Witam sytuacja w moim przypadku wygląda następująco mężczyzna z którym byłam 2 lata zostawił mnie 9 miesięcy temu, mimo że minęło Tyle czasu ja dalej nie umiem się z tym pogodzić i tym samym dać mu spokojnie odejść?
Nie pisałabym posta na forum były rady przyjaciółek, psychologa coś skutkowały jednak czuje że nadszedł kres tego że już całkowicie sobie z tym nie radzę. Powodem naszego rozejścia były kłotnie o tak naprawde ?Byle? co ostatnia kłotnia która zadecydowała o jego odejściu była o dziewczyne która poznał w pracy która wzbudziła w nim duże zainteresowanie wypytywał o numer telefonu, chciał się chyba z nią umowić.. będąc jeszcze ze mną? Może bylibyśmy do dzisiaj razem gdybym nie odkryła pewnej rozmowy na Internecie, bardzo dlugi czas wypierał się że mnie kocha i że nikt w jego życiu się nie pojawił jednak moja kobieca urażona duma buntowała się bardzo, płacz, krzyk, awantury. Przyznał się dopiero kiedy pokazałam mu dowody tej rozmowy.. W okresie 2 tygodni kiedy kłocilismy się caly czas o to bo wiadomo we mnie zrodziła się nieufność bardzo potrzebowałam wtedy JEGO.. tego żeby pokazał mi ze to ja jestem najwazniejsza.. jednak mój płacz i żal o tą sytuacje spowodowało że pewnego wieczoru powiedziałam proszę zmień się pokaż ze to ja jestem najwazniejsza dla ciebie albo odejdz i ?usłyszałam mam Cie dość, to koniec.. Moje słowa oczywiście były nieprzemyślane ponieważ nie wyobrażałam sobie zycia bez niego i bardzo nie chciałam go stracic.. Po tym spotkaniu zaczełam dzwonić, pisać, przyjeżdżać do niego zaczęło wzbudzac w nim to ogromna agresje po pewnym czasie jedynymi słowami jakie słyszałam to było nie wrócę już do ciebie i nie chce z Tobą być.. bywały dni ze było dobrze pojawiała się iskierka nadzieji jednak z czasem było ich coraz mniej?Prosił mnie o czas że jeżeli mamy być ze soba to będziemy jednak nie umiałam tego uszanować i odzywałam się dalej?Wyjechał sam na wakacje szukałam kontaktu bo wiadomo przykro mi było bo wakacje mielismy spędzić wspolnie..odpisywał jeszcze po miesięcu rozstania ze to nie jest tak ze on już całkowicie o mnie nie myśli.. Wrócił po 2 tygodniach oczywiście pierwsze co zrobiłam to pojechałam, pragnęłam go zobaczyc myślałam ze 2 tygodnie bez mojej obecności cos zmienilo jednak usłyszałam nie chce cie widziec, nie wpuścił mnie nawet do domu.. Zaczełam wariować płakać, dzwonić, błagać żeby wrocił, jezdzic do niego, na siłe angażowałam spotkania.. mijały kolejne dni bez niego było mi coraz gorzej.. rozmawialismy praktycznie codziennie lecz było to słowne szarpanie.. Minął kolejny miesiąc pojawiał się w dniu w moich urodzin z prezentem i namiętnym pocałunkiem, umówiliśmy się do kina znow pojawila się nadzieja .. która po kilku dniach znow zgasił tym ze lepiej jednak żebyśmy nie mieli kontaktu? Zaczęła się jesień popadłam w depresję spędzając cale dnie w domu pisząc do niego listy, smsy odzew zawsze był czasem miły czasem nie.. Były tygodnie gdzie normalnie rozmawalismy przez telefon opowiadając sobie co u nas słychać lub spotykając się gdzies na chwile.. Jednak on zaczal izolowac się coraz bardziej prosił żebym mu dala spokoj ze on już nie kocha i nie pokocha te słowa działały na mnie jak płachta na byka.. Nie mogłam pogodzić się z tym ze bylam pierwsza powazna dziewczyna w jego zyciu ktorej powiedział kocham, z która jadl rodzinne obiady o która się tak troszczyl i szanował.. Wiec wariowałam dalej próbując udowodnić mu ze nie umiem bez niego zyc ze przeciez było nam tak dobrze? Wyjechałam sama na wakacje kontakt był potrafił zapytac czy wszystko dobrze u mnie, potrafił w nocy zadzwonić czy już wyladowałam wypytując czy przypadkiem kogos tam nie poznałam.. nadzieja obudzila się znowu i zgaszona została znow po tygodniu kiedy wybieralam numer telefonu i pytalam co słychać odpowiadal ale ja nie chce z Toba rozmawiac.. Kolejne miesiące były już koszmarem ponieważ kiedy się odzywałam zaczal mi ublizac, wyzywac mnie wracac do przeszłości obrażając mnie jaka to ja nie byłam, ze jestem nikim, ze mnie nienawidzi moim mechanizmem obronnym na te slowa nie była cisza tak jak powinno być, ja dzwonilam i pytalam czemu tak mnie obrazasz, czemu mnie ranisz.. znał mnie wiedział jaka wrazliwa osoba jestem i nie liczył się z tym kompletnie? Depresja doprowadzila do tego ze nie usnęłam bez srodkow uspakajających o bardzo mocnych dawkach.. Mimo tego dalej jeździłam do niego robiąc niespodziwane wizyty ..czasami zdarzalo mu się nawet powiedziec miło ze przyjechałaś..prosił o miesiąc spokoju od telefonów, smsow mialam odezwac się w jego urodziny. Teraz z perspektywy czasu kiedy emocje we mnie ochłonęły pewnie ten miesiąc bym wytrzymała jednak obietnicy wtedy nie dotrzymałam on również bo widzac mnie dzwonil i pytal jak to przezylam widzac go na ulicy i ze nie dzwonie.. Jego urodziny były ostateczna data dla mnie jeżeli chodzi o powrot były ostatnia nadzieja.. Zadzwonilam wieczorem czy jest w domu bo chciałabym mu złożyć zyczenia, pojechałam wręczyłam mu prezent zawsze wiedziałam co lubi i taki tez prezent kupilam, zrobilam własnoręcznie kartke jak zawsze ? i nie wytrzymalam popłakałam się mówiąc mu ze brakuje mi go na każdym kroku.. przytulił i skonczyło się tym że nie wiem jak nawet doszło do tego że się ze sobą przespaliśmy.. Dla mnie było to bardzo emocjonalne dla niego jak sam powiedział po fakcie był to ostatni raz mam jechac do domu zapomniec o nim i nigdy już się nie odzywac.. Ze dziekuje za wszytsko ale on już nie ma zadnych uczuc i emocji do mnie.. No i moje Zycie wtedy zmienilo się już w koszmar.. płacz czemu zrobiles to ze mna skoro wiedziałeś ze mialam uczucia! Usłyszałam wiele przykrych slow ze było ze mna jak z kazda inna i ze zrobil sobie prezent urodzinowy.. wtedy po raz pierwszy pojawiło się we mnie ze nie dam sobie rady już z tym upokorzeniem ze nie mam po co zyc!! Dzwonilam chciałam bardzo żeby mnie przeprosil, prosilam żeby nie ranil mnie takimi slowami ze wiedział ze dla mnie seks polaczony jest tylko z miloscia.. Wyzwisk nie było konca.. Raniłam tak naprawde wiem sama na wlasne zyczenie.. Wtedy poczułam Pas.. koniec bo wykoncze się psychicznie.. nadszedł okres Świąt i tym samym ilość polaczen nieodebranych od niego, bałam się odebrac jednak.. odebrałam dlugo rozmawialiśmy, przeprosił prosił żebym zrozumiała ze on inaczej nie umiał reagować na moje zachowanie ja również prosiłam żeby nie mowił ze mnie nienawidzi przez to nękanie, dzwonienie, przyjeżdżanie tylko żeby zrozumial ze kochalam go jak nikogo i bardzo chciałam to wszytsko naprawic i pokazac mu ze nie radze sobie z ta sytuacja ze chce żeby on był dalej czescia mojego zycia.. Milo było tylko w Świeta, wystarczylo ze zadzwonilam do niego w Sylwestra po jego zyczeniach smsowych ?zostalam znow zwyzywana.. Od tego momentu powiedziałam ze biore się w garsc czasami to wychodzilo czasami dalej dzwonilam ale już umiarkowanie od czasu do czasu wspomniałam ze tesknie, czasami napisałam list ze dalej mi trudno i ze mysle o nim jednak wszystko sprowadzalo się z jego strony do nerwow i złości..ale telefon zawsze odebral i na wiadomość odpisal..Sytuacja na dzien dzisiejszy wyglada tak ze jestem na terapii u Pani psycholog koncze studia jestem dalej sama ponieważ nie umiem się otworzyc przed zadnym mezczyzna.. 2 miesiace nie mielismy kontaktu zostalam zablokowana na wszystkich portalach spolecznosciowych, mijając go na ulicy lekceważyłam, nie dzwonilam, nie pisalam.. jednak tydzień temu odezwał się wiedziałam ze to nic dobrego nie wrozy jednak nie wytrzymalam i odebrałam bo rozdrapało zablizniajaca się rane .. znow pretensje ze ingeruje w jego Zycie bo czasami pytam znajomych co u niego ze on sobie tego nie zyczy ze przez 2 miesiace zapomnial już o mnie ze nienawidzi mnie nie umie mi wybaczyc tego jak się zachowywałam walczac o niego i nie chce mnie znac i ze mam dac mu święty spokoj. Zabolało bardzo i uruchomil się mój mechanizm obronny czyli dzwonienie i tłumaczenie i proszenie o to żeby wkoncu był normalny ze tyle czasu minelo a on dalej jest zawistny i uparty.. Znów płacz.. smsy czemu mi to robi.. Odbierał, odpisywał .. Udalo się nam nawet normalnie porozmawiac co u nas wkroczylismy na temat seksu i stalo się.. Ja dalej z miłości i tęsknoty a on jak to po tygodniu stwierdzil podczas naszej rozmowy..poniewaz ja ponad tydzień chcialam pokazac ze nie ruszylo mnie to było to spełnienie naszych potrzeb bez zobowiąż.. ale na pytanie czemu to ze mna zrobiles.. dlatego bo była latwiej nie musialem się o nikogo starac.. Odpuscilam bo stracilam już całkowicie swój honor..dla mnie podczas tego spotkania czas jak by stanał w miejscu? wszystko było tak jak kiedys, lecz tylko dla mnie.. on przyznal ze to nie mialo zadnego podloza emocjonalnego? Proszę powiedzcie mi co w człowieku siedzi.. jak można kogos nienawidziec i isc z nim do lozka uprawiając czuły, fantastyczny seks?Jak można zdecydowac się skoro wiedzial ze moje uczucia nie wygasły, Jak można kogos tak dlugo obrazac, upokazac przy kolegach bo taka sytuacja tez była ze usłyszałam spierd.. przez telefon wiedzac ze koledzy sa obok? Widzielismy się wczoraj poprosilam o rozmowe taką już na zakończenie żeby potraktował to co się stalo miedzy nami jako sentymentalne zakończenie naszej znajomości, żeby nie tracil do mnie szacunku bo zrobilam to bo go kocham dalej mimo ze spotykam się z kims ( o to tez były pytania a kto to, skad ten chłopak)?.to było kłamstwo bo chcialam zobaczyc czy chociaz troche zazdrosci wzbudze..próżne- wiem.. powiedziałam mu po raz ostatni ze nie ma dnia żebym o nim nie myślała.. rozmowa zakończyła się tym ze powiedział: nie wroce do ciebie, nienawidze cie za te miesiące w których nie dawałaś mi spokoju i nie potrzebuje utrzymywac z Toba jakiegokolwiek kontaktu..
Nieprzespałam calej nocy nie umiem dalej pogodzic się z rozstaniem.. on sam ja sama?czemu dwoje ludzi którzy kiedyś spedzali cale dnie razem, wpatrzeni jak w obrazek , potrafia uprawiac seks ze soba a widzac się nie potrafia normalnie ze soba rozmawiac on nie umie wybaczyc mi .. a ja nie umiem się z tym pogodzić, caly czas mamy jakis kontakt który opiera się na obwinianiu siebie i kłotniach? odbiera po to żeby powiedziec nie dzwon, odpisuje piszac nie pisz? kocham go jak głupia mimo tylu upokorzeń i przykrych zdarzeń.. Jest już lepiej bo chyba zaczynam otwierać oczy ze już nigdy do siebie nie wrocimy? Oboje jestesmy doroslymi ludzmi którzy mieli pewne plany wobec siebie...
Myslalam ze czas leczy rany, psycholog ..pomoze.. a tu serca nikt nie może oszukac
im wiecej czasu tym czuje sie gorzej.. sa dni ze jestem radosna, ale jest taki dzien jak dzisiaj po rozmowie z nim, że serce boli dusza boli.. i to że w zaden sposob nie moge juz wplynac na jego uczucia i jego decyzje...
Podobne tematy
Przeczytałam jednym tchem. Masz talent ? rewelacyjnie piszesz.
No i odnośnie tematu. Niby wiesz, że nie powinnaś się z nim kontaktować, pisać, odpisywać, spotykać po raz enty kończyć Waszą znajomość ale stale powielasz te same błędy. Za każdym razem coraz bardziej się ranisz. Zachowujesz się trochę jakbyś celowo podkłada palce pod nóż. Wiesz, że boli ale wraz?
Obawiam się, że to nie jest miłość to obsesja z Twojej strony. Tak mi szkoda Ciebie? musisz wziąć się w garść i zacząć nowe życie. Wiem, że nie masz ochoty spotykać się z innymi ludźmi ale powinnaś.
Dziękuje.. piszę co mi leży na sercu i z czym nie umiem sobie już tak długo poradzić... Wiem że sama siebie ranie dzwoniąć, ale nie potrafie tego opanować...I zdaje sobie sprawę że jest to już troche obsejsa.. Ale każdy telefon budzi we mnie nadzieje może tym razem uda się normalnie porozmawiać..Ja już może nawet nie chce wracać tylko chce żeby nabrał do mnie szacunku, zapomniał ?wybaczył...Wytłumaczyłam mu ostatnio na spokojnie że już mam dość tej szarpaniny słownej żebyśmy zaczeli już życ normalnie bez tej nienawiści ze ja tez mam już dość rozmawiania w kółko o tym samym jednak ..on jest nie ugięty.. po tym naszym spotkaniu po tym fizycznym zbliżeniu znów jak odezwałam się po tygodniu zapytać tylko co słychać.. zostałam obrażona?zostałam zablokowana na portalach społecznościowych żeby nie widzieć co się u niego w życiu dzieje, i widząc się z nim usłyszałam że ?nienawidzę Cię i to się nigdy nie zmieni? ?naprawdę czuję że zrobiłam już wszystko chyba co mogłam, był okres długiej ciszy, był okres płaczu nic nie działa?
Proszę czy mogłabym poznać jeszcze kogoś punkt widzenia na tą sprawę...
Fiołeczku - obawiam się, że nikt Ci nie potrafi pomóc, pomóc możesz sobie tylko sama TY. Musisz zaangażować się całą sobą, duszą i ciałem w rzeczy, które nie mają nic wspólnego z odczuwanymi emocjami. Najlepiej by było gdybyś mogła wyjechać, zmienić otoczenie, ale to pewnie niewykonalne. Spróbuj tak zagospodarować czas by go nie starczało na myślenie. Poświęć cały możliwy czas na pisanie pracy dyplomowej, jak jeszcze zostanie jakiś to zużyj go na jakiś maksymalny wysiłek fizyczny. Przekop ogródek babci albo wyżyj się na siłowni. Szkoda twojego życia i czasu na rozpamiętywanie czegoś czego zmienić nie możesz.
Skasuj jego nr telefonu, żeby Cię nie kusiło i unikaj miejsc gdzie możesz go spotkać.
Fiołeczku polecam wątek ,, ból po rozstaniu i co dalej" - naprawde pomaga. U mnie mineło 2 miesiące od rozstania i czasmi wracam myślami do tego wszytskiego jeszcze, ale absolutnie nie robie nic. Najgorsze to stracisz szacunek do samej siebie. Pomyśl o tym w ten sposób, że zycie jest zbyt krótkie, czy warto czekać? Może ominać Cię coś naprawdę interesującego.
Rany kobietko...jaka Ty jestes od niego uzalezniona...
A tu tylu facetów wokół ciebie do wziecia..Tyle ze ich nie dostrzegasz. Współczuję Ci. Wiem ze z czasem "odkochasz" sie i bedziesz myslała w kategoriach "jaka ja byłam głupiutka".
Nigdy nie sądziłam że człowiek może uzależnić się tak bardzo od drugiej osoby, teraz jedynym bólem dla mnie jaki jest ..jest to jak on sie zachowuje czemu nie potrafi wybaczyc tylko ciągle obraża, ubliża prowokuje .. potrafi się przespać ze mną później mówiąc najokropniejsze rzeczy..których nigdy żadnej kobiecie nie powinno się mówić w największej złośći.. Oboje jesteśmy dorosłymi ludźmi i naprawdę przeraża mnie fakt że jestem dorosła kobietą i pozwalam się w ten sposób traktować i że rozum nie umie tego wszystkiego pojąć.. Wszyscy w około mi mowią że nie jest mnie wart, a ja nie umiem zamknąc drzwi i wyrzucić go .. a powinnam znienawidziec i zapomniec juz dawno
Musisz zakończyć kontakty z nim-nie odbierać nie odpisywać i przedewszystkim nie odzywać się pierwsza do niego.
Zapomnij, zacznij żyć bez niego zobaczysz że życie jest piękne...
Jesteś młoda i jeszcze tyle przed Tobą...
A tak na poprawe humoru...
podobo facet jest jak autobus, nie należy za nim gonić-będzie następny:)
Jesteś wspaniałą kobietą, nie marnuj sobie życia. Skorzystaj z rad powyżej, zagospodaruj wolny czas do maximum, zacznij uprawiać jakiś sport, wysiłek fizyczny dobrze działa na psychikę. Zrób coś dla siebie o czym zawsze marzyłaś, coś czego nie mogłaś zrobić będąc z nim i nie mów że nie ma takiej rzeczy. Bądź silna, nie pisz do niego i nie odbieraj od niego sms-ów, wiadomości czy telefonów. Jeśli coś wyśle od razu kasuj. Ja wiem że to będzie dla Ciebie bardzo trudne, ale jesteś silna i dasz radę. Nie pozwól aby Cię w ten sposób upokarzał, nikt na takie traktowanie nie zasługuje. Dziewczyno walcz o Siebie.
Dziękuję Wam za opowiedzi, musze zacząć walczyc o siebie, bo ostatnich zdarzeniach znów jestem bardzo rozbita psychicznie.. bo jak zwykle łudziłam się że może w końcu bedzie normalnie..Jednak nie zmienie już myslenia tego człowieka i muszę się z tym pogodzić że nie jest nad dane rozejść się w zgodzie.. On bez konca bedzi wracał do tego jak mu zatrułam życie walczac o niego...i nie zrozumie że.. robilam to bo go kochalam, a nie po to zeby mu niszczyc zycie...
Jeżeli chodzi o wysiłek fizyczny uwierzcie mi ze cały dzień mam zagospodarowany po pracy aerobik, basen cały czas coś robie.. Długo nie byłam w takim stanie jak teraz jednak na wlasne zyczenie znow po tym do czego doszlo miedzy nami i po tych telefonach ... rozwalona jestem zupelnie..
I tak trzymaj się, nie poddawaj i odpuść sobie tego gościa. Nie jest Ciebie wart, udowodnił to wielokrotnie. Żyj swoim życiem i jeśli będzie dzwonił nie odbieraj, będzie pisał, nie czytaj. Pokusa będzie wielka, ale wtedy pomyśl ile przez niego wycierpiałaś. Musisz być silna i wiem że Ci się uda, drobnymi krokami wyjdziesz z tego obronną ręką. Wierzę w Ciebie. Pozdrawiam.
wiesz fiołeczku nic nie dzieje się bez przyczyny.
mi ta zasada pomogła przetrwać kiedyś po pewnym rozstaniu.
i tak jak radzą dziewczyny, może znajdziesz odpowiedź w innych, podobnych wątkach.
Powodzenia.
Fiołeczku jestem w identycznej sytuacji.. czy mogłybyśmy czasem popisać na gg ?? proszę napisz mi tutaj czy sie zgadzasz?
witajcie samotne ,porzucone i kochajace bylego,ja do nich naleze ,choc zostawil mnie 10 miesiecy temu po 3.5 roku nadal kocham go.Ale go stracilam na zawsze bo od 6m.jest z zwiazku z inna i bierze z nia slub.Nie umie sie z tym pogodzic ze mnie zostawil zamiast oswiadczyc sie a teraz zeni sie,bardzo cierpie jestem sama a on po rozstaniu zerwal kontakty ze mna,ale dam rade z tym zyc i wam sie uda.
Też jestem w podobnej sytuacji kochane... byliśmy razem 5 lat rozstaliśmy się rok temu, czekałam na niego 9 miesięcy i doczekałam sie, znów byliśmy razem, znów plany, marzenia... co prawda nie było jak wcześniej, ale myślałam że to kwestia czasu... miesiąc temu po prostu przestał się odzywać, nawet nie umiał mi powiedzieć prosto w oczy co się stało, ze już nie chce być ze mną, napisał tylko "przepraszam"... na nic więcej nie zasłużyłam.. nie umiem sie z tym pogodzić, jak ktoś kto był całym światem może tak po prostu odejść...
nie umiem sie z tym pogodzić, jak ktoś kto był całym światem może tak po prostu odejść...
Zadusił sie miłością?
Kochane Maleństwo, póki piłka w grze - jeszcze nie znamy wygranego. To co Cię uratuje i da potężną siłe to GRA. Zagraj z nim, spróbuj. Nie dzwoń, nie pisz zniknij na jakieś 21 dni. Kompletnie. To plan A. Zobaczymy jak patałach się zachowa. A teraz plan B. Utrzymuj olewczy lekki kontakt. "nagle Ci przeszło" - rozumiesz? Ignorancja boli bardziej niż myślisz. Ale warunek, że jesteś gotowa! Jeśli nie, i znów zaprezentujesz głęboką adorację, to przegrasz. A ja chcę Cię zobaczyć wygraną. Graj, manipuluj, myśl, nie miej skrupułów.
m.a.zyburtowicz@gmail.com
Graj, manipuluj, myśl, nie miej skrupułów.
I na tym ma polegać związek? Trwały i szczęsliwy? Na starość i szklankę wody?![]()
Przepraszam, ale to jakieś szczeniackie myslenie.
To co napisała Sunh naprawdę działa..zostawił mnie dwa miesiące temu i najpierw non stop pisałam błagałan prosiłam ..bez skutku nawet nie odpisywał..po jakimś czasie zniknęłam na ok 2 tygodnie ..złamał się..napisał mail-a..taki wiele mówiący ale nie dosłownie..jakieś nie dokończone pytania o mnie..i że nie może zapomnieć..cytat z wiersza o tęsknocie..a ja co zrobiłam? Zamiast spokojnie zaczekać na rozwój sytuacji znów zaczęłam pisać że tęsknię kocham itd itp :-(! I znów milczy..
Tak, powinnaś już DAWNO o nim zapomnieć i znienawidzić go. W moim odczuciu jesteś kompletnie szalona, a Twoje poczucie własnej wartości pełza po nizinach. Dlaczego to sobie robisz? Jak już otrzeźwiejesz i spojrzysz na tę sytuację z dystansem, poczujesz się jak kupa i będziesz się tego wstydzić bardzo, bardzo długo. To dla mnie nieprawdopodobne że można sobie samej robić taką krzywdę, i to dla jakiegoś faceta. ŻADEN, ale to ŻADEN człowiek na ziemi nie jest wart tego, by tak sobą poniewierać.
Moim zdaniem, ilość poniżenia jaką jesteś w stanie na siebie przyjąć bez zająknięcia jest tak niebezpieczna, że powinnaś skonsultować się z dobrym psychologiem.
Czesc dziewczyny! dołączyłam do grona samotnych.. tak jak i wy. Najpierw bylam z mezyczna 3,5 roku zerwalismy..minelo kilka tygoni bylam w kolejnym zwiazku i dopiero co znow zostalam sama.. nie jest latwo zaczynac od nowa. Marze o mezu o dzieciach..a teraz te marzenie znow odplynelo w sina dal. jestem sama.. i wiem ze musze sobie jakos pomoc. jezeli ktos potrzebuje wsparcia i pogaduch to ja jestem chetna! najlepsza pomoca dla samej siebie jest pomaganie innym. Jesli ktos jest z Trojmiasta chetnie sie spotkam:)
Historia Fiołeczka przypomina moją tyle tylko, że trwa to już 12lat. Najgorsze były 3lata od zakończenia związku. Gdy poznawałam kogoś on nagle pojawiał się w moim życiu i wszystko zaczynało się od początku, chwile szczęścia, nadzieja a po kiku dniach odrzucenie. Zrobiłam wiele głupich rzeczy z poniżeniem włącznie. Pomogła mi rozmawa z jego matką, powiedziała mi że on też cierpi i niepotrafi poradzić sobie z uczuciami. Wtedy wyjechałam do innego miasta. Czasami spotykaliśmy się, czasami dzwoniliśmy do siebie. Ja wyszłam za mąż. On ożenił się ma dziecko.Ja nadal myślę o nim codziennie, on szuka kontaktu ze mną.
Dlaczego nie mogliśmy być razem, jeśli bez siebie jesteśmy nieszczęśliwi?
Aishalove przykro mi
A co było powodem Twoich rozstań, możesz o tym mówić czy zbyt bardzo boli?
Tyle ile w Tobie bólu siedzi, to aż peka serce jak sie to czyta. W tej sytuacji jest jedyne wyjście. On nigdy juz do Ciebie nie wróci. Musisz odciać sie od niego. Nie odbierac, nie smsować, nic. Po prostu udawać, że Go nie ma, i nigdy nie było. Ja kiedys mialam podobno sytuacje i wiesz co mi pomoglo o nim nie myslec ? Drobne rzeczy, kiedy zaczynalam o Kamilu mysleć, odrazu odrzucałam mysli i myslalam o dywanie z frędzlami, o oknie brudnym, o kupieniu nowych butach. Przysiegam, że mi to pomogło.
Weź się w garść, i zacznij życ
Witam! Pięć tygodni temu też rozstałam się z chłopakiem po 2,5 latach razem. Nie mam łatwego charakteru i często się kłóciliśmy. Zauważyłam, że zaczął się coraz bardziej oddalać i mniej angażować, co mnie nakręcało jeszcze bardziej. Podczas ostatniek kłótni zerwałam pod wpływem emocji. Najbardziej zabolało mnie to, że przyjął to z ulgą wręcz, nie sprzeciwił się i stwierdził, że chce utrzymywać dalej ze mna kontakt. Miałam nadzieję, że jak zobaczy, że się nim nie interesuje to zechce jednak zawalczyć. Nigdy nie pisałam do niego pierwsza, ale zawsze odpisywałam na jego smsy. Po trzech tygodniach zobaczyłam jego zdjęcia z imprezy, na których obściskiwał się z koleżanką z pracy. Od tamtej pory do mnie nie napisał (a tak bardzo chciał utrzymać kontakt...). Słyszłam od znajomych, że widują go w klubach z jakąś dziewczyną. Miałam nadzieję, że to jakieś przypadkowo poznane, że nie przekreślił jeszcze 2,5 roku trwającego związku, że tak poprostu nie zapomniał. Wczoraj napisałam do niego pierwsza. Odpisał. Wymieniliśmy trzy smsy i cisza. Chciałabym żebyśmy znowu byli razem, ale wygląda na to, że mu nawet na kontakcie ze mna nie zależy, że skasował mnie z pamięci. Dzisiaj też napisałam (chyba za bardzo się narzuciłam), bo nie odpisał... Nie mogę sie pogodzić z tym, że mu już nie zależy i to do tego stopnia. Jak mógł tak szybko zapomnieć o wszystkim? Wygląda na to, że moja "obojętność" w ogóle na niego nie działa... Nie wariuje, ale nie wiem jak sobie z tym poradzić, jak się pozbyć nadziei, albo jak sprawić, zeby się znowu zainteresował.
Fiołeczek mam identyczną sytuację i mój były zachowuje się tak samo, powiedz proszę jak to się skończyło ![]()