźwo. A matka swięcie mnie przekonuje, żę to z powodu braku pieniędzy, że jakbyśy mieli więcej to by tak nie było. Kogo ona chce oszukać....

18

Odp: "Ojciec"...
pina_mc napisał/a:

U Was przynajmniej można to wytłumaczyć alkoholem. A u mnie to jest na porządku dziennym, na trzeźwo. A matka swięcie mnie przekonuje, żę to z powodu braku pieniędzy, że jakbyśy mieli więcej to by tak nie było. Kogo ona chce oszukać....

Ona chce oszukac SAMĄ SIEBIE;-((((((((((

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026