Cześć Dziewczyny i Chłopaki! ![]()
Jestem nowa na tym Forum. Do zarejestrowania skusiło mnie to, że czytając Wasze posty zobaczyłam, że jest tutaj wielu mądrych ludzi z którymi można porozmawiać na wiele tematów oraz słowa powyżej strony zachęcające do rejestracji.
Ja mam problem, z którym borykam się od prawie 3 tygodni. Zostawił mnie chłopak po wspaniałym okresie początków naszego związku. Obydwoje jesteśmy sporo 20+ a znamy się od ostatnich wakacji. Nasza znajomość od początku jest na odległość bo on pracuje zagranicą. On od początku zafascynował się moją osobą i bardzo starał się kontynuować naszą znajomość. Były długie rozmowy przez telefon, gadu, skype. Gdy przyjechał po kilku miesiącach ponownie do kraju odwiedził mnie, poznał moją rodzinę. Przed tą wizyta u mnie powiedział mi, że tak na prawdę przyjeżdża po to żeby spotkać się ze mną. Czułam, że rodzi się między nami uczucie. W zimie poleciałam na kilka dni do niego zagranicę. On tego dnia gdy jechałam do niego dzwonił do moich rodziców żeby zapewnić ich, że się mną zaopiekuje i żeby się niczego nie obawiali. Później on znowu przyjechał do Polski i wtedy poznałam jego rodzinę. Widziałam, że myśli o nas poważnie. Mimo, że znamy się od wakacji to oficjalnie parą zostaliśmy w zimie. On pierwszy powiedział, że mnie kocha i o takiej dziewczynie marzył.
Ostatnio coś zaczęło się psuć. Nie w naszych rozmowach, ale w ich częstotliwości. Ja najchętniej rozmawiałabym z nim codziennie, ale nigdy go nie naciskałam itp. Kiedy mówił, że dzisiaj nie porozmawiamy z jakiegoś tam powodu to nie oburzałam się bo wiedziałam, że mogę mu ufać. Ogólnie nie jestem osobą, która stroi fochy. Codziennie w ciągu dnia pisaliśmy do siebie smsy. Natomiast wieczorami rozmawialiśmy na skype, ale nie codziennie. Ostatnio mniej było tych smsów. Powiedziałam mu, że czuję, ze coś jest nie tak. Rano zostawił mi wiadomość na gadu, że nie ma odwagi powiedzieć mi tego na skype, ale musimy się rozstać przez odległość. Nie napisałam wcześniej jednej ważnej rzeczy: obecna odległość jest tymczasowa, ale my również tutaj w Polsce mieszkamy daleko od siebie. Dzieli nas 300 km. Ja mam na miejscu pracę, którą lubię, on wie, że nie chciałabym się stąd wyprowadzać. Natomiast on po powrocie do kraju nie wyobraża sobie mieszkania gdzieś indziej niż jego rodzinne strony. To mi napisał m.in. jako uzasadnienie rozstania. Poza tym napisał, że nie wie czy po powrocie znajdzie pracę i bierze poważnie pod uwagę ponowny wyjazd i nie chce żebym czekała w nieskończoność. Myślałam, że ma kogoś innego, ale wiem, że nie. Rozmawialiśmy o tym wszystkim na skype, widziałam, że jest mu trudno. Kilka dni później napisał, że nie wie co ma dalej robić, że ciągle o nas myśli. Dałam mu czas do namysłu. Po kilku dniach napisał, że nie możemy być razem, że miłości trzeba być pewnym na 100%, że czegoś mu zabrakło. Nie wiem czego mu zabrakło bo zawsze mówił, że jest szczęśliwy, że już znalazł.
Na Święta przysłał mi życzenia i napisał, że jego uczucie nigdy nie było kłamstwem, ale nie chce mnie "jedynie jeszcze bardziej zawieźć w przyszłości".
Wiem, że dużo dla niego znaczyłam. Może znudziły go moje smsy pełne uczucia? To, że zawsze czekam i jestem gotowa żeby z nim porozmawiać?