Mam pytanie a raczej oczekuje porady mój narzeczony ma przyjaciela księdza wczoraj przypadkowo spotkałam się z tym ksiedzem i zaprosił mnie na kawe chciał pogadać. Powiedział tak , że" M. nie bedzie dobym mężem bo to jest PRACOCHOLIK, i , że jemu tylko praca w głowie , zarabianie pieniędzy i duża kasa, że jest dobrym człowiek ale dobrym mężem nigdy nie będzie" Co byście pomyślały na moim miejscu? Jak zareagować , prosił jeszcze , żeby ta rozmowa została miedzy nami. Co mam zrobić wziąć to na poważnie? olać? sama nie wiem...
Podobne tematy
Powiedzieć narzeczonemu, niech wie jakiego ma "przyjaciela". Słowa księdza olać, wątroba mu gnije z zazdrości.
Powiedzieć narzeczonemu, niech wie jakiego ma "przyjaciela". Słowa księdza olać, wątroba mu gnije z zazdrości.
No a może prawde mówił to jest pracocholik! ? nigdy nic nie wiadomo.. łatwo powiedziec olać? a jak się za parę lat okaże , że prawda to co?
Ile jesteśćie razem w związku?
W ogóle co to za przyjaciel skoro takie rzeczy wygaduje. Szczerze? nie brałabym tego tak do siebie. Może i jest pracocholikiem, ale zresztą skoro z nim jesteś, to wiesz, jakie on prowadzi życie, ile pracuje itp, znasz go, więc sama powinnaś wiedzieć to bez żadnej "konsultacji" z jego zacnym przyjacielem. Zrobisz, co będziesz chciała, ale jeśli chcesz, to pogadaj o tym z chłopakiem, choć nie wiem czy to jest az tak dobry pomysł
A ja bym się zastanowiła, czy ślub jest dobrym pomysłem, kiedy tak naprawdę nie znasz człowieka, za którego chcesz wyjść - gdybyś go znała dobrze i długo, pewnie sama wiedziałabyś, czy ma zadatki na pracoholika, czy też nie.
Co do przyjaciela - trudno powiedzieć, czy jest życzliwy, czy "życzliwy". Niewykluczone, że kieruje nim zazdrość.
No sama nie wiesz, czy Twój facet jest pracoholikiem? Ślub chcesz brać, a go nie znasz...
No sama nie wiesz, czy Twój facet jest pracoholikiem? Ślub chcesz brać, a go nie znasz...
Ciężko określic czy to pracocholik czy nadgorliwosc fakt ciągle pracuje ale spotykamy sie normalnie , wiem o tym , że duzo pracuje? ale ten ks: powiedział ze jest dobrym człowiek a nie bedzie dobrym mężem? ale to jedno z drugim sie wyklucza moim zdaniem , oczywiscie znam go i wiem jaki jest ale jak ten ks tak mówi? zna go lepiej po od 16 lat chyba a ja dopiero od 3 lat więc chyba lepiej go zna
Lupus napisał/a:No sama nie wiesz, czy Twój facet jest pracoholikiem? Ślub chcesz brać, a go nie znasz...
Ciężko określic czy to pracocholik czy nadgorliwosc fakt ciągle pracuje ale spotykamy sie normalnie , wiem o tym , że duzo pracuje? ale ten ks: powiedział ze jest dobrym człowiek a nie bedzie dobrym mężem? ale to jedno z drugim sie wyklucza moim zdaniem , oczywiscie znam go i wiem jaki jest ale jak ten ks tak mówi? zna go lepiej po od 16 lat chyba a ja dopiero od 3 lat więc chyba lepiej go zna
Wiesz troche to dziwne jest.że ksiądz mówi takie rzeczy. Ty z nim jestes więc chyba już troche go poznałąś. Nie przejmuj sie słowami księdza. Z kąd on może wiedziec jakim mężem będzie Twój chłopak ? Tego nie wie nikt.
9 2011-03-31 14:33:58 Ostatnio edytowany przez asiek_110 (2011-03-31 14:35:59)
A zapytałaś, czemu Ci to mówi, czemu teraz i w jakim celu? Właściwie to ja mam mieszane uczucia, bo rozumiem, że ksiądz kiedy widzi jakieś powiedzmy, że przeciwności, które zagrażałyby zgodności małżeństwa musi w jakiś sposób zareagować (obcykana jestem,b o robie teraz kurs przedmałżeński), aby potem nie doszło do rozwodu, czy jak to w kościele mówią do unieważnienia małżeństwa. Narzeczeni muszą wiedziec o sobie wszystko i na zimno przekalkulowac sobie, czy akceptują wszystkie wady i zalety swojej drugiej połowy. Nie wiem czy ten przyjaciel kieruje się wyłącznie odczuciem czysto duchowym, obowiązkiem, czy jak to wyżej napisali zazdrością. Sądzę jednak, że skoro z Tobą rozmawiał na ten temat to z Twoim narzeczonym też musiam, a jeśli nie to powinien. Z drugiej strony trudno jest we wszystko wierzyc księżą. Podam Ci taki przykład. Moja koleżanka poszła ze swoim facetem do spowiedzi. Była to ostatnia spowiedź, a że załatwień mieli dużo więc tą spowiedz zostawili sobie na dzień przed ślubem. Chłopak sie wyspowiadał, wszystko cacy. Natomiast kiedy moja kumpela podeszła do konfesjonału ten zaczął jej gadać, że to jest zły facet, że ja zdradza (co było absolutną nie prawdą),że skoro zmusił ją do współzycia przed ślubem to napewno ją zdradzi po ślubie i takie tam. No sama pomyśl jak musiała się czuć? Chodząca w nerwach przed tym wielkim dniem a tutaj takie akcje. Powtrzymała się od komentarza dostała rozgrzeszenie, a pierwsze co wyszła to tak zaczęła kląć, że chyba ją usłyszeli w tym kościele. No jej chłopak słysząc to miał ochotę się wrócić i dać księdzu w zęby, ale go powstrzymała. Także myślę, że powinnaś zapytać tego przyjaciela jakie miał powody, aby poruszyć z Toba taki temat i czy rozmawiał z Twoim narzeczonym również. A wogóle to kierowac się swoim sercem i rozumem. Ty z nim żyjesz i powinnaś najlepiej wiedzieć jaki jest. Skoro po takiej rozmowie masz wątpliwości, to wybacz ale moim zdaniem do małżeństwa nie jesteś gotowa. Mówiąc, że on zna go lepiej niż TY, ale sorry, to Ty wychodzisz za niego za mąż a nie jego przyjaciel i sama powinnas wiedzieć co robić bez podszeptów z boku. Powodzenia:)
A zapytałaś, czemu Ci to mówi, czemu teraz i w jakim celu? Właściwie to ja mam mieszane uczucia, bo rozumiem, że ksiądz kiedy widzi jakieś powiedzmy, że przeciwności, które zagrażałyby zgodności małżeństwa musi w jakiś sposób zareagować (obcykana jestem,b o robie teraz kurs przedmałżeński), aby potem nie doszło do rozwodu, czy jak to w kościele mówią do unieważnienia małżeństwa. Narzeczeni muszą wiedziec o sobie wszystko i na zimno przekalkulowac sobie, czy akceptują wszystkie wady i zalety swojej drugiej połowy. Nie wiem czy ten przyjaciel kieruje się wyłącznie odczuciem czysto duchowym, obowiązkiem, czy jak to wyżej napisali zazdrością. Sądzę jednak, że skoro z Tobą rozmawiał na ten temat to z Twoim narzeczonym też musiam, a jeśli nie to powinien. Z drugiej strony trudno jest we wszystko wierzyc księżą. Podam Ci taki przykład. Moja koleżanka poszła ze swoim facetem do spowiedzi. Była to ostatnia spowiedź, a że załatwień mieli dużo więc tą spowiedz zostawili sobie na dzień przed ślubem. Chłopak sie wyspowiadał, wszystko cacy. Natomiast kiedy moja kumpela podeszła do konfesjonału ten zaczął jej gadać, że to jest zły facet, że ja zdradza (co było absolutną nie prawdą),że skoro zmusił ją do współzycia przed ślubem to napewno ją zdradzi po ślubie i takie tam. No sama pomyśl jak musiała się czuć? Chodząca w nerwach przed tym wielkim dniem a tutaj takie akcje. Powtrzymała się od komentarza dostała rozgrzeszenie, a pierwsze co wyszła to tak zaczęła kląć, że chyba ją usłyszeli w tym kościele. No jej chłopak słysząc to miał ochotę się wrócić i dać księdzu w zęby, ale go powstrzymała. Także myślę, że powinnaś zapytać tego przyjaciela jakie miał powody, aby poruszyć z Toba taki temat i czy rozmawiał z Twoim narzeczonym również. A wogóle to kierowac się swoim sercem i rozumem. Ty z nim żyjesz i powinnaś najlepiej wiedzieć jaki jest. Skoro po takiej rozmowie masz wątpliwości, to wybacz ale moim zdaniem do małżeństwa nie jesteś gotowa. Mówiąc, że on zna go lepiej niż TY, ale sorry, to Ty wychodzisz za niego za mąż a nie jego przyjaciel i sama powinnas wiedzieć co robić bez podszeptów z boku. Powodzenia:)
Znam go bardzo dobrze , ufam mu i wiem , że chcę z nim byc ale popatrz co byś zrobiła na moim miejsu nawet jego sasiedzi ciagle cos mi mówią ja już tego słuchać nie moge , że jemu tylko kasa w głowie wiem o tym dobrze bo m. lubi miec duzo pieniędzy i poprostu lubi pracowac, nie zapytałam księdza niestety czemu teraz mi to mówi? fakt...dziwne. ale chyba każda na moim miejsu by się zastanowiła, zwłaszcza, że to jego przyjaciel , wiem dobrze , że ideałów na świecie nie ma,a teraz jak nie pracujesz to nie zyjesz powiedzmy sobie szczerze, nie wiem może ludzie mówią to z zazdrości bo ma nowy samochód za kikadziesiąt tysięcy duży dom i td?? sama nie wiem już gubie się w tym wszystkim
Nowy samochód za kilkadziesiąt tysięcy i duży dom ma nie on jeden
Może chodzi o to, że pieniądze to nie wszystko i żebyś się przyjrzała czy jesteś jego miłością czy kolejną zdobyczą w jednym szeregu z tym domem i samochodem. Jesteś taka młodziutka - pomyśl -teraz się spotykacie, po ślubie będziecie mieszkać razem. Czy to nie będzie tak, że ty będziesz siedzieć w domu a on w pracy? Osobno. Ja NIE WIEM, ale skoro tyle osób tak mówi - czyżby wszyscy tylko z zazdrości? Może porozmawiaj z partnerem i zapytaj jak on sobie wyobraża wasze wspólne życie, ile czasu jest gotów Ci poświęcić jak już będzie Cię miał w domu. Jest jeszcze czas żeby sobie skonfrontować wasze wyobrażenia o wspólnym życiu, czy aby są to takie same wyobrażenia. Powodzenia i szczęścia życzę ![]()
12 2011-03-31 17:49:36 Ostatnio edytowany przez apoteoza23 (2011-03-31 17:52:50)
Dziwne, że Ty sugerujesz się zdaniem ks. a nie własnym. Tworzysz związek z owym Panem i zastanawiasz się nad tym, co ktoś powiedział..?? A skąd ksiądz wie jak wygląda Wasz związek i jak będzie wyglądało Wasze małżeństwo jak jego to raczej nie dotyczy i dotyczyć nie będzie. Łatwo osądzać z boku..
Z resztą nie tylko jako przyjaciel ale i jako ksiądz powinien Was wspierać a nie wtrącać się w nie swoje sprawy.
A jak Tak mocno martwi się o Twojego partnera to niech z nim porozmawia i przemówi do rozsądku, że praca i pieniądze nie są najważniejsze.
Nowy samochód za kilkadziesiąt tysięcy i duży dom ma nie on jeden
Może chodzi o to, że pieniądze to nie wszystko i żebyś się przyjrzała czy jesteś jego miłością czy kolejną zdobyczą w jednym szeregu z tym domem i samochodem. Jesteś taka młodziutka - pomyśl -teraz się spotykacie, po ślubie będziecie mieszkać razem. Czy to nie będzie tak, że ty będziesz siedzieć w domu a on w pracy? Osobno. Ja NIE WIEM, ale skoro tyle osób tak mówi - czyżby wszyscy tylko z zazdrości? Może porozmawiaj z partnerem i zapytaj jak on sobie wyobraża wasze wspólne życie, ile czasu jest gotów Ci poświęcić jak już będzie Cię miał w domu. Jest jeszcze czas żeby sobie skonfrontować wasze wyobrażenia o wspólnym życiu, czy aby są to takie same wyobrażenia. Powodzenia i szczęścia życzę
No właśnie też się nad tym zastanawiam czy nie jestem"kolejną zdobyczą w jednym szeregu z tym domem i samochodem" on mi nigdy tego nie powiedział ani nie dał udczuc ale byc może tak jest , nie wiem czy ludzie to mówią z zazdrosci ? słysze też nie raz , ze za młoda jestem dla niego itd , nie jest mi łatwo dlatego pytam
No właśnie też się nad tym zastanawiam czy nie jestem"kolejną zdobyczą w jednym szeregu z tym domem i samochodem" on mi nigdy tego nie powiedział ani nie dał udczuc ale byc może tak jest , nie wiem czy ludzie to mówią z zazdrosci ? słysze też nie raz , ze za młoda jestem dla niego itd , nie jest mi łatwo dlatego pytam
To już na tyle się porozumiałyśmy
Ale ON - co on mówi? Czy zapewnia Cię o swojej miłości, czy macie wspólny obraz waszej przyszłości, jak planujecie funkcjonować gdy będziecie razem - co on na TE tematy mówi?
mpo1ek napisał/a:No właśnie też się nad tym zastanawiam czy nie jestem"kolejną zdobyczą w jednym szeregu z tym domem i samochodem" on mi nigdy tego nie powiedział ani nie dał udczuc ale byc może tak jest , nie wiem czy ludzie to mówią z zazdrosci ? słysze też nie raz , ze za młoda jestem dla niego itd , nie jest mi łatwo dlatego pytam
To już na tyle się porozumiałyśmy
Ale ON - co on mówi? Czy zapewnia Cię o swojej miłości, czy macie wspólny obraz waszej przyszłości, jak planujecie funkcjonować gdy będziecie razem - co on na TE tematy mówi?
Powiedział , że jak bedzie miec dziecko to będe wychowywac on bedzie chodził do pracy , powiedział , że ja nie musze pracować bo mamy duzo pieniedzy, zapewnia mówi , że bardzo kocha i boli go to jak słucham jak ludzie gadaja na niego jak mam nie słuchac jak ciagle mnie ktoś zaczepia... dośc mam juz
Zatem, proponuję byś poczytała wątki dotyczące samotności w małżeństwie. Musisz sama siebie spytać czy będzie Ci odpowiadało takie życie jakie on Ci proponuje. Bo siedzenie w domu i zajmowanie się "tylko" dzieckiem i "tylko" domem wiele dziewczyn unieszczęśliwia. Zaczynają się czuć nic nie warte, odczuwają brak towarzystwa i bliskości, popadają w depresję - a bywa, że po latach zostają same, bo w porównaniu z małżonkiem "zostają w tyle". Zastanów się czy takie życie da Ci szczęście i satysfakcję, jakąś szansę rozwoju? Zrób sobie takie ćwiczenie - co będę robić, co się będzie ze mną działo za 5, 10, 15 lat? Jak sobie wyobrażasz swoje dalsze życie - czy tak jak to widzi twój partner?
Kochana, ja sobie myślę, że ksiądz nie miał na celu nic złego. Może chciał w Tobie zasiać ziarnko niepewności, aby przekonać się czy Twoja miłość do narzeczonego jest na tyle silna, że inne osoby nie są w stanie Cię zniechęcić. Może chciał uświadomić Cię jaki jest jego przyjaciel. Nie mi oceniać jego postępowanie.
W życiu małżeńskim nigdy nie będzie idealnie, ciągle trzeba się godzić na kompromisy, a dzielenie codzienności w zgodzie i radości to jest ciężka praca, wymagająca niesamowitego poświęcenia, ale przynosząca niesamowite szczęście. Tak jesteśmy skonstruowani, że łączymy się w pary:)
Od roku co prawda jestem mężatką jednak na Twoim miejscu pomyślałabym, że faktem jest iż Twój narzeczony jest osobą dużo pracującą, dbającą o Waszą przyszłość; jednak on lubi swoją pracę, pewnie spełnia się w niej, jest tam doceniany i dobrze się z tym czuje. To jest dla niego ważne, a co jest ważne dla Ciebie? Ja z doświadczenia wiem, że gdy miałam kryzys i nie wiedziałam co z sobą zrobić bo mojego męża ciągle nie było w domu, postanowiłam inwestować i rozwijać siebie, jakieś kursy, spotkania z koleżankami, fitness...to mi pomogło:)
Kochasz go, zamierzasz za niego wyjść, podjęłaś tą decyzje świadomie, bez przymusu - dalej dziewczyno nie zatrzymuj się.
Na naszą niekorzyść często jest tak że to kobieta zabiega i dba o uczucie w związku... ale to nie znaczy, że on mnie nie kocha, kocha jak cholera! On gorzej okazuje uczucia, przecież jest zimnym człowiekiem polującym przez cały dzień na mamuta w celu wykarmienia rodziny.
Powodzenia.
Eh,taki przyjaciel który próbuje pozbawić swego przyjaciela ukochanej,być może przyszłej żony,to żaden przyjaciel...porozmawiaj z narzeczonym,powinien wiedzieć jakiego przyjaciela ma.
A Ksiądz...nic Mu do tego jakiego męża będziesz miała.
Akurat to zależy tylko i wyłącznie od Was:)
Szczęścia:)
Eh,taki przyjaciel który próbuje pozbawić swego przyjaciela ukochanej,być może przyszłej żony,to żaden przyjaciel...porozmawiaj z narzeczonym,powinien wiedzieć jakiego przyjaciela ma.
A Ksiądz...nic Mu do tego jakiego męża będziesz miała.
Akurat to zależy tylko i wyłącznie od Was:)
Szczęścia:)
Być może wie o czymś o czym ja nie wiem? a mój narzeczony mi nigdy o tym nie powiedział? sama nie wiem .... po cos to musiał powiedzieć? jaki miał cel?- nie wiem. byc może skłócic nas a byc może zeby mnie ostrzec?
Na prawdę najlepszym wyjściem z tej (zapewne krępującej) sytuacji będzie jeśli porozmawiasz z narzeczonym. Zapytaj czy jest coś o czym powinnaś wiedzieć... czy powinno Cię coś niepokoić.
Albo drugie wyjście-zapytaj tego Księdza wprost,jakie miał intencje mówiąc Ci to,niech wyjaśni co miał na myśli i czy wie coś o czym Ty nie wiesz a powinnaś.
Życzę powodzenia i czekam na wiad.jak to się skończy:]
Pozdrawiam.
Na prawdę najlepszym wyjściem z tej (zapewne krępującej) sytuacji będzie jeśli porozmawiasz z narzeczonym. Zapytaj czy jest coś o czym powinnaś wiedzieć... czy powinno Cię coś niepokoić.
Albo drugie wyjście-zapytaj tego Księdza wprost,jakie miał intencje mówiąc Ci to,niech wyjaśni co miał na myśli i czy wie coś o czym Ty nie wiesz a powinnaś.
Życzę powodzenia i czekam na wiad.jak to się skończy:]
Pozdrawiam.
Ok wyśle Ci na e - maila;)
Hej miałam dac odpowiedz otóz rozmawiałam ze swoim narzeczonym i powiedział , że lubi dużo pracowac i nikomu nic do tego , że w tych czasach trzeba dużo robic jak chce sie mieszkać i zyć na wysokim poziomie... i mówił , że ksiądz ma racje . Ksiadz tez z nim rozmawiał o tym , że za duzo pracuje, i chyba nic z tego nie da mu sie tego wytłumaczyc , że kasa nie jest w zyciu najważniejsza no ale co ja moge więcej? nic chyba...
...rozmawiałam ze swoim narzeczonym i powiedział , że lubi dużo pracowac i nikomu nic do tego , że w tych czasach trzeba dużo robic jak chce sie mieszkać i zyć na wysokim poziomie... i mówił , że ksiądz ma racje .
kasa nie jest w zyciu najważniejsza no ale co ja moge więcej? nic chyba...
Możesz się DOBRZE zastanowić czy chcesz kiedyś być "samotna w małżeństwie", zamknięta sama w domu z dzieckiem - czy marzy Ci się takie życie?
Jest na tym forum wątek pod tytułem "samotna w małżeństwie" - poczytaj sobie "ku przestrodze".
No bo jeśli wszyscy wkoło mówią a on przyznaje, że ksiądz ma rację...?
Owocnych przemyśleń życzę ![]()
mpo1ek napisał/a:...rozmawiałam ze swoim narzeczonym i powiedział , że lubi dużo pracowac i nikomu nic do tego , że w tych czasach trzeba dużo robic jak chce sie mieszkać i zyć na wysokim poziomie... i mówił , że ksiądz ma racje .
kasa nie jest w zyciu najważniejsza no ale co ja moge więcej? nic chyba...Możesz się DOBRZE zastanowić czy chcesz kiedyś być "samotna w małżeństwie", zamknięta sama w domu z dzieckiem - czy marzy Ci się takie życie?
Jest na tym forum wątek pod tytułem "samotna w małżeństwie" - poczytaj sobie "ku przestrodze".
No bo jeśli wszyscy wkoło mówią a on przyznaje, że ksiądz ma rację...?
Owocnych przemyśleń życzę
Dzieki ale to nie jest takie proste po 4 latach odejść, zostawić....jakos nie czuje sie samotna chociaż?? hm.. cieżko powiedzieć
Dzieki ale to nie jest takie proste po 4 latach odejść, zostawić....jakos nie czuje sie samotna chociaż?? hm.. cieżko powiedzieć
Źle mnie zrozumiałaś
Nie daj Bóg - nie namawiam Cię na zerwanie! Miałabym Cię na sumieniu ![]()
Po prostu sugeruję zwolnienie tempa z tym ślubem, przecież się nie pali. Najpierw spróbuj życia, może idź na studia? Zobaczysz jak on będzie reagował na twoje samodzielne życie. Zorientujesz się ile czasu jest Ci w stanie poświęcić, jak u niego z akceptacją twoich integralnych sfer życia, szacunkiem dla twoich zainteresowań i spraw.
Poza tym "pertraktuj" warunki przyszłego wspólnego życia. Chodzi mi o twoje życie towarzyskie - zawsze razem czy może także na własną rękę. Poza tym dzieci - będzie Ci przy nich pomagał, czy tylko je spłodzi, lub wyłącznie będzie utrzymywał? To wszystko ważne.
Piszę to wszystko, bo jesteś taka młodziutka, za młoda by żyć tylko pieluchami, gotowaniem i sprzątaniem
On się już "wyszumiał" ale Ty dopiero weszłaś w dorosłe życie i jeszcze mało go "doznałaś". Życzę Ci powodzenia i szczęścia ![]()
mpo1ek napisał/a:Dzieki ale to nie jest takie proste po 4 latach odejść, zostawić....jakos nie czuje sie samotna chociaż?? hm.. cieżko powiedzieć
Źle mnie zrozumiałaś
Nie daj Bóg - nie namawiam Cię na zerwanie! Miałabym Cię na sumieniu
Po prostu sugeruję zwolnienie tempa z tym ślubem, przecież się nie pali. Najpierw spróbuj życia, może idź na studia? Zobaczysz jak on będzie reagował na twoje samodzielne życie. Zorientujesz się ile czasu jest Ci w stanie poświęcić, jak u niego z akceptacją twoich integralnych sfer życia, szacunkiem dla twoich zainteresowań i spraw.
Poza tym "pertraktuj" warunki przyszłego wspólnego życia. Chodzi mi o twoje życie towarzyskie - zawsze razem czy może także na własną rękę. Poza tym dzieci - będzie Ci przy nich pomagał, czy tylko je spłodzi, lub wyłącznie będzie utrzymywał? To wszystko ważne.
Piszę to wszystko, bo jesteś taka młodziutka, za młoda by żyć tylko pieluchami, gotowaniem i sprzątaniemOn się już "wyszumiał" ale Ty dopiero weszłaś w dorosłe życie i jeszcze mało go "doznałaś". Życzę Ci powodzenia i szczęścia
No tak mało się wyszalałam poznalismy się jak byłam bardzo młoda ale wiesz jakoś mi to nie przeszkadza szczerze mówiąc jestem skrytą osobą i lubie w jakimś sensie "samotność" nie mam dużo znajomych a studia raczej odpadają;) a jak juz gdzies wychodzimy to zawsze razem i też się świetnie bawimy -sama nie wiem co ja mam za bardzo zrobić czuje się w pewnym sensie uzalezniona od niego zawsze wychodzimy wtedy kiedy on ma czas itd.a jak już coś to ciągle tylko praca i praca...
Wyszłam za mąż w swoje 20 urodziny. Byłam jak TY, skryta i lubiąca swoje własne towarzystwo oraz swego "sensu" życia (wpierw narzeczonego, potem męża). Urodziłam 3 dzieci. Po kilku latach okazało się, że ON pozostał moim sensem życia ale ja chyba jego sensem życia nigdy nie byłam, zawsze COŚ było ważniejszego. Kobiety inaczej myślą.
Mężczyźnie potrzebna jest praca dla poczucia własnej wartości i dobrze spełnionego obowiązku w stosunku do rodziny (zapewnienie jej maximum warunków). To nic złego, przeciwnie, to świadczy o odpowiedzialności
.
Ale tu chodzi RÓWNIEŻ o Ciebie. Czy jesteś gotowa żyć w jego cieniu i jako "wyposażenie" jego dobrobytu?
Narzeczeństwo może trwać przecież kilka lat, po co się śpieszyć ze ślubem? Jak się kochacie to poczekacie ![]()
I dlaczego nie studia? Życie studenckie jest fajne i ciekawe - wiem, bo skończyłam studia w zeszłym roku (już długo PO rozwodzie) ![]()
Wyszłam za mąż w swoje 20 urodziny. Byłam jak TY, skryta i lubiąca swoje własne towarzystwo oraz swego "sensu" życia (wpierw narzeczonego, potem męża). Urodziłam 3 dzieci. Po kilku latach okazało się, że ON pozostał moim sensem życia ale ja chyba jego sensem życia nigdy nie byłam, zawsze COŚ było ważniejszego. Kobiety inaczej myślą.
Mężczyźnie potrzebna jest praca dla poczucia własnej wartości i dobrze spełnionego obowiązku w stosunku do rodziny (zapewnienie jej maximum warunków). To nic złego, przeciwnie, to świadczy o odpowiedzialności.
Ale tu chodzi RÓWNIEŻ o Ciebie. Czy jesteś gotowa żyć w jego cieniu i jako "wyposażenie" jego dobrobytu?
Narzeczeństwo może trwać przecież kilka lat, po co się śpieszyć ze ślubem? Jak się kochacie to poczekacie
I dlaczego nie studia? Życie studenckie jest fajne i ciekawe - wiem, bo skończyłam studia w zeszłym roku (już długo PO rozwodzie)
poprostu wiem , że studia nie sa dla mnie;)
ale fakt ciagle mam mysli , że zyję w JEGO CIENiu..Fakt on jest moim sensem życia ale w obie strony to chyba nie działa niestety wiem , że mnie kocha ale...czasami mam tylko wrażenie , że jestem idealnym dopełnieniem do jego bogatego życia.... bo jestem młoda ładna jak to każdy mówi i pasuje do niego a nikt tak naprawde nie wie , że kocham jego a nie jego pieniądze;(
29 2011-04-16 13:27:04 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-04-16 13:28:14)
poprostu wiem , że studia nie sa dla mnie;)
ale fakt ciagle mam mysli , że zyję w JEGO CIENiu..(...) jestem idealnym dopełnieniem do jego bogatego życia.... bo jestem młoda ładna jak to każdy mówi i pasuje do niego a nikt tak naprawde nie wie , że kocham jego a nie jego pieniądze;(
Chyba nie wierzysz w swoją wartość.
A młodość i uroda kiedyś przeminą - ciekawe co Ci zostanie?
Jeśli uzależnisz swoje życie TYLKO od niego, to gdy go zabraknie (a przypadki chodzą po ludziach) nie będziesz miała żadnego sensu życia.
Ale to twoje życie i twoje wybory - można być Cura Domestica (nota bene forum w gazecie polskiej - może poczytasz?) i sobie żyć. Czemu nie? Tylko czy to Ci wystarczy na całe życie? Bo jak się bierze ślub, to z myślą, że na całe życie - czyż nie?