netkobietyWszystkie działy
Samotność

Kieliszek wina do towarzystwa

5 odpowiedzi2 654 wyświetleniazałożony przez sadka, 18.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Kieliszek wina do towarzystwa

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Kieliszek wina do towarzystwa

Co sprawia,że w ciepłą czerwcową sobote spędzam czas samotnie przy kieliszku wina?Samotność.Znajduje pierwsze lepsze miejsce w przestrzeni cybernetycznej,loguje się i mam ochote wysmarować posta o tym,co czuje.A wszystko zbiega się do słowa,o którym już wspomniałam.Jestem sama na końcu świata.Do emigracji zostałam zmuszona,oczywiście nalezało stwarzac pozory,że wyjeżdzam na drugi koniec Europy na zarobek,aby miec za co opłacić sobie w przyszłości studia.Bzdura!Ale nawet to ukrywałam sama przed sobą,bojąc się przyznać do tego,że tak naprawde pragnę uciec od koszmaru jaki przezywałam przez 19 lat swojego życia.Niewiele pamietam z dzieciństwa,ale mimo usilnych starań aby zapomniec o tym,że byłam wykorzystywana seksualnie we własnym domu,przez własnego brata nie da się zapomnieć.tak samo jak nie mogę pozbyc się wrażenia,że mama o tym wiedziała,albo co najmniej podejrzewała,ale miała tyle spraw na głowie,że nie miała czasu się tym zająć.Albo praktykowała podejście "ja to przezyłam,więc i ty przeżyjesz" bo sama byłam owocem gwałtu.Nie nakreslajcie sobie obrazu patologicznej rodziny,z pozoru wszystko wyglądało ok.Wyrastałam,więc w przekonaniu,że własnie na tym polega życie i choć podobne sprawy działy się w okół mnie ja się na to nie godziłam.Marzyłam,aby się stamtad wyrwać.Po maturze pojawiła się okazja.Skłamałam,że nie dostałam się na studia,a tak naprawde nic w tej sprawie oprócz złożenia papierów na uczelnie nie zrobiłam.Zastanawiam się co się ze mną stało?Szkoda,że nie mam tyle odwagi co wtedy.Na emigracji spedziłam 13 lat,aby zdobyc się na pierwszą wizyte w kraju musiało minąc aż 3 lata.Gdy znalazam się na miejscu okazało się,że nic się nie zmieniło.Awanturujący się ojciec,chłodna emocjonalnie matka,rodzeństwo w rozsypce,przyjaciół brak,bo nie udało się podtrzymac kontaktów.Powrót za granice wcześniej niż planowałam.Mijały kolejne lata...nie goniłam za pieniądzem,nie robiłam kariery,nie szukałam miłosci.Po prostu zostawiłam wszystko biegowi losu.Chyba nie wiedziałam,że szczescie nalezy zobie wypracować.Zyłam chwilą.Pierwszy związek  skonczył się po dwóch latach.Następny z facetem po przejsciach nie miał prawa bytu.Zakonczył się prawie tragicznie.Dla niego.Kolejny z męzczyzną,mającym już swój rodzinny azyl.Do dzisiaj nie wiem jak to się stało,że zostaliśmy parą,ale na przekór wszystkiemu to dzięki niemu czułam się najbardziej kochana i adorowana,mimo wszystko nie byłam szczesliwa.Miał wobec mnie plany,wtajemniczył w to nawet swoją żone i dzieci,ale uciekłam.
Był jeszcze jeden incydent,z męzczyzną starszym o prawie 30 lat.Incydent,bo to nie był związek w żadnym znaczeniu tego słowa.Chyba szukałam w nim ojca,ale on chciał czegoś innego...W końcu pojawił się X,znaliśmy się kilka lat zanim zostaliśmy parą.Początki były trudne,kłotnie,zazdrość,pretensje,niezrozumienie,jednodniowe rozstania,powroty itp.Nawet jak zaszłam w ciąże nic pod tym względem się nie zmieniło.Jako,że znał moją przeszłośc ze szczegółami wypominał mi moje dotychczasowe prowadzenie się,choć sam był nie lepszy.Chyba cieszył się,że zostanie ojcem i wtajemniczył w to swoją rodzine.Niestety,straciłam ciąże w 3 miesiącu a miesiąc później pojawił sie u mnie ze swoimi rodzicami i pierścionkiem zaręczynowym.Wtedy nie rozumiałam,że to rodzina wywarła na nim presje i zdecydował si ę na ten krok tylko ze względu na to.Przecież dziewczyna z którą sypiał i o mało włos nie został ojcem jej dziecka powinna być jego żoną.Wtedy bylismy jeszcze zakochani,przynajmniej ja i wizja ślubu nie jawiła się straszna.Mieliśmy przysięgac za rok,podczas którego nasze relacje bardzo się zmieniły i wspólną decyzją odwołalismy slub.Mijały kolejne lata nic nie wnoszące do naszego związku.On,solidny pracownik odkładał pieniądze na budowe domu i popijał jak przystało na polskiego emigranta.Miałam pretensje.O kolegów,o wódke,o awantury jakie urządzał pod wpływem alkoholu.On obiecywał poprawe ale trwało to najwyżej miesiąc.Wsród rodziny i znajomych uchodzilismy za zgraną pare,on taki uczciwy i pracowity,a ja ładna,mądra i zaradna.Padały pytania o naszą przyszłość i potomstwo aż w końcu uleglismy i ustaliliśmy koleją date ślubu.W między czasie zgubiłam pierścionek zaręczynowy,po nowy On się nie pofatygował,zamiast tego wręczył mi połowe sumy na ten drugi,wymarzony.Zreszta zawsze tak robił przy okoliczności mojego święta,stała suma wręczona do mojej ręki i problem z głowy.Nigdy nie dostałam od niego prezentu,oprócz pierwszych walentynek,kiedy to przytaszczył do domu ekspres do kawy.A ja zawsze dbałam,aby miał niespodziankę.tak samo jak dbałam o jego garderobie,żołądek i rozrywkę.nasze życie seksualne wyglądało różnie,popadalismy w skrajności...gdy między nami było dobrze przekładało się to na pożycie,a gdy coś się waliło to siłą rzeczy nie miałam ochoty na seks,co bardzo go rozczarowywało.Do ślubu nie doszło.Bo na krótko przed pojawił się w jego życiu kolega,który przy piwie uświadomił mu jaka naprawde jestem i że do siebie nie pasujemy.Dodam,że kolega nowo poznany,więc super gośc skoro w tak szybkim tempie mnie zlustrował i przejrzał.Do tej pory nie mogę pojąć tej niesamowitej umiejętności.Poza tym dziwi mnie to,że X znał moje życie w każdym szczególe i jakoś mu to na codzien nie przeszkadzało do chwili aż się nie napił i nie poznał tego kolegi.Mieliśmy za sobą 4 lata związku i dwa niedoszłe śluby,doszłam do wniosku,że to plus całe to niezdecydowanie jakie wyrażał swoim zachowaniem wobec mnie X wystarczy.Odeszłam.Wyjechałam.Chciałam z tym skończyć raz na zawsze.Zmiekłam po miesiącu.W sumie w cale nie musiał się bardzo starać,wystarczyło kilka "kocham Cię" "nie umiem bez ciebie żyć" i tego typu brednie.Mineły kolejne dwa lata,jeśli coś się zmieniło to tylko na gorsze...Wciąż się upija,dalej robi awantury,nadal mnie wyzywa od najgorszych,w pijackim amoku ze mną zrywa,a za pare dni z anielskim uśmiechem na twarzy mówi,że przecież żartował i nie powinnam tego brac na poważnie,bo wiem jaki jest.Wiem,a mimo wszystko nie potrafię tego zakonczyć.
Szukam w sobie siły,aby powiedziec koniec.Trudno mi sobie wyobrazić siebie,jako trzydziestokilkulatkę rozpoczynającą wszystko od nowa.Boje się powrotu do kraju.Nie umiem przyznać się do tego,że przegrałam swoje życie.Wstydze się swojego życiorysu.Nie mam nawet przyjacioł,bo nie umiem się przyjaźnić...zakodowało mi się w głowie,że ktoś taki jak ja na to nie zasługuje.Brakuje mi ludzi a jednocześnie od nich uciekam.Nawet na psychologa mnie nie stac,bo musze oszczędzac zasra...pieniądze na swoją marną przyszłość.

2

Odp: Kieliszek wina do towarzystwa

prowadzisz emocjonalną tułaczkę. wiele w życiu przeszłaś, podziwiam Cię, że jesteś tu i teraz i potrafisz nam to napisać, chcesz rady a nie poddajesz się, na pewno masz gdzieś nadzieję, wiem to, taką małą nadzieję.
dzieciństwo odcisnęło na Tobie straszne piętno. to, co przeżyłaś, było okropne. Niby tyle lat, a dalej siedzi, prawda? szkoda, że nie mozesz się zgłosić do specjalisty, nawet NFZ, nie musi być prywatnie. Zastanów się, to by Ci wiele pomogło.
Tak, z związku ze starszym, pewno szukałaś ojca, podświadomie chciałaś opieki, doświadczenia. Bardzo współczuję Ci utraty dziecka...

jesteś z związku z X . to toksyczny związek. ja uważam, że jesteś z nim, ponieważ jakies uczucia do niego jeszcze żywisz, małe, mniejsze, ale żywisz jednak boisz się samotności. Boisz się być sama, boisz się samodzielności. on Ciebie niszczy, drażni, on się nie zmieni, przecież wiesz. szkoda Ciebie, bo pewno masz jeszcze wiele życia przed sobą a chyba sama czujesz, że tkwisz w jakimś martwym, bezsensownym punkcie.
nie wiem jak zbierzesz siły, w końcu jesteś z X tyle lat, ale chyba sama wiesz, jaką podjąć decyzję. to twoje życie, jeszcze nie jest przegrane. pzregrane będzie, jak się teraz poddasz i bedziesz tkwic w tym destrukcyjnym związku.
trzymam kciuki, ażebyś odnalazła siłę i światełko w tunelu, jakiś pierwszy punkt odniesienia, by zacząć zycie od nowa.

3

Odp: Kieliszek wina do towarzystwa

Dziękuje za odpowiedz.Wiele prawdy w tym co piszesz..Wiem,potrzebny mi psycholog,ale w aktualnej sytuacji nie mogę sobie na niego pozwolić.Musze się jeszcze przemęczyć jakiś czas aż przyjade do kraju i tam rozejrze się za pomocą specjalisty.A co do moich obaw,to prawda jest taka,że nie boję się samotnośći w rozumieniu "sama bez faceta",wręcz przeciwnie,chciałabym pobyć sama,zainwestowac w siebie,kształcić się i robić to na co mam ochote.Przeraża mnie jednak brak przyjaciół,znajomych,bo na rodzine nie mogę liczyć.Wszyscy w moim przedziale wiekowym są już zajęci swoimi sprawami,rodzinami,dziećmi,męzami i  pracą.Po powrocie do kraju bede zupełnie sama,i jeśli nawet otworze się na ludzi to długo minie zanim z kimś się zaprzyjaźnie.Pochodze z małej miejscowosci,będe się tam wyróżniać i słuchać komentarze,że w moim wieku to....Nie chce tkwić w tym związku tylko dlatego,że boje się zaczynać od nowa,a na rozpoczecie nowego życia nie jestem gotowa.To błędne koło sad  Takie maleńkie światełko w tunelu już znalazłam,zamierzam od października pójśc na kurs,licze na to,że poznam tam jakąś grupkę ludzi,zaprzyjaźnie się i bede mogła troche  oderwać się  od X .Jeszcze raz dziekuje!
Ps.Toksyczny związek mówisz....a my z pozoru jesteśmy taką dobraną parą :-/

4

Odp: Kieliszek wina do towarzystwa

pozory mają to do siebie, ze mylą. a on pije, zachowuje się kompletnie bez szacunku.
najważniejsze-nie wpadaj w żadne nałogi!
super, że zapisałaś się na kurs. może coś więcej? wyjdź do ludzi.
bardzo mi się podoba to co napisałaś: "chciałabym pobyć sama,zainwestowac w siebie,kształcić się i robić to na co mam ochotę"
super ! bardzo się ciesze smile
oby to myślenie dalej Ci tam świtało w głowie i było coraz lżej !
jesteś dorosła, masz ogromne doświadczenie i chyba wiesz co dla Ciebie najlepsze! smile
trzymam za Ciebie kciuki kochana

5

Odp: Kieliszek wina do towarzystwa

Dziekuje smile

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Kieliszek wina do towarzystwa

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026