Cześć dziewczyny. Piszę tutaj, bo chciałabym Was poprosić o radę.
Może zacznę od początku. Mam 30 lat i sama wychowuję 2 dzieci, z ich ojcem rozstałam się 3 lata temu. Jakis czas temu poznałam przez internet Pawła, jest w tym samym wieku co ja. Ogólnie powiem szczerze nie byłam nim zainteresowana jakoś bardzo, nawet nie chciałam się spotykać, bo po prostu jakoś wizualnie mnie nie pociągał, itd... Prosił, błagał, abyśmy jednak dali sobie szanse... W końcu zgodziłam się na spotkanie i samo poszło... Dziś już jesteśmy razem 6 mies. I teraz może powiem w czym jest problem. Otóż on non stop prowadzi do tego, aby się pokłócić. Robi wszystko, aby tak było aby mnie psychicznie dobić, a rano odezwie się jak gdyby nigdy nic i przeprasza. Co więcej, mam wrażenie, że nie lubi moich dzieci, niby wszystko im kupuje, ale wiecznie się czepia do nich, byle tylko ich zdenerwować. Widujemy się tylko w weekendy, bo oboje pracujemy. Ostatnio się pokłóciliśmy do tego stopnia, że go wyrzuciłam z domu. Przyjechał w sobotę, miał odjechać w poniedziałek, nagle oznajmia mi, że wraca w niedzielę bo tak mu wygodniej. Wkurzyłam się, bo mam wrażenie, że ja mam być jak on ma ochotę, ale on dla nas nie musi. Pojechał do domu. Najpierw pisał, że to koniec potem na drugi dzień przepraszał, błagał o szanse, znów uległam... I 2 dni dobrze o wczoraj znów zaczął pisac głupoty, że w ogóle w weekend nie przyjedzie tak będzie najlepiej... Ja już nie mam siły... Kocham go, ale to jego zachowanie mnie wykańcza... Jednego dnia Cię zrówna z błotem, a drugiego przeprasza i uważa że nic się nie stało...
Pomóżcie co mam zrobić.
Podobne tematy
Cześć dziewczyny. Piszę tutaj, bo chciałabym Was poprosić o radę.
Może zacznę od początku. Mam 30 lat i sama wychowuję 2 dzieci, z ich ojcem rozstałam się 3 lata temu. Jakis czas temu poznałam przez internet Pawła, jest w tym samym wieku co ja. Ogólnie powiem szczerze nie byłam nim zainteresowana jakoś bardzo, nawet nie chciałam się spotykać, bo po prostu jakoś wizualnie mnie nie pociągał, itd... Prosił, błagał, abyśmy jednak dali sobie szanse... W końcu zgodziłam się na spotkanie i samo poszło... Dziś już jesteśmy razem 6 mies. I teraz może powiem w czym jest problem. Otóż on non stop prowadzi do tego, aby się pokłócić. Robi wszystko, aby tak było aby mnie psychicznie dobić, a rano odezwie się jak gdyby nigdy nic i przeprasza. Co więcej, mam wrażenie, że nie lubi moich dzieci, niby wszystko im kupuje, ale wiecznie się czepia do nich, byle tylko ich zdenerwować. Widujemy się tylko w weekendy, bo oboje pracujemy. Ostatnio się pokłóciliśmy do tego stopnia, że go wyrzuciłam z domu. Przyjechał w sobotę, miał odjechać w poniedziałek, nagle oznajmia mi, że wraca w niedzielę bo tak mu wygodniej. Wkurzyłam się, bo mam wrażenie, że ja mam być jak on ma ochotę, ale on dla nas nie musi. Pojechał do domu. Najpierw pisał, że to koniec potem na drugi dzień przepraszał, błagał o szanse, znów uległam... I 2 dni dobrze o wczoraj znów zaczął pisac głupoty, że w ogóle w weekend nie przyjedzie tak będzie najlepiej... Ja już nie mam siły... Kocham go, ale to jego zachowanie mnie wykańcza... Jednego dnia Cię zrówna z błotem, a drugiego przeprasza i uważa że nic się nie stało...
Pomóżcie co mam zrobić.
Pogonić dziada. Definitywnie. Jak po 6 miesiącach masz takie jazdy z nim, to dalej będzie tylko gorzej. Nie rokuje.
Przecież z samego opisu widać że ta relacja jest toksyczna. Po co w ogóle ci partner który nie pociąga cię fizycznie ? tamten niezrównoważony psychicznie, a Ty zagubiona duszyczka. Żaden facet nie bedzie traktował nieswoich dzieci jak swoje, bo jest tym drugim (często gorszym) bo kobiety gdy zostają same często szukają kogoś żeby tylko utrzymać rodzinę i w miare żyć. On dla was nie musi być, bo on nie jest ani Twoim mężem, ani ojcem Twoich dzieci więc sobie może jechać kiedy chce. Ale to jak Cię przeprasza, błaga, już świadczy o tym że to frustrat.
Widać, że ewidentnie z nim coś nie tak. Z drugiej strony dziwię się, że jesteś z nim skoro Cię nie pociąga, dziwne to. Według mnie, ta relacja od początku nie rokowala.
Co Ty masz zrobić, nie wiem, ja bym go zostawiła
5 2022-02-23 11:12:05 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2022-02-23 11:12:59)
Pogonić dziada. Definitywnie. Jak po 6 miesiącach masz takie jazdy z nim, to dalej będzie tylko gorzej. Nie rokuje.
Tak jest, DEFINITYWNIE!
Jest jaki jest, nie zmienisz, zadaj sobie pytanie, po co zawracać sobie głowę kimś, kto Ci nie odpowiada.
Z tej mąki i tak chleba nie będzie...
7 2022-02-23 11:51:07 Ostatnio edytowany przez CatLady (2022-02-23 11:52:32)
C. Ogólnie powiem szczerze nie byłam nim zainteresowana jakoś bardzo, nawet nie chciałam się spotykać, bo po prostu jakoś wizualnie mnie nie pociągał, itd... Prosił, błagał, abyśmy jednak dali sobie szanse... W końcu zgodziłam się
on non stop prowadzi do tego, aby się pokłócić.
, mam wrażenie, że nie lubi moich dzieci,
ja mam być jak on ma ochotę, ale on dla nas nie musi. Pojechał do domu. Najpierw pisał, że to koniec potem na drugi dzień przepraszał, błagał o szanse, znów uległam... I 2 dni dobrze o wczoraj znów zaczął pisac głupoty, że w ogóle w weekend nie przyjedzie tak będzie najlepiej... Ja już nie mam siły... Kocham go, ale to jego zachowanie mnie wykańcza... .
Nie kochasz go, on po prostu jest. Przecież tu nawet nie było tej początkowej fazy zakochania. On od początku Ci się nie podobał, ale wybłagał sobie szansę. Nie pojmuje po co zaczęłaś się spotkać z facetem, który ani przez chwilę Ci się nie podobał.
Wybłagał sobie i tak został i truje dupę. Zwykły manipulant. Co najważniejsze, nie lubi Twoich dzieci!
Po co Ty z nim jesteś? Z desperacji? Za karę? Ja tu miłości nie widzę, ani Twojej do niego, ani jego do Ciebie.
= Żaden facet nie bedzie traktował nieswoich dzieci jak swoje, bo jest tym drugim
Czy mógłbys nie wypopwiadac się za wszystkich mężczyzn? Są też inni,co kochają jak swoje.
co do reszty, zgadzam się, pogonić
= Żaden facet nie bedzie traktował nieswoich dzieci jak swoje, bo jest tym drugim
Czy mógłbys nie wypopwiadac się za wszystkich mężczyzn? Są też inni,co kochają jak swoje.
co do reszty, zgadzam się, pogonić
Będzie kochał, ale nie tak jak swoje. To biologia ![]()
= Żaden facet nie bedzie traktował nieswoich dzieci jak swoje, bo jest tym drugim
Czy mógłbys nie wypopwiadac się za wszystkich mężczyzn? Są też inni,co kochają jak swoje.
I zbierają często za to zasłużone baty, zwłaszcza od kobiet, ale też od tych dzieci.
Abstrahując od dzieci, bo to różnie bywa, ale jak można się spotykać z kimś, kto wykańcza nas psychicznie - masochizm mylony z miłością?
Nie rozumiem Twojego wkurzenia o to, że wyjedzie dzień wcześniej niż planował. Co w tym złego? I o co chodzi z tym, że "Ty musisz być dla niego, a on dla was nie"? Tzn. to trochę brzmi tak, jakbyś go chciała wpasować w ramy męża i ojca, a wy się przecież spotykacie w weekendy od pół roku. Jakby to nie ten etap relacji, żeby on "musiał być dla Ciebie i Twoich dzieci".
Natomiast cała reszta sprowadza się do tego, że facet lubi się kłócić. Szuka zaczepki z Tobą, z Twoimi dziećmi; może taki ma po prostu charakter. Po co Ci to? Chcesz wiecznie mieć taką huśtawkę, że raz się "ukochany" do czegoś doczepi, a raz przeprosi? Nie lepiej wybrać święty spokój?
Natomiast cała reszta sprowadza się do tego, że facet lubi się kłócić. Szuka zaczepki z Tobą, z Twoimi dziećmi; może taki ma po prostu charakter.
Raczej, że odpowiada mu pani, ale bez jej dorobku życiowego i inwentarza. ![]()
Ale pani też się czepia przecież. ![]()
SaraS napisał/a:Natomiast cała reszta sprowadza się do tego, że facet lubi się kłócić. Szuka zaczepki z Tobą, z Twoimi dziećmi; może taki ma po prostu charakter.
Raczej, że odpowiada mu pani, ale bez jej dorobku życiowego i inwentarza.
Raczej nie, bo przecież nikt mu nie kazał wchodzić w tę relację, nie pasują do siebie i tyle...
No ale tak właściwie - czy powód jest istotny? Ważne, że facet regularnie stara się zdenerwować i autorkę, i jej dzieci. A czy powodem będzie jego charakter, przyzwyczajenia, to, że mu to sprawia przyjemność albo że się za coś odgrywa - co za różnica tak naprawdę? Tak czy siak takie zachowanie miłe autorce nie będzie, a związek nie nabierze sensu.
Są ludzie, a zwłaszcza kobiety, które przyjmują postawę męczeńską i jest im z tym dobrze. Narzekają, płaczą, ale tkwią w przemocowych związkach. Opisany mężczyzna pokazuje swoją władzę, siłę i takie zachowanie może eskalować, aż do bicia Ciebie lub dzieci. Być może wychował się w domu, gdzie w ten sposób rozwiązywano problemy. Nic nie radzę, oprócz przemyślenia: czy warto?
= Żaden facet nie bedzie traktował nieswoich dzieci jak swoje, bo jest tym drugim
Czy mógłbys nie wypopwiadac się za wszystkich mężczyzn? Są też inni,co kochają jak swoje.
co do reszty, zgadzam się, pogonić
Stara śpiewka że tylko PRAWDZIWY facet jest w stanie pokochać nie swoje dzieci. A ci nieprawdziwi są ojcami pewnie wg tej logiki. Ktoś to już powiedział, tak działa biologia, poza tym zawsze jest ryzyko usłyszeć 'nie jesteś moim ojcem" albo "to nie są twoje dzieci".
Ale co do tematu to tak, odpuścić kolesia skoro po takim czasie już się męczysz
Kocham go, ale to jego zachowanie mnie wykańcza... Jednego dnia Cię zrówna z błotem, a drugiego przeprasza i uważa że nic się nie stało...
Pomóżcie co mam zrobić.
Co z tobą kobieto, że lubisz by za ochłap "miłości", typ cię poniżał i źle traktował twoje dzieci? Co tutaj jest do wybaczania?
Mam nadzieję, że jesteś trollem.
Cześć. Dziękuję za Wasze opinie. Szczerze mówiąc, nie wiem co napisać... Przyznam Wam się, że cały tydzień czekałam na niego aż wróci z delegacji, nawet pisal dzwonił, fakt ja jakby unikałam kontaktu bo czekałam na rozmowę w 4 oczy po ostatniej kłótni, ale sądziłam, że przyjedzie.... I wiecie co..
Napisał wczoraj, że nie przyjedzie bo ja nawet wcześniej nie wspomniałam że ma przyjechać i że przez cały tydzień go olewałam i ten weekend sobie odpuśćmy. Nie ukrywam bardzo mnie to zdenerwowalo i powiedziałam mu, że w takim razie ja tego dalej nie widzę skoro nie widzimy się w tyg i weekend też mamy sobie odpuścić..., a on zaczął mnie wyzywać, że ma już dość i że odchodzi i to jest koniec... Przestałam pisać, reagować to znów dziś od rana pisze, żeby mnie tylko dobić jeszcze bardziej, bo wie że go kocham i jego słowa mnie ranią... Nie mam już siły, jestem dziś rozbita na kawałki... Możecie mnie potępiać, ale ja naprawdę za nim tęsknię i kocham go...
Jeśli to nawet jest miłość z Twoje strony, to jest toksyczna, dlatego jak sama nie potrafisz definitywnie odciąć się od niego, korzystaj z pomocy psychologicznej.
No, to jak kochasz to trudno. Cierp. Aż tak tęsknisz za byciem pomiataną? Co kto lubi...
Dzieci tylko żal...
Strzeliłaś tygodniowego focha i masz pretensje, że on nie pali się do spotkania, tak?
Inne kłótnie, które ON wszczyna też tak postrzegasz?