Czy spotkałyście/liście się kiedyś z sytuacją, że firma wymagała aby w CV bądź też liście motywacyjnym zaznaczyć swoje oczekiwania finansowe? Jeśli tak to jak to odbieracie? A może jako potencjalni kandydaci na stanowisko sami dopisujecie informację o swoich oczekiwaniach finansowych? Wiadomo bowiem, że na rozmowie kwalifikacyjnej i tak ciężko uniknąć pytania o oczekiwania finansowe więc prędzej czy później będzie trzeba się na ten temat wypowiedzieć. Poza tym coraz więcej firm podaje wstępne widełki wynagrodzeń już w treści ogłoszeń rekrutacyjnych. Ciekawa jestem jak zaopatrujecie się na takie rozwiązania.
Podobne tematy
Moim zdaniem pisanie tego w cv i oczekiwania od firmy żeby się to pisało jest takie trochę ... jakby to ująć, nieetyczne i szemrane.No bo od razu pierwsza myśl jaka mi się pojawia w głowie to taka, że pewnie chą żebym im napisała ile chcę kasy bo jak każdy im napisze i np zbiorą się 3-7 osób o porównywalnych kwalifikacjach to wiadomo ,ze wybiorą od strzała tą z najmniejszymi oczekiwaniami finansowymi. Jest takie przysłowie - że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Ja nie wiem co pisanie w cv swojej stawki miałoby za cel inny niż wyżej przeze mnie wspomniany
Wiadomo że w czasie rozmowy kwalifikacyjnej ten finansowy aspekt zostanie poruszony i padnie pytanie : ile sobie pani życzy
Ale wiesz, to już jest na rozmowie, wtedy kiedy potencjalny pracodawca miał przyjemność z Tobą porozmawiać, wczytać się beż żadnych uprzedzeń w Twoje cv i kiedy wie mniej więcej co sobą reprezentujesz ,jaka jesteś. A jak wpiszemy oczekiwani finansowe w cv to już jakoś narzucamy pryzmat spojrzenia na swoją osobę. I to jeszcze jaki. Jak napiszemy za mało - to stwierdzą, że coś musi być nie tak bo się za mało cenimy, a jak za dużo, to stwierdzą, że jesteśmy chciwe
Także uważam takie wpisywanie oczekiwań finansowych w cv za taki sobie pomysł - jeżeli mam być szczera ... A ty Leno myślisz osobiście,że to dobry pomysł ?
W takim razie zakładasz że
a) firmom zależy na najtańszych pracownikach bez względu na to czy pasują oni do zespołu pod względem charakterologicznym
b) rekruterzy są bezdusznymi istotami, które chłodno kalkulują i wybierają ludzi tylko na podstawie informacji o oczekiwanych widełkach wynagrodzenia
A może by na to spojrzeć z innej strony. Pracujesz sobie obecnie w jakiejś firmie gdzie zarabiasz przykładowo kwotę 2500 zł br/m-c, uważasz natomiast, że to wynagrodzenie nie jest dla Ciebie satysfakcjonujące i dlatego postanowiłaś poszukać pracy na analogicznym stanowisku w innej firmie. Abstrahuję tutaj od innych czynników wpływających na chęć zmiany pracy i skupiam się tylko na kwestiach finansowych. Aplikujesz zatem do firmy X, jednakże nie wiesz, że w tej firmie dział personalny ma ściśle ograniczone widełki i bezduszne szefostwo, które nie chce ich negocjować. Zaś widełki te zamykają się w również w przedziale 2300 - 2600 zł na danym stanowisku. Jako że masz analogiczne doświadczenie i kwalifikacje dział HR zaprasza Cię na rozmowę żeby Cię lepiej poznać, jak też sprawdzić deklarowane kwalifikacje (nie zapominajmy bowiem, że w CV ludzie mogą wpisać wszystko, zaś dopiero rozmowa pozwala to zweryfikować). W Twoim przypadku natomiast wiąże się to z tym, że musisz kombinować lub też brać dzień wolny w pracy po to by na samym końcu etapu - zazwyczaj gdzieś dopiero na drugim lub trzecim spotkaniu, dowiedzieć się, że firma może Ci zaproponować jedynie 2600 zł br/m-c. Czy zatem podwyżka rzędu 100 zł br będzię dla Ciebie na tyle satysfakcjonująca żeby zmienić pracę i rzucić się w nieznane? Przy czym jest to wariant optymistyczny bo równie dobrze na drugim czy trzecim etapie możesz się dowiedzieć, że są bardzo zainteresowani Twoją kandydaturą jednakże mogą Ci zaproponować jedynie 2300 br/m-c. Niestety prawda jest taka, że w większości firm są sztywno ograniczone ramy finansowe na danych stanowiskach, choć przyznaję że można znaleźć też takie firmy, w których wykorzystywane są niższe oczekiwania finansowe kandydata. Jednakże takie działanie jest tylko na krótką metę gdyż prędzej czy później dowiesz się o widełkach płacowych. Wiadomo natomiast, że oszukany pracownik, rozczarowany pracownik, będzie się rozglądał za nową pracą.
Ja patrzę na to wszystko z pozycji osoby rekrutującej dla wielu firm - gdzie wielokrotnie spotykam się z tym, że oczekiwania finansowe kandydata przewyższają deklarowane możliwości organizacji. Co wówczas robię - mówię kandydatowi jednoznacznie, że niestety firma proponuje mniej niż on sam oczekuje i decyzja należy do niego, czy chce brać udział w kolejnym etapie ze świadomością, że na samym końcu może otrzymać niższą propozycję finansową niż ma obecnie lub też niż chciałby mieć. Jaki wynik - zaledwie 1/2 wyraża zainteresowanie kolejnym etapem.
Może zatem warto by było pomyśleć nad takim rozwiązaniem - jeśli chcesz zmienić obecną pracę tylko z powodów finansowych , żeby wpisywać oczekiwane widełki wynagrodzenia + ewentualne uzasadnienie ?
No tego co piszesz rzeczywiście nie brałam pod uwagę. Tak mi się wydawało na pierwszy rzut oka- że w zasadzie pracodawcy chcą wiedzieć tylko po to żeby sobie dobrać kogoś za mniej, ale może to i ma sens żeby napisać bo wtedy od razu wiemy czy firma może nam dać tyle ile chcemy. Ale jak uważasz czy pisanie tego że oczekujemy tyle i tyle nie zostanie odebrane przez pracodawcę jako takie trochę mhm "chamskie" troszkę ? Wiesz w tym sensie ,ze nawet nie poznali kandydata a on już stawia swoje warunki ... Poza tym gdzie to pisać w cv w liście motywacyjnym ? I jak ? Jako Post Scriptum " A na wspomniane przez Państwa stanowisko chcę tyle" ? No i jak podawać ewentualne kwoty ? Brutto czy netto ? I co zrobić z okresem próbnym ? Czasem firmy proponują mniej na okresie próbnym ... Pisac że tyle i tyle chce na próbnym a tyle później ? Pojawia się tutaj trochę pytań ...
W tej sytuacji mogę odpowiadać tylko i wyłącznie za siebie, choć w sumie znam też zdanie innych rekrutujących na ten temat, ja nie odebrałabym informacji na temat oczekiwanego wynagrodzenia zamieszczonej w CV jako "chamskiej" (są np. portale rekrutacyjne, które dają możliwość by takie informacje zamieszczać). Byłaby to dla mnie jedynie wskazówka czy dany kandydat ma szansę wpasować się w widełki płacowe proponowane przez mojego kontrahenta (tak też myśli część ze znanych mi rekruterów). Zresztą mogę szczerze przyznać, że nie raz proponowałam firmom kandydatów, których oczekiwania finansowe były o wiele większe niż to co dana firma proponowała. Pozostawało to już w decyzji pracodawców czy chcą się z danym kandydatem spotkać i wiele z nich mimo wszystko zapraszało daną osobę na rozmowę, gdzie obie strony w końcu dochodziły do konsensusu owocującego zatrudnieniem. Jest to też dobre rozeznanie dla firm, które jak wiemy często mają bardzo wysokie wymagania przy czym ich propozycja wynagradzania zatrzymała się na widełkach z przed paru lat. Dzięki takim CV z oczekiwaniami mogą sobie troszkę zreformować podejście.
Myślę też, że takie rozwiązanie, tzn. zaznaczanie oczekiwań finansowych w CV (myślę, że najlepiej byłoby to dopisać właśnie w CV w postaci dodatkowej kategorii pod tytułem "oczekiwania finansowe") jest dobrym pomysłem jeśli główną motywacją do zmiany pracy są finanse. Zawsze też można tam zrobić rozgraniczenie odnośnie oczekiwań na okresie próbnym i po nim, a czy to zrobisz w postaci kwoty brutto czy netto to już nie ma większego znaczenia - kwoty netto zawsze wyglądają milej dla oka ![]()
Na początku pewnie będzie to wyglądać dziwnie, jednakże prędzej czy później się taki schemat działania przyjmie.