Zupełnie jakbym czytała swoją historię. U mnie było podobnie. Non stop awantury, ojciec bił mamę i moją starszą siostrę, później także mnie. Mama do pewnego czasu pozwalała sobie na to, po każdej awanturze wyprowadzała się do innego pokoju, później godziła się z ojcem i wracała do niego. Moja siostra wyprowadziła się z domu w wieku 20 lat. Zamieszkała z chłopakiem. Kilka lat później wzięli ślub, teraz mają małego synka. Wygląda na to, że zapomniała o tym jak wyglądało jej życie wcześniej. Nie chce w ogóle o tym rozmawiać. Jej wyprowadzka była dla mnie strasznym ciosem, zwłaszcza, że ojciec nie pozwalał mnie, mamie i bratu spotykać się z nią. Tak sytuacja trwała przez kolejnych kilka lat. Muszę dodać, że sąsiedzi uważali nas za jak najbardziej normalną rodzinę. Co tydzień chodziliśmy do kościoła, przychodziła do nas rodzina itd. Po kilku latach wyprowadził się z domu mój brat. Wyjechał do innego kraju. Kolejny cios. W domu dalej to samo, awantury, bitki, rozstania powroty a po środku ja. Dziecko na które nikt nie zwraca uwagi. Musi na to patrzeć. W końcu mama nie wytrzymała i pewnego razu zadzwoniła po policję. Ja za wszelką cenę chciałam jej to uniemożliwić. myślałam sobie wtedy : co pomyślą sąsiedzi? Co za wstyd. Jednak nie miałam wpływu na to. W końcu byłam jeszcze dzieckiem. Wreszcie zaczęłam myśleć, że może teraz będzie lepiej. Grubo się jednak myliłam, to był dopiero początek. poszłam do liceum a mama w tym czasie założyła ojcu sprawę w sądzie. O znęcanie się nad rodziną. Byłam wzywana do sądu musiałam patrzeć na ojca, który był w roli oskarżonego. Nigdy jednak nie odważyłam się zeznawać. Bałam się a za razem, podziwiałam go (tak podziwiałam!) za to czego dokonał. Za to, że umiał wszystko naprawić, że sam zbudował dom, którego zazdrościli nam sąsiedzi itd. Byłam tak zamkniętą osobą, że w szkole nikomu nie opowiadałam co się dzieje. Wszyscy myśleli, że jestem normalną nastolatką, jednak ja w głębi duszy przezywałam piekło. Na sprawach w sądzie minęło mi całe liceum.
Dodatkowo, zarówno mama jak i ojciec, obarczali mnie tym w dom. Co czują, że to beznadziejna sytuacja, nie zastanawiając się o ja mogę czuć! W końcu ponad dwa lata temu poznałam chłopaka. Przez pierwsze miesiące było wspaniale. Zwłaszcza, że mieszkał w tym samym mieście co ja, więc często u niego nocowałam uciekając od spraw rodzinnych. Jednak jemu też bałam się powiedzieć co przeżywam. W końcu zapytał dlaczego nigdy nie zaprosiłam go do domu. Musiałam powiedzieć prawdę, choć bałam się, że on nie zaakceptuje tego, że pochodzę z takiego domu. Myliłam się, nie dość, że zaakceptował to jeszcze potrafił mnie zrozumieć, pocieszyć. W końcu pojawiło się coś- ktoś, dla kogo chciałam żyć. Tak jak mówiłam w pierwszych miesiącach było cudownie. Widywaliśmy się non stop. Pragnęłam spędzać z nim każdą chwilę i czułam, że on ze mną też. W domu było dalej to samo, sprawy i użalanie się nad sobą, ale mnie to już nie obchodziło. Miałam osobę dla, której żyłam.
Podobne tematy
Kogoś kogo w końcu pokochałam i czułam, że on pokochał mnie. Był to mój pierwszy chłopak. W tym czasie moi rodzice rozwiedli się i zaczęła się kolejna sprawa o podział majątku. Rzadko w tedy bywałam w domu. W końcu sielanki nadszedł czas. Mój chłopak wyprowadził się do rodzinnego domu. Zaczęliśmy się widywać coraz rzadziej a mi serce pękało, że tracę kogoś bliskiego, przyjaciela, jedynego którego miałam. Widywaliśmy sie raz na tydzień. Muszę dodać, że ów chłoapak był moim pierwszym partnerem sexualnym. Byłam już na tyle dojrzała, że wiedziałam, że już nadszedł czas. I stało się. Później zaczęłam mieć wrażenie, że on jest ze mną tylko dla sexu. ale w głębi serca wiedziałam, że tak nie jest.
Ja miałam tak samo jak Ty w domu z tą różnicą że ja jestem najstarsza i to ja podobnie jak Twoja siostra zostawiłam dom ale mimo tego nigdy nie zapomniłam o rodzeństwie ja mam 2siostry i 3 braci i to zawsze na mojej głowie byl obowiązek opiekowania się nimi i tym co do okoła mnie się działo . Do tej pory pomagam mamie mimo tego że nadal jest z ojcem . Kocham ja i tyle.
Mam chłopak jesteśmy razem od 5 lat i on był moim pierwszym facetem i ja jego pierwszą kobietą , kiedyś wydawało mi się że jest zemną z podobnego powodu co Twój z Tobą jednak tak nie jest jest jedną z tych osób która pomogła mi trzeźwo patrzeć na rzeczywistość .
Dzięki niemu nie patrze na świat z perspektywy ofiary pomugł mi zrozumiec że moje życie należy do mnie i to ja o nim decyduje .
Przyznam że nie zawsze było kolorowo między nami ale tak to już jest w związku czasem jest dobrze czasem trochę gorzej .
Nie myśl o tym że Twój facet jest z tobą tylko dla sex .
Owszem sex, przyjemność fizyczna jest bardzo ważną rzeczą w związku , jeśli dwoje ludzi naprawdę sie kocha to sex jest ważny a dodatkowo faceci mają troche inną naturę niż kobiety i więcej potrzebują tej przyjemności choć nie można powiedzieć że kobiety są opanowane , zależy od charakteru .