W moich dotychczasowych zwiazkach zauwazylam taka prawidlowosc - jak pozwalam facetowi na duzo, zgadzam sie na jego zachowania, czasem odloty to jest wszystko okay, ale jak zaczynam wymagać, np prostych rzeczy takich jak chocby pomalowanie sciany w pokoju itd to wszystko sie sypie i zaczynaja sie klotnie. O co tu chodzi - mam siedziec cicho jak mysz i nic nie chciec?
Podobne tematy
Motylek
wymagaj, wymagaj... jak nie będziesz wymagała od samego początku to potem będziesz musiała radzić sobie ze wszystkim sama, facet musi wiedzieć, że nie jest tylko z Tobą dla przyjemności, ale tez po to byś miała w nim wsparcie i pomoc
A to że niektórych panów przerastają niektóre zadania to już inna sprawa
prawda jest taka, że jak facet jest zaradny to sobie ze wszystkim poradzi, a nerwy u nich biorą się z tego, że nie potrafią się wykazać w pewnych kwestiach i nie czuja się w tym dobrzy. Oczywiście nie można ich traktować jak pracowników na pełen etat, ale w pewnych sytuacjach powinnaś móc na nich liczyć.
w końcu się znajdzie taki który będzie Ci pomagał i dbał o Ciebie ![]()
nie warto innymi sobie głowy zawracać.
Dokładnie, trzeba wymagać. Ale to działa w obie strony. Nie sztuką jest tylko brać ale też dawać... Tylko nie można dopuścić do sytuacji w której tylko się daje a nic nie bierze