netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Pogubiłam się - jakiego typu jest ten związek..

7 odpowiedzi5 555 wyświetleńzałożony przez lilka28, 01.09.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pogubiłam się - jakiego typu jest ten związek..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Pogubiłam się - jakiego typu jest ten związek..

Witajcie kochani,

trudno mi jest dziś jak cholera. Siedzę u rodziców, mój facet kazał mi się wyprowadzić, przede mną wizja zmiany mieszkania i zaczęcia wszystkiego od nowa. Nie rozumiem dlaczgo tak się stało, wciąż zastanawiam się dlaczego tak często się kłóciliśmy i dlaczego tak często ta druga osoba, pomimo tego, że wiesz i czujesz, że Cię kocha, zawsze chciała to kończyć...

A jaka jest moja historia. Trudno mi jest to opisać w jednym zdaniu. Poznaliśmy się 2 lata temu w pracy. Mieliśmy romans, on rozwódł się z żoną, zamieszkaliśmy razem. Wcześniej w wynajmowanych mieszkaniach, potem w jego domu (po rozwodzie został przy mnim). W międzyczasie zaczełam pracować w jego nowej firmie (stanowisko kierownicze), napisaliśmy razem książkę, która niedługo się ukaże, stworzyliśmy moją, nową wymarzoną firmę (moja pasja od lat), w której on został inwestorem. Dużo jakoś tego, dużo nas łaczyło.


To co się działo mogłabym streścić tak: kiedy zaczynaliśmy się kłocić, zawsze z jego strony w powietrzu wisiała wizja zakończenia związku. Kiedy mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu, 4 razy po kłotni mnie porzucił, zabrał wszystkie swoje rzeczy, wyczyścił wszystko do cna (mam na myśli rzeczy, nie było tego dużo). Potem wracaliśmy do siebie, za pierwszym razem po moich błaganiach, po kolejnych wyprowadzkach, to on szukał kontaktu i wracał.

Potem były jedne świeta spędzane razem, kolejne. W miedzyczasie kłótnie. Nie rozumiem ich do dziś, taki stały schemat, on nie może znieść moich zarzutów, ja płaczę, mówię do niego, przychodzę, on mnie odpycha, każe mi wyjść, ja nie chcę, chcę się pogodzić, chcę żeby mnie przytulił, on mówi, że jestem wariatką, wszystko się nasial, on nie wytrzymuje i mówi, że to nie ma sensu i, odkąd mieszkaliśmy u niego w domu, mówi, że mam się wyprowadzić.

Wiecie...to boli. Bo nasz związek wyglądał jak związek dwóch dorosłych ludzi, małżeństw. Każdy z nas pracował, ja najczęściej byłam w domu więc starałam się gotować, sprzątałam cały dom, robiłam pranie, zakupy. Zakupy duże robiliśmy wspólnie raz na tydzień. On zawsze miał ciepły obiad kiedy wracał z wyjazdu służbowego, czystą pościel i ręczniki (w zasadzie co tydzień wyjeżdał zawodowo na 2-3 dni) - wiem, brzmię teraz śmiesznie z tą wyliczanką, ale uważam, że pod tym względem byłam dobra dla niego. Wspólnie organizowaliśmy sobie wyjazdy, urlop. Mieliśmy wspólne poglądy polityczne, pracujemy w tej samej branży, kochaliśmy podobne kino, muzykę, mielismy podobną estetykę, w podobny sposób lubiliśmy spędzać wolny czas. Ja polubiłam większość jego pasji, zainteresowań. Wspierałam go zawsze w pracy, doradzałam jak ma się ubrać (bardzo to lubił).

Ostatnio byliśmy na weselu u mojej rodziny. Cudownie się z nim bawiłam, rodzina była zachwycona.

I dlaczgo, powiedzcie mi, kiedy wydarzała się ta kłótnia (on nie mógł znieść, że ja mogę mieć jakieś pretensje, że nie daję mu spokoju, taki był wtedy dla mnie surowy, tak długo się gniewał, nie wybaczał) wszystko od tak może legnąć w gruzach. Ktoś Cię zostawia albo wyrzuca.

Nie umiem się z tym pogodzić..

2

Odp: Pogubiłam się - jakiego typu jest ten związek..

Smutna ta twoja historia... Po jej przeczytaniu nasuwa się mi jedna myśl...może prócz wspólnych pasji, zainteresowań nic więcej was nie łączyło (mam na myśli z jego strony).Facet, który kocha nie zostawia kobiety po sprzeczce, kłótni ale skoro jemu to tak łatwo przychodzi więc raczej jego uczucie już po prostu wygasło.

3 Ostatnio edytowany przez lilka28 (2013-09-01 12:38:07)

Odp: Pogubiłam się - jakiego typu jest ten związek..
Róża 27 napisał/a:

Smutna ta twoja historia... Po jej przeczytaniu nasuwa się mi jedna myśl...może prócz wspólnych pasji, zainteresowań nic więcej was nie łączyło (mam na myśli z jego strony).Facet, który kocha nie zostawia kobiety po sprzeczce, kłótni ale skoro jemu to tak łatwo przychodzi więc raczej jego uczucie już po prostu wygasło.

Boże, nie wiem. Ja się czułam kochana, kobieco i seksownie. On się naprawdę o mnie starał. Tylko jakoś nie mógł pogodzić się z tym rozczarowaniem, że możemy się nie zgadzać w czymś, że ktoś inny czegoś od niego wymaga, że się kłócimy, że może czasami nie jestem idealna.

Jak tak teraz patrzę na te kłótnie, to one szły o duperele. Jeśli mnie przestał kochać, to dlaczego mi tego nie powiedział wprost. Ciągnął to przecież wszystko, kontynuował, starał się, mówił, że jestem jedyna, że takiej kobiety właśnie szukał. Tak szybko można się wypalić...? On przecież jest już dorosły, mam 33. Wiedział, że jedno małżeństwo mu się już nie udało. Czy ja byłam aż taka zła?

Wybaczcie za moje żale.

4

Odp: Pogubiłam się - jakiego typu jest ten związek..

Witam lilka,zajrzyj do swojej skrzynki pocztowej cos ci wyslalam smile

5

Odp: Pogubiłam się - jakiego typu jest ten związek..

Nie rozumiem ludzi, którzy po kłótniach zachowują się jak małe dzieci. Zabiorę szpadelek i wiaderko i pójdę się bawić do innej piaskownicy.
Zachowanie Twojego partnera, przypomina mi zachowanie mojego ojca. Chociaż z mamą są małżeństwem ponad 40 lat. On całe życie się obrażał. I nie był to gniew krótkotrwały. Ciche dni trwały tydzień, dwa, czasem dłużej. Kłótnie w moim domu były rzadkością, a tata obrażał się o byle co, o pierdoły. Bardzo ciężko żyje się w takim domu. Nie wiem jak matka to wytrzymuje, bo tata obraża się nadal. Za jakis czas przemówi i dowiemy się, że po prostu go lekceważymy. Choć to gówno prawda. To taki rodzaj człowieka. Takie zachowanie wyniósł z dzieciństwa. Dziadek był bardzo niedobry dla babci, nie było rękoczynów ale łatwego życia z nim nie miała. Tata był najstarszy, zawsze ją brał w obronę, bardzo liczyła się z jego zdaniem, nigdy nie krytykowała, nawet jak ta krytyka mu się należała. Wypielęgnowała w nim przeświadczenie, że jest pępkiem świata, a on w to uwierzył i wierzy nadal, uprzykrzając życie innym, szczególnie mojej mamie. Nieda się nic z nim przedyskutować. Jest obrażony i tyle.
Może i Twój partner takie a nie inne zachowanie wyniósł z dzieciństwa.
Wcale nie musiał przestać Cię kochać, to rodzaj faceta co woli umrzeć niż przyznać się do błędu i nie przytuli chćby nie wiem jak bardzo tego chciał, bo to oznaka słabości.

6

Odp: Pogubiłam się - jakiego typu jest ten związek..

Z tego co napisałaś ciężko jest zrozumieć motywy jego postępowania. Jak poważny związek może rozpaść się przez byle kłótnie?
Zresztą, to nie pierwszy raz. Z jednej strony łączy Was tak dużo, a z drugiej nawet nie potraficie dojść do porozumienia i byle sprzeczka sprawia że on odchodzi. Nie uważasz że to dziecinada? Takie odchodzenie od siebie i wracanie? Facet albo Cie nie kocha albo sobie nie radzi z emocjami...
Jeżeli kłócicie się o drobiazgi, a on postanawia odejść to coś jest nie tak. Zresztą, to wieczna huśtawka. Raz jest dobrze, a za chwilę rozstanie z byle powodu. Nie wiem czy jest sens żyć w takim związku, bo właściwie nie możesz być nigdy pewna, czy on za chwilę nie odejdzie bo zupa była zasłona.....
Możecie to sobie wyjaśnić w ten sposób: albo jesteście razem, albo nie. Jeżeli on odejdzie to Ty już nigdy nie dasz mu szansy. Przecież swoje emocje i czyny należy kontrolować, a nie robić coś pod wpływem impulsu. Zwłaszcza, ze dziećmi już nie jesteście.

7

Odp: Pogubiłam się - jakiego typu jest ten związek..

Bardzo mnie przekonuje to co pisze eljola. Bardzo często przychodziło mi na myśl stwierdzenie, że to musi być taki typ. On też uważa że ja go lekceważę, że nie doceniam tego co robi. A przecież tak nie jest, bardzo boli taka interpretacja mojej i odbiór mojej osoby. I ten gniew... wręcz nienawiść do mnie, do tego co powiedziałam.

Były w nim zawsze dwie osoby: jedna czuła, kochająca, dbająca, druga nagła, silna, zawzięta, gniewna.

I tak sobie myślę, mi też bardzo dużo rzeczy nie pasowało, ale nigdy nie chciałam się rozstać, chciałam to normalnie, dzień po dniu budować. Kłótnie są w każdym związku, jest to normą.

Czy jeśli się usłyszy w kłótni słowa: bo wydaje mi się, że jesteś nastawiony tylko na siebie, że czuję się samotna, dlaczego ze mną nie rozmawiasz, że czuję, że wymagasz ode mnie za dużo, że nie chcesz mi pomagać w firmie, chcesz żebym była taka silna w biznesie jak ty, że mnie nie słuchasz, że u mniejszasz rolę moich uczuć, że nie poddajesz refleksji swoich działań w stosunku do mnie, że nie mów, że jestem idiotką, że sobie wszystko wymyślam, że nie potrafisz przebaczać, że nie dążysz do zgody, kompromisu, że mnie karzesz - to na końcu, pomimo wszystko co razem mamy, mówi się: wyprowadz się, albo w innym przypadku: nie, to koniec, nie mogę tego słuchać i zabiera się wszystkie rzeczy?

Ja myślę, że jest tu też problem jego osobowści. Mój parner leczył się antydepresantami (przez osotanie 1.5 odstawił je prawie po 4.5 roku brania ich), ale wydaje mi się, że był taki sam podczas ich brania jak i nie. Tylko, że u nas wyglądało to tak, że ja nigdy nie wiedziałam (ale też nie chciałam tak ogólnie go zakwalifikować) czy mój partner jest taki, bo taki ma charakter, a na ile wszystko to wypływa z zaburzeń osobowiści.

Więc co jest tak naprawdę prawdą, to że powiem, że według mnie mój partner ma osobowść borderline (nigdy nie potwierdzona przez specjalistę) czy taki ma charakter, czy aż tak się różnilśmy, czy ja byłam taka zła i do tego doprowadziłam, czy on naprawdę mnie już nie kocha..

No jak to jest...? Chciałabym wiejść w głowę swojego faceta i dowiedzieć się dlaczego tak to wszystko wyglądało.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pogubiłam się - jakiego typu jest ten związek..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026