O tuż miałam dziś dziwny sen, śnił mi się chłopak z mojego osiedla, którego nie znam w ogóle widziałam go może z 3 razy, nie mam pojęcia jak ma na imię [nie miałam] ogólnie chłopak nigdy nie zwrócił mojej szczególnej uwagi żeby pojawiał się w moich snach. Ogólnie uważałam zawsze go widząc " o kolejny pozer ".
No więc do rzeczy ostatnio widziałam go może z rok temu może nawet dawniej. Dziś mi się przyśnił. Wydarzenia miały miejsce na wakacjach na których byłam ze znajomymi, on był ze swoimi. Ewidentnie mnie podrywał. Wydarzenia odbywały się na basenie. Ja cały czas go zlewałam itp. Do czasu kiedy jakiś fagas zupełnie nie znany mi zaczął coś do mnie mówić nie pamiętam zupełnie o co chodziło, wiem że ja go odepchnęłam a on chciał mnie uderzyć, wtedy ten oto chłopak z mojego osiedla zjawił się i mnie obronił Oo. Ja byłam mu bardzo wdzięczna itp. I zaczęłam z nim rozmawiać itp. Zwracałam się do niego po imieniu[którego nie znałam] a po sprawdzeniu na fb okazało się że ten chłopak ma tak samo na imię jak mówiłam do niego w śnie Oo. Dziś będąc ze znajomymi w nocy przechadzając się po takiej promenadzie-deptaku. Spotykam go?? Patrze na niego a on patrzy na mnie. Idziemy w swoją stronę ja ze znajomymi on ze swoimi mijamy się. Ja się odwracam i on też. Patrzymy na siebie przez kilka sekund taki kontakt wzrokowy. Po czym każdy idzie w swoją stronę. Cała ta sytuacja jest bardzo dla mnie dziwna, i nie wiem co o niej mam myśleć. Jak myślicie może to być aż taki przypadek żeby spotkać go po około roku zaraz po tym jak ni stąd ni zowąd pojawił się w moim śnie?? I dlaczego on się odwrócił gdy się mijaliśmy??
proszę o jakieś przemyślenia na ten temat