netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Co z tym zwiazkiem po 10 latach

12 odpowiedzi3 004 wyświetleniazałożony przez namaxa, 25.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Co z tym zwiazkiem po 10 latach

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Co z tym zwiazkiem po 10 latach

Witam,
sprawa wyglada u mnie tak.
Od 10 lat jestem w nieformalnym związku, mamy 5 letnie dziecko. Czuje (choc wiem jakie to wzgledne), że partner nie mowi mi wszystkiego(nie opowiada co u niego, ze gadal z jakim naszym wspolnym znajomym i co tam u niego, ze kupuje jakies oferty zakupoów grupowych o ktorych nic nie wiem np. kurs tanca), nie znam jego znajomych z pracy, ukrywa się z tym co robi w necie(ogladanie porno, facebook, czat erotyczny), nie rozstaje sie z telefonem (chodzi z nim nawet do ubikacji), dostęp do niego jest na hasło (fakt 2 razy przejrzałam jego tel. i dowiedziałam sie ze ma daleko wykraczający poza prace "związek" z kolezanka, czuła słowka itd). Podczas jednaj z naszych rozmów zarzucil mi, że  nie jestem dobra gospodynia domowa(tzn nie jezdze co chwile na mopie i nie ślecze w kuchni nad obiadem), ze wydaje mi sie ze jestem ksiezniczka choc nie powinnam tak uwazac, ze nie jestem taka madra za jaka sie uwazam (tu tez wiem ze to raczej trudne do oceny po 1 poscie), ze nie zarabiam bog wie ile ( a faktycznie zarabiam 1,500 mniej od niego tu nie przeskocze -taki kraj).
Własciwie chyba tylko sex jest bez zastrzezen i teraz pytanie...
Ja jestem zazdrosna i nie ufam mu.
Co w sytuacji kiedy wiąza nas mocno kredyt i co najwazniesze dziecko.

2

Odp: Co z tym zwiazkiem po 10 latach

Napisz na kogo jest kredyt.Widać że twój mąż cię oszukuje ,wygląda mi to na zdradę to typowe objawy.Żal mi ciebie bo nie będzie łatwo,jeżeli dziecko jest jego to gdybyś zdecydowała się rozstać i tak by płacił alimenty,a jeżeli jest dobrym ojcem to pomógł by ci w wychowaniu.Spróbuj porozmawiać z nim szczerze może to coś pomoże trzymaj się.

3

Odp: Co z tym zwiazkiem po 10 latach

Od kiedy się Wam nie uklada? Od kiedy go podejrzewasz? Cieżko z takiego opisu stwierdzić co sie dzieje, ale to co piszesz wskazuje jednoznacznie, że cos jest nie tak....

4

Odp: Co z tym zwiazkiem po 10 latach

Kredyt jest na nas oboje (współwłasność).

5

Odp: Co z tym zwiazkiem po 10 latach

Zacznę od jednej podstawowej rzeczy, którą znam z doświadczenia: NIGDY ALE TO PRZENIGDY NIE WOLNO BYĆ Z KIMŚ TYLKO I WYŁĄCZNIE ZE WZGLĘDU NA DZIECKO!!!!! Zaufaj mi, że czasem mniej krzywdy się dziecku dzieje jak ma rodziców osobno i dwa domy niż jak któreś z dorosłych jest uległe i żyje z kimś tylko dlatego że mają dziecko. (mam ciotkę, 40 lat i w życiu nie miała nawet chłopaka, dlatego że się napatrzyła na matkę która usługuje ojcu, a faktem jest że jak jej matka chciała odejść to została właśnie dla "dobra" dziecka).
Moim zdaniem jeśli tylko w seksie jest dobrze to nie ma jak na siłę tego trzymać. Jeśli macie być kiedyś razem, to i tak będziecie. A jeśli macie się rozejść to czasem lepiej wcześniej niż później. Nie warto być z kimś z takich powodów jak dziecko czy to że się jest z nim już 10 lat, a tym bardziej nie warto jeśli się zachowuje jak Twój mężczyzna. Masz swoją wartość i jeśli mu tego nie pokażesz to nie będzie tego szanował i nie będzie Cię traktował jak kochanej osoby. A myślę że jak macie kredyt to da się to uregulować prawnie.
Tylko nie zrozum mnie źle. Nie mówię żebyś od razu go zostawiała, bo może da się to jeszcze uratować. Ale nie ratuj niczego jeśli nie będziesz pewna że on włoży w to tyle samo siły co Ty.
Trzymam kciuki i powodzenia.

6

Odp: Co z tym zwiazkiem po 10 latach
Mahtob napisał/a:

Zacznę od jednej podstawowej rzeczy, którą znam z doświadczenia: NIGDY ALE TO PRZENIGDY NIE WOLNO BYĆ Z KIMŚ TYLKO I WYŁĄCZNIE ZE WZGLĘDU NA DZIECKO!!!!! Zaufaj mi, że czasem mniej krzywdy się dziecku dzieje jak ma rodziców osobno i dwa domy niż jak któreś z dorosłych jest uległe i żyje z kimś tylko dlatego że mają dziecko. (mam ciotkę, 40 lat i w życiu nie miała nawet chłopaka, dlatego że się napatrzyła na matkę która usługuje ojcu, a faktem jest że jak jej matka chciała odejść to została właśnie dla "dobra" dziecka).
Moim zdaniem jeśli tylko w seksie jest dobrze to nie ma jak na siłę tego trzymać. Jeśli macie być kiedyś razem, to i tak będziecie. A jeśli macie się rozejść to czasem lepiej wcześniej niż później. Nie warto być z kimś z takich powodów jak dziecko czy to że się jest z nim już 10 lat, a tym bardziej nie warto jeśli się zachowuje jak Twój mężczyzna. Masz swoją wartość i jeśli mu tego nie pokażesz to nie będzie tego szanował i nie będzie Cię traktował jak kochanej osoby. A myślę że jak macie kredyt to da się to uregulować prawnie.
Tylko nie zrozum mnie źle. Nie mówię żebyś od razu go zostawiała, bo może da się to jeszcze uratować. Ale nie ratuj niczego jeśli nie będziesz pewna że on włoży w to tyle samo siły co Ty.
Trzymam kciuki i powodzenia.

Dziękuję za odpowiedź. ja już próbowałam ratować nasz związek, ale mój M. stracił chyba do mnie uczucia, chyba już nie jestem dla niego ciekawa, w pracy ma inspirujące koleżanki. Chyba będzie mu na rękę jak się rozstaniemy.
On się boi tylko tego jak będzie wyglądało wychowanie naszego dziecka. Mi się nie wydaje mi żeby wychowanie tak popularne w PL pt. dziecko tylko z mama a tatuś tylko w sobotę i niedziele do kina albo na lody, było dobre. Malo to wychowawcze, ale z drugiej strony co? takiego malca przerzucać 2 dni u taty, 3 dni u mamy i wymiennie weekend każde z rodziców. Tak zwany "model szwedzki". Rany dlaczego to takie trudne!!!!! Boję się!!!!
Jak pewnie większość Pań tutaj boje się nieznanego, samotności ale wiem też ze lepiej być samemu niż nieszczęśliwym w utraconej miłości i tracić poczucie własnej wartości i być uległym. Bać się co powiem M. ze znów będzie truł, że  za dużo wydałam kasy albo ze obiad nie zrobiony czy ze po przyjściu zamiast siedziec sobie na kanapie i troche zrelaksowac powinnam działać w kuchni albo poprostu krzątać sie i robić cokolwiek - chryste!!!!
My sie w domu zachowujemy bardzo w porzadku i nie sadze zeby dziecko wyczuwało jakies napiecia. Świetnie sie razem bawimy, gadamy normalnie ale ja jestem bardzo nieszczesliwa. Nie dostaje juz od lat czulosci tylko ze tak powiem wulgarnie proste radosne rżnięcie....nie ma rownowagi i harmonii.
Poza tym on ma problem z piciem. Na imprezach uchlewa sie do tego stopnia, ze zaczyna szukac przygod ( kilka razy nie wrocil do domu z imprezy i ja juz miałam "zawał" ze po nim- a on poprostu z klubu dla panów zrobił sobie spacerek po miescie), a następnego dnia jest wyjęty z zycia, cały dzień gnije w łóżku, albo gra w playstation. Powiedział mi ze nie przestanie pic, nie widzi w tym nic zlego. A sam jest DDA.

Zdecydowanie wiecej jest przeciw temu związkowi niz za nim, ale.... no własnie ale.

Czysto technicznie jak mam sobie poradzić sama  z dzieckiem. aaaaaaaaa czy ktos to ogarnia? przedszkole, praca, codzienne zycie. Wiem, że tak dlatego prośba o porady.

7

Odp: Co z tym zwiazkiem po 10 latach

Daj sobie szansę na szczeście. Myśl o samotności jest trudna, na pewno. Ale może warto? Na pewno spotkasz jeszcze kogoś kto da Ci szczęście, którego tak potrzebujesz.
Zgadzam się z przedmówczynią - bycie ze sobą tylko ze względu na dziecko jest zupełnie bez sensu, niby chcecie dobrze, ale na dłuższą metę odbija sie to na dziecku bardziej niz gdybyście sie rozeszli....

8

Odp: Co z tym zwiazkiem po 10 latach

Nie będę pisała tutaj swojego zdania, bo jest ono oczywiste. Życzę Ci szczęścia, może poznasz kogoś lepszego.

9

Odp: Co z tym zwiazkiem po 10 latach

Czysto technicznie to poradzisz sobie na luziku - jesteś kobietą, a my ze wszystkim musimy dać radę:))
Będzie ciężko, ale czy teraz masz lekko?
Mam koleżankę, która została sama z dwójką dzieci, przerażona i spanikowana. Poradziła sobie doskonale, bo jak mówiła przestała się bać kolejnej zdrady, kolejnego focha  o nic, wracała do domu bez obawy co zastanie. Wieczorem zmęczona ale spokojna, wyciszona, bez nerwowych skurczów żołądka. Tak było kilka lat temu, bo teraz jest w szczęśliwym związku z mężczyzną, którego kochają Jej dzieci, na którego mówią tata.
Tobie również się ułoży, życzę wytrwałości i cierpliwości bo na wszystko potrzeba czasu.

10

Odp: Co z tym zwiazkiem po 10 latach

Drogie dziewczyny to jeszcze jedno pytanie co byscie zrobily na moim miejscu kiedy zaplanowalismy na marzec wyjaz zagraniczny na 3 tygodnie do tajlandii a poza tym mieszkamy w domu wspolnym i co rozstac sie ico dalej. Wycieczka jest wymarzona wiec szkoda z tego rezygnowac a mieszkac bedziemy razem dopoki nie sprzedamy domu. A same napewno wiecie jak jest na rynku nieruchomosci. Zyc tak obok siebie dopoki nie sprzedamy domu i nie wrocimy z azji?

11

Odp: Co z tym zwiazkiem po 10 latach

witam cie NAMAXA.powiem ci ze jestem w podobnej sytuacji.ja w marcu rozeszlam sie z partnerem po 10 latach,mamy 3 letniego synka o ktorego staralismy sie 5 lat,niesytey po narodzinach zaczelismy sie od sibie oddalac....az w koncu peklo.nie spalismy ze soba od 1,5 roku i 3 marca po kłotni powiedzialam ze jak mu nie pasuje to zawsze moze sie wyprowadzic(bo to moje mieszkanie i nie jestesmy po slubie)  a on poprostu wzial walizke spakowal potrzebne rzeczy i wyszedl a ja po raz pierwszy w tajkiej sutuacji go NIE zatrzymywałam!!!! bylo ciezko nawet cholernie dziecko na 6 do złobka 6 30 praca do 14 30 o 15 mlody ze zloba  zabawa kapiel spanie i tak w kolko az do maja gdzie poznalam fajnego chlopaka wyjechalismy na week majowy  i wtedy sie zaczelo....ex ublizal wyzywal nachodzil...a ja przyzekalam sobie ze nigdy po takich wyzwiskach nie bede z nim...mimo jego zapewnoen i znow na jakis czas dal spokoj....aza do wakacji postanowilam ze ze wzgledu na mlodego spedzimy je ze znajomymi razem nad morzem 14 dni...i to byla MASAKRA.codzienne awantury klotnie picie  ...przyjaciel przyjechal poi mnie i dziecko po 10 dniach i znow przyzeklam sobie ze juz nigdy z nim nie bede....az do teraz....bo moj eks robi mi wode z mozgu jak nigdy nie chcial slubu to teraz moze go wziasc nawet teraz jak nigdzie nie chcial ze mna wychodzic(domator)to teraz chce chodzic wzesniej....bardzo mnie kocha teskni pragnoie zycia sobie beze mnie nie wyobraza.....a ja????? gdzies w glebi serca cos do niego nadal czuje ale to na pewno nie jest milosc ,i sama nie wiem co powinnam zrobic...nadal spotykam sie z tym kolegA choc juz tez go odtracam bo nie moge tak dluzej.W GŁOWIE MAM WOJNE MIEDZY SERCEM A ROZUMEM!!!!!!!!z jednej strony chce z drugiej nie bo wiem ze przy pierwszej lepszej okazji znow beda wyzwiska i wypominanie..nie mam juz sily..






ale my kobiety musimy byc silne i wierze ze dasz sobie rade.co nas nie zabije to wzmocni badz tylko przygotowana na to ze bedzie ciezkoCHOLERNIE CIEZKO zarowno psychicznie jak i fizycznie.pozdrawiam

12

Odp: Co z tym zwiazkiem po 10 latach

uwierz mi ze na pewno dasz sobie rade ja tez sie tego bałam a teraz powiem szczerze ze nie potrzebuje nikogo do pomocy.choc wcale jej nie odmawiam.ojciec zabiera mlodego co drugi tydz na week i wtedy mam czas tylko dla siebie i dla znajomych

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Co z tym zwiazkiem po 10 latach

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026