WITAM!Spotykam się z moim ukochanym rok i dwa miesiące.Wierzę,że kiedyś razem zamieszkamy,ale niekiedy brakuje mi sił,by przetrwać..Pomóżcie,co robić,pytać go,testować,może manipulować nim...by czegoś więcej wyssać z jego świadomości,świadomości mężczyzny...mężczyzny,który jest od 12 lat rozwiedziony i chyba nie wierzy w normalny związek...Mieszkamy od siebie 300 km,jest ciężko,ale on przyjeżdża co 10,14 dni,pisze dziennie smsy,niekiedy dzwoni...mówi że kocha,naprawdę kocha.Z żadną nie spotykał się dłużej jak 2,3 miesiące.Ta ostatnia,chciała po 2 mies.zamieszkać z nim,powiedział że nie doszło do tego,bo mieszała w jego życiu,była nachalna..Nie mówi nic o kobietach,o tą ostatnią natrętnie wypytałam,by dojść do sedna sprawy,czy ja podołam i nie wiem,ale trzymam go ponad rok i on mnie..Nie potrafi się określić,coś mówi,gdyba,ale chyba by zatrzymać mnie jak najdłużej.Może on zawsze już chce być sam?Jak go sprawdzić?Nie chcę go stracić,mam czekać,no i czekam...Może sama mam coś zasugerować,boję się że ucieknie,jak przed tamtą...Mężczyżni,dlaczego Wasze EGO,jest takie trudne do przeanalizowania,czemu nie walczycie o miłość.Może ja jestem tą dla niego,która o niego dba,pociesza go,dowartościowuje i daje mu oddychać jego życiem,jego ukochaną pracą...
Podobne tematy
Ciezko albo czekac i zaufac ale tez ile mozna czekac no nie??
z drugiej strony facet rozwodnik moze juz tak nie ufa boi sie no ale mowisz ze od 12 lat rozwiedziony no bez przesady rozumiem rok czy tam 2;\
a rozmowa probowałąs rozmawiac??
Jestem mężatką.Boję się,że jak odejdę od męża,to on się wystraszy ...JAK ZNOWU NIE WYKONAM ŻADNEGO RUCHU,TO ZAUWAŻY,ŻE BAWIĘ SIĘ NIM..Mam dość czekania na jego zachętę...Ty byś zdobyła się na szczerość?Ja go b.kocham!
hmm Ty tez jestes jeszcze mezatka i nie zalezy mu na tym abys sie rozwiodla aby byc i moc zalozyc rodzine z nim??
chyba rozmwa, szczera rozmowa jest tutaj jak najbardziej wskazana inaczej bedziesz tylko sie domyslac jakie ona ma oczekiwania, zamiary.
Rozumiem, ze jest Ci ciezko podjac taka szczera rozmowe, ale tylko wtedy rozwiejesz swoje watpliwosci.
Zgodze sie ze stwierdzeniem, ze faceci nie potrafia walczyc o milosc, bardzo szybko sie poddaja,,, choc nie twierdze, ze kazdy jest taki sam, moze to moje doswiadczenia tez daja mi tak myslec.
Zycze powodzenia.
5 2011-05-27 15:34:36 Ostatnio edytowany przez bellew (2011-05-27 15:36:34)
Jestem mężatką.Boję się,że jak odejdę od męża,to on się wystraszy ...JAK ZNOWU NIE WYKONAM ŻADNEGO RUCHU,TO ZAUWAŻY,ŻE BAWIĘ SIĘ NIM..Mam dość czekania na jego zachętę...Ty byś zdobyła się na szczerość?Ja go b.kocham!
A nie boisz się przypadkiem że zostaniesz sama ? mąż nie wie,a ten będzie musiał się określić,narazie mu bardzo wygodnie ![]()
I jeśli on wie że Ty masz męża to tego się boi,że będzie tak samo z Nim, jestem na 100 % przekonany.Nie mówi Ci tego
ale głęboko gdzieś to w nim siedzi.
Jak on ma sie okreslic skoro Ty sama nie masz uregulowanych swoich spraw? ja mu sie nie dziwie .Co innego gdybys byla rozwiedziona to rozumiem ze moze cos tu nie gra,ale nie podoba mi sie Twoja zagrywka .Ja nie chce Cie potepiac bo wszyscy popelniamy bledy ,ale jestes nie wporzadku wobec męża .Skoro go nie kochasz to dlaczego poprostu nie odejdziesz? mysle ze z wyrachowania .Jak to wylada ...jestes z mezem ,z drugim sie spotykasz od ponad roku ,chcesz zeby to on sie okrslil a sama bawisz sie uczuciami innych.
HEJ:)Tak Bellew,on wie że mam męża.Ale zna powody,dlaczego przestałam go kochać.Ty ich nie znasz...Dlatego piszesz to co od razu przyszło Ci na myśl:(((Po 16 latach małżeństwa,gdyby było z jego strony dobrze,od tak poprostu nie odbiło by mi!Prawda taka,że mój mąż mnie kiedyś zdradził.Ne byłam wtedy silna by odejść...Nie zapomnę,jak powiedział,,Już po wszystkim,naszemu małżeństwu już nic nie zagraża,,.Powiedziałam tylko tyle,,Pamiętaj,że kiedyś może z mojej strony zagrozić!Dodałam,że może kiedyś ja się zakocham jeszcze raz i to naprawdę!Tak się stało po 4 latach.Rozumiesz...Ale ja nie zdradziłam go,nie potrzebowałam tego...Ale przestałam mu ufać...Teraz zakochałam się!To wyjątkowy facet,tylko ma chorą przeszłość.Miał dużo kobiet i boję się,że każda która chciała z nim być,mieszkać,to odmawiał...I ODCHODZIŁY..Dlatego przetrzymuję to,by ze mną był najdłużej...By się zastanowił,zanim mnie to powie.Gdyby chciał być,rozwiodłabym się!!!Byś wiedział,boję się samotności.I cholernie cierpię!Więc co mam zrobić?Porozmawiać?Może przygotowywać go do rozmowy?Jak powie,to co tamtym,to będę musiała odejść...Wtedy nie trzymało by się to!
Maju!To mój mąż bawił się moimi uczuciami.Tylko nie pisz,że zrobiłam mu na złość.Gdyby tak było,to zaraz na drugi dzień,bym sobie poszła!Powracałam do sprawy...Widocznie nie potrafię wybaczać.
Witam!
Jestem w związku na odległość z mężczyzną po rozwodzie i też mam podobny problem, nie wiem co zrobić, żeby on się przekonał, że ja jestem inna niż jego była żona i byłe dziewczyny. Cały czas on twierdzi, że zamieszkamy razem, ale ja już nie mam siły wierzyć w ciągłe zapewnienia. Sam się ostatnio przyznał, że szuka pracy w mojej okolicy, ale nie zbyt się do tego przykłada. Wiem, że ma swoje problemy związane z przeszłością, ale ile można czekać?!? Co zrobić, żeby w końcu coś zrobił w tym kierunku, ale żeby go za bardzo nie naciskać? Poradźcie coś...
Sama musisz przemyśleć, czy właśnie tego chcesz w życiu. Zastanów się, czy taka sytuacja za rok czy dziesięć nadal Ci będzie odpowiadać. Wiem, że samotność jest straszna, ale bycie z kimś bez tego czegoś też nie ma sensu.
pozdrawiam.
ANIU!A jak długo z nim jesteś?Czuję się fatalnie!Nie wiem czy go zostawić,a powinnam!W czwartek byliśmy ze sobą..Dzień wcześniej,wieczorem...Dzwonił...Że jest z kolegą na piwie,bo obmawiają sprawy służbowe i prywatne.Że mówi o mnie,o tym jak mnie b.kocha.Byłam zdziwiona,że otwiera się na kolegę,nawet stać go,by zwierzyć się o uczuciu.Byłam podekscytowana.!.W hotelu trochę więcej wypiłam i zaczęłam go obwiniać o różne sprawy i palnęłam,,Co ja znaczę dla Ciebie,,.,,Powiedz w końcu,wykrztuś to,że tylko chcesz się spotykać,,Potwierdził,,Chcę tylko się spotykać,,Ale szanse n ZWIĄZEK SĄ,,.Powinnam go udusić.!A ja mu po godzinie powiedziałam że go kocham i nie będę go dręczyć bzdurami.Powiedział mi że na początku chciał a teraz ma znaki zapytania ale b.mnie kocha..Ze mną najdłużej się spotyka,bo jest uczucie..CO TERAZ,NIE UMIEM TEGO ZAKOŃCZYĆ...Żebrałam o uczucie! Następnego dnia zadzwonił,,Że b.mnie kocha,,.Dzisiaj nie odezwał się jeszcze.Ja wysłałam mu smska.Jestem w stanie dalej walczyć.Ale będę inna.Nie wspomnę już o zamieszkaniu z nim.Zajmę się sobą,zainteresuję się czymś,poznam wielu ciekawych ludzi,poszerzę grono,wtedy on poczuje,że nie jest najważniejszy..Może obudzi się wreszcie..Czemu nie odezwał się?Może się wycofuje,to czemu dzwonił że kocha?...Nie zrozumiem go nigdy.
Aisyrk,miałeś rację.Nie zależało mu bym odeszła od męża.Wczoraj się rozstaliśmy,jest mi b.ciężko.Musiałam to zakończyć,bo prowokował mnie do tego.Od dwóch tyg.mieszkam sama,wyprowadziłam się.