hejj....witam mam pewien klopot i zastanawiam sie czy mozecie mi pomoc....przedstawie wam moja sytuacje...mieszkam od 8 last w Hiszpanii staram sie ulozyc sobie tu zycie...ale...jak to zawsze jest jakies ale wiec sadze ze albo cos ze mna jest nie tak albo to jest metalnosc tego kraju..bo jakos mi nie wychodza powazne relacje...w moim przypadku bylo tak ze okolo 10 miwsiecy temu przezylam powazne rozstanie z chlopakiem bylo ze mna zle wciaz plakalam bylam sama nic nie jadlam itd..typowe obiawy rozstania i zlamanego serca...w zwiazku z tym postanowilam uciec do polski aby sobie wszystko poukladac...w Polsce3 doszlam do siebie przemyslamam wszystko na spokojnie a bylo mi naprawde ciezko.. i wrocilam do Hiszpanii i jak to zycie splata figle znowu poznalam kogos...zaczelismy sie spotykac po malu krok po kroku zakochiwalam sie coraz bardziej wszystko pieknie i dobrze az do czsdu kiedy nie zamieszkalismy razem(tj.okolo misiaca) ....te same obiawy jaqk w popprzednim zwiazku to znaczy....brak konwersacji ,unikanie mnie,zawsze ja pierwsza wyciagam reke ,i tak z dnia na dzien czasami mysle a raczej ludze sie ze to jest czas docierania nawet nie wiecie jak sie boje bo ta relacja jest prawie identyczna jak moja poprzednia...nie wiem co robic czy spakowac sie poprostu i uciec czy probowac rozwiazac problem nawet sprawy intymne nie wygladaja za ciekawie jak probuje z nim rozmawiac to strasznie sie irytuje mowi ze wciaz sie czepiam ze mama ciezki charakter. ze zawsze to samo.....itd...nie wiem czy wszscy w tym kraju sa tacy sami czy to ja jestem jakas anormalna...co o tym myslicie...?
Podobne tematy
powiem ci szczerze ze nie wiem co ci poradzic...a moze usiadzccie i porozmawiajcie? moze ty robisz cos nie tak co mu nie odpowiada? a jesli cos mu w tobie nie pasuje niech ci powie!
powiedz mu ze jesli tak jest to bez sensu sie razem meczyc.... takie jest moje zdanie ![]()
masz racje z przeprowadzeniem rozmowy ale ciezko jest to osiagnac on uwaza ze ja wiecznie sie czegos czepiam nie wiem sprobuje jeszcze raz porozmawiac....
spróbuj....powiem ci ze z moim mezem tez sie ciezko rozmawia, ale jak trzeba to trzeba powodzenia
Uważam, ze Twoje nastawianie, że bedzie tak jak poprzednio jest błędne.
''Żaden dzień sie nie powtórzy,
Nie ma dwóch podobnych nocy,
Dwóch tych samych pocałunków,
Dwóch jednakich spojrzeń w oczy''
Może ten cytat da Ci do myślenia? nie nastawiaj się od razu na najgorsze, tak jak wyżej napisano, spróbuj porozmawiać, moze to coś pomoże. Nie sądze też, by taka była mentalnośc tych ludzi, każdy ma inny charakter. Moze trafilas na kogos niewlasciwego. Moim zdaniem, źle robisz, że od początku dajesz sobie ''wejsc na glowe'' w sensie, że tak jak napisalas- wyciagasz pierwsza reke do zgody, chociażby. Miej w sobie wiecej z zołzy, mniej potulności. Rozumiem, że nie na tym polega związek, by nie ustępować i non stop sie klocic, ale wyznacz sobie granice swojego zachowania.
Mozesz myslec, że czyniac tak, jak piszesz robisz dobrze, ale tak nie jest. Badz bardziej twarda i wymagajaca. Powodzenia.
Uważam, że czasami, gdy parę związków jest podobnych to może to być kwestia tego, że wybieramy nieodpowiednich partnerów. Pewnie zauroczył Cię znowu ktoś podobny do byłego. Nie znam Cię, ale może Twoje dzieciństwo nie było kolorowe, nie miałaś dobrego wzorca prawdziwego związku i wchodzisz w nieciekawe relacje, bez perspektyw na przyszłość. Oczywiście, mogę się mylić, ale słyszałam o takich przypadkach.
Jednak niemniej, nie poddawaj się i spróbuj pogadać z partnerem na spokojnie, bez żalów, pretensji. Powiedz o tym co Cię boli. Może partner uważa, że "czepiasz się", ponieważ zbyt ostro do Niego podchodzisz? Nie chcę Cię oskarżać, ale weź też to pod uwagę. Życzę powodzenia !
7 2011-07-03 09:01:29 Ostatnio edytowany przez Nigdywiecejfrajerów (2011-07-03 09:02:42)
Uważam, że czasami, gdy parę związków jest podobnych to może to być kwestia tego, że wybieramy nieodpowiednich partnerów. Pewnie zauroczył Cię znowu ktoś podobny do byłego. Nie znam Cię, ale może Twoje dzieciństwo nie było kolorowe, nie miałaś dobrego wzorca prawdziwego związku i wchodzisz w nieciekawe relacje, bez perspektyw na przyszłość. Oczywiście, mogę się mylić, ale słyszałam o takich przypadkach.
Jednak niemniej, nie poddawaj się i spróbuj pogadać z partnerem na spokojnie, bez żalów, pretensji. Powiedz o tym co Cię boli. Może partner uważa, że "czepiasz się", ponieważ zbyt ostro do Niego podchodzisz? Nie chcę Cię oskarżać, ale weź też to pod uwagę. Życzę powodzenia !
Oczywiście, to jest udowodnione naukowo, że dobieramy sobie schematem partnerów i przypadkiem okazują się mieć podobne cechy charakteru.
Nie wiemy wszystkiego , ale z tego co napisałaś nie wygląda to optymistycznie,
ja osobiście nie toleruje stwierdzenia "czepiasz się" bo uważam, że ten tekst już z założenia bagatelizuje moje uczucia.
Nie wygląda na to aby ten facet odnosił się do Ciebie z szacunkiem. Przemyś to czy on odpowiada Twoim oczekiwaniom.
Wczoraj moja znajoma powiedziała coś fajnego : mężczyzna powinien być dumą kobiety..
Wydaje mi się to lekko feministyczne odwrócenie ról, ale co tam.. ;]
Pozdrawiam!
hejj....witam mam pewien klopot i zastanawiam sie czy mozecie mi pomoc....przedstawie wam moja sytuacje...mieszkam od 8 last w Hiszpanii staram sie ulozyc sobie tu zycie...ale...jak to zawsze jest jakies ale wiec sadze ze albo cos ze mna jest nie tak albo to jest metalnosc tego kraju..bo jakos mi nie wychodza powazne relacje...w moim przypadku bylo tak ze okolo 10 miwsiecy temu przezylam powazne rozstanie z chlopakiem bylo ze mna zle wciaz plakalam bylam sama nic nie jadlam itd..typowe obiawy rozstania i zlamanego serca...w zwiazku z tym postanowilam uciec do polski aby sobie wszystko poukladac...w Polsce3 doszlam do siebie przemyslamam wszystko na spokojnie a bylo mi naprawde ciezko.. i wrocilam do Hiszpanii i jak to zycie splata figle znowu poznalam kogos...zaczelismy sie spotykac po malu krok po kroku zakochiwalam sie coraz bardziej wszystko pieknie i dobrze az do czsdu kiedy nie zamieszkalismy razem(tj.okolo misiaca) ....te same obiawy jaqk w popprzednim zwiazku to znaczy....brak konwersacji ,unikanie mnie,zawsze ja pierwsza wyciagam reke ,i tak z dnia na dzien czasami mysle a raczej ludze sie ze to jest czas docierania nawet nie wiecie jak sie boje bo ta relacja jest prawie identyczna jak moja poprzednia...nie wiem co robic czy spakowac sie poprostu i uciec czy probowac rozwiazac problem nawet sprawy intymne nie wygladaja za ciekawie jak probuje z nim rozmawiac to strasznie sie irytuje mowi ze wciaz sie czepiam ze mama ciezki charakter. ze zawsze to samo.....itd...nie wiem czy wszscy w tym kraju sa tacy sami czy to ja jestem jakas anormalna...co o tym myslicie...?
A nie zastanawiałaś się koleżanko nad tym, że skoro schemat się powtarza, no problem, tkwi niekoniecznie w nich? Z praktyki wiem, że najtrudniej, to zdiagnozować siebie samego, po prostu łatwiej zrzucić winę na ... tych innych.