Nie znalazłam takiego tematu tu na forum może nie szukałam dobrze. 2 lata będzie we wrześniu jak znam Rafała, jeszcze rok temu dałabym wszystko by z nim być dziś nie wiem... . Rafał był moją tajemnicą do pewnego czasu poznałam go przez przypadek świństwo mojej dawnej koleżanki . Długi czas pisaliśmy na GG i dzwonił często do mnie,on mieszka i pracuje w Anglii rok temu byłam u niego bo mnie zaprosił do siebie. Cały czas mam przed oczami tamten kraj chciałabym tam jeszcze wrócić... . Od chyba 3 miesięcy Rafał dzwoni co raz mniej, wcześniej mnie zaprosił do siebie ucieszyłam się ale teraz mam mętlik w głowie. Kocham go ale zarazem ta nienawiść do niego i żal w moim sercu. W maju minął rok jak jestem w domu rodzinnym w którym nie mam lekko ( Alkohol i wszystko co idzie w parze- awantury,bójki, krzyki itd )on dobrze zna moją sytuację i nic w tym kierunku nie robi. Obiecał mi tyle rzeczy i nic nie realizował, teraz wiem że, byłam ślepo w niego zapatrzona a może brakowało mi miłości... . Powoli przestaję za nim płakać, wspominać ale czasami jest taki moment że, krzyczę i płaczę wyzywam go od różnych. Jak zadzwoni słyszę jego głos który w nim kocham rozmawiamy normalnie bo jak płaczę to on odkłada słuchawkę i kończy rozmowę i nie dzwoni tygodniami. Mam 27 lat inne kobiety młodsze mają już dzieci , mężów, znajomych ja nie mam nic. Zatanawiam się co zrobiłam w tym moim życiu że, tak mi pod górkę ale wychodzi mi że, nic zawsze byłam i jestem dobra, pomocna, szczera,lojalna itd. Bardzo chciałabym być szczęśliwa ale może ta nienawiść mnie doprowadzić do czegoś złego jeszcze tak czasami myślę ale mnie zranil i to cholernie bo dla niego zostawiłam wszystko. 2lata temu jeszcze byłam inna teraz boję się zaufać , spotkałam się z paroma facetami w tym roku ale jeden to żonaty, drugi chory na padaczkę a następny to niby był w tak zwanej nie wiem jak to nazywa się chyba coś na s.
Podobne tematy
Separacja ? ![]()
Powiem Ci, że nie masz łatwej sytuacji. Widać facet jest typem osoby, która jest 'mocna w gębie'. Dla mnie facet, który obiecuje złote góry i nic z tym nie robi traci na wartości i jest zwykłym, niedojrzałym gówniarzem ...
Nie wiem ile on ma lat i jakie są wasze relacje na co dzień, ale z tego co przeczytałam nie jest chyba kolorowo ... Spójrz prawdzie w oczy - skoro pracuje za granicą to mógłby Ci zapewnić pracę, jakieś mieszkanie i wyrwać z tego domowego piekiełka - oczywiście jeśli myślałby poważnie o Waszym związku ...
Na Twoim miejscu dałabym sobie spokój, bo skoro odzywa się coraz mniej i bardzo rzadko się widujecie to takie coś nie ma zbyt dużej szansy na świetlaną przyszłość, szczególnie, że facet ma dziwną osobowość ...
Swoją drogą wiem co czujesz. Niby kochasz, tęsknisz, płaczesz, ale z drugiej strony nosisz w sobie wielki żal bo zostawił, wyjechał i patrzy tylko na siebie ... Właśnie przez taki rasowy egoizm postanowiłam zostawić swojego narzeczonego, z którym byłam prawie 3,5 roku. Nigdy nie wiesz co odbije dla faceta i kiedy jego ambicje wezmą nad wszystkim górę...
Jesteś młoda, masz czas na rodzinę, przyjaciół a tym bardziej dzieci
Nie siedź w domu, wyjdź do ludzi!
Olej tego faceta, bo szkoda Twoich nerwów, a jeśli tęsknisz za Anglią to wybierz się po prostu z jakąś koleżanką na weekend
Powodzenia i trzymam kciuki! ![]()
Dziękuję mi za ten wyraz sepraracja . On ma 37 lat jest nie dojrzał teraz to już wiem dlaczego już jest po rozwodzie ma synka który był w zeszłym roku u komunii nawet mu nie wysłał prezentu nie była żona nie daje mu słuchawki by rozmawiał z synem ona już sobie życie ułożyła z innym facetem ma męża tylko rok temu słyszałam że, straciła dziecko z nim ale i tak są razem i wspierają się. Czasami może to głupie ale tak właśnie myślę moze jego śp. ojciec puścił na niego urok z opowiadań matki wynika że, Rafał nie był na pogrzebie ojca, była żona zaraz zaszła w ciążę i jego rodzice nie chcieli jej za synową. Ma jeszcze 2 rodzeństwa młodsze od niego on jest najstarszy i może chciał udowodnić że, też może być ojcem nie wiem,dziwne to wszystko jest dla mnie i nie wyjaśnione ale nie wnikam w jego już życie. Nie umie gospodarować pieniędzmi cały czas twierdzi że, mu ich braknie a tam słyszałam od znajomych jego że, na alkohol ma a na alimenty na dziecko nie ma. Wstydzę się,ze kochałam,kocham go jak wariatka teraz mi to już mija i przeradza się w nienawiść do niego. Ostatnio dzwonił to powiedział że, by była praca u jego przyjaciela Arka który ma własną firmę sprzątającą ale jakoś to wszystko ucichło znowu cisza która mnie dobija czasami . Dla niego zostawiłam wszystko teraz mam żal do niego bo okazał się zwykłym d............ dał szczęście na chwilę a pózniej łzy i ból. Byłam za dobra dla niego prałam, gotowałam, dbałam o niego jak matka może nawet i lepiej bo własna matka ma go już dość i nie dziwię się już jej.
Liren, a teraz przeczytaj jeszcze raz Swoje posty tak na spokojnie i zobacz jakim on jest facetem
wg Ciebie, co nam o nim napisałaś ? co Ci zrobił i czego nie, jak Cie traktował, przeczytaj to jakby pisała to jakaś koleżanka
Co byś Jej doradziła?
Pozdrawiam ![]()
Liren25,
ten Twój życiowy watek z tym Twoim facetem już był omawiany kilka razy, za każdy razem problem opisany jest inaczej, niepokoi mnie to bardzo.
widzę, że jesteś strasznie rozchwiana emocjonalnie, podejrzewam, że ogólnie sobie z niczym nie radzisz.
jesteś strasznie uzależniona emocjonalnie o tego faceta. z tego co pamiętam, pisałaś nie raz jaki on jest, narzekałaś, mówiłaś, że dasz sobie spokój, a widzę problem co jakiś czas powraca, niekonsekwencja.
nie można Ci kółko powtarzać, że on jest zły-przecież TY to wiesz, zobacz co on Ci zrobił z psychiką, jak Cię traktuje, jak Cię nie sanuje. Przeczytaj to wszystko, tak jak dziewczyna_Szamana Ci napisała i dojrzyj wreszcie, że tkwisz w czymś bez sensownym. Myślisz, że on w ogóle się Tobą przejmuje? podejrzewam ze brnie w życie dalej, a Ty ciągle jesteś uwiązana.
Nie mam sił ON pogłębił moją depresję żyć się nie chce. 2 lata temu byłam inną kobietą nie było mi lekko ale dawałam radę chyba.
nie dawałaś rady, bo zobacz w jakim punkcie jesteś.
idź koniecznie do DOBREGO psychologa/psychiatry.
8 2011-08-16 20:08:12 Ostatnio edytowany przez Liren25 (2011-08-16 20:13:05)
nie dawałaś rady, bo zobacz w jakim punkcie jesteś.
idź koniecznie do DOBREGO psychologa/psychiatry.
Chodzę już do psychologa i psychiatry pomagają mi na chwilkę gdy jestem w środku odchodzę i mam myśli znowu takie dziwne nazywal mnie matką naszych dzieci,zadaje pytanie sobie dlaczego tak się stało tyle co ja dla niego zrobiłam nawet uciekłam z domu , rodzice mi do kuczją i się śmieją nie mam sił z żadnej strony wsparcia boję się że nie wytrzymam pociesza mnie myśl że, jestem tu znowu na forum za pierwszym razem nie umiałam chyba dobrze pisać dlatego zostałam usunięta ale znowu zalogowałam się i jestem z Wami spędzam tu co raz to więcej czasu , dobrze się tu czuję z Wami- dziękuję kochani .
Shanty napisał/a:nie dawałaś rady, bo zobacz w jakim punkcie jesteś.
idź koniecznie do DOBREGO psychologa/psychiatry.Chodzę już do psychologa i psychiatry pomagają mi na chwilkę gdy jestem w środku odchodzę i mam myśli znowu takie dziwne i zadaje pytanie sobie dlaczego tak się stało tyle co ja dla niego zrobiłam nawet uciekłam z domu , rodzice mi do kuczją i się śmieją nie mam sił z żadnej strony wsparcia boję się że nie wytrzymam pociesza mnie myśl że, jestem tu znowu na forum za pierwszym razem nie umiałam chyba dobrze pisać dlatego zostałam usunięta ale znowu zalogowałam się i jestem z Wami spędzam tu co raz to więcej czasu , dobrze się tu czuję z Wami- dziękuję kochani .
Nie ma żadnych szans, żebyś uniezależniła się od rodziców? Myślę, że to też pomogłoby w dużej mierze, jeśli tam nie masz wsparcia, a wręcz przeciwnie... Sama wiem coś o tym niestety, podejrzewam, że często nam się wydaje, że przyjedzie książe na białym koniu o nas uratuje
, ale tak w zasadzie to najpierw musimy się same uratować, żeby poczuć się szczęsliwymi.
Liren25 napisał/a:Shanty napisał/a:nie dawałaś rady, bo zobacz w jakim punkcie jesteś.
idź koniecznie do DOBREGO psychologa/psychiatry.Chodzę już do psychologa i psychiatry pomagają mi na chwilkę gdy jestem w środku odchodzę i mam myśli znowu takie dziwne i zadaje pytanie sobie dlaczego tak się stało tyle co ja dla niego zrobiłam nawet uciekłam z domu , rodzice mi do kuczją i się śmieją nie mam sił z żadnej strony wsparcia boję się że nie wytrzymam pociesza mnie myśl że, jestem tu znowu na forum za pierwszym razem nie umiałam chyba dobrze pisać dlatego zostałam usunięta ale znowu zalogowałam się i jestem z Wami spędzam tu co raz to więcej czasu , dobrze się tu czuję z Wami- dziękuję kochani .
Nie ma żadnych szans, żebyś uniezależniła się od rodziców? Myślę, że to też pomogłoby w dużej mierze, jeśli tam nie masz wsparcia, a wręcz przeciwnie... Sama wiem coś o tym niestety, podejrzewam, że często nam się wydaje, że przyjedzie książe na białym koniu o nas uratuje
, ale tak w zasadzie to najpierw musimy się same uratować, żeby poczuć się szczęsliwymi.
Nie mam szansy bo nie mam za co i gdzie. Chciałam iść do Ośrodka interwencji kryzysowej ale opieka nie będzie pokrywać kosztów bo rodzice pracują mam renteś na oczy ale to i tak nie wystarczy po przeliczeniu wszystkiego a taka renta to nie na stałe. Ja jestem już samodzielna umiem dużo rzeczy sama jeszcze innym mogłabym pomóc kiedyś pomogłam i nic z tego nie dostałam nawet dziękuję.