Jak w temacie. Nie odczuwam żadnej satysfakcji.
Codziennie wstaje i w sumie nie wiem w jakim celu. W tygodniu pracuję i jak na swój wiek zarabiam niezłe pieniądze , biorąc pod uwagę fakt ,iż utrzymują mnie rodzice i cała wypłata idzie na zabawę to nawet mogę stwierdzić ,że żyję mi się fantastycznie. W weekendy uczęszczam na uczelnie ale raczej nie uda mi się zaliczyć nawet pierwszego roku .
Z kobietami nie mam problemów przez ostatni miesiąc poznałem 3 naprawdę ładne i niegłupie dziewczyny , piszą do mnie ,chcą się spotkać itd. Jedna nawet stwierdziła ,że jestem strasznie intrygujący taki ?inny? niż cała reszta ? usłyszałem to już któryś raz od kobiety więc jej odpowiedziałem ,że przecież każdy człowiek jest inny
... Ale prawda jest taka ,że mnie strasznie nudzą ,są takie szablonowe i przewidywalne..... .zresztą nie chcę mi się z nikim wiązać jak sobie przypomnę ostatni związek i te narzekania ex ,że nie przyjechałem na czas albo nie chciało mi się spotkać ,że koledzy i komputer są ważniejszymi rzeczami od niej to mi się rzygać chce .
Moim marzeniem było zobaczenie Nowego Jorku i przejście się po murze chińskim i zrobiłem to już. Oprócz tego zwiedziłem jeszcze kilka innych państw.
Jeżeli chodzi o imprezy to byłem już w każdym klubie w swoim mieście po kilkanaście razy , przeżyłem takie imprezy ,których się po prostu nie da opisać słowami (tancerki go-go ,używki wszystkie? wiem nie pochwalacie tego i macie racje ?chcę być po prostu szczery i niczego nie ukrywać, nie biorę już niczego więc nie zwalajcie wszystkiego na używki właśnie
).
Jeżeli chodzi o książki to był okres w moim życiu kiedy czytałem sporo ale one też mnie już nudzą tak samo jak gry komputerowe ,które niegdyś tak uwielbiałem .
Byłem na koncertach moich ulubionych artystów zarówno zagranicznych jak i polskich z jednym nawet spaliłem ?papierosa? i porozmawiałem ![]()
Nudzi mnie wszystko ? problemy ludzi i ich rozterki .. chyba, że komuś przytrafi się prawdziwa tragedia ...wtedy jest mi strasznie żal tej osoby i jej współczuje ( mówię o śmierci kogoś bliskiego lub strasznej chorobie ).
Wydaję mi się ,że przeżyłem już wszystko i spokojnie mógłbym już zakończyć ten żywot , oczywiście nie myślę o samobójstwie ? bo nie zrobiłbym sobie krzywdy ( jestem egoistą , wierzę w Boga a poza tym nienawidzę bólu ?więc nie okaleczyłbym własnego ciała
)
Macie jakieś pomysły jak wyjść z tego letargu w, którym się teraz znajduje ?
1 2008-11-14 22:28:26 Ostatnio edytowany przez ziomek (2008-11-14 22:30:54)
Podobne tematy
Przede wszystkim skończ z użalaniem się nad sobą!
Masz 19 lat i twierdzisz że przeżyłeś już życie?przecież ty dopiero zaczynasz żyć,ono całe właśnie przed młodymi i ciekawymi świata ludźmi stoi otworem i chętnie cię wessie w wir wydarzeń.
Dlaczego nie skończysz pierwszego roku?skoro jesteś tak obytym młodym człowiekiem to nie rozumiem dlaczego miałbyś zawalić naukę?może po prostu nie obrałeś takiego kierunku który by cię interesował?
Co do kobiet-widocznie nie jesteś gotowy na związek,ponieważ jak mniemam każda dziewczyna jaką byś poznał będzie chciała spędzać czas z tobą,poznawać cię i czuć że jest dla ciebie najważniejsza-oczywiście nie musisz rezygnować z kolegów czy komputera ale są jakieś zasady i trzeba się ich trzymać.
Zastanawiałeś się co przyniosło by ci satysfakcję?Co chciałbyś robić ?Moim zdaniem to ty się po prostu wyszalałeś (to dobrze) a teraz czas na życie.Zrób coś ze sobą bo jeśli pozostaniesz w tym stanie na dłużej to zrobi się z ciebie paskudnie zadufany dorosły mężczyzna.Zacznij może od odciążenia rodziców?dlaczego mają nadal cię utrzymywać skoro stać cię na samodzielne życie?
A może Twój problem polega na tym , że dotychczas tylko " oblizywałeś" życie , zamiast się nim delektować?
ziomek....... a może to wszystko dlatego,że realizacja Twoich marzeń jest jak pstryknięcie palcem? za szybko i bez wysiłku.Tylko nie zapominaj o jednym- żyjesz teraz dniem....że karta się może odwrócić,że nie zawsze rodzice będą Cię utrzymywać, nie zawsze -bez wykształcenia będziesz miał dobrą pracę, nie zawsze wszystko w życiu będzie Ci się wiodło -jak po maśle.Trzeba zainwestować w siebie - na przyszłość.Jesteś młodym człowiekiem,który wybacz..... ale nudzi się -bo wszystko ma........ jakby na tacy.
Brysia ? A co ma obycie do sumienności i nauki ? Matematyka na studiach jest na wysokim poziomie ... ja niestety mam spore zaległości po liceum , w którym poziom był nawet spory ale ja jechałem cały czas na tym ,że jestem zdolny. Oceny 2-3 mogłem mieć bez nauki a wtedy nie odczuwałem potrzeby posiadania wyższych stopni .Co mi z paska na świadectwie- myślałem , przecież za kilka lat pewnie zgubie to świadectwo ![]()
Nie wiem co sprawiło by mi satysfakcje ! nie mam zielonego pojęcia
Mam dopiero 19 lat przecież nie zacznę sam wynajmować mieszkania bo jest to wręcz niemożliwe .Kiedyś zaproponowałem tacie ,że dorzucę się do jedzenia , czynszu itd. To wybuchnął śmiechem i odpowiedział ?synek ja mogę Ci dać kasę jak chcesz ale Ty mi nigdy nie będziesz musiał nic dawać? .Mieszkam tylko u nich i jem , za całą resztę płace sobie samodzielnie a większość moich znajomych wszystko ma od starszych ....
Jeanne ? możesz rozwinąć swoją myśl ?
Danusia ? masz racje dlatego boję się przyszłości , nie wyobrażam sobie życia bez moich rodziców ...pamiętam jak matka kiedyś była w szpitalu i lekarze dawali jej 20% szans na przeżycie ... wolałbym żebym ja umarł niż ktokolwiek z moich rodziców .
Czy wszystko bez wysiłku ? W maturalnej klasie cały czas po szkole pracowałem ,kiedy inni chodzili na korki za hajs starych ..bo w wakacje chciałem pojechać do Chin i osiągnąłem to .
Zdaję sobie też sprawę Danusiu ,że potem będzie już tylko gorzej ....a może ja nie chce takiego życia ? żonki , dziecka i życia od pierwszego do pierwszego .Monotonnej pracy i szarego, polskiego życia ?
Jan Jakub Rousseau twierdził,że społeczeństwo jest wytworem sztucznych potrzeb ...rodzinka , dobra praca ... nie dam się w to wciągnąć .
Dobra musze spadać na studia , zawsze jak z nich wracam to mama jest taka dumna ,że ma syna studenta ....tak naprawdę chodzę tam tylko dla niej .Żeby się mamusia cieszyła ,że jej synek chodzi na studia i będzie dobrym obywatelem IV RP .
ziomek chodzi mi o to , ze z tego co piszesz wszystko przychodziło Ci łatwo.Do niczego tak za bardzo nie dążyłeś, o niczym długo nie marzyłeś...
Taka płytka egzystencja.Totalna olewka i luz.W moim odczuciu nie potrafisz się w nic zaangażować.Jeśli coś przychodzi łatwo jest OK.Jak już coś w Twoim życiu wymaga odrobiny wysiłku i poświęcenia - odpuszczasz.Żyjesz z dnia na dzień , nie martwisz się o jutro.Zastanawiam się , czy oprócz tych znajomości z dziewczynami , które jak piszesz są takie przewidywalne i nudne , przeżyłeś w swoim życiu prawdziwe uczucie ?...
Nie wiem Ziomek co Ci doradzić, bo wydaje mi się, ze podejście do życia każdy ma indywidualne i to zależy od tego jakimi jesteśmy ludźmi. Jedni są optymistami inni pesymistami i to trudno zmienić. Jak byłam w Twoim wieku, miałam podobne stany, wstając do szkoły myślałam, kiedy to się skończy..Nie mogłam już znieść tej rutyny dnia codziennego. I z każdym dniem popadałam w coraz to gorszy stan. Owszem bywały chwile kiedy na moment człowiek się odbił w górę, ale to zazwyczaj trwało krótko. Zaraz po szkole ślub, po roku dziecko i to dało mi na jakiś czas siłę do życia. Ale problem wrócił i to za jakieś 4 lata. Znowu były depresje i brak chęci do życia. Nawet praca nie pomogła, wręcz odwrotnie, dobijało mnie znowu to ciągłe robienie czegoś co mi każą, a nie co ja chcę. Nie umiałam się przystosować do życia takiego, jakie prowadzą ludzie na codzień. Potem przyszło 2 dziecko i znowu na chwilę radość życia przeplatana z depresją poporodową. Po 3 latach podjęłam studia i znowu wpadłam w wir pracy, ciężkiej pracy, bo uczyłam się od rana do wieczora, tak mnie to pochłonęło, że miałam obsesję na punkcie nauki. Owszem dostałam stypendium naukowe i miałam satysfakcję, ale ciągle coś było nie tak. Trwało to kolejne 3 lata. i Tak dobijam do swoich 36 lat życia i jest coraz gorzej, nie wiem z czego to wynika, ale nie umiem się przystosować i chyba już nigdy nie będzie dobrze. Zaznaczę, ze dzieciństwo mnie nie oszczędzało i może gdzieś w tym wszystkim leży wina
Dlatego nie jest tak łatwo powiedzieć sobie jaki świat jest kolorowy i piękny, trzeba to czuć od środka, jedni są silni i prą do przodu, inni się poddają, nie potrafią sobie znaleźć sposobu na życie. A każde niepowodzenie potęguje brak chęci do życia.
Ziomek życzę Tobie, mimo wszystko optymistycznego spojrzenia na życie, może Tobie uda się odnaleźć to coś co sprawi, ze będziesz wstawał każdego dnia z uśmiechem na twarzy.
Ziomek- nie mam wpływu jak chyba tu każdy - na zmianę Twojego nastawienia co do przyszłości Twojego życia.Mnie się wydaje,że takie "nastawienie" wynika z Twojej chłodnej kalkulacji.Gdy byłam dziewczyną- zastanawiałam się ,jak to jest możliwe- by z jednym człowiekiem przeżyć kupę lat,uważałam,że przecież to nudne, ileż można się fascynować tym samym? I tak było dopóty dopóki naprawdę się zakochałam.Gdy z tym jednym człowiekiem chciałam przeżywać każdą minutę mojego życia,ba....... ja nawet myśli Jego chciałam znać.Gdy na świat przyszły dzieci- doszła jeszcze wielka odpowiedzialnośc za te bezbronne istoty- które były krwią z krwi,ciałem z ciała. I to nie jest tak,że nagle przestaje się kochać rodziców.Jednak to jest zupełnie inna miłość.Jesteś młodym człowiekiem,który rzeczywiście już zrealizował wiele swoich marzeń - ale na litość nie bądź taki młody....stary - bo na to masz jeszcze dużo czasu.Mówisz,że uczysz się dla mamy- wiesz ja nie będę "czepiała" się motywacji - pal licho- najważniejsze,że się uczysz -bez tego jak określasz "papierka" tak trudno w życiu.
Mam pytanie... czy Ty jesteś jedynakiem? Czy jesteś dzieckiem takim wymarzonym.... po wielu latach?
Przestanie się Tobie życie nudzić jak znaczną część wypłaty oddasz rodzicom, wspomożesz ich trochę.A jeśli oni mają wystarczająco dużo to może wydawaj ich trochę na jakieś charytatywne cele.... postaw sobie w życiu jakiś cel, taki którego nie możesz mieć pstrykając palcem... Może zostań jakimś wolontariuszem.. Nie wiem jaki jesteś z natury, więc nie potrafię powiedzieć Ci czegoś konkretnego. Mogę tylko napisać Ci co ja na Twoim miejscu bym zrobiła.
10 2008-11-15 19:41:06 Ostatnio edytowany przez ziomek (2008-11-15 19:43:22)
Jeanne ? Marzyłem o pewnych rzeczach ale stwierdziłem ,że są nieosiągalne . Nie ten kraj , nie ten czas ..niestety.
?Totalna olewka i luz? ? tutaj trafiłaś w 100 % ![]()
Przeżyłem prawdziwe uczucie .. byłem z taką dziewczyną dwa lata ...Ona była wspaniała , moi rodzice ją bardzo lubili .CO najdziwniejsze nawet jej rodzice mnie lubili w tym roku miałem jechać nawet z jej rodziną na wakacje do Hiszpanii ...... no ale życie potoczyło się nie tak jak przewidywałem .. Już rok żyje bez Niej , poznaje nowe dziewczyny ale każda kolejna irytuje mnie jeszcze bardziej ..chociaż niektóre są fizycznie ładniejsze to nie mają tego ?czegoś? nie potrafię tego opisać .
Samanta- no to dobiłaś mnie tym postem .... Masz wszystko kobieto o czym marzą młode dziewczyny: kochającego męża , zdrowe dzieci ,pewnie fajną pracę ? ciesz się tym na Boga !!
Jak dopada Cię monotonia zrób mężowi kiedyś śniadanie w weekend , kochaj się z Nim
zobaczysz ,że już nie będziesz myślała nad sensem życia tylko będziesz szczęśliwa chwilą ,którą przeżywasz a przecież o to chyba chodzi w życiu by być od czasu do czasu szczęśliwym , prawda ? ![]()
Danusia ? nie jestem jedynakiem mam jeszcze dwie siostry ,które mają już swoje rodziny .Nawet jestem już ojcem chrzestnym .No ale można powedzieć ,że żyje jak jedynak i ja w przeciwieństwie do moich sióstr nie opuszczę rodziców NIGDY bo dobrze mi z nimi a im ze mną !
Blumen- chciałem oddać ! czytaj wszystkie moje posty w tym temacie ... moim rodzicom naprawdę wcale to nie jest potrzebne ,ba!.. nieraz ojciec sam proponował mi jakieś pieniądze bo widział ,że nic nie biorę .... odmawiałem .
Wrzucam czasami kilka złotych żebrakom .. połowy swoich pieniędzy nie będę wydawał na cele charytatywne ..nie odczuwam takiej potrzeby ,zresztą wcale nie mam wszystkiego co chciałbym mieć ..np. moim marzeniem jest audi Q7 i raczej się nie zanosi bym kiedykolwiek je miał ![]()
Jaki jestem z natury ? hmm no w sumie uśmiechnięty chodzę cały czas i cieszę się z małych rzeczy ... no ale jak pomyślę sobie czasami o tym wszystkim ..to dochodzę do tego ,że mój żywot nie ma większego sensu i łapie doła ( chociaż tego nie okazuje ).
W sumie chyba jestem dobrym człowiekiem bo ostatnio na imprezie podbiłem do najgrubszej laski ,która siedziała sama i z Nią trochę porozmawiałem ( udawałem ,że jestem Nią zainteresowany )...potem jej koleżanka pisała mi ,że ta dziewczyna strasznie była szczęśliwa bo pierwszy raz zainteresował się Nią jakiś chłopak do tego był taki przystojny i inteligentny itd.
( no nie powiem lubię być komplementowany ) .. no a ja to zrobiłem tylko po to by sprawić jej radość ( nie wiem dlaczego !! nigdy tak nie czyniłem)
Wróciłem z tej uczelni ..nudy na niej straszne ....ehhh matka będzie zawiedziona strasznie jak z niej wylecę ...a to chyba nieuniknione .
Co do celów ...jakie mam sobie postawić jak naprawdę na niczym mi nie zależy !? przeżyłem już wszystko co można przeżyć od tych wspaniałych chwil po te najgorsze( o których może pisał nie będę ..chyba ,że ktoś bardzo będzie chciał )
Ziomek, nie miałam najmniejszego zamiaru Cię dobijać, chciałam Ci tylko pokazać jak bardzo Cię rozumiem. Mówisz, ciesz się tym co mam, ale to samo mogłabym powiedzieć do Ciebie. I co jesteś zadowolony??? Właśnie o tym piszę, że życie to nie standardy, nie jest tak, że na szczęście jest jeden przepis. Każdy ma swój poziom szczęścia. Zobacz, zmusiłam Cię do napisania słów, które tak naprawdę powinieneś powiedzieć do siebie,
Jak dopada Cię monotonia zrób mężowi kiedyś śniadanie w weekend , kochaj się z Nim
zobaczysz ,że już nie będziesz myślała nad sensem życia tylko będziesz szczęśliwa chwilą ,którą przeżywasz a przecież o to chyba chodzi w życiu by być od czasu do czasu szczęśliwym , prawda ?
wiec stań z boku i spójrz na swoje życie nieco innymi oczami...
Patrze i widze człowieka bez ambicji , człowieka prostego . Ja nie mam żony i pewnie miał nie będe ...co się z tym wiąże nie będe miał dzieci ...chociaż to pewnie piękne uczucie patrzeć na taką istotkę,która jest moją cząstką .... Wspólne Przeżywanie Jej sukcesów jak i porażek ..wspólne wyjazdy ojciec-syn ..hehe coś pięknego ....też chciałbym się budzić z żoną przy śniadaniach ..ale jak chcesz rozśmieszyć Bogą powiedz mu o swoich planach ..zresztą nie jestem w stanie dać żadnej kobiecie życia na poziomie i to mnie najbardziej dobija ..... Dobra nie będe tu Was zanudzał dziewczyny . Spadam na osiedle ( jakże ambitne ..nieprawdaż
)
myślę,że czas i różne sytuacje w życiu zmienią Twoje nastawienie
Ponieważ - jak zapewnie zauważyłeś - moze to ze względu na Twoje dość kontrowersyjne- sam przyznaj -opinie wypowiadane na forum- jakoś polubiłam Cię - posłuchaj co ma do powiedzenia przychylna Tobie kobieta - z pewnością starsza nawet od Twoich rodziców .Po pierwsze ziomek- jeśli twierdzisz,że nie opuscisz swoich rodziców-życie z rodzicami to nie tylko prawa ale i obowiązki- i licz się z tym.Ja byłam współuczestnikiem 3-letniego umierania mojego taty na raka i 6-letniej opieki nad sparaliżowaną mamą.I to nie jest tak,że ja Ciebie straszę- nie........ ale taki scenariusz może być.Po drugie nie pieprz mi tu bzdur jaki to jesteś szlachetny- bo zbliżyłes się do dziewczyny najgrubszej w towarzystwie- nie rób w przyszłości nic - co nie jest tak naprawdę zgodne z Twoim osądem sytuacji-owszem-dałeś radość,...... ale sam przyznaj.... radość na chwilę.Wybacz... ale co to znaczy - nie mogę zapewnić kobiecie życia na poziomie? dziecino...... a czy tak naprawdę Ktokolwiek oczekuje tego od Ciebie????? Ty nawet nie masz świadomości co to znaczy być nawet w biedzie.... ale razem.... co to znaczy budować swój maleńki świat-po maleńku ,patrząc na każdą rzecz-kupioną czy zdobytą nawet w trudzie- ale z tą drugą osobą.To są wartości,o których teraz Ty nie masz pojęcia- bo Twój świat - to na razie tylko ziomek ..... i kropka.Poczekaj..... nie nerwowo..... i dla Ciebie zaświeci słonko- i wtedy zobaczysz ,że jest ono nawet wtedy- gdy inni go nie widzą.
Dokładnie tak jak pisze Danusia. Poczytaj i wyciągnij wnioski.
ziomek- Ty masz 19 lat........ dziecko drogie.......... tylko 19 lat i wszystko przed Tobą- a jak Ciebie słucham- to brzmisz mi jak sterany życiem starszy pan......... któremu nic się nie chce .......... i według Niego nic nie ma sensu.Uwierz mi..... ma sens- tylko Ty jeszcze tego sensu nie dostrzegasz- ale to wcale nie znaczy,że go nie ma.....
Hmmm...Ziomku, podobnie jak Ty, ostatnio wydaje mi się, że moje życie nie ma sensu. Spełniłam już wiele swoich marzeń, udało mi się osiągnąć wiele rzeczy. Ten rok był pasmem sukcesów, po którym zamiast się cieszyć, załapałam doła. Nadszedł czas, gdy mogę robić to, co zawsze sprawiało mi radość, ale zamiast zapału mam w sobie pustkę. Czy to przypadkiem nie jest dołek, który spotyka tych, którym dużo się udaje?
Nie mogę się wypowiadać za Ciebie, ale w moim przypadku problem polega na tym, że kusi mnie ochota, by spocząć na laurach i pogrążyć się w bylejakości. Pracuję właśnie nad oswojeniem myśli, że moje kolejne marzenie jest możliwe do realizacji i że warto nad nim popracować.
Nie obraź się, ale mam wrażenie, że jesteś trochę zarozumiały. Przyznaję, czasem dopada mnie nadmierne samozadowolenie. Wtedy porównuję się do osób lepszych ode mnie. Jest ich naprawdę bardzo bardzo bardzo dużo i ich przykład daje mi motywcję do dalszego działania.
Początek studiów to bardzo często okres poszukiwań. To jest dobry czas na zastanowienie się, co jest dla nas interesujące i ważne. Zastanawiam się, czy pisząc, że pewnie wylecisz ze studiów, nie pozostawiasz sobie usprawiedliwienia, żeby się nie starać. Zdawanie egzaminów wymaga choćby minimum nauki. Zawsze można też zmnienić kierunek.
Litowanie się nad człowiekiem nie jest dla mnie aktem dobroci. Czy nie zrobiłeś tego raczej, żeby poczuć się lepszym?
Masz jeszcze czas na małżeństwo i chęć posiadania dzieci. Znam wielu ludzi, którzy do tego nie dorośli w wieku 25-30 lat;)
Pozdrawiam:)
AnnaM- jestem lekko zaskoczona- bo do tej pory uważałam,że doła to się ma po jakiś negatywnych przeżyciach - ale wpaść w dół,bo coś idzie dobrze............ to dla mnie nowość.I jak tu nie wierzyć,że człowiek uczy się przez całe życie.
Wiadomo przecież, że życie jest śmiertelna chorobą przenoszoną drogą płciową. Im wcześniej sobie to uświadomimy tym bardziej cierpimy zastanawiając się nad sensem tego życia które i tak skończy sie dla wszystkich w wiadomy sposób.
oooooooooooooo witaj drugi Zanussi...........
Chciałem Wam wszystkim podziękować za rady i ciepłe słowa .
Chwilowo daje sobie spokój z internetem i komputerem w ogóle.
Spróbuje znaleźć jakąś kolejną pracę żeby zarabiać grubsze pieniądze bo jak stwierdził mój dobry kumpel ?wszystko kręci się wokół nich? ,uważam ,że ma rację(oprócz tego Bóg, zdrowie, rodzice i nic więcej się nie liczy). Kobiety pewnie nie znajdę i szukał nie będę .. Gdyby nawet znalazła się jakaś super i byłaby mną zainteresowana to nie będę niczego zaczynał bo:
-po pierwsze nie chce Jej zepsuć życia
-po drugie sam nie chcę później cierpieć jak się zaangażuję (a czytając te forum od dłuższego czasu ,zauważyłem ,iż każda róża ma swój kolec niestety )
-po trzecie przyzwyczaiłem się do życia w samotności jak to Danusia napisała : ?jest ziomek i ....... ziomek ? ![]()
Danusia ? chociaż Cię nie znam .Muszę powiedzieć ,że jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej Osoby. Zawsze udzielasz takich dojrzałych , mądrych rad. Przeżyłaś w życiu takie tragedie o jakich ja nie mam pojęcia ,a bije od Ciebie taka radość życia , nadzieja .. po prostu coś pięknego .Życzę Wszystkiego najlepszego
Anna M. ? to forum to bardzo dobry pomysł , fajnie Ci to wyszło .Po Twoich postach widać ,że jesteś bardzo inteligentną i oczytaną Osobą .Czasami jak czytam Twoje posty a później własne z tymi wszystkim błędami w zdaniach , bez przecinków itd. to aż mi wstyd za siebie
. Mimo, iż jesteś ode mnie mądrzejsza traktowałaś mnie na równi a nie wyśmiałaś ..mało tego ! próbowałaś mi w jakiś sposób pomóc. Rzadko się to zdarza w obecnych czasach ...
Również życzę wszystkiego dobrego ![]()
Samanta ? też jesteś spoko i dzięki za rady ![]()
W weekendy się chyba jeszcze trochę pobawię życiem bo ?to są moje najlepsze dni? - http://www.youtube.com/watch?v=HK_QrBGe7H0 .
( W tle moje osiedle ,na jednym ujęciu widać nawet mój blok )
Poglądy mam podobne jak ten artysta ...
Trzymajcie się ciepło dziewczyny . Za jakiś czas napiszę co u mnie .
Trzymaj się Ziomek, też jesteś spoko, szczery i oryginalny, reszta się jakos ułozy.
Wiesz ziomek... Samanta ma rację, jesteś oryginalny, trochę "czarujesz" nas tymi postami- ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu
Chodzi mi bowiem o to, że jesteś na pewno inteligentnym człowiekiem i w sumie na zadane pytania, sam sobie odpowiadasz
Piszesz, że spełniłeś dużo swoich marzeń, ja np marzę o NY od lat i ciągle marzenie to gonię, chociaż jest 1000000 km przede mną i nie mam pewności, czy nie stanę w tej drodze.. Ty je dogoniłeś ... i teraz pytanie ... po co to zrobiłeś? Żeby teraz odczuwać bezsens?
Kobiety pewnie nie znajdę i szukał nie będę .. Gdyby nawet znalazła się jakaś super i byłaby mną zainteresowana to nie będę niczego zaczynał bo:
-po pierwsze nie chce Jej zepsuć życia
-po drugie sam nie chcę później cierpieć jak się zaangażuję (a czytając te forum od dłuższego czasu ,zauważyłem ,iż każda róża ma swój kolec niestety )
-po trzecie przyzwyczaiłem się do życia w samotności .
... smutne jest to, co piszesz ... Bo po co żyć w sumie, jeśli wyznaje się takie zasady ?? Zauważ bowiem, że :
-wątpię w to, że umiesz tylko psuć .. na pewno potrafisz także budować
-każda róża ma także płatki
- do samotności nie można się przyzwyczaić ...
Życzę Ci ziomek więcej wiary w swoje życie, bo kto nad nim panuje, jak nie Ty?
pozdrawiam ![]()
Mam wrażenie że rodzice zrobili ci wielką krzywdę ponieważ bardzo cię rozpuścili.
Myślę też że jesteś hedonistą
Hej
W życiu są te dobre dni kiedy wszystko jest wspaniałe i te złe dni kiedy życie nie ma sensu.
Ale najważniejsze jest to aby się nie poddawac bo życie jest tylko jedno jedyne,
drugiej szansy już nie dostaniemy.
Jeżeli jestes zdrowy, masz dwie rece, dwie nogi i cała reszte na miejscu to powinieneś
być bardzo szczesliwym człowiekiem bo są tacy którzy chcieliby byc na twoim miejscu.
Musisz nadać swojemu życiu sens.
Zająć się czymś co będzie dla ciebie ekscytujące.
Jeżeli chcesz być naprawdę szczęśliwy w życiu to musisz mieć kogoś kogo kochasz,
coś co robisz i nadzieje na przyszłość.
A to ostatnie zdanie dotyczy wszystkich ludzi ![]()
Hehe fajny chłopak był;) Myślę, że mu to prędzej czy później przejdzie:) Pisał na początku aby nie zwalać tego na używki ale powiem wam że też miałam podobny okres w życiu gdy bawiłam się na używkach. No ale może w jego wypadku to rzeczywiście coś innego:)
ziomek wolałabym by nie być oryginalna i pisać to co wszyscy ale..............
czytałam twoje posty i dziwisz się że nie masz dziewczyny -mam 25 i mam córcie szczerze wolałabym aby nigdy nie spotykała się w przyszłości z gościem który ćpa- doprowadź się do ładu przestań ćpać bo nic dziwnego że żadna nie zwraca na ciebie uwagi
przyjaciele są ale ............. zginą mój mąż czy mam przyjaciuł nie, mam sobie walnąć działke może podzielisz się swoją
ciekawi mnie jedno czy jak byś spotkał dziewczynę swoich marzeń czy nie chciał byś spędzać z nią każdej wolnej chwilki - prawdziwy przyjaciel by to zrozumiał i przeczekał aż oni nacieszą się sobą w tym czasie po prostu masz za dużo wolnego czasu i chyba na prawdę się nudzisz może to oni zawsze organizowali ci czas........ chcesz pogadać naprawdę o szarym życiu 10071375 moje gg
Piękne umieranie, znasz ten termin? Wiele osób chciałoby tak jak ty nie mieć problemów, doceń swoje szczęście
nawet nie wiesz jak dobrze Cie rozumiem-tak samo mam juz dosc tej nudy.codzienna rutyna doprowadza mnie do szalu.czesto jestem na siebie zla-jestem ogromna szczesciara-jestem zdrowa,mam kochana rodzine i osoba patrzaca z boku powiedzialaby,ze nic wiecej do szczescia mi nie brakuje.a najgorsze jest to,ze sama nie wiem,o co mi chodzi i czemu odczuwam ta pustke,brak sensu zycia i ogarniajaca nude.podobno ''nudza sie tylko nudni ludzie''-zawsze mowilam z satysfakcja,ze sama taka nie jestem.a teraz??nudzi mnie doslownie wszystko.ktos by powiedzial-nie masz gorszych zmartwien??ale niestety tak sie czuje i nie bede tego ukrywac.a co do spelnionych marzen-chyba natura czlowieka jest taka,ze woli gonic,niz zlapac.dlatego jesli odwiedziles juz miejsca,o ktorych marzyles,nie wydaja sie juz tak wyjatkowe.bo wkoncu''trawa po drugiej stronie jest zawsze bardziej zielona''.czasami czuje sie naprawde szczesliwa,ale nie dlugo-''w zyciu piekne sa tylko chwile,dlatego czasem warto zyc''.mysle sobie,ze to wszystko ma gdzies ukryty sens i ze wszystko jest po cos i moze kiedys moje nastawienie sie zmieni,bo nie chce juz tak dluzej i nie wiem co jest przyczyna.mam nadzieje,ze Ty tez odnajdziesz kiedys sens swojego zycia i zycie stanie sie dla Ciebie wyjatkowe,a nie nudne.