netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Malżeństwo, czy to radość czy cierpienie?

5 odpowiedzi2 801 wyświetleńzałożony przez marduk, 27.04.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Malżeństwo, czy to radość czy cierpienie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Malżeństwo, czy to radość czy cierpienie?

Witam Was serdecznie!
Jestem mężem, ojcem, czyli facetem. Rzekło by się twardzielem, ale to nie do końca prawda. Proszę Was o pomoc, gdyż biję się z myślami i już nie wiem co dalej mam robić?
Jesteśmy małżeństwem od 13 lat, mamy wspaniałego syna i z pozoru jest wszystko ok. Owszem tak było, ale wszystko od kilku miesięcy się zmieniło, bynajmniej dla mnie. Nie było może słodko. Problemy z zajściem w ciążę, badania, operacje trzy lata oczekiwania na upragnione dziecko i wreszcie się udało. Potem własne mieszkanie; nie przeszkadzało nam, że ledwo wiążemy koniec z końcem. Cieszyliśmy się każdym dniem, patrząc ja rośnie nasz synek. Ale szybko skończyła się sielanka, brat mojej żony został oskarżony i skazany za swój postępek na 25 lat więzienia. Żona nie mogła się pozbierać, będąc w przekonaniu, że on tego nie zrobił. Nabawiła się anemii popadła w depresję nie miała ochoty na nic. Pocieszałem ją jak tylko mogłem, próbując wyciągnąć ją z dołka. Przejąłem praktycznie wszystkie obowiązki domowe, zajmowałem się dzieckiem, a oprócz tego jeszcze własna praca. Było mi ciężko, nie miałem czasu dla siebie, lecz nie narzekałem. Przy każdej sposobności, kiedy dzieckiem łaskawie zajęła się babcia zabierałem ją do parku do kina, gdziekolwiek, żeby po prostu ją czym zająć, żeby nie myślała. Była w tym czasie bardzo nerwowa, płaczliwa, a o seksie na długi czas po prostu musiałem zapomnieć. Czasami miałem ochotę zostawić to wszystko, znaleźć kogoś na boku, więź z nią była jednak silniejsza, wytrzymałem. Powoli przez długi czas sytuacja się normowała, żona poszła do pracy, wróciła do zdrowia i ma się już teraz dobrze, jest wreszcie uśmiechnięta, to było dla mnie najważniejsze. Ja tylko zostałem z całym domowym majdanem dalej sprzątam, gotuję robię wszystkie zakupy itd., ale to nie ważne. Oduczyłem ją tego i teraz nie potrafi, albo przyzwyczaiła się i wie, że mąż wszystko poda na tacy. Poza tym przyniesie kwiaty, powie, że ładnie wygląda, poklepie po pupci i powie, że jeszcze jest laska.
Tak było, ale dzisiaj mną coś tompneło. Żona, dzięki temu, że prawie nic w domu nie działa wykorzystuje swój wolny czas siedząc na necie. Siedziała tam godzinami, wtedy kiedy byłem w pracy, a nawet wtedy kiedy byłem w domu. Nie dawała się namówić na spacer, nie chciała rozmawiać, popadła chyba w jakiś nałóg, a przy okazji takiego siedzenia poznała swojego wielkiego nazwę go "wirtualnego przyjaciela". Odkryłem to przez przypadek, nie wylogowała po prostu kiedyś ze Skrype i zapomniała wywalić do reszty swoich wiadomości z naszej wspólnej poczty. To co się tam wyprawiało przechodzi wszelkie granice ludzkiego rozsądku, więc nie będę o tym pisał, bo bierze mnie obrzydzenie.
Po szczerej rozmowie, zarzekała się, że to tylko taki głupi żart i więcej tego robić nie będzie! W między czasie założyła sobie nową pocztę, zalogowała się inaczej na Skrype i powiedziała, że wara mi do tego, że ona też potrzebuje trochę prywatności. Więc powiedziałem dobrze i wszystko jej wybaczyłem. Nie minął miesiąc czasu, a ona robi dokładnie to samo. Nie szpieguję jej broń Boże, jednak niektóre wątki można zawsze wyciągnąć z komputera.
Nie mam pojęcia czego ona szuka, czego jej brakuje? Przecież nie jestem złym człowiekiem, jestem dla mojej żony nie tylko mężem, ale i przyjacielem, kochankiem. Nie trzymam jej w klace, nie jestem okrutnie zazdrosny, więc dlaczego ona mi to robi?
Doradźcie mi co mam zrobić, bo jakoś zeszło ze mnie powietrze. Odpłaciła mi pięknym za nadobne.
Mówią, że taki flirt przez internet, to nie zdrada, ale mnie to jakoś tak samo boli jakby się działo w realu. Najgorsze jest jednak to, że nie jest ze mną szczera.     
Czy musi nastąpić jakiś wielki domowy kataklizm, żeby się wreszcie moja żona otrząsnęła?
Czy lepiej iść na wódkę, odreagować, znaleźć też dla siebie podobnie jak żona "wirtualną przyjaciółkę", udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku, a całą domową otulinę totalnie olać "niech się dzieje wola nieba", znaleźć wreszcie czas dla siebie, zacząć się relaksować podobnie jak moja żona i mieć wszystko w głębokim poważaniu, niech się teraz ona martwi ?

2

Odp: Malżeństwo, czy to radość czy cierpienie?

marduku- wydaje mi się, że w związku najważniejsza jest szczera rozmowa, i to ta przeprowadzona tzw. 'językiem ja'. Używasz wtedy zwrotów zaczynających się od 'jest mi przykro, kiedy Ty robisz to i to. Czuję, że się oddalamy'. Mów dużo o swoich uczuciach, emocjach, to właśnie ten typ mowy trafia do kobiet. Czy spędzacie razem ze sobą czas? Wychodzicie gdzieś przynajmniej raz w tygodniu? Na spacer/do kina? Czy w ogóle rozmawiacie ze sobą? Może pora zastanowić się także nad konkretnym podziałem obowiązków domowych? Czy Ty sam masz jakieś hobby/pasję, która pozwala Ci się oderwać od codziennej szarości?

Jeśli jednak wykorzystałeś wszystkie argumenty słowne, może przyszła pora na terapię małżeńską?

Oczywiście, metoda 'szokująca' i postanowienie sprawy na ostrzu noża może zadziałać. Ale sądzę, że dopóki nie wykorzystasz wszystkich 'pokojowych' metod, pozostaw to sobie jako wyjście awaryjne. Jestem przekonana, że kochasz żonę, i warto poświęcić trochę czasu i cierpliwości, żeby osiągnąć kompromis.

3 Ostatnio edytowany przez mirella (2011-04-27 21:25:30)

Odp: Malżeństwo, czy to radość czy cierpienie?

Witaj! Zacznę może od końca twojej historii i chciałabym ci odradzić szukania kogoś na siłę, tylko po to aby się odegrać. Wnioskuję z tego postu, że nie jesteś człowiekiem tego pokroju czyli tzw. skoczkiem.  Też nie ma co udawać że jest w porządku bo sam wiesz że tak nie jest. Twoja żona na pewno też jest tego świadoma, a jej znajomości to chyba odskocznia od rzeczywistości. Jest wobec Ciebie nie fair i chyba jedyne co Was może zbliżyć to przede wszystkim szczera rozmowa. Powiedz jej, że cie rani swoim zachowaniem, że chyba nie chce stawiać tego wszystkiego co razem przeszliście na jednej szali z jakąś wirtualną znajomością.
Wiem że nie jest to łatwe z osobą która krąży już gdzieś na innej orbicie, i wiem też, że czasem siły i chęci odmawiają posłuszeństwa, ale chyba nie ma nic ważniejszego niż rodzina. Trzymam kciuki.

4 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2011-04-27 21:45:23)

Odp: Malżeństwo, czy to radość czy cierpienie?

NApisałeś -chyba popadła w nałóg. A może jednak to nałóg. Tyle się mówi oo uzależnieniu od neta.

5

Odp: Malżeństwo, czy to radość czy cierpienie?

Macie rację.
Muszę przeprowadzić po raz kolejny szczerą rozmowę może teraz pomoże, choć już to trenowałem, trzeba do skutku.
Może kiedy się zbuntuję i część obowiązków przejmie moja żona, będzie miała miej czasu na swój specyficzny relaks.
Czas pokaże.
Dziękuję za wsparcie i porady.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Malżeństwo, czy to radość czy cierpienie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026