Witam wszystkich
ostatnio moje życie wywróciło się do góry nogami. Zawsze byłam grzeczną, spokojną dziewczynką, potem na studiach ułożoną kobietą. Przynajmniej takie sprawiałam wrażenie na mojej zatwardziałej rodzince (czytaj wścibskie, wredne ciotki i konserwatywne babcie). Hmm ciekawe czy dalej mają mnie za taką posłuszną i świętą? Na pewno trochę zdanie zmienili o mnie kiedy rzuciłam wszystko i wyjechałam do innego miasta. Ale gdyby wiedzieli co u mnie dzieje się teraz to? chyba zostałabym zakałą rodziny
no dobrze, przejdźmy do rzeczy..
Od ponad dwóch lat mieszkam z trzema mężczyznami, to znaczy w swoim własnym czteropokojowym mieszkaniu, trzy pokoje wynajmuje trzem facetom. Jarek, najstarszy, ma 30 lat, jest informatykiem, Paweł, w moim wieku, czyli 27 lat, pracuje w banku, Michał, 25 lat, robi studia podyplomowe i pracuje dorywczo jako kurier
Jarek zamieszkał u mnie pierwszy, wpadliśmy sobie w oko, to znaczy pociągaliśmy siebie, tak się złożyło, że wylądowaliśmy w łóżku i tak już zostało, że od czasu do czasu pozwalaliśmy sobie zaszaleć, taki niezobowiązujący układ i tyle. Potem wprowadził się Paweł, jak go zobaczyłam to nogi się pode mną ugięły, on też nie ukrywał, że mu się spodobałam. Zaciągał mnie do łóżka, ale po prostu nie mogłam sypiać z nimi równocześnie, to było sprzeczne z moimi wartościami, które i tak już w dużej mierze złamałam idąc z Jarkiem do łóżka bez miłości. W tym czasie pojawił się też Michał, przypominał mi mnie dawną, taki spokojny, miły, szybko złapaliśmy wspaniały kontakt, nie myślałam o nim w ten sposób jak o tamtych dwóch, Jarek i Paweł podobali mi się fizycznie, pociągali, na Michała patrzyłam jak na dobrego kolegę, stał się moim prawdziwym przyjacielem?
Dwa miesiące temu mieliśmy imprezę, Michała nie było, bo pojechał odwiedzić rodziców. Gdy poszli goście w mieszkaniu zostałam ja, Jarek i Paweł. Byliśmy trochę pijani. Jarek zaczął mnie całować przy Pawle, do dziś nie wiem jak to się mogło stać ale we trójkę wylądowaliśmy w łóżku. Miesiąc później okazało się, że jestem w ciąży. Brałam tabletki antykoncepcyjne i nikt mi nie potrafi wyjaśnić czego to się stało. Lekarz powiedział, że tak się czasem zdarza. Mimo wszystko wiecie co, to był szok, chwilowy a gdy to do mnie dotarło tak na dobre to ogarnęło mnie jakieś takie cudowne uczucie, pokochałam to dziecko od razu, mnie nawet nie przestraszyło to, że będę je wychowywać sama. Problemem stało się jednak to kto jest ojcem, Jarek czy Paweł, bo w ciąże zaszłam tamtej nocy. Nie wiedziałam jak ja mam to im powiedzieć, najchętniej to w ogóle bym nie mówiła. Powiedziałam za to o wszystkim Michałowi. Wściekł się i przestał do mnie odzywać, nie rozumiałam dlaczego, myślałam że na nim mogę polegać. Po paru dniach powiedział: Czy Ty jesteś głupia, czy naprawdę nie widzisz, że ja Cię kocham!? Nie wiedziałam co powiedzieć, przepraszałam, było mi wstyd, bardzo wstyd, zwłaszcza że w tym momencie kiedy mi to wyznał zrobiło mi się tak przyjemnie na sercu. Zrozumiałam wówczas, że i ja chyba coś do niego więcej czuje tylko nigdy nie miałam odwagi się otworzyć. Nie ukrywam, że bałam się zakochać bo kiedyś zostałam bardzo zraniona (to właśnie wtedy rzuciłam wszystko i wyjechałam daleko z rodzinnego miasta).
Kilka dni temu Michał powiedział mi żebyśmy razem wyjechali za granicę, że on nie może mieć do mnie żalu bo przecież nie byliśmy razem kiedy to się stało, powiedział, że chce być ze mną i opiekować się mną i dzieckiem. Kiedy zapytałam co z Jarkiem i Pawłem, że przecież powinnam im powiedzieć, odrzekł: ?O czym?, przecież ja jestem jego ojcem!? Byłam taka szczęśliwa w tej chwili, zgodziłam się na wspólny wyjazd na początku lipca, ale już następnego dnia zaczęłam się zastanawiać czy to co robię jest właściwe?
Nie mam się kogo poradzić dlatego postanowiłam napisać na forum, żeby ktoś spojrzał na to z boku. Tylko proszę nie oceniajcie mnie źle, ale doradźcie cokolwiek zanim zrobię kolejny niewłaściwy krok.