Cześć.
Pół roku po rozstaniu z byłym chłopakiem jego mama skontaktowała się ze mną z prośbą o przyjście na kawę i takie tam. Byłam czymś zajęta, kurde, nie pomyślałam o co może chodzić i żeby mieć spokój to się zgodziłam a to i tak na "za dwa tygodnie". Problem w tym, że teraz mijają te dwa tygdnie, dzwoniła do mnie kilka razy, napisała sms'a, zupełnie nie czaję. Rozmawiałam już z koleżankami i mówią, że pewnie chodzi o powrót. Ale czemu sam by się nie odezwał? Między mną a byłą teściową jest 40 lat różnicy, raczej nie mamy o czym rozmawiać. (Późno rodziła, bo on jest starszy tylko rok). Byliśmy razem trzy lata, pierwszy poważny związek blablabla..
Co o tym myśleć?
Podobne tematy
Co myśleć? Nic. Kupić ciasteczka i iść porozmawiać. Ja bym tak zrobiła. A co Ci zależy?
a ja dałabym sobie spokój ... jeśli sa rany to je w ten sposób otworzysz
jeśli mama chce ingerować w wasz potencjalny związek ... to dobrze nie wroży
Moim zdaniem, jeśli obiecałaś, idź na to spotkanie.
Kup ciasteczka, jak poradziła Cassie, i idź. Jeśli będzie niezbyt przyjemna atmosfera możesz wyjść po kilkunastu minutach. Może przyjemnie będziesz zaskoczona. A już na pewno dowiesz się o co chodzi.
Jeżeli liczysz na powrót to idź, jak chcesz to wszystko zostawić w tyle nie idź. Po co rozgrzebywać rany ![]()
Ale jeżeli chodzi o powrót to z dziwnym facetem byłas skoro sam nie umie tego załatwić, tylko jego mamusia to robi.
Tak, pójdę, kupię ciasteczka i pójdę. Jego wówczas w domu nie będzie, jest za granicą. Mama ingeruje, bo wie, że prędzej bym mu... niż odpowiedziała.
Stare rany były, długo były, ale jak plotka o zaciążeniu mojej przyjaciółki się potwierdziła - jak ręką odjął!
Ale tabletki poronne i "problemu" nie ma. Gdybym wiedziała to bym może jej jakoś przemówiła do rozsądku, huuh.
Ale to inna sprawa.
Atmosfera na 100% będzie przyjemna. To już był taki związek.. no na pewnym etapie i dość dobrze się z nią znam.
Daj znać jak było.
8 2011-07-24 21:44:18 Ostatnio edytowany przez Cthulhu (2011-07-24 21:45:26)
Daję. ![]()
Było bardzo miło, american dream rzekłabym, rodzinka jak z obrazka (czyli jak zawsze). Bardzo mnie lubią, przygotowane były ciasta itd. nikt nie wspominał o moim byłym. W ogóle tak jakby go nie było, a ja byłabym przyjaciółką zarówno jego matki jak i siostry.
Po prostu się stęskniły? Czy może ten plan jest jakoś bardziej zawiły, hmm.. Mam propozycję dalszego spotykania z tym, że zaznaczono od razu, że bez niego. Jedyne drobne wspomnienie było o jego pracy i o tym, że nikogo nie ma. I później jak siostra mnie odprowadzała do domu to zapytała o powód i żartobliwie rzuciła, że zrobił mi dziecko i wtedy jej powiedziałam co się naprawdę stało, heh. Ale nikomu nie powie, znam ją. On się nawet nie dowie, że tam byłam.
Swoją drogą, bardzo możliwe, że to "dłuższy" plan, bo tak czy siak jeszcze przez przynajmniej 3 lata będę codziennie widziała jej syna. Pracujemy razem.
No widzisz nie taki diabeł straszny... ![]()
A co do tego "dłuższego planu", to wiesz może mają nadzieję, że kiedyś "przypadkiem" wpadniecie na siebie i znowu coś zaiskrzy? Albo po prostu zaprosiły się z czystej sympatii, choć w tą bezinteresowność szczerze wątpię..