"Te sprawy" są zawsze bardzo delikatnym tematem w każdym związku, w każdym też inaczej się to rozwiązuje. Czasami trzeba wiele rozmów i upłynięcia czasu, aby partnerzy dogadali się, co jest ok, a co nie. Ktoś może powiedzieć, że dopóki nie nastąpi flirt czy zdrada, jesteśmy przecież wolnymi ludźmi i kontakty z innymi, nie ważne jak bliskie, nie są problemem. Twojego partnera, czy też innego mężczyznę zachwującego się tak w stosunku do koleżanki można by nazwać po prostu otwartym, przyjacielskim. W końcu Cię nie zdradza, nie robi nic złego. Jest jednak druga strona "medalu" i to do tej opcji się skłaniam. Myślę, że jeśli Ciebie to rani, lub sprawia że jesteś zazdrosna, to powinniście to jakoś rozwiązać, pójść na kompromis. Ja osobiście byłabym na przykład zaniepokojona sms'ami typu "hej słoneczko co u ciebie" lub "kiedy zabierzesz mnie na spacer?". Nie byłabym może zazdrosna, jeśli dla mojego partnera te smsy nie byłyby niczym specjalnym i o ile nie odpisywał by w podobnym tonie, ale na pewno nie byłoby to coś co by mi się podobało. W moim przekonaniu każda taktowna i szanująca się kobieta (mówię teraz o koleżance) powinna znać pewne niepisane granice i szanować to, że kolega jest w związku. Jeżeli jest z nim na tyle blisko, aby przytulać się pozując do zdjęcia i zwracać się "słoneczko" (nawet jeśli dla żartu) to powinna mieć do niego szacunek - więc także dla jego parnerki i związku. W mojej osobistej opinii masz pełne prawo czuć się niekomfortowo z tym nadmiernym spoufalaniem się.
Pozwolę sobie podzielić się w skrócie sytuacją która spotkała mnie kilka tygodni temu - wyglądało to tak samo jak u Ciebie, wspomniałam swojemu partnerowi że mnie to niepokoi więc chciał przyhamować kontakty, koleżanka nie była tym zainteresowana więc poirytowany (nie spodobało mu się że dziewczyna ignoruje jego sugestie o tym że nie podoba mu się kila spraw w ich kontaktach) ochłodził z nią stosunki do poziomu zwykłych znajomych. Jak się okazało - słusznie. Nie minęło kilka dni zanim wyszła na jaw sprawa, że dziewczyna się w nim podkochuje, ja jestem jej znienawidzonym "obiektem" i sądziła że uda jej się mojego faceta wyrwać 
Myślę, że w tym układzie, jeśli wszystko jest w porządku, to po delikatnej, ale jasnej i konkretnej rozmowie nie będzie najmniejszym problemem aby znajomość Twojego partnera trwała dalej i miała się dobrze, ale wyzbyła się niepokojących Cię elementów.
Natomiast jeśli będzie to jakimś problemem, to sądze że musisz się tym kontaktom baczniej przyjrzeć
Oczywiście bez paranoi!
Osobiście wychodzę z założenia, że lepiej aby facet miał pięćdziesiąt zwykłych koleżanek niż jedną przyjaciółkę, bo potem wychodzą problemy typu "czy oni nie posuwają się za daleko". Wiadomo jednak, że takich sytuacji nie da się przewidzieć i zaplanować, bo przecież nie można powiedzieć drugiej osobie, że "masz nie mieć przyjaciółek, bo będą kłopoty!" 