Jak myslicie czym jest to spowodowane?
Podobne tematy
Bo i tak zawsze wszyscy mówią sobie to samo? Taka wykuta regułka. A po za tym jak np. w szkole składamy sobie życzenia, nie każdego lubie, nie każdy lubi mnie, a te życzenia nie zawsze są szczere..
Wiesz ja np. dzisiaj zastanawiałam się czy zadzwonić do ojca... w końcu napisałam smsa, bo stwierdziłam, że on mi nawet na urodziny życzeń nie składa. I ogólnie też nie lubię. Składam tylko jak muszę. Nie potrafię wyrażać uczuć, prawić komuś głębszych komplementów-wstydzę się tego. U mnie to jest wyniesione z domu. Nikt nigdy nie był za wylewny. Rodzice ograniczali się do "dobrze się ucz" przy choince i tyle ...
Nigdy nawet nie miałam wyprawianych urodzin. Trauma z dzieciństwa
Może miałaś podobnie..
tak miałam podobnie.. zawsze skromnie było z tymi zyczeniami
Tak chyba większość ma
nie bardzo lubie skladac zyczenia, "obsciskiwac" sie z rodzina, kiedy jest to wymuszone, bo tradycja tak nakazuje - (swieta, urodziny) Lubie ten stan, kiedy jest to spowodowane dobrowolnoscia i kiedy wychodzi ta potrzeba prosto z serca powiedzenia komus milego slowa, komplementu.
Trudno jakoś przeżyjemy ![]()
Pewnie dlatego, że często trzeba je składać, bo tak wypada. Czasami składamy je komuś, kogo dobrze nie znamy, nie czujemy do niego jakiejś szczególnej sympatii. Po prostu taka osoba jest obok i wiemy, że ma akurat urodziny/imieniny.
Ja osobom niezaprzyjaźnionym w jakiś szczególny sposób mówię krótkie "Wszystkiego Najlepszego", natomiast zaprzyjaźnionym składam życzenia dłuższe. Chyba i jedni i drudzy są wtedy zadowoleni
A przynajmniej mam taką nadzieję...