Bo ja praktycznie wcale i zastanawiam się czy tylko u mnie tak to wygląda
Podobne tematy
Różnie to wygląda i nie ma tu reguły. Skoro potrzebujesz więcej, poszukaj takiego, który będzie ci je prawił.
Gdy byłam z kimś, to słyszałam je raczej często. Ale może twój facet należy do tych, którzy nie lubią się powtarzać i uważa, że jeśli raz coś powiedział, to już o tym wiesz i wystarczy ![]()
Mam męża od ponad 20 lat i on komplementuje mnie i moje postępowanie przy każdej okazji.
Mimo, że nie jestem atrakcyjna jak dawniej.
Zawsze pochwali moje nowe odzienie i fryzurę, doceni wkład włożony przeze mnie w estetyczny wygląd domu i ogrodu, pochwali mój wybór jego ubrań zamówionych dla niego w sklepie internetowym, podziękuje za podany posiłek nawet jeśli to jest zwyczajny twarożek z rzodkiewką itd.
Mam męża od ponad 20 lat i on komplementuje mnie i moje postępowanie przy każdej okazji.
Mimo, że nie jestem atrakcyjna jak dawniej.
Zawsze pochwali moje nowe odzienie i fryzurę, doceni wkład włożony przeze mnie w estetyczny wygląd domu i ogrodu, pochwali mój wybór jego ubrań zamówionych dla niego w sklepie internetowym, podziękuje za podany posiłek nawet jeśli to jest zwyczajny twarożek z rzodkiewką itd.
Szczęściara.
Jestem mężatką o podobnym stażu. Nie słyszę komplementów w ogóle. Kiedy wrócę od fryzjera - nie zauważy, kiedy kupię sobie coś nowego - również. W innych sytuacjach też nie. Jednak nie zawsze tak było. Kiedyś komplementował - obiad, wygląd ... Nie było to często, ale z biegiem lat ustało zupełnie.
Jak byłam w związku nie słyszałam ich prawie wcale, a przynajmniej nie tyle ile bym sobie życzyła. Wtedy myślałam że to nieważne, drobnostka, że wydziwiam - dziś wiem że po prostu jestem z tych które chcą usłyszeć, że coś się komuś we mnie podoba, że coś docenia, że uważa że jestem pod jakimś względem wyjatkowa/piekna/interesująca. W zamian chętnie odwdzięczę się tym samym ![]()
To ja jak byłam w związku,
Rzeź pierwsze pół roku słyszałam ich bardzo wiele a potem, przez resztą relacji już nie, zabawne dopiero teraz sobie to uswiadomiłam.
Teraz mowie je sobie sama .
Kleoma napisał/a:Mam męża od ponad 20 lat i on komplementuje mnie i moje postępowanie przy każdej okazji.
Mimo, że nie jestem atrakcyjna jak dawniej.
Zawsze pochwali moje nowe odzienie i fryzurę, doceni wkład włożony przeze mnie w estetyczny wygląd domu i ogrodu, pochwali mój wybór jego ubrań zamówionych dla niego w sklepie internetowym, podziękuje za podany posiłek nawet jeśli to jest zwyczajny twarożek z rzodkiewką itd.Szczęściara.
Jestem mężatką o podobnym stażu. Nie słyszę komplementów w ogóle. Kiedy wrócę od fryzjera - nie zauważy, kiedy kupię sobie coś nowego - również. W innych sytuacjach też nie. Jednak nie zawsze tak było. Kiedyś komplementował - obiad, wygląd ... Nie było to często, ale z biegiem lat ustało zupełnie.
Mój podobnie. Nie widzi różnicy w wyglądzie, w ciuchach. Kiedyś mu powiedziałam, ze mogłabym się z kimś umawiać, a on nawet by nie zauważył różnicy w moim zachowaniu i wyglądzie. Trochę się wystraszył i przez pewien czas był bardziej spostrzegawczy, aż za bardzo
. Jednak szybko mu minęło. Kiedyś przyznał coś w tym stylu:
Ale może twój facet należy do tych, którzy nie lubią się powtarzać i uważa, że jeśli raz coś powiedział, to już o tym wiesz i wystarczy
Twierdził, że nie byłby ze mną gdyby mu się coś nie podobało. Czyli mogę uznać, że skoro się nie skarży i na mnie nie narzeka to jest komplement
. Mój brat ma podobnie (tak twierdzi bratowa). Z tego wniosek, że więcej mężczyzn ma takie podejście.
Mam podobnie jak rossanka, staram się doceniać sama
.
Ewentualnie sprawie komplement mężowi i powiem uroczo, że skoro miło mu było to usłyszeć to może czasem mi powie coś miłego. Najzabawniejsze, ze tak się chłop nakombinuje, ze wychodzi mu coś żenującego
. Z dwojga złego już wolę żeby się nie kompromitował i nie prawił takich wymuszonych komplementów
.
Ja słyszę dość często, ale podejrzewam, że głównie przez to, że uwielbiam chodzić w sukienkach. A mój partner... jak to facet.
Nieważne, że część kiecek jest zwykła, codzienna - dla niego to zawsze jest "łał", jakbym się odstawiła na wesele co najmniej. No nie widzi różnicy po prostu, nawet jeśli będzie to sukienka już tak znoszona, że zakładam ją wyłącznie do chodzenia po domu. Ale to jest w sumie wygodne, ubiorę takie byle co, a on jest zachwycony, że się tak dzielnie dla niego stroję. ![]()