Witam,
od pewnego czasu nie potrafię podjąć decyzji, które znacząco wpływają na moje życie....paraliżuje mnie lęk - co potem?....chodzi szczególnie o związki z mężczyznami. Nie wiem czy na to miał wpływ związek moich rodziców ( ciągłe kłótnie, nie wiem czy panicznie boje się skończyć tak jak oni - niby chcę stablilizacji, ale nie widze się jako rodziny, części jej, z dzieckiem....),
czy to ja sama?...zwykle czekam aż sytuacja sama się rozwiąże, a jak powiedzmy sama się rozwiązuje...., bo to ktoś podjął decyzję, nie ja.Potem Już nie jest tak samo, może mam niedosyt emocji (brak mi w związku?), brak motywacji do rozwijania się, nuda i monotonia. ...coś w tym rodzaju.
Potem dzieje się tak, że ta sprawa, która wydawała się nie rozwiązana powraca, ale sytuacja jest gorsza niż poprzednio i nie umiem się z tego wyplątać.....nie umiem dojść do tego co tak na prawdę chcę - jak sobie z tym poradzić?
Robi się taka pętla, kiedy znów ktoś podjął decyzję za mnie, nie potrafię emocjonalnie się z tym pogodzić....
Podobne tematy
Wbrew Twym obawom, podjęłaś bardzo ważną decyzję.
Zdecydowałaś, by o Twoim życiu decydowali inni.
Ciekawa też jestem, czy nie potrafisz się emocjonalnie pogodzić, gdy ktoś podejmie decyzję zgodną z Twoimi marzeniami i życzeniami. Czy dylemat masz tylko wówczas, gdy jest ona dla Ciebie nieprzychylna?
Boje się efektów czy też konsekwencji decyzji, w końcu zostaje bez możliwości podjęcia decyzji, bez drugiej szansy....chce coś naprawić, ale nie wiem o d czego zacząć, wiem że przez osoby, które decyzje podejmują za mnie jestem niezdecydowana, albo niechcąco daje kopa....
Nie chodzi o to czy są przychylne czy nie, zgodne z moimi marzeniami, tylko po ich podjęciu czuje że źle się stało, że mogłam coś zmienić, a nie zrobiłam nic - więc czy walczyć o kogoś, kto zabrał się z mojego życia, podejmując decyzję za mnie, czy pokazać sobie, że stać mnie na podjęcie walki - decyzji....
Zrozum, że podjęłaś decyzję, że dokonałaś wyboru.
Napisałaś, że nie zrobiłaś nic, by walczyć o kogoś. To jest decyzja. Nie zależało Tobie na tyle, by podjąć jakieś działania.
Rozumiem też, że teraz żałujesz swej decyzji.
Ale tak jest na tym świecie. Dorosła osoba podejmuje decyzje i ponosi jej konsekwencje. I tyle.
Zależało mi na tyle by podjąć próby.....przedtem nigdy nie walczyłam o kogoś...ale nadal chcę, wiem że są konsekwencje naszych decyzji,ale pozwolę na to żeby tak to się skoczyło, zanim jeszcze zaczęło. Każdy popełnia błędy i zasługuje na szansę..
ja też uważam że w wielu sprawach brak ruchu to też decyzje ale to nie koniecznie znaczy że ci nie zależało ja też mam coś takiego za sobą byłam pokiereszowana po poprzednim związku i zdecydowałam "nie decydować" no i się rozeszło on wyjechał a ja myślę co by było gdyby
Domena....i o to właśnie chodzi....myślę,że gdyby....ale czy już za późno na podjęcie właściwej decyzji?? czy nie mogę spróbować? nic nie tracę, mogę tylko dostać zimny prysznic na głowę....nie umiem funkcjonować...nic mi nie wychodzi, wszystko sie wali, od momentu kiedy...uświadomiłam sobie że jest szansa, potem spie**** temat głupim smsem, próbowałam odnowić kontakt, jednak tak jak u Ciebie on jest daleko, mam jednak możliwość spotkać go pod koniec lipca....czy spróbować? czy dać spokój jeśli on widząc moje niezdecydowanie uciekł???