Moi rodzice są ze sobą 31 lat. Mieszkają w domu na wsi, prowadzą firmę, pod względem finansowym powodzi im się bardzo dobrze, można powiedzieć, że są ludźmi zamożnymi.
Jednak ta firma, te pieniądze są powodem problemu, który może i istnieje już od dawna, ja w każdym razie zauważyłam go dopiero po powrocie ze studiów pod dach rodziców.
Moja mama to typowa "matka Teresa". Jest nadopiekuńcza i traktuje wszystkich jak małe dzieci, o które trzeba zadbać. Prasuje koszule mojemu 24-letniemu bratu, ojcu nawet wybiera koszulę, którą ma założyć danego dnia. Ale to nie ona jest problemem.
Problemem jest ojciec, który ma parszywy charakter. Jest pracoholikiem, siedzi w biurze po 13 godzin. Niech sobie siedzi, ale on zmusza do roboty też mamę (mama ma astmę i kłopoty z sercem). Pracują w brudnych, śmierdzących warunkach - zabójstwo dla astmatyka.
Ojciec uważa, że to nie choroba i i tak na coś mama umrze.
Ojciec przyjął pozycję szefa - mama niewolnika. On tylko siedzi i rozkazuje, a ona ma zapierniczać w brudzie i smrodzie. Do tego w międzyczasie musi mu podawać obiad, prać i sprzątać (ojciec potrafi wrócić wieczorem do domu i opieprzyć ją, że bałagan).
Mama nie wytrzymuje juz tego stresu, poganiania, wykorzystywania. Nie ma prawa wyjść z domu (chyba, że po zakupy). Nie ma kolezanek, nie ma CZASU WOLNEGO.
Ojciec jest starą pierdołą, która tylko siedzi w fotelu i rozkazuje wszystkim na około. Ja potrafię się zbuntować i odmówić, ale mama spełnia jego każdą zachciankę ("dla świętego spokoju, żeby nie krzyczał")...
Dziś, gdy znów zobaczyłam mamę zapłakaną, powiedziałam, że zapiszę ją do psychologa bo dalej tak nie może być!! A ona.... nie chce. Niedawno powiedziała, że nie chce się leczyć, bo wolałaby umrzeć i mieć spokój.
Przepraszam, że chaotycznie, ale piszę pod wpływem emocji. A poza tym przykłądy mogłabym mnożyć. To co tu ujęłam to zaledwie niewielki ułamek całości.
Jak pomóc Mamie???? ![]()