netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

jak sie pogodzic z przeszloscia i zaakceptowac siebie?

13 odpowiedzi8 466 wyświetleńzałożony przez lenkax, 14.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » jak sie pogodzic z przeszloscia i zaakceptowac siebie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: jak sie pogodzic z przeszloscia i zaakceptowac siebie?

Nie wiem jak mam zaczac.Napisze to co przyjdzie mi na mysl.

Wiec, uwazam , ze moje zycie jest szare, nudne, pozbawione jakiegokolwiek sensu...uwazam tak poniewaz od kad siegam pamiecia, zawsze mialam jak to sie mowi...przes**ne.Wydaje mi sie ze w rodzinie nie bylam akceptowana, moj ojciec mial nas gdzies (mam siostre mlodsza)nie pamietam zeby sie interesowal, nie pomagal w lekcjach, w jakichkolwiek problemach.Nawet sie nie bawil z nami, nie przytulal. Dziwi mnie dlaczego az do dzis, a mam juz prawie 30stke.Powtarzal ze jest zmeczony, albo wogole nie reagowal, ogladal tylko swoje filmy w telewizji i krzyczal gdy mu sie przeskadzalo.Slyszalam jak rodzice sie kluca, ojciec udezyl mame kilka razy nawet na naszych oczach ;(przez pewnien czas mieszkalismy z bratem mojej mamy, ktory byl alkoholikiem, meczyl ja po nocach, rozmawiajac o swoich tezach i czym kolwiek, nie wiem.ja nie moglam spac bo wiedzialam ze mama cierpi, ze chce spac a nie moze...moj ojciec nic nie reagowal-moze sie bal, tchorz!gdy cos bylo zle obwinial mnie, za ja to zrobilam i wtedy musial podac mu pasek i mnie bil .mama nic nie mogla zrobic, a ojciec to nie wiem.Okradl moja mame i zgonil na mnie, mialam moze 8 lat, oczywiscie dostalam lanie, bo sie przyznalam, mimo ze nie ukradlam pieniedzy.myslalam ze jak sie przyznam to dadza mi spokoj.ktoregos dnia mamy brat ja pobil oczywiscie na naszych oczach, obwinial ja o wypadek babci, bil mnie, moja siostre...nastepnego dnia ucieklismy do dziadkow aby nam pomogli, bo nic nie mielismy, przyjeli nas, ale po jakims czasie pewnie mieli nas dosyc, ciegle o cos chodzilo, pewnie o pieniadze, nie pamietam.po kilku miesiacach mama znalazla mieszkanie, pomogla jej w tym ciotka, ktora byla nadopienyncza, wpieprzala sie wszedzie, bo uwazala ze moi rodzice to totalne glaby i nie potrafia sobie poradzic z niczym, zreszta tak wszyscy w rodzie mysleli i mysla do dzis.
Gdy rodzice z siostra wyjechali do donwego mieszkania ja zostalam u babci z powodu szkoly, mialam 10 lat.Twsknilam bardzo za mama i siostra.Plakal gdy bylam sama i prosilam Bozie aby mama mnie wziela do domu, do mamy.Wstydzilam sie ze tesknie, ze placze.To byl nie samowirty bol w sercu, ktory pamietam do dzis.Jezdzilam sama autobusem na weekendy do rodzicow, cieszylam sie i plakalam jak mialam wracac do babci.Kiedys tata ze mna pojechal na chwile, po jakies rzeczy, plakal mu ze ja tez chce do domu, do mamy a on mnie skopal przy mojej ciotce, ze mam przestac ryczec.to mnie dobilo bardzo, plakal kilka nocy, bo nie wiedzialam dlaczego tatus taki jest, dlaczego mnie nie przytuli, nie pocieszy, nie doda sil.To bylo okropne! co ja wtedy przeszlam, pytalam sie kolezanek w szkole czy to normalne ze placze za mama, bo juz nie wiedzialam czy tesknota to normalne uczucie.Wyjechalam od babci w maju-miesiac predzej i poszlam do nowej szkoly.Nie sadze zybym byla zaakceptowana przez rowiesnikow.Mialam problemy z nawiazywaniem kontaktow i z nauka.W domu siedzialam tylko i bylam myslami daleko, byly mi tylko w glowie jakies glupoty, kolezanki, bo potrzebowalam kontaktu, ale i tak sie wysmiewaly ze mnie.bylam cicha i zadko cos mowilam, niebylam nigdy pewna siebie i nie chcialam sie udzielac w niczym.Mama mowila zebym sie uczyla, ale ja nic, niepotrafilam sie skupic, zreszta po co jak czegos nie bede wiedziala to tak mi nie pomoga w lekcjach.
Ciotka zawsze mawiala, ze jestem nikim, ze nie jestem ambitna itp.Uwielbiala moja siostre, kupowala jej zabawki, brala ja wszedzie, mowila o niej dobrze.Kiedys, pamietam kupila jej buty bo ladne widziala, a mi nie.Bylo mi przykro, bo ja wtenczas mialam stare, zniszczone trampki.Rozplakalam sie bo znow poczulam sie gorsza.
Nie wiem dlaczego tak sie dzialo, potzrebowalam uwagi i zrozumienia, nikt nie rozumial moich problemow.Zawsze czulam sie nikim.dotego gdy bylam nastolatka moj wujek kilka lat starszy ode mnie molestowal mnie seksualnie, nie protestowalam, ie wiem czemu.Nie powiedzialam nikomu o tym z wyjatkiem mojego narzeczonego, wtenczas chlopaka.Obwiniam sie za to, bo moglam mowic nie, a nie zrobilam tego.Pewnie moglam zrobic wiele rzeczy i bylo by inaczej, nie wiem...Minely lata a ja ciagle mam to w moje, glupiej glowie.Zaluje tylu rzeczy, ktorych nie da sie cofnac, najbardziej tego, ze zaniedbalam nauke, bo teraz czuje sie nikim.Do dzis nie potrafie sie skupic na niczym bo ciagle mam obraz mojej przeszosci.Nie mam prawdziwej przyjaciolki zeby pogadac, a moze jestem zamknieta w sobie i dlatego?Ja sie wstydze tego wszystkiego, co sie stalo i moze gdybym byla lepsza, madrzeja to bym tak nie miala.przez to wszystko mam niska samoocene, nie jestem pewna siebie i boje sie mowic glosno co mysle.Jest tyle rzeczy co kiedys chcialam robic a nie moglam np. nauka tanca, aerobik ale nie potrafie sie wziasc w garsc.siedze tylko w domu po pracy i doluje sie, bo znowu cos nie wyszlo, ktos zle na mnie spojrzal lub zazartowal sobie ze mnie.
Chcialabym byc normalna, jak wiekszosc!Cieszyc sie zyciem mimo, ze jest jak jest.Staram sie czasem, cieszyc malymi rzeczami, ale to rzadko.
Dlaczego nie potrafie zapomniec, wybaczym tym co mnie skrzwdzili?Czy jestem zlym czlowiekiem przez to?
Zadaje sobie te pytania w kolo i nie mam odpowiedzi.staram siebie zrozumiec, ale nie potrafie.staram siebie polubic, niestety nie wykonalne....

Pozdrawiam wszystkich ktorzy to przeczytaja. z gory przepraszam za bledy.

L

2

Odp: jak sie pogodzic z przeszloscia i zaakceptowac siebie?

Lenkax, nie popisali się ani Twoi rodzice, ani dziadkowie, ani ciotka, że nie wspomnę o tym wuju, który Cię skrzywdził i drugim wuju, alkoholiku. Nie miałaś dobrego dzieciństwa. Ważne osoby w Twoim życiu opuściły Cię. I nie mówię tu tylko o opuszczeniu fizycznym, ale też o braku troski o Ciebie, o pomijaniu Cię, o braku zainteresowania Twoja nauką, o niezaspakajaniu potrzeb dziecka, lekceważeniu Twoich problemów. A skopanie dziecka, które tęskni za matką to już szczyt i znieczulica!!! To wszystko wpłynęło na Ciebie tak, że się zamknęłaś w sobie, ugrzęzłąś w przeszłości i nie masz energii. A jesteś przeciez młoda, dopiero dobiegasz trzydziestki i możesz nadrobić braki w wykształceniu, nauczyć się tańczyć i pójść na aerobik.
Zadajesz ważne pytania o wybaczenie. To wszystko jest możliwe, ale potrzebujesz do tego profesjonalnej pomocy psychologa. Psycholog pomoże Ci się uporać z przeszłością, z Twoimi uczuciami, pomoże Ci odnaleźć w sobie radość życia. Nie czekaj, pomóż sobie!

3

Odp: jak sie pogodzic z przeszloscia i zaakceptowac siebie?
lenkax napisał/a:

Chcialabym byc normalna, jak wiekszosc!Cieszyc sie zyciem mimo, ze jest jak jest.Staram sie czasem, cieszyc malymi rzeczami, ale to rzadko.
Dlaczego nie potrafie zapomniec, wybaczym tym co mnie skrzwdzili?Czy jestem zlym czlowiekiem przez to?
Zadaje sobie te pytania w kolo i nie mam odpowiedzi.staram siebie zrozumiec, ale nie potrafie.staram siebie polubic, niestety nie wykonalne....

Kochana lenko. Nie jesteś złym człowiekiem. I jesteś normalna.
Byłaś dzieckiem delikatnym i wrażliwym a miałaś pecha dorastając wśród nieszczęśliwych dorosłych, którzy i Ciebie unieszczęśliwiali sad
Posłuchaj Mareny - czas zrobić coś dla siebie. Najlepiej z pomocą psychologa, bo sama nie dasz sobie rady. Będzie dobrze. 3mam za Ciebie kciuki i życzę sił do zmian big_smile

4

Odp: jak sie pogodzic z przeszloscia i zaakceptowac siebie?

to po prostu straszne co piszesz o swoim dzieciństwie o rodzinie jaka sama i nierozumiana musiałaś się czuć w głowie się nie mieści co ty miałaś za dzieciństwo to naprawdę przykre musisz teraz jakoś sobie z tym balastem poradzić myślę że pomysł z psychologiem jest dobry i trzymaj się cieplutko mam nadzeję że uda ci się po zamykać tamte" złe" chwile i żyć od nowa pełnią życia tego ci z całego serca życzę

5

Odp: jak sie pogodzic z przeszloscia i zaakceptowac siebie?

DZiekuje za odpowiedzi i slowa otuchy.
Czuje sie lepiej wiedzac, ze ktos rozumie co sie stalo dawno temu i jak to wplynelo na to jakim jestem czlowiekiem.

o psychologu rozmuslam juz od dawna, ale boje sie isc albo wstydze sie opowiadac o tym. Tymbardziej, ze na sama mysl lzy cisna mi sie do oczu i zazwyczaj ryche jak dziecko.

Wiecie co jest najgorsze, ze przez to jakie mialam dziecinstwo, a sadze ze nawet go nie mialam, to jestem nie dojrzala kobieta.
boje sie zaangazowac w malzenstwo i miec dzieci, gdyz nie wiem czy sobie poradze i czy zapewnie im to, czego ja nie milam;cieplo i milosc.
postaram sie pojsc do psychologa jak najpredzej. Mam nadzieje, ze pomoze mi polubic i uwierzyc w siebie oraz wybaczyc.

Mam pytanie do Was;
myslicie, ze taka rozmowa szczera ze znajomymi jest konieczna , aby opowiedziec o tym co mnie spotkalo?
pytam sie poniewaz zastanawia mnie to, czy wtedy bylabym bardziej akceptowana przez otoczenie i nie chodzi mi tu o wspolczucie tylko o zrozumienie.

Z gory dzieki, pozdrawiam. <3

6

Odp: jak sie pogodzic z przeszloscia i zaakceptowac siebie?

Dziewczyno, opowiesz wszystko psychologowi. Nie bój się, psycholog potrafi Cię wesprzec i poradzi sobie z Twoimi łzami.
Jesli chodzi o opowiadanie swojej historii znajomym, to radzę Ci, żebyś się przed tym powstrzymała. Nie wszyscy potrafią odpowiednio się obejść z Twoim bolesnym ciężarem, mogłabyś doznac kolejnego zranienia. Ludzie nie bardzo sobie radzą w Takich sytuacjach, nie potrafią dawać wsparcia, choć chcieliby. Zauważ jak pusto się robi wokół tych, którzy doświadczyli jakiegoś nieszczęścia.  Ty potrzebujesz odpłakać wszystkie swoje krzywdy, to normalne, ale zrób to w miejscu bezpiecznym, u profesjonalisty.
Boisz się, że nie jesteś dojrzałą kobietą, że nie potrafisz dawać szczęścia, ciepła i miłości. Zapewniam Cię, że masz w sobie to wszystko, tylko przykryte nieprzepracowanymi, nieodpłakanymi pokładami lęku, zawodu i złości na tych, którzy zawiedli. Potrzebujesz pogodzić i pożegnać się z przeszłością, zaakceptować fakt, że od tych ludzi, którzy Cie zranili nie dostaniesz tego co powinnaś dostać w tamtym czasie, gdy byłas mała dziewczynką. Bo już małą dziewczynką nie jesteś, to już zamknięty rozdział. Jesteś dorosła, sama kierujesz swoim życiem, więc zacznij od psychologa. Pokonaj wstyd, a wiem, że potrafisz, bo przetrwałaś swoje straszne dzieciństwo, jesteś silna, choć byc może tak siebie nie widzisz. Pokonaj wstyd i zaufaj psychologowi!
Trzymam za Ciebie kciuki, powodzenia!

7

Odp: jak sie pogodzic z przeszloscia i zaakceptowac siebie?

Merena7, dziekuje za Twoje odpowiedzi, daly mi one nadzieje...

Co do opowiadania swojej historii, juz dawno  blad popelnilam, niestety sad. Opowiedzialam mojemu partnerowi, ktory tak jak piszesz nie potrafil zareagowac odpowiednio i mnie wesprzec i to mnie w nim zawiodlo.Nie zdawalam sobie sprawy z tego.

Czaly czas myslalam, ze jego to nie obchodzi i to mnie ranilo strasznie. Niestety sprawy tak sie potoczyly, ze jestesmy na skraju rozstania. Przez to co przeszlam, stracilam wiare w moj zwiazek, przed obawa, ze znow przejde przez te same meczarnie.

Psycholog to jedyny dla mnie ratunek.

Pozdrawiam.

8

Odp: jak sie pogodzic z przeszloscia i zaakceptowac siebie?

Lenka, trzymam za ciebie ogromne kciuki! Niestety nie ma na świecie sprawiedliwości. Nie każdy otrzymał od rodziców bezpieczeństwo, miłość i ciepło. Założę się, że gdyby tak było, to byłabyś zupełnie inną osobą - otwartą, pewną siebie, wesołą - bo miałabyś skąd ta radość brać.. To wszystko nie twoja wina, po prostu. Twój ojciec był okropny, nie dojrzał do swojej roli. Ja nigdy nie mogłabym tak potraktować drugiego człowieka.
Pisz na forum, jak będziesz się źle czuła. Pozdrawiam Cię.

9

Odp: jak sie pogodzic z przeszloscia i zaakceptowac siebie?

Lenka........bardzo ci współczuje, i wiem co czujesz, byłam w podobnej sytuacji....
Dla mnie najlepszym sposobem jest nie rozdrapywanie przeszłości, wiem że to jest trudne ale postaraj się...Ja też tak miałam i mam....rozmyślam czasami co było, ale też staram się te myśli odtrącać, nie wgłębiać się...ja wiem że to jest trudne ale to tylko przeszkadza w codziennym funkcjonowaniu...Ja też teraz stoję nad decyzjami przy których towarzyszy strach..rozwala mi się małżeństwo, życiu nabiera szarego koloru, ale we mnie jest ciągle promyk nadzieji że będzie wszystko dobrze...mnie też ciągle coś boli, wręcz rozrywa we środku jak wspominam co przeżyłam...walczę każdego dnia...myślę że kiedyś uda mi się żyć w spokoju i harmonii...i tego też Tobie życzę, żebyś patrzyłam przed siebie nie za siebie:)

pozdrawiam

10

Odp: jak sie pogodzic z przeszloscia i zaakceptowac siebie?

Ninka, ale ja sądzę, że czasem trzeba porządnie spojrzeć za siebie, żeby móc spoglądać przed siebie.

11

Odp: jak sie pogodzic z przeszloscia i zaakceptowac siebie?

Po mimo tego co piszesz żyj i ciesz się życiem. To wcale nie jest takie trudne jak sie wydaje. Musisz uwierzyć w siebie, każda góra jest Twoja i wszystko co wymyślisz może się zdarzyć. Tylko daj sobie szansę, patrz w przyszłość i nie obracaj się już.

12

Odp: jak sie pogodzic z przeszloscia i zaakceptowac siebie?

Czemu każdy pisze o ''uwierzeniu w siebie'', jakby to była bułka z masłem? To jest proces - tym bardziej trudny, kiedy wszystkie Twoje doświadczenia mówią inaczej..
Ale fakt, jak sie ten proces zapoczątkuje i walczy o swoją godność (ze swoimi myślami przede wszystkim), to jest coraz lepiej wink

13

Odp: jak sie pogodzic z przeszloscia i zaakceptowac siebie?

Witam Cię serdecznie;)jak tak sobie czytam to jakbym czytała swój życiorys...ja urodziłam dziecko swojego ojczyma,mama się domyślała ale nie wiele zrobiła,zawiodłam się na wszystkich,na ojcu na matce na nauczycielach,sąsiadach opiece społecznej itd.nie ufam teraz nikomu.nie mam kolegów,koleżanek nie mówiąc o przyjaciołach.bardzo kocham swoje dzieci daje im tyle miłości ile jestem w stanie dać,to mnie nic nie kosztuje.wiem jak bardzo ważne jest to uczucie,miłość jest najcenniejsza z wszystkich cennych rzeczy.moje życie to jedna wielka trauma.mam już ponad 30 i postanowiłam zrobić coś dla siebie...między innymi ;wezmę rozwód,pójdę do szkoły,już jestem zapisana. do pracy .Zadbam o swoje samopoczucie.biorę właśnie udział w projekcie,troszkę się podszkole:)Aha jestem zapisana do grupy wsparcia,z psychologiem, rozmowy z osobami o podobnych problemach.Widzisz pomyślałam sobie że czas wziąć sprawy w swoje ręce...i pokochać troszkę siebie.Pamiętam jak jakiś czas temu pewna mądra osoba powiedziała mi że trzeba wybaczać,to nam pomoże pokonać wewnętrzny ból.Ciężko wybaczyć potworowi ale to chyba działa,a czasu nie cofniemy.Więc trzymaj się cieplutko i walcz o się, uśmiechaj się, idź do szkoły,jedź na wakacje nad morze albo na majorkę;) i życie stanie się jaśniejsze.powodzenia

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » jak sie pogodzic z przeszloscia i zaakceptowac siebie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026