Wiem, że dla większości kobiet, które teraz to czytają wydaje się, że jak to mówią ; 'łatwo powiedzieć'. Nie będę tu mówić tekstów w stylu : czas leczy rany, czy poczekaj - może się odezwie, bo nie w tym rzecz. Piszę ten post w sprawie nas wszystkich, kobiet. Zastanów się teraz poważnie kobieto, która czytasz to co jest tutaj napisane : czy zrobiłaś wszystko dla swojego faceta? czy starałaś się zawsze wyglądać dobrze, ubierać się i czuć kobieco? czy byłaś inteligentna, ale jednocześnie umiałas usmażyć facetowi jajecznice
, czy mógł na Tobie polegać, zawsze go wspierałaś - chociaż nie raz mu coś nie wychodziło, czy nie dałaś mu nigdy odczuć, że jest łamagą, życiową niedorajdą, tylko zawsze traktowalas go jak mezczyzne, czy byłaś gotowa na wiele podczas wspólnych nocy, czy nie nudził się z Tobą w łózku, czy pozwalałaś mu czasem wyjść z kolegami na piwo, objerzeć mecz, czy pograć w piłkę, czy nie narzucałaś się za bardzo, nie wydzwaniałaś jak nie odpisał 15 minut na smsa, czy potrafiłaś być cierpliwa, czy szanowałaś jego niezależność (wiekszosc facetów w końcu bardzo ją ceni), wreszcie - czy nie wymagałaś od niego za dużo (chcę nowa sukienke, Andrzej swojej Ani ciągle kupuje nowe rzeczy itp), czy nie byłaś przesadna feministką (uprzedzam - faceci nie znosza feministek:) - co oczywiscie nie oznacza, że lubią kobiety kruche i słabe). Jeśli na wszystkie pytania odpowiedziałaś szczerze i starałaś się mocno aby czuł się dobrze w waszym zwiazku, a mimo to Twoj facet zdradził Cie lub zostawił to pomysl i odpowiedz sobie na jeszcze jedno pytanie : czy warto? czy warto plakac w poduszke, ze juz nie jestescie razem? czy warto zadreczac sobie glowe przyjemnymi chwilami (pewnie takowe byly, ale czy na pewno w ostatnim czasie działo się coś megaprzyjemnego?:)), czy naprawde to jest jedyny facet na swiecie, ktory moze uszczesliwic kobiete? (pamietaj, jesli skrzywdził Ciebie, w przyszłości skrzywdzi pewnie inna kobiete - mezczyzni z reguły naprawde się nie zmieniają
. Poplacz, jesli jest to Ci potrzebne, ale pamietaj - nic na sile. Na milosc nigdy nie jest za pozno, nawet jak masz 25 czy 35 lat, zawsze znajdziesz kogos porzadnego, widocznie on nie byl Tobie przeznaczony ! (A w moc przeznaczenia wierze naprawde gleboko:)). Mnie w zyciu zranilo kilku mezczyzn, ale po ostatnim powiedzialam - dosc ! Nigdy wiecej nie bede plakac przez faceta. Jestem silna, piekna, inteligentna, niezalezna i mloda kobieta i to powinien byc zaszczyt dla niego, ze sie z nim spotykam. Jesli nie umial tego docenic i szukal szczescia gdzie indziej lub 'potrzebowal czasu' (znacie pewnie to zdanie bardzo dobrze:)), to niech spada ! Kobiety, musicie byc silne i miec charakter ! w dzisiejszych czasach to kobieta stapa po ziemii twardo i pewnie, do czego nam faceci
oprocz przytulania, calowania i seksu z nimi jest masa obowiazkow - pranie, gotowanie, pilnowanie (zeby przypadkiem nie objerzal sie za biusciata Alina), upominanie, staranie sie, zeby na koncu powiedzial, ze potrzebuje do cholery czasu, albo, ze poznal inna? o nie, nie badzcie frajerkami ! dosc kobiety
trzeba wziac w rece swoje zycie, a ani sie obejrzycie, a poznacie takiego faceta. ze tamtemu galy wyjda na wierzch (jestem tego przykladem:)). Pozdrawiam i wszystkiego dobrego !
Podobne tematy
Na milosc nigdy nie jest za pozno, nawet jak masz 25 czy 35 lat, zawsze znajdziesz kogos porzadnego, widocznie on nie byl Tobie przeznaczony !
a co Moniu z kobietami takimi jak ja 43 lata zdradzona i zdradzana,upokorzona - czy ja też mam jeszcze szanse na miłość?
Mam nadzieję,ze mi też się uda:))pozdrawiam
mój mąz odszedł 8 miesiecy temu ...jedyne co mi po nim pozostalo to dwie córeczki ktore tak samo jak ja nie potrafia i nie chca pogodzic sie z faktem ze ma on nowa partnerke....kochanka mojego meza ma juz 20lat w wieku 18 usunela jego dziecko...wiedzialam o tym fakcie i wybaczylam mu bo kochalam i kocham nadal...zycie jest nie sprawiedliwe;wciąż mam pod gorke ,wciaż nademnaa wisza ciemne chmury a teraz jeszcze on...nie ma dnia bym nie myslala bym nie płakała ...cholernie boli ...
mój mąz odszedł 8 miesiecy temu ...jedyne co mi po nim pozostalo to dwie córeczki ktore tak samo jak ja nie potrafia i nie chca pogodzic sie z faktem ze ma on nowa partnerke....kochanka mojego meza ma juz 20lat w wieku 18 usunela jego dziecko...wiedzialam o tym fakcie i wybaczylam mu bo kochalam i kocham nadal...zycie jest nie sprawiedliwe;wciąż mam pod gorke ,wciaż nademnaa wisza ciemne chmury a teraz jeszcze on...nie ma dnia bym nie myslala bym nie płakała ...cholernie boli ...
kurcze a ja czasem narzekam, az mi sie glupio zrobilo. dziewczyno, strasznie Ci wspolczuje ! musisz być silna bo córki Ciebie potrzebują!
6 2011-05-14 11:03:25 Ostatnio edytowany przez airwaves (2011-05-14 11:06:50)
narina82 nie rozumiem dlaczego nie zakończyłaś związku z tym ........ skoro tak Cię potraktował, bo kochasz? ?? kochasz kogoś kto Cię w ten sposób skrzywdził ? ok kochaj.. ale zostawając z nim naraziłaś sie tylko na dalsze rozczarowania, ból, kolejne zawody... PO CO?
DOBRZE że już go nie ma!
Życzę Ci aby znalazł się ktoś niedługo w Twoim życiu kto będzie Cię szanował, ale sama musisz pilnować kogo wybierasz i oceniać sytuację na trzeźwo jesli zdarza się coś złego.
ahh jak łatwo radzić komuś, a jak trudno samemu otworzyć oczy..
ja nadal nie umiem sobie z czymś poradzić.. jeśli kogoś interesuje to.. zapraszam do przeczytania "przyjaciółka w związku"
A ja nie wiem co mam zrobic , mam tragiczna sytuacje, jestem z mezem w anglii nie pracuje bo mamy syna z ktorym siedze w domu, od jakiegos czasu czulam ze cos jest nie tak (chociaz wiem ze maz mnie nie zdradzil jest bardzo szczery ze mna ) w zeszlym tygodniu powiedzial mi ze chyba musimy sie rozstac bo on nie potrafi sie ze mna kochac albo musi ogladac porno w czasie naszego stosunku albo wyobraza sobie ze kocha sie z kolezankami z pracy. Kocha mnie ale jak sioste nie jak zone. Nie wiem co mam robic ja go bardzo kocham probuje wszystkiego zeby nasz sex nie byl nudny jestem dosc atrakcjna dziewczyna duzo osob tak mowi zreszta maz tez tak twierdzi, ja nie potrafie bez nigo zyc nie widze sensu zycia. Ostatnio czest sie klocilismy on twierdzi ze moze nie pasujemy do siebie ze chcialby nowego zwiazku. Zastanawiam sie czy to jakis kryzys moj maz ma 31 lat ja tez jestesmy 6 lat po slubie.
Desperatko może to faktycznie jedynie kryzys....... wydaje mi się, że w tym wypadku należy zwrócić uwagę na ważny aspekt - powiedział Ci co jest "nie tak" a to już sporo. Mając tą wiedzę możecie wspólnie pracować nad poprawą jakości waszego pożycia........ jest wiele sposobów na to aby dodać nieco pikanterii, ale to nie w tym wątku.. ![]()
Stawiam na szczerą rozmowę, kolejne kłótnie tylko pogorszą Wasze relacje, trochę przegiął z tym pragnieniem nowego związku, ale myślę, że napewno warto porozmawiać i ustalić czego każdy z was teraz potrzebuje? a może chodzi o to, że on chciałby trochę poganiać za "uciekającym króliczkiem"? może jestm typem ciągłego zdobywcy a Ty się rozleniwiłaś i kiedy Cie już złapał to przestałaś uciekać a jego dopadła rutyna? i chęć motywacji? oczywiście to tylko moje dywagacje, ponieważ nie znam waszej sytuacji na tyle......
Desperatko może to faktycznie jedynie kryzys....... wydaje mi się, że w tym wypadku należy zwrócić uwagę na ważny aspekt - powiedział Ci co jest "nie tak" a to już sporo. Mając tą wiedzę możecie wspólnie pracować nad poprawą jakości waszego pożycia........ jest wiele sposobów na to aby dodać nieco pikanterii, ale to nie w tym wątku..
Stawiam na szczerą rozmowę, kolejne kłótnie tylko pogorszą Wasze relacje, trochę przegiął z tym pragnieniem nowego związku, ale myślę, że napewno warto porozmawiać i ustalić czego każdy z was teraz potrzebuje? a może chodzi o to, że on chciałby trochę poganiać za "uciekającym króliczkiem"? może jestm typem ciągłego zdobywcy a Ty się rozleniwiłaś i kiedy Cie już złapał to przestałaś uciekać a jego dopadła rutyna? i chęć motywacji? oczywiście to tylko moje dywagacje, ponieważ nie znam waszej sytuacji na tyle......
Dzieki KGB za rady ,bo tylko tutaj moge otwarcie z kims pogadac bo z kolezankami to wykluczone wstydze sie i po prostu nie moge a jesli bede to dalej tlumic w sobie i z nikim nie pogadam to bedzie ze mna bardzo zle.
Probowalam zmienic cos w swoim wygladzie, inny kolor wlosow obciecie mocny makijaz ale jemu sie nie podoba chociaz mowi mi ze jestem ladna (ale chyba mu sie znudzilam czy co?)
Byc moze pojade do polski na miesiac moze mala rozlaka cos da?sama nie wiem.
~ps pisze bardzo chaotycznie za co przepraszam ale w mojej glowie wszystko wiruje.
A mnie facet zostawił dla młodszej, po 7 latach znajomości; 6,5 roku bycia razem; prawie 1,5 roku po zręcznych, miesiąc po "stałym (bo wcześniej pomieszkiwałam na zmianę u niego i u rodziców)" zamieszkaniu razem. Mieliśmy tyle wspólnych planów, ślub, dziecko... wszystko runęło w jeden dzień. Do dziś za bardzo z nikim nie rozmawiam o tym. Gdy rozmawiam z kimś to słyszę, "a byliście taką udaną parą"/ "tyle czasu razem"/ "tak się kochaliście"- mi te słowa nie pomagają. Wyrzuciłam już wszystko z siebie, a teraz się zamykam i nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze się otworzę. Czuję się zimna i wypalona... Nie potrafię zrozumieć. Tydzień przed tym, jak powiedział mi, że się zakochał w tamtej, zapewniał mnie o swojej miłości i o tym, jakim jestem jego szczęściem. Zastanawiam się o czym Pan przyszły inżynier, chwilę po 30tce, na kierowniczym stanowisku będzie rozmawiać z dziewczyną przed maturą. Jest ładna, ale mi też nic nie brakuje. Stawałam na głowie, aby spełnić jego każdą zachciankę. Mogliśmy gadać godzinami, zawsze było o czym.... i bum, nic nie pozostało!