Witam!
O prawie roku staramy się z mężem o dziecko. U mnie na początku po badaniach stwierdzono hiperprolaktynemie. Biorę od tego czasu Bromegon i nic. Zero kolejnych badań, chociaż ostatnio znowu miałam cykl ponad 40 dniowy! A w ciąży nie byłam! Moja pani ginekolog kazała mi dalej brać tabletki i nic więcej. A miałam trochę powiększony jeden jajnik i mnie bolał.
Ja mam jakieś takie przeczucie, że coś jest źle. I stwierdziłam, że wybierzemy się do kliniki leczenia niepłodności, może tam zrobią nam dokładniejsze badania. . .
W każdym razie potrzebne tam jest skierowanie. Mąż musi iść do lekarza tzw. ogólnego. A ja? Też do ogólnego czy do ginekologa?
Podobne tematy
do kliniki leczenia niepłodności nie potrzebujesz żadnego skierowanie !!! po prostu dzwonisz i się umawiasz do lekarza który akurat tym się zajmuje
wiem co to znaczy i życzę powodzenia ja obecnie jestem w 12tc i też dużo nas to kosztowało stresu .
A tu niespodzianka! Gdy dzwoniłam umówić się na spotkanie Pani powiedziała, że potrzebne jest mi skierowanie. Z tego co wiem mąż takie otrzyma od lekarza ogólnego. A ja nie wiem do jakiego sama mam się udać??? Wizyta jest na NFZ pewne dlatego wołają skierowanie! Bez tego wizyta kosztuje 150zł. A nie czarujmy się i tak może nas to drogo kosztować (leczenie), a dla nas poza tym jest to też spora kwota, więc wolałabym iść na NFZ.
My byliśmy prywatnie wiec jeśli chodzi o skierowanie to niestety nie pomogę bo nie wiem od jakiego lekarza ;(
Skierowanie do kliniki lub poradni leczenia niepłodności powienien wydać ginekolog, ale tylko do kliniki która ma podpisaną umowę z NFZ.
A nie próbowałaś pójść do innego ginekologa? ja teraz też biorę bromrgon, tyle że nie mam żadnych objawów hiperprolaktynemi oprócz dużo podwyższonej prl i braku dziecka.
A jaki masz poziom prl po tabletkach?