Witam was;)
Ogolnie nie spie od 6 rana...serce mi wali jak oszalałe...z nerwow i ze strachu...
Tak sie boje samotnosci,ze szok...Bo nie raz ja odczulam,ale ostatnio jak poznalam kogos to odzylam....Ale tylko na chwile...ta osoba powoli wycofuje sie z tego wszystkiego.Czuje to. I dlatego nie moge spac!
Nie moge zrozumiec dlaczego tak jest???? Dlaczego nie moze byc tak,ze kogos sie pozna i jest sie szczesliwym?Tylko pod gorke?
Dlaczego nie moge byc szczesliwa jak reszta moich kolezanek? Zwariuje!
Za jakie grzechy?
Wiem,ze jak sie jest samym to trzeba wychodzic,znajdywac sobie zajecia. O tak! Przeciez nie raz bylam sama i staralam sie gdzies wychodzic.To na silownie sie zapisalam,na tance,czasem wyjscie do biblioteki ,ale wiadomo( nie liczac biblioteki) wszystko kosztuje. A poza tym nawet gdyby to w zadnym z wyzej wymienionych miejsc nikogo nie poznałam...Bo kazdy ma swoje zycie..jeja..Co jest? Czyzbym gdzies przegapila swoja szanse?
Jestem przerazona.....Nie chce byc sama ,nie chce by on mnie zostawial,ale nie zmusze go do milosci, tak sie nie da. I nie moge miec do niego pretensji,ze on nic do mnie nie czuje bo jak? Tylko zla jestem....Na Pana Boga ( wiem to smieszne!!!),ze ciagle kazdego dnia musze walczyc sama ze soba by wstac,usmiechac sie i zyc nadzieje,ze moze wlasnie to ten dzien ,ktory zmieni moje zycie na lepsze??? ze moze dzis spotkam tego jedynego! Ze nie bede musiala dzwonic do kolezanek i dupe im truc,czy moge wpasc na kawe! A one i tak odmawiaja;)
I nie myslcie sobie,ze dyrastycznie szukam kogos na sile,bo jakbym chciala to juz bym dawno byla z kims,ale tez chce byc z kims z milosci, a nie z braku "laku"!. Bo tak sie traflo!
Nie moge tego pojąc! Mialam brac zeszlym roku slub,ale nie wyszlo..Trudno. Stalo sie . Po 3 miesiacach zaczelo brakowac mi bratniej duszy....Bliskosci...I po roku poznalam kogos,kto mi sie bartdzo spodobal,oczarowal . I co wtedy czlowiek czuje? Ze narescie los sie do mnie usmiechnal...hehe..raczej zadrwił! Bo on nie chce!
Tak,tak,...widocznie nie przyszla na mnie pora...jasne!
Powoli zbiera sie we mnie nienawisc( tak ,to zle...walcze z tym...) ,jak widze pary zakochane,matki z dzeckiem,jak kolezani na nk wstaewiaja swoje fotki ze slubu,czy wogole jak sa przytulone do facetow...
A przeciez nie ktore z nich byly takie wredne ,ze szok! Wiec jakim prawem sa bardziej szczesliwe?????
Hm...moze bede za to ukarane? Nie wiem! Ale ja chce tez byc szczesliwa! Teraz! Dzis! Nie czekac! Wiem ,ze nie jestem stara! Mam 26 lat,ok. Ale czuje,ze chce stabilizacji,rodzine,dom...Budzic sie rano i miec obok mezczyzne,ktory mnie na prawde kocha! I obok lozeczko dzdziusia...I sprztac te jego skarpetki,ktore on zapomnial wrzucic do pralki! hehe....I widziec jak jest nie ogolony,to co! Wazne,ze jest!
Ostatnio kumpela mnie rozbroiła...Jak zaczelam jej mowic,ze ciezko jest kogos poznac....To ona do mnie z pretensja,ze za malo wychodze,ze gdzies do pubu z kolezankami mam isc na piwo,a ja do niej,ze z checia ,tylko,ze z jakimi kolezankami.A ona ,ze na pewno sie ktos znajdzie! A ja,ze niech idzie ze mna ,a ona,ze jak? Ze przeciez ma dziecko, wiec ja jej mowie,ze kazda z was ma dziecko i kazda z was nie moze! Ona sie juz nie odezwala...Bo ja z nerwow powiedzialam jej takie cos: " NIE ZYCZE WAM TEGO,ZEBYSCIE CZULY SIE SAMOTNE,CHCE DLA WAS DOBRZE,I CIESZE SIE,ZE JESTESCIE SZCZESLIWE,ALE JESLI POCZUJECIE SAMOTNOSC,KTOS WAS ZOSTAWI,NIE DZWONCIE DO MNIE,NIE POMOGE WAM,WY MI NIE POMAGACIE WIEC JA WAM POMAC NIE BEDE". i poszlam.
Wiem,ze to zrozumiale,ze one maja rodziny itd. wiadomo,ze wtedy nie ma sie czasu na kolezanki,rozumiem to.ale Ale ja znam siebie i wiem,ze jakbym miala dziecko a moja kolezanka by byla sama i nie zostawilabym jej! Zawsze bylam za dobra dla wszystkich...
Nie wiem czy ten post w dobrym miejscu umiescilam...Nie wiem czego od was oczekuje...Po prostu poczulam potrzebe,zeby sie wyzalic,wyrzucic to z siebie...i jakos mi tak lzej...
Podobne tematy
2 2011-07-07 12:14:54 Ostatnio edytowany przez GORKA (2011-07-07 12:22:40)
Droga penelopko z jednej strony super cię rozumiem. Wiem bo ja też szukam koleżanki,kumpelki i wiem jakie to trudne. Różnię się od ciebie ponieważ ja mam męza. Mam z kim pogadać nie jestem tak całkowicie samotna jak ty ale chciałabym mieć też jakąś koleżankę,niestety nie da radę wyjść na ulicę i krzyczeć --hej ktoś się ze mną zakoleguje?!
Szukam przez internet i też jest to ciężkie. Wirtualnych koleżanek kilka udało mi się znaleźć i to nawet bardzo fajnych ale wszystkie mieszkają daleko odemnie. Chyba jakiś pech.
Odnosząc się do ciebie-widzę w tobie dużo złości. Rozumiem że nie jesteś złą osobą ale jesteś zdeterminowana, czujesz się przegraną i nie masz już sił.
Wydaje mi się że nic na siłę. Że to nie ma jakiegoś sposobu na znalezienie chłopaka czy koleżanki tylko tak poprostu się czasami zdarza,ale trzeba sobie w tym pomału pomagać.
Zebyś wiedziała, jest we mnie duzo złosci...I tak jak mowisz czuje sie przegrana! Mam ogromny żal do innych,że tak mnie zostawili,ze kazdemu sie zdaje,ze sobie poradze,ze jestem silna. Nie prawda! Coraz bardziej mysle,zeby zasnąc i nie obudzić sie,ale mam mamę,i nie moge jej tak zostawic.
Jeju....ciagle szukam u siebie winy,ze co ja takiego złego zrobiłam,ze nie dane jest mi byc szczesliwa???
Tak jak pisalam wczesniej ,pewnie kazdemu moze sie zdawac,ze ja jestem nie poważna,ze mam DOPIERO 26 lat. Ale dla mnie to jest JUZ 26 lat!!!!
Z tego wszystkiego nie moge dobrze spac,budze sie wczesnie rano i czuje jak serce mi bije jak oszalałe, lzy mi lecą , i czuje jak mnie boli w okolicach serca. Tak wstaje z łóżka,nie podaje sie.Staram sie isc do przodu,ale mam serdecznie dosc!
Cierpliowsc? A co mi zostalo innego?
Nic na sile. Oczywiscie,ze tak.
Ja chce tylko jednego:Byc Szczesliwa!
Przez ten rok bedac sama,po cichu czekalam az kogos poznam,ale bylam cierpliwa i nie stresowalam sie. Mowilam sobie,ze na pewno sie ktos pojawi. I PRZYPADKIEM poznalam JEGO,heh...i nadzieja sie pojawila,i chyba za szybko mu zaufałam i to byl bląd. Smiac mi sie chvce. Bo dotychczas bylam z facetami,ktorzy podobali mi sie ale nie byli az tak w moim guscie.A teraz poznalam chlopaka,ktory zwlaszcza z charakteru byl w moim typie. Ja myslalam,ze Bog mi go zesłal,ze pokazal mi,ze czasem warto zakonczyc cos aby zaczas cos nowego,lepszego. Ze to nagroda za moje cierpienie...tak myslalam...Bo wczesniej bylam w zwiazku w ktorym mnie facet ranił..ale nie chciałam zrywac zareczyn bo bałam sie samotnosci.Bo wczesniej dlugo bylam sama. Ale jak tak patrzylam na niego to przerazała mnie ta mysl,ze mam z nim spedzic cale zycie...Dlugo bilam sie sama ze soba zeby to zakonczyc.Oj nie bylo lekko. Ale wzielam sie w garsc ! On walczyl o mnie ale ja bylam nie ugieta! Mowilam sobie,ze prawdziwe szczescie moje dopiero nadejdzie. I dlatego gdy teraz poznalam tego faceta to odrazu zrobilo mi sie tak cieplo na sercu..ze jest ktos...Ze ktos sie mna zainteresowal...Ze budzilam sie rano,a tam mily sms od niego,albo jak mnie zdenerwowali w pracy to on mnie pocieszal...Jak mialam wolny dzien to gdzies z nim wychoodzilam:)
Bylo, pieknie... A tam...I myslalam, ze tak bedzie zawsze. A jednak nie....
GORKA : a wiesz,ze ja tez szukalam przez neta kolezanki? Nawet dwie takie poznalam i zima pojechalismy razem w góry:) .Kazda z nas byla z innego miasta, nie widzialysmy sie wczesniej,i sie balysmy,ale bylo bardzo fajnie! Czasem da sie poznac przez neta sympatyczynych ludzi,tyle,ze to takie nie na dluzsza mete;(
Np. jedna z tych dziewczyn wyjechala za granice a druga studiujei mieszka 300 km ode mnie;(
Ale milo,ze mozna tu sobie popisac i pomoc. Chociaz tez bym chciala miec przy sobie kumpele ,taka w realu.
Ja bym też chciała. Jak na razie wszystkie są zajęte wychowywaniem dzieci i siedzeniem z nosem przed telewizorem. Mam kilka znajomych par ale to są znajomi bardziej męża bo mieszkamy tam gdzie on mieszka od urodzenia ja od siebie się wyprowadziłam z miejscowości.
Ale masz rację że fajnie że są takie miejsca jak to.
Tak jest przewaznie,ze jak juz sie wprowadzimy gdzie indziej to ciezej jest nawiazac z kims znajomosc. Tym bardziej,ze juz sie jest starszym i kazdy praktycznie ma swoich zgranych znajomych i nie szuka nowych przyjazni;(
A Ty skad jestes?
Tak jest przewaznie,ze jak juz sie wprowadzimy gdzie indziej to ciezej jest nawiazac z kims znajomosc. Tym bardziej,ze juz sie jest starszym i kazdy praktycznie ma swoich zgranych znajomych i nie szuka nowych przyjazni;(
A Ty skad jestes?
Dolny śląsk-kotlina kłodzka.
Ojej..szkoda,ze tak daleko;/
Co za pogoda...raz słońce a raz deszcz;/
penelopka26....... wiesz, a może tak to już jest, tak powinno być, kto wie, może ta złość i gniew to coś słusznego, może ta Twoja samotność to coś lepszego niż być z kimś. Tak wydaje się to być nielogiczne ale może właśnie logika tu zawodzi, może są ludzie którzy powinni być sami. Może powinni tej samotności posmakować jak najwcześniej, żeby umieć z nią sobie radzić.
Trzeba ze wszystkim co nas spotyka brać się za bary, nie walczyć, wylewać krew i łzy ale iść do przodu jak do tej pory.
Nie mówie, że tak jest albo że tak będzie, ale warto to przemyśleć, w końcu żeby odbić się od dna trzeba go sięgnąć.
Penelopka,
doskonale Cię rozumiem!
Mam 24 lata. Właśnie skończyłam studia, została mi jeszcze obrona magisterska, która niestety przeniesiona została na wrzesień. Pracuję po 8 godzin dziennie. Wynajmuję mieszkanie. Niby wszystko ok, ale tylko z zewnątrz.
Jeszcze tydzień temu byłam osobą tryskającą energią, która nie miała czasu na nic. Ciągle w biegu, to tu, to tam.
A teraz totalna zmiana. Moje dwie współlokatorki i zarazem najlepsze koleżanki wyprowadziły się z mojego miasta. Jedna wróciła do swojej rodzinnej miejscowości, a druga znalazła pracę w innym mieście. Powiem Wam, że boli mnie to jak cholera, bo z znamy się z moją najlepszą przyjaciółka już 8 lat! Przeżyłyśmy razem naprawdę różne sytuacje, różne rzeczy razem robiłyśmy
, zawsze się wspierałyśmy itd.
Teraz niby też tak jest. Dzwonimy do siebie codziennie, ale to już nie to samo
Tak się jakoś niefortunnie poukładało, że wszystkie moje koleżanki wyjechały już. Skończyłyśmy studia i każdy się porozjeżdżał w różne strony świata i zostałam tutaj sama.
Niby mam w pracy dużo koleżanek, ale jakoś z żadną nie jestem w takiej bliskiej relacji. Nie mam z kim wyjść na basen, poplotkować, pójść na zakupy - szok!
To się stało tak nagle, że nawet nie zdążyłam tego ogarnąć. Na początku się cieszyłam, bo potrzebowałam takiego troche odpoczynku, zwolnienia tempa. Ale teraz już mi to przeszkadza.
Nie mam partnera (stwierdziłam po tym wszystkim co przeszłam, że muszę odpocząć od osobników płci przeciwnej). Mieszkam z facetem, ale po prostu wynajmuje pokój i tyle. W dodatku on wyjeżdża jutro na miesiąc do pracy, a ja zostanę sama! Sama w pustym mieszkaniu!
Paranoja jakaś. Zawsze byłam otoczona wianuszkiem ludzi, znajomych itd. Gdzie oni wszyscy teraz są? Towarzystwo się rozleciało. Każdy zajęty swoim życiem. Większość pozakładała rodziny i mają inne obowiązki.
W sumie też już bym tak chciała. Niby dobrze mi samej, jestem niezależna, robię co chcę itd., ale z drugiej strony strasznie brakuje mi stabilizacji.
To takie dziwne jest, bo zawsze myślałam, że jak już skończę studia, to założę rodzinę, ustabilizuję się i będę wiodła spokojne życie. A jest zupełnie inaczej. Zaczynam odczuwać pustkę. Nie mam nawet z kim o tym pogadać w 4 oczy - masakra!
Dobrze, że chociaż tutaj mogę się pożalić ![]()
Pozdrawiam Was serdecznie!
Witam wszystkich
Czytając Wasze posty coraz bardziej uświadamiam sobie, że to jest miejsce dla mnie. Powoli zaczynam sobie nie radzić z moimi emocjami, uczuciami i tym okropnym poczuciem bezradności. Wiem, że jeśli nic z tym nie zrobię to będzie coraz gorzej. Dlatego pisze tu. Może to będzie jakiś krok. Nigdy nikomu nie opowiadałam, jak jest mi źle. Nie potrzebuj litości tylko tego, żeby ktoś był bo tego chce. Od kilku lat mieszkam sama i postrzegana jestem jako osoba niezależna, samodzielna, a tak naprawdę jestem w tym wszystkim sama. Często spędzam czas w domu gdzie nawet nie ma się do kogo odezwać. Niby są znajomi rodzina ale każdy ma swoje życie i swoje problemy. Z facetami jakoś też zawsze nie wychodziło, a raczej z jednym. Kolejne próby bycia razem i kolejne rozstania coraz bardziej jeszcze dobijały. Teraz już wiem, że to dlatego, że tak bardzo mi zależało, żeby nie być samym ale teraz już wiem, że nie można budować niczego na siłę zwłaszcza, gdy druga osoba okazuje się niedojrzała i nie rozumie uczuć innych, a nawet nimi manipuluje. Muszę psychicznie uwolnić się od niej i zacząć budować swoje życie od nowa. Jestem dopiero na początku tej drogi i mam nadzieje, że Wy mi w tym pomożecie. Wiem też, że trzeba wychodzić do ludzi itp. ale zawsze wraca się później do pustego mieszkania i wszystko jest jak zwykle. Czas wziąć się w garść tylko jak znaleźć motywację....
Nożownik słuchaj owszem sa ludzie stworzeni do samotnosci,i nie którzy potrafia z tym zyc. Ale ja nie potrafie! I nie chce sie uczyc zycia w samotnosci!!! To nie dla mnie!
Wszystko jest do d***!!!
Kasia_ Widze,ze mamy podobnie z facetami. I wogole.
Tez musze na nowo budowac swoje zycie,zaczac od poczatku. Usmiechac sie ,pomimo tego,ze w srodku umieram...Wlasnie...
Czasem mam mysli,by skonczyc z tym zyciem,ale brak mi odwagi i wogole...Ale jak np. ide ulica..jeja...to przelatuje mi mysl aby ktos mnie nie chcaco rozjechał...Albo jak jade autem...zeby doszlo do wyapdku,nie z mojej winy...nie nie...Po prostu,zeby kros mnie zabil!
Wiem,ze to co pisze jest jakby desperacja u mnie! Wiem! I walcze z tym! Walcze aby tak nie myslec...
Widzisz Kasiu bo inaczej by bylo gdybysmy kogos mieli przy sobie, wiedzac,ze jest ktos kto nas kocha,wspiera,przytuli...To duzo daje..Zycie wtedy sie zdaje,ze jest piekniejsze!!!
Witaj penelopka26
Widzę, że mamy wiele wspólnego. Chociaż wolałabym, żeby tak nie było. Też czasem nachodzą mnie myśli, że lepiej by było umrzeć. Ale tak samo jak Ty wiem, że nigdy bym się nie odważyła na ten krok. Jak to się mówi "za słaba by żyć, za silna by umrzeć". Ale podobno można też umrzeć za życia i to jest chyba jeszcze gorsze. Dzisiaj sobota, czas na zabawę, wyjścia itp a mnie znów czeka kolejny samotny wieczór. Siedząc samemu w czterech ścianach idzie zwariować, ale co zrobić. Spotkałam dzisiaj koleżankę i zaproponowałam, żeby wpadła na chwile. Powiedziała, że jak znajdzie czas to wpadnie. Nie znalazła. Postaram się nie zacząć gryźć ścian z nudów i nastawić się chociaż trochę pozytywnie. Nie dam nikomu satysfakcji, że dałam się pokonać. Ty też się trzymaj, może kiedyś ten stan będzie tylko naszym niemiłym wspomnieniem.
Dziewczyny,
nie tylko Wy tak macie - też mam najprzeróżniejsze myśli. Często jeżdżę środkami komunikacji miejskiej i za każdym razem kiedy wsiadam przelatuje mi przez głowę myśl o wypadku. I za chwilę takie opamiętanie - przecież oprócz mnie jest tutaj mnóstwo ludzi! Różnych, w różnym wieku, matki z dziećmi itd.
Mimo, że czasami jest naprawdę bardzo źle, to doszłam do pewnych wniosków. Długo musiałam czekać, żeby je wyciągnąć, ale w końcu się udało i myślę, że mogę być w dumna z siebie (przynajmniej w tej kwestii) ![]()
Mam jedną próbę samobójczą za sobą... Kilka lat temu chciałam podciąć sobie żyły... Byłam sama w domu, wzięłam żyletkę... Dopiero kiedy wbiłam ją w nadgarstek, zobaczyłam krew dotarło do mnie co ja w ogóle robię. Skończyło się na niewielkiej bliźnie, która przypomina mi i utwierdza w przekonaniu, że nigdy więcej tego nie zrobię.
Życie jest piękne mimo wszystko! Zawsze tak będę twierdzić. Są gorsze dni. Nawet dość często, ale zawsze wtedy wyciągam spisane na kartce wnioski, które wyciągałam latami:
tak naprawdę nie dzieje się nic złego, nie mamy powodów do tego, żeby targać się na swoje życie. Jesteśmy zdrowe i to jest najważniejsze! Każda inny problem, który nam doskwiera to wymysł naszej cywilizacji. Bo trzeba mieć męża, dzieci, rodzinę, dobrą posadę, pozycję w towarzystwie. Nieprawda! Nie żyjmy na pokaz, tylko tak, jak nam odpowiada!
Fakt, mamy trochę pod górkę w różnych sprawach, ale najważniejsze jest to, żeby nie dać się! Iść cały czas naprzód, w swoim rytmie, małymi kroczkami - byle do przodu. Nie cofać się, nie załamywać, bo to pierwszy stopień do różnego rodzaju zaburzeń psychicznych, z którymi potem nie jest tak łatwo sobie poradzić.
Dziewczyny, nie marudzimy
Bo naprawdę szkoda naszego życia, nerwów, najlepszych lat. Zbierzmy w sobie siłę do życia - będzie łatwiej.
Mam pomysł - skoro już został założony taki wątek zróbmy z niego taki kącik gdzie możemy się wyżalić każdego dnia o każdej porze. Napisać co robimy, co nam doskwiera ![]()
Też spędziłam wczorajszy wieczór sama - wysprzątałam mieszkanie, zrobiłam mały salon piękności dla siebie
, obejrzałam kilka filmów i wreszcie zasnęłam. Niedawno wstałam i buszuję troszkę w sieci
A Wy co dzisiaj porabiacie?
Miłego dnia życzę! ![]()
NO ... TAK przeczytałam przypadkowo Wasze posty... i przypomniała mi się młodość... takie silne pragnienie miłości... na co dzień o tym zupełnie nie pamiętam ... bo moja rzeczywistość jest po prostu inna i z wiekiem przychodzą inne problemy, które trzeba tak samo próbować rozwiązywać jak i Wasze. Całe życie będziecie miały coś do rozwiązania .. jedno zniknie.. pojawi się następne. Jesteście taki młode.... mam starszą córkę. Mam męża , dzieci, wnuczki... mam przyjaciółki, do których moge powiedzieć wszystko co mnie boli i co cieszy, przede wszystkim mąż jest dla mnie pierwszym przyjacielem i lubię nasze rozmowy, wspólną kawę, mamy swoje problemy, ale myślę, że miałam pod tym względem szczęście .. czego i Wam życzę z całego serca. Pozdrawiam ...
Leemonka fajny pomysl!
Ja dzis bylam cały dzien w pracu=y...od 10 do 19;/
Wrocilam do domu...usiadłam,właczylam komp. o i tworzylam piwo....hehe..uroczy wieczór;)
Owszem życie jest piekne ,nie ukrywam Tego.Bo nie raz przeżylam przepiekne chwile! Mam na prawde mile,cudowne wspomnienia:-D
Ale nie chce życ wspomnieniami..Chce cieszyc sie terażniejszoscią
Ja chce byc po prostu szczesliwa;)
Leemonka fajny pomysl!
Ja dzis bylam cały dzien w pracu=y...od 10 do 19;/
Wrocilam do domu...usiadłam,właczylam komp. o i tworzylam piwo....hehe..uroczy wieczór;)
A gdzie pracujesz penelopko?
18 2011-07-12 19:30:29 Ostatnio edytowany przez Zbyszek_27 (2011-07-12 21:48:34)
Witam wszystkich:) Mam na imię Zbyszek, lat 27 i również jestem bardzo samotny
Szukam drugiej połówki na stałe i tez już nie wiem co mam robić:( Jestem z Częstochowy i marzy mi się aby być znów szczęśliwym (swoją drogą jestem już sam ponad 1,5 roku)
Z charakteru jestem bardzo spokojnym, miłym i uczuciowym facetem, po części jestem też romantykiem
Jestem odpowiedzialnym mężczyzną oraz mieszkam sam w 2 pokojach z kuchnią. Zawsze staram się iść drugiej osobie na rękę, nienawidzę się kłócić. Jestem po studiach a na codzień pracuje w sklepie komputerowym. Podaje swój nr gg 2583914. Odezwijcie się proszę do mnie dziewczyny:* Bardzo chciałbym znaleść swoją upragnioną miłość i spełnić swoje marzenia - założyć rodzinę i mieć dzieci :-) Kto wie może tutaj znajdę swoją drugą połówkę ![]()
Też chciałabym bardzo być szczęśliwa a narazie mam wrażenie jakbym marnowała czas, którego nigdy nie odzyskam. Póki co zbliża się weekend i wybieram się jutro do znajomych. Chociaż tyle...oderwać się trochę od tej szarej codzienności
Wam też życzę udanego weekendu z pozytywnym nastawieniem ![]()
GORKA ja pracuje na stacji paliw. Na orlenie tak wiec 365 dni w roku pracujemy:)
A Tobie Kasiu jak miną weekend ze znajomymi? Teraz zaczyna sie nastepny weekend i sie zastanawiam co ze soba zrobic...
Kiedys pamietam chcialam jezdzic konno,ale mama nie miala pieniedzy i nie dało rady. A szkoda bo tak to moze bym miala jakas pasje...a tak??? Moze i bym teraz poszla,ale to juz nie ten wiek,nie ten refleks,a poza tym samej to mi glupio,zawsze razneij jak sie gdzies idzie we dwie...heh...
Tak to jest gdy czlowiek przebiera i przebiera a na koncu zostaje sam.
A jeszcze do tego fryzjer mi sknocil humor! Mial mi podciac koncowki a on obcial mi polowe wlosow! MASAKRA!!! I nie wyolbrzymiam! Po prostu usiasc i plakac! Bo on stwierdzil,ze mialam zniszczone i chcial dobrze i nie myslal,ze ja tak zareaguje...Nie no pieknie! Tyle czasu chodowałam te wlosy a tu takie cos!
Cześć Dziewczyny,
postanowiłam napisać tu do Was, bo uważam, że mój przypadek może Wam dać trochę nadziei na lepszą przyszłość.
Otóż przez wiele wiele lat, praktycznie od początku liceum, a może nawet i wcześniej, bardzo pragnęłam miłości. To uczucie było we mnie tak silne, że przesłaniało wszystkie inne marzenia i pragnienia. Chciałam być kochana przez faceta, znaleźć bezpieczeństwo, które tylko związek z odpowiedzialnym, kochającym mężczyzną może dać. I przez lata była cisza. NIKOGO na horyzoncie kto mógłby mnie pokochać. Sytuację komplikował dodatkowo fakt, że z żadną z koleżanek nie umiałam w zasadzie stworzyć przyjacielskiej relacji,chyba po prostu nie wierzę w przyjaźń. Poza tym, czułam się bardzo niesprawiedliwie potraktowana przez los, miałam pretensje do Boga, zadawałam mu ciągle pytania dlaczego nikogo nie mam, dlaczego nikogo mi ześle wiedząc, że ja po prostu literalnie USYCHAM z samotności. Dodatkowo, moja młodsza siostra znalazła chłopaka, oddaliła się ode mnie, nie miałam już z kim porozmawiać, wyżalić się i, mówiąc szczerze, nienawidziłam jej za to, że ona kogoś ma a ja nie. Przecież to nie sprawiedliwe, że ona ma a ja nie; jak Bóg na to może pozwalać, myślałam.
Przez jakiś czas starałam się znaleźć partnera na siłę, ale wynikały z tego tylko jakieś kurioza. Aż w pewnym momencie, po zranieniu kogoś, kogo spróbowałam nakłonić do miłości wiedząc od początku, że to facet nie dla mnie, że go nie kocham i nigdy nie pokocham, a tylko dawał mi złudne poczucie tego, że mam mężczyznę któremu na mnie zależy, że jednak nie jestem taka beznadziejna jak mi się wydawało, powiedziałam: DOŚĆ, co będzie to ma być, jak mam być sama całe życie, to niech tak będzie. I wtedy właśnie miłość przyszła! Ze strony kolegi ze studiów, którego znałam przez co najmniej dwa lata, darłam koty przy każdej nadarzającej się okazji, nie zgadzałam w najdrobniejszej kwestii. Pewnego dnia po prostu stwierdził, jak mi napisał: 'zdałem sobie sprawę, że to Ty jesteś'. Jestem już z nim ponad dwa lata i mam nadzieję, że już na zawsze ![]()
Rozumiem dokładnie jak się czujecie i bardzo Wam współczuję. Mogę Wam też poradzić coś, co ktoś już tutaj napisał: nic na siłę!
Dziś, gdy myślę o przeszłości, to wydaje mi się nawet, że przez wiele lat cierpiałam na jakąś lekką depresję z powodu tej samotności i dlatego też tak rzadko wracam wspomnieniami do tego czasu. Ale też widzę, że wszystko to miało jakiś sens, którego ja nie widziałam wtedy, a szkoda, że byłam taka krótkowzroczna: uważam, że Pan Bóg przeznaczył mi po prostu tego faceta z którym jestem teraz (jest cudowny!) a przez te wszystkie lata samotności, ja nie mogłam go po prostu spotkać, bo mieszkaliśmy w innych miastach, nie studiowaliśmy razem, nie było takiej fizycznej możliwości. A nawet jak się już spotkaliśmy, musiało upłynąć sporo czasu zanim oboje zobaczyliśmy, że to TO. Dlatego żałuję, że angażowałam się w te wszystkie jakieś głupie namiastki związków zamiast po prostu zająć się sobą, rozwijać siebie, poświęcać się swojemu hobby, a jedynie rozpamiętywałam każdego dnia jakie to życie jest dla mnie okrutne.
Penelopko, już samo to, że tak bardzo pragniesz miłości sugeruje, że nie jest Ci pisane życie w samotności. Też tak kiedyś myślałam, a to wielki błąd. Piszesz, że usiłujesz nakłonić koleżanki do kontaktu, ale one nie bardzo się garną. Wiesz, może ja jestem spaczona trochę pod tym względem, ale - jak już pisałam - ja nie umiałam nigdy stworzyć przyjaźni z żadną koleżanką. Na Twoim miejscu, ja zainwestowałabym w związek z kimś z rodziny: z mamą, z rodzeństwem. Dla mnie przynajmniej taki związek jest bezpieczniejszy emocjonalnie i nie czuje się tego upokorzenia prosząc o wizytę czy spotkanie. A odnośnie faceta - czekaj cierpliwie, nie dręcz się zastanawianiem każdego dnia, bo jak to mówi któraś z piosenek: 'zdarzeń nie przyspieszy nic'
. Zainwestuj w siebie, zobacz jaka jesteś silna - wytrzymujesz już tyle czasu, a uwierz mi - na prawdziwą miłość naprawdę warto poczekać - jestem tego bardzo dobrym przykładem.
Rozpisałam się trochę, ale mam nadzieję, że choć trochę Wam to pomoże ![]()
Ela B., Twoja historia faktycznie moze przynieść komuś nadzieję, nawet mi na moment przyniosła( czytając Ciebie to tak jakbym siebie widziała, też jestem wieczną samotnicą, nie potrafie sie zaprzyjaźnić z nikim)
ale niestety nie każdemu jest pisane szczęście, piszesz że Tym był Twój kolega, ale nie każda dziewczyna ich ma, tym bardziej nieśmiała.
Dziewczyny ale warto być dobrej myśli. Złością,żalem do całego świata nic nie zrobimy dobrego. Wiem czasami każdy ma zły dzień,głupie myśli itp.ale pomyślcie sobie że zawsze też może być gorzej.
Cieszmy sie że pomimo tego że brakuje nam bratniej duszy jesteśmy zdrowe,jeszcze w miarę młode,sprawne fizycznie itp.
Powodzenia!!!
Hej Wam ![]()
U mnie weekend całkiem w porządku, wczoraj trochę posiedziałam u znajomych choć pewnie znów mnie czeka dziś siedzenie w domku ale wezmę się za porządki
Muszę się czymś zająć żeby nie myśleć. Trudno wymazać kogoś z pamięci, nawet jeśli bardzo się tego chce. Nie wiem może sama jestem sobie winna, dobrze wiedziałam jaki to człowiek. Spotkaliśmy się kilka lat temu, miałam 19 lat nie myślałam jeszcze o poważnych związkach ale z czasem to się zmieniło. Zawsze byłam uczciwa z moimi uczuciami wobec niego i tego samego oczekiwałam. Cóż naiwność. Raz mówił, że też chce tego czego ja, a później sam nie wiedział czego chce. I tak przez kolejne 3 lata. Ciągłe próby. Za każdym razem obiecywałam sobie, że już więcej ich nie będzie, ale później on znów się pojawiał i obiecywał (a raczej mówił chyba to co bym chciała usłyszeć) a jak przyszło co do czego to słyszałam "sam nie wiem czego chce". to tak jakby lekarz wmawiał pacjentowi choremu na raka, że wyzdrowieje, a wychodząc z sali powiedział, że żartuje. Muszę być bardziej asertywna. Mam tylko nadzieje, że po kilku miesiącach nie dostane kolejnej wiadomości typu "Co u Ciebie słychać".
Piszecie, że wszystko przyjdzie z czasem i pewnie tak jest, tylko czasem ciężko i trzeba się wygadać ![]()
No nic koniec mojego użalania się, słońce świeci, jest cieplutko, dzień zapowiada się fajnie a na mnie czeka sterta naczyń w zlewie. Także włączam muzykę na full i zabieram się za porządki a Wam życzę udanego weekendu ![]()
Dziewczyny ale warto być dobrej myśli. Złością,żalem do całego świata nic nie zrobimy dobrego. Wiem czasami każdy ma zły dzień,głupie myśli itp.ale pomyślcie sobie że zawsze też może być gorzej.
Cieszmy sie że pomimo tego że brakuje nam bratniej duszy jesteśmy zdrowe,jeszcze w miarę młode,sprawne fizycznie itp.Powodzenia!!!
Niestety złudne nadzieje też nic nie zdziałają i nie poprawią samopoczucia.
Hej hej!
Widzę, że dyskusja się rozkręciła ![]()
Nie było mnie tu dość długo - praca nie pozwalała mi tutaj zajrzeć. Niestety rozchorowałam się też
Mam katar i trochę boli mnie gardło, a niestety jutro muszę iść do pracy na 8 ![]()
Za to dzisiaj miałam wolne i wykorzystałam na maksa ten czas dla siebie - byłam na zakupach, na solarium, wysprzątałam mieszkanie, teraz wzięła gorącą kąpiel i jestem. Niestety weekend ten weekend też spędzam samotnie.
Zarejestrowałam się z czystej ciekawości na pewnym portalu towarzyskim i powiem Wam, że jak na razie fajnie jest
Zobaczymy co dalej wyniknie z tych internetowych znajomości.
Ela B.,
też tak sobie powiedziałam, że na wszystko przyjdzie czas i nic na siłę - nie szukam, nie czekam, po prostu żyję. Od dwóch lat jestem singileką
W tym czasie było kilka przelotnych znajomości, ale nie znalazłam tej właściwej osoby, ani poczucia bezpieczeństwa. Czasami mam wrażenie, że naprawdę do końca będę sama. I coraz częściej wydaje mi się, że jest to pewien rodzaj kary - kiedyś bardzo kogoś zraniłam.... Tylko, że ten facet za miesiąc bierze ślub, a ja od trzech lat nie mogę stworzyć żadnego związku.
Ale głowa do góry - będzie co ma być ![]()
Kasia__,
rozumiem Cię doskonale - przez ostatnie pół roku funkcjonowałam w takim 'związku' i nie wyszło to na dobre ani mnie, ani jemu.
Cóż, takie pechowe chyba trochę jesteśmy
Ale damy radę! ![]()
Penelopka,
współczuję!
Też nie lubię jak mi fryzjerka coś nie tak z włosami zrobi. Ja mam swoją - sprawdzoną. Ale niestety wyjeżdża do Anglii i będę teraz chodzić do jej koleżanki - ciekawe. Zobaczymy jak będzie - jestem umówiona na poniedziałek na odrosty.
Zmykam już kimać, bo nie wstanę do pracy
Życzę Wam przyjemniej niedzieli
*
Hej Wam
U mnie weekend całkiem w porządku, wczoraj trochę posiedziałam u znajomych choć pewnie znów mnie czeka dziś siedzenie w domku ale wezmę się za porządki
Muszę się czymś zająć żeby nie myśleć. Trudno wymazać kogoś z pamięci, nawet jeśli bardzo się tego chce. Nie wiem może sama jestem sobie winna, dobrze wiedziałam jaki to człowiek. Spotkaliśmy się kilka lat temu, miałam 19 lat nie myślałam jeszcze o poważnych związkach ale z czasem to się zmieniło. Zawsze byłam uczciwa z moimi uczuciami wobec niego i tego samego oczekiwałam. Cóż naiwność. Raz mówił, że też chce tego czego ja, a później sam nie wiedział czego chce. I tak przez kolejne 3 lata. Ciągłe próby. Za każdym razem obiecywałam sobie, że już więcej ich nie będzie, ale później on znów się pojawiał i obiecywał (a raczej mówił chyba to co bym chciała usłyszeć) a jak przyszło co do czego to słyszałam "sam nie wiem czego chce". to tak jakby lekarz wmawiał pacjentowi choremu na raka, że wyzdrowieje, a wychodząc z sali powiedział, że żartuje. Muszę być bardziej asertywna. Mam tylko nadzieje, że po kilku miesiącach nie dostane kolejnej wiadomości typu "Co u Ciebie słychać".
Piszecie, że wszystko przyjdzie z czasem i pewnie tak jest, tylko czasem ciężko i trzeba się wygadaćNo nic koniec mojego użalania się, słońce świeci, jest cieplutko, dzień zapowiada się fajnie a na mnie czeka sterta naczyń w zlewie. Także włączam muzykę na full i zabieram się za porządki a Wam życzę udanego weekendu
Kasiu!!!!
czytam Twój post i widzę to, przez co sama teraz przechodzę;(
byliśmy razem 2 lata, i właśnie teraz jesteśmy na etapie "sam nie wiem czego chce". raz dzwoni i mówi że mnie kocha i chce ze mną być, a raz że nie.. wczoraj tak bardzo zapewniał że chce i będziemy razem, dziś tak mi go brakuje, chciałam się zobaczyć, zwłaszcza że wczoraj usłyszałam ze chce ze mną być, a dziś? nie mam ochoty, rób co chcesz, sam nie wiem.. jakaś masakra.. czuje się jak jego emocjonalna zabawka:( na siłę wmawiam sobie że przecież są inni, lepsi, fajniejsi.. ale jeden jego telefon wytrąca mnie z równowagi..
Jutro jadę z koleżanką nad wodę, bierzemy grilla, piwko (ja tylko bezalkoholowe bo prowadzę) ale i tak mam nadzieję że będzie fajnie, w ciągu dnia jest OK, najgorsze te wieczory.. osobno..
Kasia____ napisał/a:Hej Wam
U mnie weekend całkiem w porządku, wczoraj trochę posiedziałam u znajomych choć pewnie znów mnie czeka dziś siedzenie w domku ale wezmę się za porządki
Muszę się czymś zająć żeby nie myśleć. Trudno wymazać kogoś z pamięci, nawet jeśli bardzo się tego chce. Nie wiem może sama jestem sobie winna, dobrze wiedziałam jaki to człowiek. Spotkaliśmy się kilka lat temu, miałam 19 lat nie myślałam jeszcze o poważnych związkach ale z czasem to się zmieniło. Zawsze byłam uczciwa z moimi uczuciami wobec niego i tego samego oczekiwałam. Cóż naiwność. Raz mówił, że też chce tego czego ja, a później sam nie wiedział czego chce. I tak przez kolejne 3 lata. Ciągłe próby. Za każdym razem obiecywałam sobie, że już więcej ich nie będzie, ale później on znów się pojawiał i obiecywał (a raczej mówił chyba to co bym chciała usłyszeć) a jak przyszło co do czego to słyszałam "sam nie wiem czego chce". to tak jakby lekarz wmawiał pacjentowi choremu na raka, że wyzdrowieje, a wychodząc z sali powiedział, że żartuje. Muszę być bardziej asertywna. Mam tylko nadzieje, że po kilku miesiącach nie dostane kolejnej wiadomości typu "Co u Ciebie słychać".
Piszecie, że wszystko przyjdzie z czasem i pewnie tak jest, tylko czasem ciężko i trzeba się wygadaćNo nic koniec mojego użalania się, słońce świeci, jest cieplutko, dzień zapowiada się fajnie a na mnie czeka sterta naczyń w zlewie. Także włączam muzykę na full i zabieram się za porządki a Wam życzę udanego weekendu
Kasiu!!!!
czytam Twój post i widzę to, przez co sama teraz przechodzę;(
byliśmy razem 2 lata, i właśnie teraz jesteśmy na etapie "sam nie wiem czego chce". raz dzwoni i mówi że mnie kocha i chce ze mną być, a raz że nie.. dodam że mieszkaliśmy razem 2 lata ale ja jakiś miesiąc temu się wyprowadziłam a powodu 'jego nie wiem czego chce' wczoraj tak bardzo zapewniał że chce i będziemy razem, dziś tak mi go brakuje, chciałam się zobaczyć, zwłaszcza że wczoraj usłyszałam ze chce ze mną być, a dziś? nie mam ochoty, rób co chcesz, sam nie wiem.. jakaś masakra.. czuje się jak jego emocjonalna zabawka:( na siłę wmawiam sobie że przecież są inni, lepsi, fajniejsi.. ale jeden jego telefon wytrąca mnie z równowagi..Jutro jadę z koleżanką nad wodę, bierzemy grilla, piwko (ja tylko bezalkoholowe bo prowadzę) ale i tak mam nadzieję że będzie fajnie, w ciągu dnia jest OK, najgorsze te wieczory.. osobno..
Witajcie! Czytam Wasze posty i tak się zastanawiam ,co się dzieje z tym światem że tak młode osoby czują samotność a świecie pełnym ludzi! Może powodem tego jest to że wciąż tak pędzimy przed siebie i nie mamy czasu zatrzymać się i zastanowić nad życiem? Ja swoje najlepsze lata mam już za sobą, lecz wciąż czuję się samotna. Miałam męża(zmarł), mam dzieci a przed sobą totalną beznadzieję. Przypuszczam ,to że jestem tu,to główny powód tego że nie mam z kim porozmawiać. Dziś mam jeszcze większego doła bo urodziny męża, a ja co, siedzę i wyję. To wszystko....................takie głupie.....................takie dziwne....................takie beznadziejne. Życzę miłego dnia!!!! ![]()
Hej ![]()
Chciałam Wam wnieść dzisiaj trochę pozytywnych fluidów
Energia mnie rozpiera z każdej strony. Człowiek relaksując się poza domem od razu czuje się lepiej.
Mamba83ludzie, którzy nie wiedzą czego chcą są najgorsi. Bo inaczej jakby było wiadomo, że ten ktoś nie chce to też bym sobie odpuściła Ale teraz już wiem, że nie warto się starać. Jeśli ktoś się waha to najwidoczniej mu nie zależy wiec po co to ciągnąć. A do słów "uświadomiłem sobie", "zależy mi", "teraz będzie inaczej" trzeba nabrać bardzo dużego dystansu bo następnym razem mu się odmieni. W moim przypadku, nawet gdy kolejny raz przekonywał mnie, a ja mu powiedziałam, że ja już nie mam sił na jego zachwiane nastroje, i że mnie to wykańcza psychicznie to jednak dalej zapewniał. A wyszło jak zwykle. Ta znajomość doprowadziła do tego, że stałam się bardzo nerwowa, mam zmienne nastroje, czasem nie potrafię panować nad emocjami a do tego czuję się samotna. Takich ludzi trzeba odcinać grubą kreską od siebie. Nie chodzi o zmianę numeru itp ale o psychiczne odcięcie się od tej osoby. Nie jest to proste i wymaga czasu ale mam nadzieje, e jest do zrobienia ![]()
Leemonka może my faktycznie jakieś pechowe jesteśmy, ale ja młoda gniewna jestem tak łatwo się nie poddam ;D
Kasiu_____ jtro mamy się spotkać, pogadać.. co z tego wyjdzie nie wiem.. w pt tak świetnie nam sie rozmawiało, dzis on już nie wie... w ciągu dnia było dobrze, wieczorem powódź w oczach;( zobaczymy jak będzie, wiem że powinnam się odciąć od niego, mówiłam mu to żeby się w końcu zastanowił.. wiem że ma konto na Symp... wiem że sobie je aktywował.. mówi że to tak z nudów przegląda, strasznie mi przykro, ale wiem też ile razem przeszliśmy, przezyliśmy.. ciężkie to wszystko ale nikt nie powiedział ze będzie łatwo
![]()
Hejka!!!
Kasia____ i mamba83.... ja tez tak mam...Ciagle siedze z facetem,ktory nie wie czego chce a jazyje glupia nadzieja,ze on mnie pokocha i bedzie mu zalezec.
On spotyka sie ze mna, ale nie daje mi odczuć tego,ze jestesmy para...hm..trudno opisać...jak mi on powiedzial,ze nie jest pewien czego chce,ze nie chce mnie skrzywdzic itd. no to ja mu mowie,ze zakonczmy calkowicie ta znajomosc,ze to bez sens.A on,ze nie!Ze on nie chce konczyc tej znajomosci,ze dajmy sobie szanse...heh..No to ok. Oj glupia bylam! Raz bylo zarąbiscie a raz tragicznie,ze normalnie nic tylko plakac,i mozna bylo sie zadławic tymi lzami! W koncu sie wkur...! i mu powiedzialam,a raczej wygarnełam,ze ile mozna?Ze chce na prawde zakonczyc ta znajomosc! Ze wole sie rozstac w przyjazni,niz potem mamy sie nienawidzic! Ze ja nie chce kolegi! Ze ja chce faceta,z ktorym mozna stworzyc zwiazek! Nie chce wchodzic w cos co nie ma sensu,nie ma przyszlosci...Ze ja czuje,ze jemu nie zalezy.To on do mnie ,ze sie myle! Ze mu zalezy!
To bylo z 5 dni temu... I jak jest? heh...roznie-podroznie!
Wiem wiem....powinnam to zakonczyc! Byc konsekwentna!
Ale widzicie jakos dzieki nie mu odzylam...Zabral mnie teraz na weekend nad jezioro:) Smiechu bylo jak nic! Ale jak juz mnie odwiózł do domu to juz taki inny byl..bez humoru...MASAKRA!!!!!
mamba83 I jak tam po rozmowie?
Mam nadzieje dziewczyny,ze kazdej z nas sie ulozy w zyciu,bo przeciez zaslugujemy na szczescie?!
Oj kobietki....
penelopka26 dziś mam zły dzień, jestem niewyspana bo do późna nie mogłam zasnąć..
zajęłam się czymś w domu bo ciągle myślę. a on! jakby nigdy nic zadzwonił do mnie rano, oczywiście nie zadzwonił w żadnym konkretynym temacie, na koniec zapytałam czy już się zastanowił jak to ma wyglądać, powiedział że nie! czas miał do dziś to już prawie 3 miesiąc takiego zwodzenia... nie mam już siły, psychicznie nie daję rady
więc nie widzę sensu się z nim spotykać.
w sobotę zadałam mu pytanie czy gdyby np ktoś chciał się ze mną umówić miałby coś przeciwko, powiedział że tak ale musi się zastanowić nad tym i jak to miałoby dalej wyglądać.. a skoro on ciągle nie wie to ... czy to oznacza że mam się z nikim nie spotkać bo on potraktowałby to jako..? zdradę - sama nie wiem...
wiem natomiast że muszę to skończyć. definitywnie. może jak już się z tego wyleczę i nie będzie na mnie robila jego osoba żadnego wrażenia będziemy mogli się spotkać na kawę.. ale póki co muszę się od niego całkowicie odciąć!
myślę że dając się tak traktować, pokazujemy że nie mamy do siebie szacunku, a jak my nie szanujemy się to czemu oni mają to robić??...
penelopka26 trudna sprawa, sama jestem w podobnej sytuacji - jedne co mogę Ci poradzić to rób tak jak czujesz - ja czuję że on mnie krzywdzi i nie spodziewałam się od niego po 2 latach mieszkania razem takich słów
ale obserwuj, nie daj się krzywdzić, nie rób nic wbrew sobie. a
myślę że kobiety zakochują się gdy mężczyzna przy nich jest, a mężczyzna może dopiero sobie uświadomić jak bardzo mu brakuje kobiety gdy ta nie będzie dla niego osiągalna jak wcześniej..
mamba83 widze,ze ciagle on zwleka...Moze jak zobaczy,ze Ty definitywnie chcesz zakonczyc ten zwiazek to zapali mu sie zielona lampka i zmieni swoje podejscie do Ciebie i do waszego zwiazku?
Mam robic to co czuje?
heh....oj czuje...czuje,ze JESTEM SKOŃCZONĄ IDIOTKA!!!
Ide sie polozyc,bo normalnie nie dam rady psychicznie...
Milego Wieczorku!
mamba83 widze,ze ciagle on zwleka...Moze jak zobaczy,ze Ty definitywnie chcesz zakonczyc ten zwiazek to zapali mu sie zielona lampka i zmieni swoje podejscie do Ciebie i do waszego zwiazku?
Mam robic to co czuje?
heh....oj czuje...czuje,ze JESTEM SKOŃCZONĄ IDIOTKA!!!
Ide sie polozyc,bo normalnie nie dam rady psychicznie...
Milego Wieczorku!
wyprowadziłam się od niego, nie odbierałam tel. choć nie zawsze mi się to udaje - dałam mu wystarczająco dużo sygnałów. a konto na S. miał już w lutym.. a nie teraz jak się wyprowadziłam
ale dzwonił teraz - i powiedział że mnie lubi... hehe
no nie!
dobrze że jeszcze mam dość fajne koleżanki w pracy, za 2 tyg znów idziemy na jakąś impreze .. no nie chodziłam 2 lata
z małymi wyjątkami
gorzej w domu.. ale damy radę!!!
nie mów tak - na pewno wszystko się ułoży!
penelopka26 czytałaś moze książkę - dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy?![]()
ja czuję że jak pozna jakąś fajną lalkę to nawet do mnie nie zadzwoni, tak jak teraz to robi i też czuję że nie powinnam z nim rozmawiać... ja później siedzę i myślę, rozpamiętuję każde słowo..
powiedział że nie miał czasu pomyśleć bo .. ma dużo pracy
praca, praca, praca a ja gdzieś na 50 miejscu za wszystkim ...
Wiecie dziewczyny u mnie było tak, że przez rok się nie kontaktowaliśmy, a potniej znów się odezwał. Pomyślałam sobie, że może przez ten czas coś do niego dotarło, ale gdzie tam. Jedno, co mogę stwierdzić na pewno, że to mężczyźni nie są, tylko dzieciaki. Bo mężczyzna powinien wiedzieć czego chce a nie zachowywać się jak pies ogrodnika. Chyba coś w tym jest, że jeśli my nie mamy szacunku do siebie to oni też go nie mają. próbowałam sobie tłumaczyć, że oni potrzebują trochę więcej czasu na uczucia, że muszą nauczyć się je okazywać ale to bujda. Jak komuś zależy to się nie zastanawia. Ostatnio poczytałam sobie trochę o toksycznych związkach. Dziwne to kiedy czytasz coś co myślisz, że Ciebie nie dotyczy a później sobie uświadamiasz, że jednak dotyczy i to bardzo.
Każdego dnia wmawiam sobie, że przecież ja już nie chce, że nie warto. Ciekawa jestem tylko jakbym zareagowała na kolejne "Cześć co u Ciebie słychać?". Czy byłabym na tyle silna by się bronić przed nm i przed samą sobą. Chyba dużo pracy przed nami dziewczyny.
Hej! Nie,nie czytalam tej ksiazki,a warto?
Fajnie,ze idziesz na ta impreze wyszalejesz sie! I na pewno odżyjesz!
Ja ci powiem,ze czasami tez wychodzilam na imprezy,ale jakos tak nie kreci mnie to juz... Moze dlatego,ze ja zaczelam chodzic dosc szybko na imprezy?Bo juz w wieku 14 lat...i w sumie od 14 do 21 roku ciagle sie gdzies bawilam,wiec na dzien dzisiejszy nie mam ochoty na zabawy! Ja juz bym chciala stabilizacji...;/
A nawet gdyby to nie mam z kim wyjsc,bo zaczely sie wakacje i kazdy gdzies wyjechał. Wiadomo,kazdy chce skorzystac z lata i wogole. I bardzo dobrze!
Szkoda tylko,ze teraz przyszlo mi samej siedziec.I dlatego tez trzymam sie jego bo przynajmniej raz na jakis czas nie czuje sie,ze jestem sama;)
Wogole jestem przerazona bo ostatnio przed snem lubie sobie wypic piwko;/ Tak dla poprawy humoru.
Jestem tez zla...ciagle zla! Bo nie dosc,ze te wlosy mi obcieli,to jeszcze w pracy coraz mniejsze premie mamy bo niby kryzys! Jak przeciez kryzys minąl!
A do Tego dzwonie do kumpeli co robi ,to ona,ze jedzie nad jezioro to sie jej pytam z kim,bo chcialabym tez ,to od razu zmienila temat! Swietnie!
A tam....
Normalnie dzis mnie dolina chwycila!
Musze sie jakos ogarnac!
Kochane jeśli chcecie to mam książkę "dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy" w formie PDF
mogę przesłać na maila, świetna, polecam ![]()
Wyjście z koleżankami to nie z tego powodu że się nie wyszalałam tylko aby oderwać się od tego co teraz przechodzę ![]()
penelopka26 nie przejmuj się wszyscy mamy problemy, ja pracując 2 lata nie dostałam podwyżki a dostali ją nowi bo akurat się załapali na nowe przepisy, włosy obcięłam 3 mce temu na krótkie a zawsze miałam długie, kręcone - no może nie tak bardzo ale zawsze.. a teraz wydaje mi się że one w ogóle nie rosną!!!! więc jak widzisz sama nie jesteś ze swoimi problemami, ja mam podobne ![]()
Jak jesteś z wawy to za tydzień jak będzie ładna pogoda też chce jechać nad wodę, byłam wczoraj ale też miałam problem aby kogoś znaleźć, wszyscy gdzieś powyjeżdżali albo ze swoimi połówkami.. udało mi się jedną koleżankę wyciągnąć, więc jak jesteś stad to zapraszam!! ![]()
a teraz uwaga !!! wiadomość dnia - zadzwoniłam do niego powiedziałam że skoro chce 'pobyć' sam to niech do mnie W OGÓLE nie dzwonił, było mi przykro jak to mówiłam ale teraz mimo iż jeszcze coś do niego czuje, to ulgę która przyniosła mi ta rozmowa jest nieporównywalna do niczego innego!!!!!
Czesc Dziewczyny!
Ja mam 2 dni wolne i akurat teraz pada deszcz;/
Ale co tam wazne,ze wypoczne:)
Zrobie sobie maseczke,zrelaksuje sie,poczytam ksiazke,bo bylam w bibliotece i wypozyczylam "AMERYKANSKA GEJSZA",moze ktos ja czytal?
mamba83 pewnie,ze przeslij mi na email ta ksiazke.
Kurde z chcecia bym sie z Toba wybrala nad jezior ale ja jestem z Wielkopolski;(
A powiedz mi jak tam Twoj "chlopak" Odzywa sie? Stara sie?
kasia___ masz racje! Ja jak tu czytam nie ktore problemy dziewczyn z chloapkami to normalnie jakbym czytala o sobie,ale czlowiek glupi sobie mysli " ja tak nie mam" albo " nie no az tak zle u mnie nie ma"...hehe...Oszukujemy sama siebie;/
Zapowiada się ciekawie wieczorek..
Ja od kilku godzin rozmawiałam z chłopakiem którego poznałam przez internet:)
Tak dla zabicia czasu.. A eks zadzwonił dziś bo prosiłam go o radę w sprawie auta. Rozmawialiśmy 10 min ale tylko o tym samochodzie, przywitał mnie słowami - Cześć zołzko
ale nie robi już to na mnie wrażenia...
Mówiłam Wam że założył konto na portalu randkowym, nie bez powodu mówił do mnie zołzo - bo ja oczywiście zrobilam to samo
duzo osób do mnie pisze, nie mam czasu nawet myśleć o nim, ale widziałam że wczoraj w nocy zaglądał na mój profil. I to tyle, myślałam że będę cierpieć, nie czuję nic, pustkę. Ale miałam takie dni że w pracy nie mogłam powstrzymać łez, w autobusie, na spacerze...
Myślę że najgorsze za mną, nie dzwoni, chyba że tak jak dziś w konkretnej sprawie. A ja nie będę się zamykać w 4 ścianach, mam zaproszenie właśnie od tego chłopaka z netu na maraton rowerowy, wydaje się sympatyczny ![]()
penelopka26 wyślij mi swojego maila to prześlę w PDF tą książkę
a jak ta którą sobie wypożyczyłaś?:) no szkoda że taką masz pogodę podczas wolnych dni ale raczej całe lato tak się zapowiada:/ ja mam i tak urlop dopiero we wrześniu
jestem po rozwodzie dwa lata mam dwoje dzieci, radze sobie ALE czekam na swoje szczęście z utęsknieniem i powoli tracę nadzieje ze ono kędyś nadejdzie!?
życie dało mi w kość i mężczyźni tez !!!! to wszystko jest takie trudne! ludzie sami sobie nawzajem sprawiają ból i cierpienie przecież w wielu wypadkach by wystarczyła odrobina dobrej woli i zmiany a życie RODZINY trwało by nadal i nikt (przede wszystkim dzieci) nie musiałby cierpieć!
"Samotność jest przyjemnością dla tych, którzy jej pragną i męką dla tych, co są do niej zmuszeni."
jestem po rozwodzie dwa lata mam dwoje dzieci, radze sobie ALE czekam na swoje szczęście z utęsknieniem i powoli tracę nadzieje ze ono kędyś nadejdzie!?
życie dało mi w kość i mężczyźni tez !!!! to wszystko jest takie trudne! ludzie sami sobie nawzajem sprawiają ból i cierpienie przecież w wielu wypadkach by wystarczyła odrobina dobrej woli i zmiany a życie RODZINY trwało by nadal i nikt (przede wszystkim dzieci) nie musiałby cierpieć!
"Samotność jest przyjemnością dla tych, którzy jej pragną i męką dla tych, co są do niej zmuszeni."
z kąd jesteś pika?
witaj
jestem z Torunia a Ty?
pozdrawiam
Kotlina kłodzka
mamba83 email masz moj na moi profilu:)
Kurde jakos nie mam "weny" ,zeby zabrac sie za czytanie tej mojej ksiazki..chyba przez ta pogode;/
I jak tam kolega z internetu? Ja tez chcialam wejsc na czat..ale niby jakas java mi nie dziala,a ja nie umiem jej wlaczyc;/
dziś odbieram telefon - dzwoni że chce się spotkać,pogadać...
myślę no w sumie - niech nie myśl że rozpaczam.. myślę zobaczy mnie jako wesołą i pewną siebie kobietkę - taką jaka byłam zanim się nie zaangażowałam
no i pojechaliśmy na starówkę - pogadaliśmy, jak wracaliśmy pech chciał bo spotkaliśmy jego najlepszego kumpla z żoną i znajomymi - a ona wypaliła, bo chyba nic nie wie że się rozstaliśmy - co wybraliście się na romantyczny spacer?... i upsss zapadła niezręczna cisza. później chciał mnie przytulić,wziąć za rękę, ciągle pytał czy się z kimś spotykam.. a ja nic, że tak, później że nie.. sam nie wiedział.. i o to chodziło:)
odwiózł mnie do domu, później napisał na gg że dojechał i tyle..
chciał wybadać czy kogoś mam?
czy coś mogłoby z tego być?
czy tak po prostu nie miał co zrobić z czasem?..
Hmm..ciekawe... a o czym rozmawialiscie na tym spotkaniu?
Bo to tez jest wazne.
48 2011-07-27 22:21:50 Ostatnio edytowany przez mamba83 (2011-07-27 22:44:15)
Zadawał mi pytanie czy mam kogoś chyba z 10 razy..
i na różne sposoby.
ale sam twierdził że nikogo nie ma..
czasem z tym kolegą, co go spotkalismy na starówce wychodzi do pabu.
mówiliśmy o pracy, o kupnie przez niego motocykla.
trochę o znajomych
Tyle.
Dziś cisza.
Koleżanka twierdzi że szuka sobie przyjaciół, skoro tak nagle do mnie zadzwonił..
I don't know
Ale jak nie myślalam o nim tak teraz znów zaczynam.. zła jestem na siebie że na to pozwoliłam
penelopka a Ty jak się czujesz?
witaj pika 444
Jestem z Bydgoszczy .Podobnie jak ty jestem po rozwodzie.Od dwóch lat czekam na coś!! Sama nie wiem na co.Mam do ciebie pytanie .Czy myślisz o swoim eks?
Mam córkę ,z którą zawsze mogę pogadać ale jednak czegoś mi brakuje.I dlatego wpadłam tutaj.
Trochę sie pocieszam ,że nie jestem sama ,narzekająca na samotność.
Chcę tylko dodać,że jak mnie złąpie chandra to nie robię nic,bo nic mi sie nie chce i nic tego nie mieni
podrawiam
mamba83 czyli znów zawrócił Ci w głowie...Ci męzczyzni...
Wiesz moze faktycznie szuka przyjaciol,tylko dziwne,ze pytal sie czy masz kogos...Jakby go to interesowało...
Ja teraz wychodze na impreze domowa. Mam nadzieje,ze bedzie dobrze! Bo ja tam praktycznie nikogo nie znam...i normalni stres jak nic mam;/
Zawsze tak mam;/
witaj pika 444
Jestem z Bydgoszczy .Podobnie jak ty jestem po rozwodzie.Od dwóch lat czekam na coś!! Sama nie wiem na co.Mam do ciebie pytanie .Czy myślisz o swoim eks?
Mam córkę ,z którą zawsze mogę pogadać ale jednak czegoś mi brakuje.I dlatego wpadłam tutaj.
Trochę sie pocieszam ,że nie jestem sama ,narzekająca na samotność.
Chcę tylko dodać,że jak mnie złąpie chandra to nie robię nic,bo nic mi sie nie chce i nic tego nie mieni
podrawiam
Witaj Toffik01 -tak myślę ale staram się coraz mniej ale nie zawsze wychodzi
niby nie jestem sama bo mam dwoje dzieci ale czuje się samotna i potrzebuje" kogoś "
a to takie trudne ułożyć sobie życie na nowo!!!!zbyt mocno zostałam zraniona przez faceta i nie potrafię już zaufać!
nie wiem czy w ogóle możliwe- bynajmniej w moim przypadku!?
pozdrawiam życzę Ci abyś znalazła i doczekała się tego "coś"
Hej Wam ![]()
Trochę mnie tu nie było jakiś czas, wakacje z rodzinką trochę pozwoliły m odpocząć i oderwać się od rzeczywistości. Ale teraz kiedy rodzina już wyjechała znów zostałam sama w czterech ścianach. I znów dopadł mnie dołek. Czemu tak jest, że kiedy przebywa się wśród ludzi jest wszystko wporządku a jak człowiek zostaje na chwile sam to wszystko dołuje. Czy każdy weekend musi zaczynać się ze łzami w oczach? Dobrze, że jutro już poniedziałek i powrót do pracy. Swoją drogą dziwne, dla niektórych praca jest katorgą a dla mnie sposobem na samotność. A może znów się użalam nad sobą i przesadzam...Już sama nie wiem.
Kasia,
tez się dzisiaj nad tym zastanawiałam. I nadal nie mogę znaleźć odpowiedzi. Nie spędziłam weekendu samotnie. Byli u znajomi.Wspólnie imprezowaliśmy. Dzisiaj odwiedziła mnie rodzina. Jutro tez już idę do pracy.
I tak się zastanawiam - dlaczego mimo wszystko czuję pustkę? O co chodzi?
Złapałam wieczorem mega doła
Butelka wina, opakowanie waniliowych lodów, romansidło i dużo chusteczek. Tak wygląda mój dzisiejszy wieczór.
Przeglądam zdjęcia moich koleżanek z wakacji. Wszystkie z rodzinami, albo facetami. No jakiś szok.
I te ciągła pytania: "a czemu faceta nie masz?" itd. No nie mam - życie. Wszyscy dookoła myślą, że z wyboru jestem singielką. Po części tak, ale nie do końca heh.
Wydaje im się, że jestem bardzo silna i ze wszystkim radzę sobie sama. No właśnie problem w tym, że nie ze wszystkim...
Też mam znowu wrażenie, że się użalam nad sobą. Ale z drugiej strony jak tak troszkę tutaj popiszę, to aż mi lepiej ![]()
Hm... jestem przed okresem i chyba dlatego taki podły mam humor dzisiaj. Zawsze tak mam heh..
No nic, pozdrawiam Was kochane i życzę dobrej nocy ![]()
Hej Leemonka
Widzę, że mamy tak samo. Wszyscy dookoła myślą, ze jestem silna i niezależna. Każdy mówi, że fajnie, ze mieszkam sama. Na ogół jest wszystko wporządku, ale w towarzystwie ludzi, jak ich nie ma jest już gorzej. Problem siedzi w nas, bo to nie jest normalne, ze jak posiedzimy 5 minut sami to już łapiemy dołka Trzeba nauczyć się na nowo radzić sobie z tym. Nie wiem nawet czy warto bym się narazie z kimś wiązała, jeśli nie mam uporządkowanego życia i nie umiem sobie poradzić z tym wszystkim. Wczorajszy dołek już minął a wp racy po urlopie mam duzo do robienia
Wiesz podobnie jak Ty też jestem przed okresem a tym czasie moje hormony a co za tym idzie nastroje i humorki też. Mnie tez jakoś pomaga to, ze mogę się tu wygadać, bo wiem ze tu zawsze znajdzie się ktoś kto mnie zrozumie
miłego dnia
Witajcie dziewczyny:)
tak czytam Wasze posty i zastanawiam się dlaczego to wszystko nie jest takie proste i oczywiste...
słyszymy często - nie wiem czego chce ( od mężczyzn najczęściej ), a za chwile kochają Nas zozgonnie..
A to podobno kobiety nie wiedzą czego chcą - chemy być kochane i móc kochać,
chcemy mieć przyjaciół, i być czyimś przyjacielem - chcemy poprostu żyć, a nie zastanawiać się ...
za mną już najgorsze - tak myślę - jeszcze tylko trzeba bedzie wnieść sprawe o rozwód - ale ja już nie mam siły...
nie mam tu nikogo w tym wielkim mieście -
niby są jacyś znajomi, ale nie umiem się zgrać chyba przez te wszystkie niepowodznia...
tak chciałabym mieć jakąś osóbkę o dobrym sercu - taką do pogadania...
tak poprostu ...
pika 444 i toffik01 już po rozwodzie... powiedzcie - jak bardzo trudno Wam było??
pozdrawiam Was wszystkie serdecznie ![]()
Witaj elis! co ja Ci mogę powiedzieć pewnie Cie nie pociesze! bo było trudno ale wszystko do zniesienia przecież my kobiety jesteśmy twarde damy rade wszystkim przeciwnością!!! później tez bywa ciężko ale jak to mówią czas goi rany i z tym tez dasz rade!!!grunt to nie poddawać się i jeżeli uważasz ze to jego wina i chcesz aby sąd uznał jego winę trwaj przy swoim choćby nie wiem co!!!! opłaca się.....
napisz coś o sobie skąd jesteś czy masz dzieci i t p
pozdrawiam serdecznie!
Witajcie dziewczyny:)
tak czytam Wasze posty i zastanawiam się dlaczego to wszystko nie jest takie proste i oczywiste...
słyszymy często - nie wiem czego chce ( od mężczyzn najczęściej ), a za chwile kochają Nas zozgonnie..A to podobno kobiety nie wiedzą czego chcą - chemy być kochane i móc kochać,
chcemy mieć przyjaciół, i być czyimś przyjacielem - chcemy poprostu żyć, a nie zastanawiać się ...za mną już najgorsze - tak myślę - jeszcze tylko trzeba bedzie wnieść sprawe o rozwód - ale ja już nie mam siły...
nie mam tu nikogo w tym wielkim mieście -
niby są jacyś znajomi, ale nie umiem się zgrać chyba przez te wszystkie niepowodznia...tak chciałabym mieć jakąś osóbkę o dobrym sercu - taką do pogadania...
tak poprostu ...pika 444 i toffik01 już po rozwodzie... powiedzcie - jak bardzo trudno Wam było??
pozdrawiam Was wszystkie serdecznie
Elis a z ką\d jesteś?
Witam, też jestem samotna od pewnego już czasu i coraz bardziej zaczynam przywykać do myśli, że tak ma być, że nigdy już nie poczuję tego, że mogę być dla kogoś ważna, do tego, że nigdy już nikogo nie poznam. Ciągle ktoś pisze, że mamy inwestować w siebie, zmieniać coś w sobie, myśleć o sobie itp., Ale ile można? Nawet nie mam o kim innym myśleć, więc cały czas inwestuje tylko w siebie. Ale po co? Z czego się cieszyć? Że sama dla siebie zmieniłam po raz któryś fryzurę, że kupiłam nowy ciuch, że kończę studia podyplomowe? Po co, skoro i tak tego nikt nie zauważa. Po co to wszystko skoro i tak będę musiała utrzymać rodzinę tylko jednoosobową? Ciągle zaspokajam siebie, ale to już się robi nudne. Nie mam celu w życiu, nie umiem żyć tylko sobą i dla siebie, dla mnie takie życie nie ma sensu.
Witam wszystkie panie.
Czytam wasze posty i wasze problemy dlaczego nie chcecie być same żyć ze świadomością samotności.
Otóż doskonale wiem co to jest samotność kiedy kogoś się bardzo kochało i zostaliśmy nagle odepchnięci tak znikąd od tak sobie. Wiem co to jest ból kiedy zada osoba bardzo Ci bliska rani twe serce wbijając nóż.
Otóż spotkało mnie to bardzo niedawno, kiedy po 12 latach znajomości i w tym 3 lat narzeczeństwa i małżeństwa zostałem nagle odepchnięty wyłączony z jej życia. Przez długi czas chodziłem przygnębiony, rozbity nie mogłem znaleźć sobie miejsca próbowałem szukać jakiegoś zajęcia aby nie rozmyślać. W tej chwili jestem samotny i tak jak Penelopka26 pisała na początku, że ciężko jej znaleźć przyjaciół chciała by ustatkować życie, żyć w tej świadomości że jest ta druga osoba która czeka z która można się powygłupiać wyjść na spacer itp ipt...
Liczyłem że moja początkowa znajomość która przerodziła się w miłość nigdy tak od sobie nie wygaśnie na pstryknięcie palcami. Owszem pokazałem jej jaki może być świat kolorowy i piękny niestety poległem !!! ...
Hej dziewczyny, ja czuje sie strasznie samotnie mam mnóstwo pomysłów a brakuje mi koleżankek generalnie do jakiś działań dogranie w siatke, piłke, do tańca do tego żeby pogdać.. Osatnio zostałam zupełnie sama a rodziny za brdzo nie mam jesli któras chiała y aktywnie sędzic czas to ja chętnie
)))
Dołączam. Też sama, lat 28. Autorko napisałam do Ciebie maila. Co u Ciebie? poznałaś kogoś?
Dziewczyny, czy ja byłam tak naiwna, że wierzyłam w szczęście i sielankę czy świat i ludzie się zmienili na gorsze?Mam wrażenie, że nie ma już szans kogoś poznać
Witam, też jestem samotna od pewnego już czasu i coraz bardziej zaczynam przywykać do myśli, że tak ma być, że nigdy już nie poczuję tego, że mogę być dla kogoś ważna, do tego, że nigdy już nikogo nie poznam. Ciągle ktoś pisze, że mamy inwestować w siebie, zmieniać coś w sobie, myśleć o sobie itp., Ale ile można? Nawet nie mam o kim innym myśleć, więc cały czas inwestuje tylko w siebie. Ale po co? Z czego się cieszyć? Że sama dla siebie zmieniłam po raz któryś fryzurę, że kupiłam nowy ciuch, że kończę studia podyplomowe? Po co, skoro i tak tego nikt nie zauważa. Po co to wszystko skoro i tak będę musiała utrzymać rodzinę tylko jednoosobową? Ciągle zaspokajam siebie, ale to już się robi nudne. Nie mam celu w życiu, nie umiem żyć tylko sobą i dla siebie, dla mnie takie życie nie ma sensu.
Też mam podobne odczucia, coprawda od niedawna jestem sama, ale takie hasła, żeby postawić teraz na siebie jakoś mnie nie przekonują. Zawsze funkcjonowałam systemem, że świadomość obecności tej drugiej osoby napędzała mnie do działania. Wstawałam rano i czułam, że mam po co. Jakoś nigdy bycie z tą drugą osobą nie ograniczało mojego nazwijmy to samorozwoju, wręcz dawało do niego bodziec. Ograniczeniem były zawsze pieniądze, których dalej nie mam. I co mi z tego, że nawet sobie coś kupię, coś zmienię. To nie sprawi, że będę szczęśliwsza. Chętnie bym gdzieś wyszła, pogadała, pojechała, no ale samej to bezsensu przecież. Znajomi? Każdy ma swoje życie i nie chcę się nikomu narzucać.
Loona pisałam do Ciebie w innym wątku, żebyś szukala przez internet, że jeden portal to za mało. I jak Ci idzie? A właściwie dlaczego nie idzie? Nie ma zainteresowania czy poprostu trafiasz na niepasujące Ci osoby?
a mi brakuje dziewczyn koleżanek do robienia fajnych rzeczy ... kto sie pisze.. może grupa wsparcia załozymy fjnie by było która idzie na to
))))