Rozstał się ze mną chłopak, na którym bardzo mi zależało. I oczywiście mimo wszystkich zaleceń straciłam swoją dumę i zaczęłam zachowywać się koszmarnie.
Chcieliśmy się rozstać w neutralnej atmosferze, a ja to zepsułam. Raz byłam miła i wesoła, żartowaliśmy jak kumple, a jak zostawałam sama wysyłałam SMS-y z pytaniami o powrót, czy tęskni itd. Czasem wręcz dochodziło do kolejnych kłótni, ale ja z żalu i tęsknoty nie potrafiłam przestać. W końcu przestaliśmy gadać jak dowiedziałam się, że całował się z jakąś dziewczyną na imprezie, potworna awantura, bo zabolało, że tak szybko zapomniał o mnie.
Emocje zeszły i aż się krzywię wspominając. Ciągle prześladuje mnie myśl, że może jakbym wtedy się odcięła to może by nawet On sam się starał utrzymać kontakt, a przynajmniej miło by mnie wspominał. Najgorzej,że przebywamy w tych samych miejscach i widuję Go prawie codziennie. Z drugiej strony nadal desperacko myślę, że o może napiszę do Niego, albo do jego przyjaciółki, żeby się dowiedzieć jak się czuje,wiem że to idiotyczne.
Normalnie lubię siebie, szanuję i akceptuję, ale jestem wściekła, że tak bardzo upadłam zamiast unieść się honorem i zostać zapamiętana jako fajna dziewczyna, a nie jakaś wariatka.
Jak było z Wami przy rozstaniach? Którą ze strategii stosowałyście i czy żałujecie może tego, a może nawet coś to dało, że na przykład wrócił? Nie chcę dawać sobie nadziei, ale czy po czymś takim, jak ochłonie i straci ze mną kontakt to może spróbować nawiązać go jeszcze raz? Nie potrafię sobie wybaczyć mojego zachowania, chociaż wiem , że to wszystko z powodu tęsknoty :-/...
Czy ten chłopak jest naprawdę aż tak wyjątkowy, że zasługuje aż na czwarty wątek na swój temat ?
Na forum obowiązuje zasada, że wszystkie sprawy tego samego związku omawiamy w jednym wątku. To już Twój czwarty temat dotyczący tego samego chłopaka. Zapoznaj się, proszę, z regulaminem i stosuj do jego zapisów, ponieważ dalsze powielanie wątków będzie skutkowało ostrzeżeniem. Pozdrawiam, Cslady