Mam dośc duzy problem z akceptacją moich współpracowników w nowej pracy. Od dłuzszego czasu szukałam tak dobrej pracy jak ta obecna - jest to dla mnie prawdziwa szansa rozwoju zawodowego. W poprzednich miejscach pracy zawsze byly problemy albo z beznadziejnym szefem - wyzyskiwaczem albo z niesatysfakcjonującym charakterem pracy, ale nigdy ze wspólpracownikami. Jestem osobą komunikatywna - tzw. dusza towarzystwa, i nie mam problemu z kontaktem z ludzmi (nawet tymi nieznanymi). A jednak w mojej prawie wymarzonej pracy spotkałam sie z niezrozumieniem ze strony ludzi z którymi blisko współpracuje (zespół). Mam wrażenie że nie chcą mnie "wpuścić" do swojej grupy. Wydaja sie bardzo sympatyczni i weseli - ale tylko wobec siebie, bo ze mna przeważnie nie gadają. Jest mi bardzo źle z tym poniewaz jestem osobą wesołą i gadatliwa a tu przez 8 godzin (prawie 3 miesiące) nie mam z kim słowa zamienic i czuje sie wyopcowana.
Próbowałam znaleźć coś w necie na ten temat ale nie odszukałam nic o radzeniu sobie z taka sytuacją. Może ktoś ma podobną sytuację, albo pomysł jak temu zaradzić (nie zmieniając pracy), albo jakieś sugestie. Bardzo prosze o pomoc, bo nie wiem co z tym zrobić.
Podobne tematy
Mała mi a możesz napisać coś więcej na temat charakteru samej pracy - tzn. nad czym jako zespół pracujecie? Napisz też jak w jaki sposób zostałaś do tego zespołu wprowadzona, a także czy podejmowałaś jakieś próby by ich lepiej poznać, przełamać barierę. Może jest tak, że Ty masz wrażenie jak zresztą sama piszesz, że oni Cię nie chcą "wpuścić" do swojej grupy, przez co też się dystnasujesz co zaś po części powoduje, że zachowują się w stosunku do ciebie w taki a nie inny sposób. Rozumiem też, że ta sytuacja trwa prawie 3 m-ce?
Jeśli chodzi o charakter pracy to pracujemy w jednym pomieszczeniu i czasem kilka osób pracuje nad jednym projektem. Zatrudniłam sie tam 3 miesiące temu, poniewaz poszukiwali osoby do pracy (osoba zajmujaca moje stanowisko przede mna przeniosla sie do innej pracy). to nie jest tez tak ze wszyscy w zespole mnie nie akceptują. Częśc osób jest miła i wdraża mnie w prace w nowej firmie. Jesli chodzi o moje starania o ich akceptacje to owszem były. Próbowałam sie wtracac w rozmowy, zagadywać, być miła, żartować. Ale przewaznie jestem "niesłyszana" albo "nieśmieszna" i rozmowa sie urywa, po czym oni gadaja miedzy sobą w najlepsze. Ja jestem osoba która nie bedzie sie pchac gdzies gdzie jej niecha i na siłe próbowac sie podporządkować albo "lizac d...". Ta sytuacja mnie zaczyna tak draznic i dobijac ze juz zaczynam sie dystansowac i uciekac od tego, gdzies gdzie nie jestem odrzucana. Naprawde różnie sobie tłumacze ta sytuacje ale tak naprawde to nie wiem gdzie tkwi problem (może we mnie). W kazdym razie cos musze z tym zrobic bo bardzo żle sie z tym czuje! ![]()
Cóż może problem tkwi w ludziach, z którymi pracujesz - może to właśnie oni potrzebują czasu by się do Ciebie przekonać. Wiesz nie zawsze nowicjusz, który od pierwszych dni pracy "wtrąca" się w rozmowę, jest przez resztę zespołu odbierany dobrze. Choć w sumie dziwi mnie trochę sytuacja, że reszta zespołu nie "wyszła" do Ciebie w tych pierwszych dniach. Jak to się zazwyczaj dzieje w większości firm. Może trafiłaś do firmy, w której powszechny jest "wyścig szczurów" i nie ma w niej miejsca na jakieś bliższe relacje. Może też zabrakło tak prostej rzeczy jak zwykłe spotkanie po pracy, albo przyniesienie jakiegoś "wkupywacza" typu "hej, na dobry początek dnia" przynoszę Wam jakieś ciastka lub cokolwiek. Pytanie też czy firma ma politykę pozwalającą na to by ludzie odeszli na 10 min od komputerów i usiedli wspólnie przy kawie by pogadać. Jeśli masz odwagę i chcesz to zawsze możesz po prostu z nimi szczerze pogadać (z nimi jako z całą grupą), dlaczego jest tak a nie inaczej- może robisz coś co ich drażni.
Własnie jesli chodzi o charakter pracy to nie jest to firma gdzie kazdy pracuje "na siebie" i walczy o prestiż. A jesli chodzi o przerwy w pracy to owszem sa i to niekontrolowane zupełnie, i oczywiscie oni z nich korzystaja na to włąśnie ażeby siąśc i pogadac czy zjeśc śniadanie (tylko że to zamkniety krąg a jesli nawet mnie ktoś zaprosi to to wygląda tak że oni gadaja w najlepsze a ja siedze jak "kołek" bo nikt ze mna nie gada - nimo ze ja próbuje). Co do rozmowy to mysle ze gdybym o tym pogadała z nimi to byłoby tylko gorzej
(gdyby było tak ze oni musza miec czas na przyzwyczajenie to roztrzasanie tego na forum spowodowałoby jeszcze gorszy skutek bo pomysleliby że stwarzam jakis problem) więc raczej nie bede próbowac tej formy. Serdeczne "Dzięki" za rady i twoje zdanie. Pozdrawiam ![]()