witam . Mieszkam z narzyczonym u mojego ojca nie robimy żadych opłat tyko ojciec to robi jest osobą niepelnosprawną .Mój narzyczony pracuje w delegegacji więc jest tylko na wekendy. moja teściowa mieszka 14 km od nas i dzwoni do mojego faceta wiecznie po pieniądze niewiem co juz o tym myśleć ja nie pracuje ale mam swoje pienidze na bierzące potrzeby dla siebie dla niego .żądko się z nią widze bo tylko jest gadka że niema pieniędzy niewiem co mam z tym zrobić i tak samo jest z drugim bratem który z nią nie mieszka on przejrzał na oczy i już nie daje , poprostu nie daje jak można być takim człowiekiem .pomóżcie prosze
Podobne tematy
po pierwsze to naucz sie pisac poprawną polszczyzną, bo tego nie da się czytac!!!
A pzoa tym, to czemu narzekasz na nia skoro Ty zachowujesz sie tak jak ona?
Ona pasozytuje i Ty z facetem tak samo.
Ona ciagnie kase od synka, a Ty Wy ciagniecie kase o chorego(!) ojca.
Moze spojrz na siebie i skoncz tą farsę???
No dziewczyno, radzę Ci weź się w garść, nie wiem ile masz lat, może się jeszcze uczysz, ale jeśli nie, to spróbuj popracować, zarobić pierwsze pieniądze, przekonasz się, że to nie jest takie łatwe. To jest jego mama, naturalna sprawa, że on jej pomaga. Jeśli jego matka ma ciężką sytuację finansową to czemu miałby jej nie pomóc?? Pamiętaj, że młodemu człowiekowi jest łatwiej zebrać w sobie siły do pracy, nic nie boli, ma się więcej energii. Inaczej jest u ludzi w średnim wieku. A co jeśli role by się odwróciły i jeśli to Twój ojciec potrzebował by kasy? Wkurzałoby Cię, że on chce od Ciebie pieniądze? Ona syna wychowywała przez lata, łożyła na jego utrzymanie, teraz jego kolej by pomóc jej w trudnych chwilach.
I mała podpowiedź - może usiądźcie z nią i ustalcie ile jesteście w stanie jej dac na miesiąc, czy to będzie 200, 300, 400 zł. Unikniecie wtedy ciągłego proszenia z niej strony o pieniążki. Będzie miała od Was "swoje kieszonkowe". Powiedzcie, że możecie dać 'tyle i tyle" bo więcej nie dacie rady, może wtedy ona zrozumie, że nie ma sensu wyciągać dłoni po więcej.