Witajcie.
Mam problem i nie bardzo wiem jak znaleźć rozwiązanie. Naświetlę Wam całą sprawę i liczę na rzeczowe odpowiedzi.
Od stycznia tego roku zaczęłam pracę na stanowisku sprzedawcy. W maju miałam podpisać długoterminową umowę. Jednak Szef ciągle zapominał mi jej dostarczyć a mnie też nie spieszyło się, żeby to uregulować, bo miejsce pracy miałam pewne. Do końca kwietnia miałam pracować na okresie próbnym za 1300zł na rękę. Potem, po podpisaniu umowy w maju, miałam dostać podwyżkę. Z końcem maja, przed pensją, miałam zamiar ją wynegocjować. Jednak nie zdążyłam, bo z końcem maja Szef zadecydował, że z końcem czerwca likwiduje sklep a ja w efekcie tracę pracę. W tym momencie darowałam już sobie walkę o podwyżkę i za te dwa miesiące na nowej umowie dostałam tą samą stawkę. Nowa umowa była na czas określony do końca czerwca.
Szef zaproponował mi posadę w Poznaniu, na tym samym stanowisku. Bardzo się ucieszyłam, ale im dłużej o tym myślałam, tym więcej wątpliwości się pojawiało.
Zgodził sie opłacać mi pokój, w którym miałabym zamieszkać. Rozglądałam się w internecie jaki jest koszt takiego pokoju i wychodzi na to, że do 500-600zł można dostać całkiem sympatyczny kąt w dobrych warunkach.
Jednak moja wyprowadzka do Poznania przewróci moje dotychczasowe życie do góry nogami. Mieszkam z babcią i nie mogę jej zostawić wiedząc, że beze mnie nie da rady finansowo. Na pewno będę musiała jej wysyłać pieniądze, żeby nie glodowała, bo za swoją emeryturę nie sądzę, żeby opłaciła mieszkanie, wykupiła leki i starczyło jej na jedzenie. Na pomoc mojej matki w tym temacie nie mam co liczyć, bo jej również ledwie starcza na życie. Nie wiem jak drogie jest życie w Poznaniu, bo mieszkam na terenie województwa łódzkiego i powiem szczerze, że za te 1300zł ciężko było nam normalnie wyżyć, choć miałyśmy jeszcze do dyspozycji emeryturę babci. A jasne jest to, że nie wszystkie swoje pieniądze wydawałam na życie, bo starałam się też coś odłożyć.
I moje pytanie brzmi: Za jakie pieniądze zgodzić się tam pracować? Czy zostać przy tych 1300zł czy może walczyć chociażby o 1500zł??? O jakich stawkach rozmawiać, żeby nie wyjść na pazerną, ale też nie biedować?
Planowałam wysyłać babci 500zł/msc. W takim układzie, zarabiając 1300zł zostawałoby mi 800zł na życie. Przy 1500zł - 1000zł. Biorąc pod uwagę fakt, że zamierzam tam trochę popracować, to normalne jest to, że będę potrzebowała też kupić jakieś ubrania, buty na odpowiedni sezon. Zresztą trochę głupio pracować tylko na jedzenie, nie mając oprócz tego środków na kupno ubrań czy butów.
Zupełnie nie wiem jak mam negocjować z Szefem, żeby było dobrze. Co Wy o tym myślicie?