Są takie szczęściary, które potrafią ze związku wyjść bardzo zwycięsko. Zrobić karierę, poprawić kondycję, nabrać pewności siebie? Szczególnie, jeżeli mąż był mordercą i wampirem psychicznym w jednej osobie. Są jednak te częstsze przypadki, gdy EX nie jest taki straszny, a my czujemy żal do siebie i do tej straty, którą poniosłyśmy.
Pamiętam swoją pierwszą miłość, która została bez odpowiedzi. Zdołowała mnie emocjonalnie i odbiła się na moim życiu fizycznie. Po rozpadzie innego związku, powiedziałam sobie, że mam dosyć, nie poddam się, mam doświadczenie, wiem jak sobie poradzić. Choć decyzja była trwała do mnie znów i znów powracały raz doły raz wyże emocjonalne, huśtawka się rozweseliła? Raz siedziałam bezwładnie, raz biegłam jak poparzona i wyczerpując się z sił, żeby wszystko zdążyć. Chciałam z tego wyjść, pracowałam nad sobą, ale huśtawka powracała.
Jak powiedzieć jej wreszcie ?STOP!!?, ?ZATRZYMAJ SIĘ!!? i powrócić do siebie? Ale nie tylko o to pytam. Zależy mi jak na nieszczęśliwej miłości zrobić prawdziwy sukces? Te wymarzone rzeczy, których pragnę? Jak wziąć się do tego w garść?
Podobne tematy
Ja myślę,że pierwszym krokiem musi być to,żeby powiedzieć głośno,wyraźnie i dokładnie tej osobie,przez którą cierpimy jaki mam żal i o co.Zgodnie z maksymą,że "wspólny ból,to bólu połowa".Nie zatrzymywać cierpienia w sobie,wyrzucić wszystko...
A na przyszłość nie powtarzać własnych błędów,bo kiedyś w końcu musi się udać,prawda?
3 2011-04-29 22:04:27 Ostatnio edytowany przez Black_Cat (2011-04-29 22:06:41)
Ja myślę,że pierwszym krokiem musi być to,żeby powiedzieć głośno,wyraźnie i dokładnie tej osobie,przez którą cierpimy jaki mam żal i o co.Zgodnie z maksymą,że "wspólny ból,to bólu połowa".Nie zatrzymywać cierpienia w sobie,wyrzucić wszystko...
A na przyszłość nie powtarzać własnych błędów,bo kiedyś w końcu musi się udać,prawda?
Święta racja.
Przede wszystkim nie można całkowicie obwiniać się za niepowodzenia w związku. Kobieta nie powinna się zapuścić a wręcz przeciwnie zadbać o siebie: siłownia, fitness, nowe ciuszki. Poprawi sobie humor a jednocześnie zrobi coś dla ciałka ![]()
Gdy nasz partner nie był fair zdradzał czy coś nie można sobie wmawiać, że to przez nas a mówić sobie 'Nie wie co z tracił. Jeszcze ja pokaże sobie i innym jaka ze mnie babeczka'
![]()
Wiadomo jednak, że łatwo tak powiedzieć. Ważna jest psychika i poczucie własnej wartości.
Mysle, ze mozna na nieszczesliwej milosci zbudowac swoj osobisty sukces.
Jesli nieszczesliwa milosc sprawi, ze wyciagniemy z niej nauke a nie tylko nauczke.
Jesli zechcemy inwestowac w siebie dla swojego dobra, a nie po to by komus cos pokazac, by sie odegrac, zemscic albo by ON ZOBACZYL jak wiele stracil... nawet jesli zostaniesz najmlodszym w historii swiata ministrem finansow, a zrobisz to tylko by mu pokazac jaka jestes madra i jak wiele stracil... to przegralas ![]()
Mysle, ze nieszczesliwa milosc jest doskonalym momentem na zrobienie porzadkow ze swoimi emocjami i dojrzaloscia...
no i nie znam lepszego momentu na przemeblowanie w domu ![]()
Ja po rozstaniu z mężem byłam załamana... Nie wiedziałam co dalej i wmawiałam sobie "a ja Tobie udowodnie!"
Paradoksem jest to, że stałam się pewną siebie-wartościową kobietą-odkryłam swoje zalety-zarówno psychiczne jak i fizyczne, skończyłam studia, zaczełam dobrze zarabiać. Jak stanełam na sprawie rozwodowej naprzeciw niego-zdałam sobie sprawe, że zwyciężyłam-nie zrobilam tego wszystkiego aby jemu coś udowodnić-udowodniłam to sama sobie!
Ja was podziwiam!O, Niezależne, silne kobiety!
Macie rację, zamykać się w sobie i załamywać się nie ma co:) Gdzieś czytałam, że w tym okresie ważne być w dobrym towarzystwie, nie unikać ludzi, ale też ciągle nie żalić się na swoje życie, to błędne koło. Skoro tak się stało, więc to tylko na lepsze. A co do przyjaciół i częstego widywania się z nimi, to naprawdę dobrze robi, a gdy się pomyśli, że najlepszym przyjacielem jesteśmy sami dla siebie, najbardziej wyrozumiałym... to przebywanie ze sobą sam na sam, zmienia się w święto!:):):)
7 2011-05-02 21:59:31 Ostatnio edytowany przez polinka62 (2011-05-02 22:07:17)
Jednego czego nie rozumiem to jak można w toksycznym związku zatracić instynkt samozachowawczy
Najlepsze wyzwolenie to jest wtedy gdy stojąc na sprawie rozwodowej na przeciw męża pomyśleć "przystojny ,elegancki, po prostu ciacho ale kurcze co ja z nim tyle lat robiłam"