Witam!
Na wstepie choxiaz sie przedstawie.Mam na imie Kamila i mam 23 lata.
Moje zycie jak przeczytacie nizej nie jest fantastyczne i wspanialle jak kazdemu sie nalezy.Moje wczesne dziecinstwo to co pamietam 5-10 lat to najwspanialszy i jedyny okres w moim zyciu jaki mialam,mieszkalismy na osiedlu uzdrowiskowym ja brat mama i tata .Nigdy nam pieniedzy nie brakowalo mama z dlugim stazem pracowniczym na PKP tato kierownik zakladu.Sielanka ta trwala kilka lat.Niedziela rano sniadanko rozmowa z mama wspolne wyjscie do kosciola popoludniu lody w solankach i wieczorem bajki z moim ukochanym bratem.Po jakims czasie tato zupelnie zaczal naduzywac alkoholu-lataly talerze z kolacja robione przez mame na sciane, mama bita i upokarzana na kazdym kroku-brakowalo jej sil by sprzeciwic sie mu my jako dzieci biegalismy na pomoc do sasiasa "wujka"zawsze nam pomogl.Mama zaszla w ciaze urodzila sie Karolina- nie raz bita w ciazy przez ojca ja jako urodzona z twardy charakterem wybiegalam na pomoc mamie i przez co nie raz oberwalam przez glowe az szum sie rozchodzil po niej :.-( kolejna ciaza mamy urodzila sie Dominisia i tym samym mama zaczela szukac nowego wiekszego mieszkania.Znalazla piekne duze mieszkanie i tu rozpoczela sie walka o nasze zycie.Mama nie wytrzymywala presj ojca popijala czasami nawet w ciazy,tata stracil prace przez alkohol(zazdrosny pracownik podkablowal tate).lecialy lata mama z ojciem wieczne klotnie,my strach chociaz brat odizolowal sie zamykal sie w pokoju ja przezywalam i nie raz uderzylam tate by ten nie bil mojej mamy np. laczkiem po glowie straszne...tata wynajdwal jakies prace sezonowe ale z kolejnych byl wywalany za alkohol,rodzice coraz czesciej wychodzili do znajomych na ciezkie popijawy a mama na 6 do pracy kazdy zaczal zauwazac problem.Mama zaszla w kolejna ciaze z Kubusiem.Maly urodzil sie jako wczesniak z duzym co okazlao sie pozniej rozwojem intelektualnym.Podczas ciazy mama codziennie pila alkohol palila papierosy i nie odzywiala sie tak jak potzreba podczas ciazy.Podczas bojki miedzy rodzicami matka prawie wypadla przez okno i zaczely sie wieczne wizyty policji niebieskie karty dla taty-(mama zawsze kryta)Nikt do mnie nie chcial przychodzic w odzwidziny bo wiedzieli co sie dzieje..miajaly lata mama stracila prace w 2009 roku nikt wtedy nie pracowal na dom zadluzony starsznie a do tego alkohol i 5 dzieci.Ojcu zostala zalozona sprawa o znecanie sie psychiczne i fizyczne nad rodzina i prawie doszlo by do tego ze siedizalby za "molestowanie"mojej najmlodszej siostry.Poszedl siedzec na 6 mies wrocil i to samo,pogodzili sie i wszystko ok.alkohol,klotnie,biajtyki i brak opieki nad dziecmi kazdy wychowywal sie tak jak sie chcial.Zostal zgloszony do zamknietego zakladu odwykowego-wrocil i nic to nie dalo przyjechal z niego juz pod wplywem alkoholu.mijaly tygodnie rodzina dostala kuratora juz chyba nawet w 2005 roku,kolejna sprawa i znow poszedl siedziec mama przestala chwilowo pic.Podobal mi sie ten czas mama odswiezyla znajomosc ze swoja dawna miloscia bylo cudnie.Po jakims czasie tato wyszedl ale poszedl mieszkac do moje babci mama zaczela wydzwaniac do niego a by wrocil i kolejna batalia znow to samo.
To jest okres sprzed okolo 3 lat temu do teraz rozwinelo sie tak ze we wrzesniu odbedzie sie sprawa sadowa przeciwko mojej mamie o zupelne odebranie jej dzieci(teraz ma ograniczone prawa do nich) tata po kolejnym wyroku mieszka u swojej matki z tego co wiem pije dalej,domaga sie spalty mieszkania(sa po rozwodzie z orzeczeniem o jego eksmisji),najstarszy brat wyprowadzil sie i ma coreczke i zone,ja zostalam z-ca kierownika sklepu odziezowego i musze podjac sie opieki and moim najmlodszym rodzenstwem w wynajetym mieszkaniu by ustrzec ich przed domem dziecka.Tylko ze ja nie mam srodkow finansowych a musze je miec by ich uratowac.mama nie dawno wrocila z szpitala dla psychicznie chorych z odwyku ale na drugi juz dzien zaczela pic.Nie mozna jej przetlumaczyc zeby wytrzezwiala dla swoich dzieci Ona wegetuje caly czas spi pije alkohol apli papierosy i tak dalej caly tydzien...nie robi obiadow sniadan porzadkow w domu wszystkie finansowe rzeczy znow naleza do mnie bo ona przepija jedzenie dzieciakow.Dlatego chce malych uchronic od tego i zaadoptowac ich.Powiedzie mi i doradzcie gdzie moge prosic,apelowac o pomoc bo to jest tragednia dla nas nie do opisania,wlasnie zdiagnozowali u mnie wrzody zoladka czeka na skutki terapi wszytsko zrobily mi te lata z nerwami.Doradzcie kochani posze
Pozdrawiam
Kamila
Podobne tematy
2 2011-08-18 00:13:30 Ostatnio edytowany przez madamecharlotte (2011-08-18 00:14:17)
Witaj Kamilo,
muszę Ci powiedzieć, że jesteś bardzo silną, młodą kobietą. Uważam, że jesteś naprawdę poukładana i wytrwała psychicznie, bo wiele młodych dziewcząt by sobie nie poradziło z życiem pod jednym dachem z ojcem - katem i bezradnej wobec niego matki.
A Ty masz swoje mieszkanie? Chyba mi to umknęło jak czytałam.
Nie znam się na prawie, ale jednym z warunków, dla których mogłabyś zatrzymać młodsze rodzeństwo jest praca, której wynagrodzenie pozwoli Ci zapewnić dostateczne warunki życia dla dzieci. Dalej, skoro pracujesz, to kto by się nimi zajmował podczas Twojej nieobecności? to może być także argument sądu przeciwko Tobie. W ogóle, orientujesz się czy masz jakiekolwiek szanse dostać maluchy? Nikt z rodziny nie byłby w stanie pomóc Ci w tej sprawie? Zostałaś sama?
Właśnie wszystko okaze sie na poczatku wrzesnia gdy wroci po urlopie kurator zawodowy,ja rozmawialam wczesniej z kuratorem o takiej ewentualnosci ze cos takiego moze sie stac:-( i jakby widziala jakis problem to nie zaproponowala by mi tego.Mieszkania wlasnosciowego nie mam ale bede miala wynajmowane z meldunkiem,a finanse tu juz troszke ciezej licze ze alimenty ktore dostaje moja matka(i przepija je)przeszlyby na dzieciakow mieszkajacych ze mna plus ewentualnie jakas zapomoga z tytulu ze bede rodzina zastepcza.Tylko to wszystko stoi w martwym punkcie niestety.Gdy moja mama byla na odwyku na okres przeszlo 2 miesiecy pracowalam od 10-18 codziennie i kuratorzy nie widzieli problemu(dzieci sa takie samodzielne),nie mam zadnej rodziny tzn sa ale matka nastwaila wszystkich przeciwko mnie tweirdzac ze ja wszysstkiemu jestem winna ,ja im zabieram dzieci,przeze mnie trafila na oddzial itd.
Ja Cię dziewczyno naprawdę podziwiam, że wytrzymałaś psychicznie taką "mękę" bo inaczej tego nie można nazwać. A co do pomocy to może spróbuj uzyskać jej w jakimś Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej.
Kiedyś znałam podobną sytuację jaką ty masz i wiem że ta dziewczyna chodziła wszędzie nawet do burmistrza starając się o mieszkanie socjalne,do MOPS u chodziła gdzie tylko się dało i jakoś się jej udało,może tobie się też uda życzę ci szczęścia i powodzenia.
No to nie masz łatwego życia. Znam kogoś kto był w podobnej sytuacji jak Ty. Poradził sobie świetnie. Wierzę, że Ty też sobie poradzisz. Może Ośrodek Pomocy Społecznej pomoże Ci finansowo. Rodzina powinna Ciebie wspierać, a nie wierzyć kobiecie, która się ciągle upija i nie dba o dzieci. Może porozmawiaj z nimi. Może zrozumiemieją, że chcesz dobra swojego rodzeństwa.
Swoją drogą, jak alkohol potrafi zniszczyć ludziom życie.
Powodzenia ![]()
Właśnie wszystko okaze sie na poczatku wrzesnia gdy wroci po urlopie kurator zawodowy,ja rozmawialam wczesniej z kuratorem o takiej ewentualnosci ze cos takiego moze sie stac:-( i jakby widziala jakis problem to nie zaproponowala by mi tego.Mieszkania wlasnosciowego nie mam ale bede miala wynajmowane z meldunkiem,a finanse tu juz troszke ciezej licze ze alimenty ktore dostaje moja matka(i przepija je)przeszlyby na dzieciakow mieszkajacych ze mna plus ewentualnie jakas zapomoga z tytulu ze bede rodzina zastepcza.Tylko to wszystko stoi w martwym punkcie niestety.Gdy moja mama byla na odwyku na okres przeszlo 2 miesiecy pracowalam od 10-18 codziennie i kuratorzy nie widzieli problemu(dzieci sa takie samodzielne),nie mam zadnej rodziny tzn sa ale matka nastwaila wszystkich przeciwko mnie tweirdzac ze ja wszysstkiemu jestem winna ,ja im zabieram dzieci,przeze mnie trafila na oddzial itd.
Myślę, że byś sobie poradziła
Pracujesz, dałabyś radę. Przecież są różnego rodzaju świetlice, gdzie dzieci mogłyby spędzać czas np. po szkole czy po przedszkolu, tam są panie opiekunki, które pomagają odrabiać lekcje itd.
Wiem, że taki system jest bardzo rozwinięty w Niemczech, tam niemalże każde dziecko zostaje w takiej świetlicy, bo oboje rodzice pracują, ale u nas też jest taka możliwość. Alimenty to raz, wiem też, że jeżeli rodzice np. nie pracują i nie mieliby z czego spłacić alimentów, to mogą zostać zmuszeni do pracy, i te zarobione pieniądze były by dla dzieci. Może tez, skoro zostałabyś prawnym opiekunem, to dostałabyś na dzieci jakieś pieniądze, nie wiem zapomogę czy coś w tym stylu. Szczerze mówiąc tych procedur jest mnóstwo, Twoja sytuacja jest dość specyficzna. Może zasięgnij rady jakiegoś prawnika, albo właśnie kuratora - oni na pewno więcej i rzetelniej Ci odpowiedzą ![]()
pozbawic praw i ty badz rodzina zastepcza:)
glowa do gory, tobie rodzenstwo bedzie pomagalo za 10 lat jak juz bedziesz miala wlasne dzieci
No wlasnie z tym wolnym czasem kiedy dzieci bylyby po szkole to one juz nie raz chodzily na swietlice,a przeciez tez sa juz na tyle duze ze moglyby spokojnie same wracac do domu(tylko nie wiadomo czy nasze chore prawo na to pozwoli),na cale szczescecie sa bardzo odpowiedzialne choc maja 14 i 9 lat.Matka otzrymywala alimenty z funduszu alimentacyjnego(ojciec nie wyplacalny)
10 2011-08-18 14:45:11 Ostatnio edytowany przez Roszpunka (2011-08-18 14:49:07)
Dzieci mogą wracać same do domu ze szkoły. Również mogą przebywać same w domu bez opieki pod warunkiem, że skończone mają 7 lat. W Waszym przypadku tak jest ![]()
A miałabyś się zajmować tylko dwójką rodzeństwa? Pisałaś, że rodzice mieli pięcioro dzieci. To co z dwójką?
Jeden brat starszy jest ode mnie o 2 lata mieszka juz z zona w innym miescie,a jeszcze rzeczywiscie pozostala Karolina ona ma 17 w wkietniu bedzie miala 18 lat.Podczas pobytu mamy w osrodku zrobila ze mnie alkoholiczke osobe ktora nie pozwalala jej siegac nic do lodowki(chociaz sama ja wyzywalam ze nic nie je)to odpowiadala mi ze jej sie nie chce,przyjechala mama i nagadala jej tych bzdur tak jak i kurator jestem na niej zawiedziona jak na nikim innym myslalam ze rodzenstwo w takich chwilach powinno trzymac sie razem by to przetrwac a ona takie osczerstwa wygadywala na mnie.Poprostu brak mi slow momentami jest....
Bardzo mi przykro. Pewnie było by Ci łatwiej gdybyś mogła liczyć na jej wsparcie. Dobrze, ze chcesz się zaopiekować rodzeństwem. A wiesz dlaczego tak postąpiła? Może chciała się na Tobie w ten sposób odegrać? Bardzo nieodpowiedzialnie postąpiła. Wytłumacz jej, że swoim działaniem może zaszkodzić dwójce rodzeństwa. Jeśli chcesz zaopiekować się dziećmi pewnie musisz mieć dobrą opinię. Jeśli zrobi z Ciebie pijaczkę możesz nie mieć szansy opieki nad rodzeństwem.
Moja mama wychowala ja na dwulicowa osobe lgnie tam gdzie uwaza ze jej lepiej, gdy bylam ja sama z nimi to bylo dobrze przyjechala mama w 1 dzien bylo ok(nie pila alkoholu) dlatego zaczely sie klamstwa i oszczerstwa.Podejzewam ze moglo byc rowniez tak ze mscila sie przez to ze nie pozwalalam jej wychodzic na imprezy lub na noc do chlopaka.Widac bylo ze jest wsciekla wiec mysle ze tez to moze byc powodem.
bardzo smutne to co piszesz:(
bardzo:(
twoja siostra uważa się za dorosłą osobę...
chyba nie jest w stanie ocenić obiektywnie tego co się dzieje:(
ma okres buntu i nie rozumie,że chcesz dla niej dobrze...i pewnie minie jeszcze dużo czasu zanim zacznie to pojmować:(
myślę,że jak dorośnie będzie ci wdzięczna za poświęcenie:)
madziu jaki okres buntu?! Dziewczyna ma już prawie 18 lat.
Myślę, że Twoja siostra jest poprostu podłą osobą, nie liczącą się z nikim. Takie moje zdanie.
Ach smutne to wszystko.
madziu jaki okres buntu?! Dziewczyna ma już prawie 18 lat.
Myślę, że Twoja siostra jest poprostu podłą osobą, nie liczącą się z nikim. Takie moje zdanie.
Ach smutne to wszystko.
miałam na myśli to,że buntuje się przeciwko zaistniałej sytuacji...
nie potrafi się odnaleźć podobnie jak loczek482
wszystko jest dla nich nowe...
przeszły horror ale każda inaczej to przeżywa i rozumie...
Jakoś mnie to nie przekonuje. Właśnie tym bardziej powiina trzymać się z siostrą. Powinny być oparciem dla siebie, bo nie mają nikogo innego.
Jakoś mnie to nie przekonuje. Właśnie tym bardziej powiina trzymać się z siostrą. Powinny być oparciem dla siebie, bo nie mają nikogo innego.
uwierz mi znam to wszystko z własnego doświadczenia...
każdy inaczej reaguje..
każdy chce coś znaczyć,każdy chce na siebie zwrócić uwagę...
Ona również..
autorka wątku musiała szybko dorosnąc-matkowała rodzeństwu
na moje oko ona jest zagubiona (siostra)
Echhh sama nie wiem. Może tak jest jak piszesz, ale to działa negatywnie na całą rodzinę.
Ja myślę, że jeśli rodzicom zostaną odebrana prawa rodzicielskie, to dzieci i tak trafią do domu dziecka, albo do już ustanowionej rodziny zastępczej, myślę że siostra 17 letnia również. Bo nawet jeśli Ty będziesz chciała zostać rodziną zastępczą dla rodzeństwa, to musisz być do tego przygotowana. Jakiś kurs chyba trzeba odbyć. Nie znam się na prawie rodzinnym, ale nieraz oglądam takie przypadki w TV. Jeśli już się jest tą rodziną zastępczą to dają chyba jakieś środki na utrzymanie dzieci. Jak inni podziwiam Cię i życzę powodzenia w pozytywnym załatwieniu spraw.
myślę,że bez problemu dostaniesz opiekę nad rodzeństwem...
i mam nadzieję,że siostra zrozumie,ze chcesz ją chronić a nie jej szkodzić.
a w jakim wieku jest brat bo chyba nie doczytałam:(
jesteś wielka po mimo młodego wieku..
najlepsze lata swego życia poświęcasz dla rodzeństwa
to wielka odpowiedzialność i obowiązek a mimo to nie zostawiasz ich samych sobie...
ja z całego serca zyczę ci powodzenia i trzymam kciuki ![]()
Jestem pod wrazeniem. Silna z Ciebie kobieta. Niestety, nasze polskie prawo ma dużo luk. Oby jednak nie zaważyły one na Waszym szczęściu.
Trochę jestem w tym temacie, bo usiłowałam pomóc dzieciom,które trafiły do mojej szwagierki.Przy wniosku o ustanowienie rodzicem zastępczym dziecka spokrewnionego z wnioskodawcą jest zawsze dużo łatwiej,nie ma obowiązku,że musi być małżeństwo,mieszkanie może być wynajmowane nie ma też limitu dochodu-ważne żeby było zatrudnienie.Często pełnoletni brat lub siostra stają się rodziną zastępczą dla niepełnoletniego rodzeństwa.Ośrodki Pomocy Rodzinie są przyjazne.Problemy zaczynają się ,gdy nie jest się spokrewnionym.Przyrodnia siostra mojego męża została rodziną zastępczą dla dzieci z rodziny swojego męża-dzieci 7,niestety zostały rozdzielone po rodzinie i jedni trafili lepiej inni gorzej.I uwierzcie pieniądze jakie by nie były w ramach rodziny zastępczej potrafią zmienić ludzi,jedna z dziewczynek trafiła po roku do domu dziecka,bo jej ciocia doszła do wniosku,że nie jest to tak opłacalne jak sądziła.Niestety mój wniosek mimo,że mogłabym wziąć całą siódemkę ,bo mam warunki mieszkaniowe i dobrze zarabiamy z mężem a nawet jedno z nas mogłoby zrezygnować z pracy został odrzucony,bo nie jesteśmy z tymi dziećmi spokrewnieni.Trzymam za Ciebie kciuki i jestem z Ciebie dumna.Marzenie Twojego rodzeństwa o normalnym domu się spełni.
Oj metkig_1 nawet nie wiesz jak mnie pocieszyłas swoimi slowami, ja wlasnie najbardziej watpilam w te dwie rzeczy:-) ale teraz jestem pelna sil by walczyc we wrzesniu o dzieciaczki a tak po temacie to mama caly czas wegetuje w tym swoim nedznym swiecie.Rok szkolny sie zbliza a dzieci bez ksiazek-malemu probuje szukac na allegro jakis tanich uzywanych ksiazeczek ale niestety wszytskich sie nie da:-( czekam za roztrzygnieciem spraw z niecierpliwoscia
25 2011-08-23 09:08:49 Ostatnio edytowany przez SweetHarmony (2011-08-23 09:13:05)
Musisz być silna i walczyć z całych sił o swoje rodzeństwo.Trzymam kciuki za ciebie i wierze że wszystko sie u was poukłada.
Co do ksiązek to mozesz sie starać w szkole o dofinansowanie podręczników i w MOPS chyba też.
Poradzisz sobie i bedzie wszystko dobrze a twoje rodzeństwo bedzie z Toba szczęsliwe.Daj później znać jak sie sprawy mają.Pozdrawiam
Być może sił Ci dodało to piękne dzieciństwo, trzymam kciuki i zarazem podziwiam Cię za tyle sił do walki. Twoja siostra być może nie miała okazji do tego by odróżnić dobro od zła, Ty miałaś okazję i dostałaś siły aby jej to pokazać, nie zmarnuj szansy. Ratuj siostrę póki masz możliwości. Ratuj resztę dzieci być może to twój cel w życiu, który mało kto zna. Powodzenia...