Witam,
mój problem polega na tym iż coraz bardziej nie mogę zrozumieć swojego chłopaka. Dokładniej chodzi o to, że już ponad rok jest za granica z tego też powodu zerwałam z nim i po 5 miesięcznej rozłące wróciliśmy do siebie, a on nadal za granicą tzn przyjeżdża przeciętnie co 2-3 tyg ale to tak na dzień, dwa. Obiecał mi że już nie pojedzie, zaczniemy normalnie żyć miał być do końca tego miesiąca, przyjechał wczoraj i oznajmia mi że na poniedziałek musi już być w pracy w Holandii (obecnie był w Niemczech). Jakiś kolega zadzw że jest robota i podjął tak szybko decyzję w ogóle nie rozmawiając na ten temat ze mną. Jesteśmy w związku prawie 6 lat.
Czuję się bardzo zawiedziona. On nie potrafi ze mną rozmawiać, a ja już nie wiem jakich argumentów użyć aby skutecznie postawić na swoim- już mam dość takiego życia na odległość, tym bardziej że tyle między nami się wydarzyło...
Zawsze byłam uległa, nie chciałam się kłócić dlatego też przyjmowałam co on sobie zaplanował nawet wbrew mojej woli i tak już sie nauczył!
Chcę stanowczo mu powiedzieć, że nie godzę się już na jego wyjazdy, ja po prostu czuję że nie mam już sił na takie "beznadziejne" życie.
Kocham go bardzo, wiem że on mnie też, ale tak mnie przewziął że nie liczy się z moim zdaniem!! Wie że bede zła ale mi przejdzie.
Chcę to zmienić!! Błagam podsuńcie mi jakieś konkrety którymi mogę przemówić mu do rozsądku. Chcę żeby liczył sie z moim zdaniem i brał mnie pod uwagę podejmując decyzje!
Ja byłam za dobra, wiem to i przez to przyszło mi co przyszło.
Proszę o jakieś rady... ![]()
Pozdrawiam
Podobne tematy
no tak, ale on przeciez nie bez powodu wyjezdza za granice. Wyjezdza za pieniedzmi. Wiem, ze pieniadze to nie wszytko, ale on chyba nie trwoni tej kasy tylko zbiera na okreslony cel, na przyszlosc, zapewne Wasza wspolna. W Polsce bez problemu znajdzie zajecie? Moze najpierw sama poszukaj, podsun mu jakies oferty na miejscu i wtedy zacznij rozmowe. Jestescie ze soba tyle lat, ze jezeli tylko tu chodzi o te jego wyjazdy zarobkowe to nie ma sensu tego przekreslac.
Dokladnie. SKoro tyle czasu jestescie razem i przetrwaliscie to o czyms to swiadczy.
Czy on we wszystkich sprawach sam podejmuje decyzje?
Czy tyczy sie to tylko wyjazdow?
Jak wygladaja Wasze rozmowy na ten temat?
Tak, to prawda zapewnia mnie że jest tam aby zapewnić nam jakąś przyszłość... ja to naprawdę rozumiem ale mam już po prostu dość takiego życia w ciągłej rozłące tym bardziej że jak już wspomniałam bardzo dużo sie wydarzyło w ciągu tej naszej rozłaki.
I tak mi sie wydaje że jeszcze po tej sytuacji nawet nie zaczęliśmy ze sobą jakby żyć...
ja po prostu już nie chce tak żyć:( jestem wykończona... kochamy sie ale juz mam wrażenie jakby każde z nas żyło swoim życiem, problemami, bo w sms nie przekaże się wszystkiego, jakbyśmy już siłą rzeczy odzwyczaili się od siebie...
co do pytania Bullinki-- właśnie on nie umie ze mną raczej rozmawiać na ten temat bo nie wie co ma zrobić i co mi powiedzieć... a na moje prośby jakby nie reaguje, nie bierze pod uwage, bo tak łatwiej... ?
Dzis jak przyjedzie czeka mnie z nim poważna rozmowa, a ja zupełnie nie wiem jak skutecznie wytłumaczyć swoje poglądy na te sprawe...?
Wiem, że musze mieć jakieś własne postanowienia, zasady aby on sie do tego przystosował.
Słyszałam, że jestem za dobra za uległa i dlatego on tak mało sie ze mną liczy. ![]()
Och, przykra sprawa, ale wiem jak to jest być zbyt dobrą, mieć za dobre serce.
Sama rozważam teraz ten problem, bo wiem, że jestem za dobra i ja to powoli widzę, że on może i to wykorzystuje.
Porozmawiaj z Nim porozmawiaj, tylko nie daj mu ominąć tematu, powiedz, że nie zakończysz tego tematu, dopóki przynajmniej nie pójdziecie na jakiś kompromis ; )
no ciężka sprawa ![]()
i jak my teraz Paulinko mamy wybrnąć z tej "za" dobrej, bo tak jak zauważyłaś ja też czuję że to zostaję wykorzystywane!
ja już tak sie nastawiłam na to że już nie wyjedzie, wkońcu to mi obiecał, a tu jestem rozczarowana i jeszcze nie wiem jak mam sie zachować
ozięble postawić na swoim i upierać się przy tym czy znów ulec???
Prosze o dalsze rady, bo licze na wsparcie jakies ... ;|
rada? wyjezdzaj z nim, albo powiedz mu dzisiaj to co nam, ze masz wrazenie, ze juz zyjecie obok siebie a nie ze soba. Ze moze moglby poszukac pracy w Polsce, zaoferuj swoja pomoc w tym. Powiedz, ze bycie razem to podejmowanie wspolnych decyzji, a nie kazdy sobie. Ze jezeli mysli powaznie o Waszej wspolnej przyszlosci to chyba czas i pora zaczac cos czynic w tym kierunku. No naprawde nie wiem, jezeli sie uprze, ze nie ma jeszcze wystarczajacej sumy, to niech przynajmniej okresli ile cce jeszcze wyjezdzac i niech sie tego trzyma. Porozmawiajcie na spokojnie, troche kompromisu i powodzenia ![]()
Aisyrk- No właśnie nie wiem jak wybrniemy :<
Nie potrafię udawać nie siebie, lubię być dobra, bo chcę być jak najlepsza , ale tak nie może być.
Też tak masz? I ciężko jest się zmienić nagle i postawić ;/ Nie uważasz?
Może faktycznie tak jak to napisała anetqueen wyjedź? Tzn. jak teraz masz jakieś ważne rzeczy typu studia czy coś, bo nie pamiętam czy napisałaś o tym , to dokończ te sprawy i może faktycznie wyjedź. Pomyśl, czy nie lepiej mieć kogoś blisko?
Ja aktualnie jestem w związku na odległość (365km.) i jestem w dodatku za dobra :<
I przede wszystkim kochana SZCZERA ROZMOWA, musisz z Nim naprawdę szczerze porozmawiać, powiedz co czujesz : )
Naprawdę szkoda tych 6 lat, żeby zmarnować...
anetqueen-- dziękuję za bardzo konkretną i pomocną odpowiedź. Ja to wszystko wiem (tak mi się wydaję), tak się czuję w tym związku już jakaś nie najważniejsza a przecież powinnam skoro kochamy się i mamy dzielić ze sobą życie. Tzn ja nie wymagam od niego żeby rzucił wszystko i biegł do mnie jak pies na skiwnięcie palcem, bo nie o to chodzi w związku.
Ja już czuję się jakbym czekała na jakieś poczekalni aż przyjdzie moja kolej... ![]()
Rozmowa? Była, ale tak krótka i w ogóle nie do rzeczy. On chciał się od niej migać, ja właściwie też nie dręczyłam bo wiedziałam że nie zakończy się dobrze
dlatego też rozmawialiśmy normalnie omijając ten temat - bez sensu wiem! ![]()
Moje tylko rzucane jakieś podteksty pozostawiane przez niego bez konkretnej odpowiedzi.
Dziś rano znów kłótnia! Ale o to że nie spędza ze mną w ogóle czasu, co prawda ma gospodarstwo i dlatego jest tak zajęty, ale dopiero co przyjechał chyba normalne że chcę spędzić z nim trochę czasu wiedząc że w niedziele znów jedzie-- znów jestem, jesteśmy odkładani na później!
Nie wiem, zastanawiam się czy nie przesadzam, bo przecież skoro ma robote nie będzie siedział ze mną bo ja tak chcę. On jest naprawdę dla mnie bardzo dobry.
Paulinko, mam dokladnie to samo, nawet dziś mi to powiedział żebym była sobą bo to jak udawałam tą niedobrą to wcale do mnie nie pasuje. Ciężko jest tak nagle teraz się zmienić, mieć jakieś własne zasady, postanowienia i się ich trzymać, bo jak już wspomniałam powiedział mi że kogoś udaje, to nie ja. Chcę być dla niego jak najlepsza, ale nie chcę żeby ta moja uległość była przez niego "wykorzystywana" bo ja jestem dobra to zrozumiem!
Obecnie też jesteś w związku na odległość, ale tyle km mieszka od Ciebie czy pracuję?
Tak też pewnie rzadko się widujecie? I jak Ci z tym? Bo ja to chciałabym żeby był wciąż blisko, wiem że nie zawsze tak może być, ale teraz to wręcz o tym marze...
Aisyrk- źle zrobiłaś pozwalając mu ominąć ten temat.. ajaj, wiem jak to jest, bo sama nie potrafię tak trzymać przy temacie, ale musisz pokazać trochę swojej pewnej osoby, musisz się postawić.
Według mnie nie przesadzasz, bo nie masz go ciągle przy sobie i uważam, że też potrzebujesz czułości, bo tęsknisz i chcesz się nim nacieszyć, nim znów pojedzie... uświadom mu to najlepiej, powiedz mu o swoich szczerych uczuciach co czujesz.
Mam tak samo ! Mój M. ciągle mi powtarza, że muszę być sobą... ja też uważam, że nie można się zmienić z dnia na dzień, bo ja tak nie potrafię z dnia na dzień... zasady zawsze jakieś mamy... a ja zawsze chciałam dawać mojemu chłopakowi luzu, żeby nie był jak na smyczy, ale widać im to chyba pasuje... jak kobieta jest konkretna...
Też właśnie chcę być jak najlepsza... ciągle robię coś, aby być jak najlepsza i też zaczynam czuć, że to jakieś istne 'wykorzystywanie' tej dobroci...
Musimy coś z tym zrobić chyba, ostatnio dużo się zastanawiam nad tym i zastanawiam się, też czy dobrze robię, będąc tak dobrą.
Kochana, mój M. mieszka tyle ode mnie, widujemy się serio jeszcze rzadziej niż Ty ze swoim, ale teraz zaczniemy coraz częściej. Na razie nie mamy jak zamieszkać razem, ale on od wakacji, chce wyjechać do Holandii, żeby zarobić na naszą przyszłość... bardzo się tego boję, bo on nawet nie wie kiedy konkretnie wróci... wiem, że powiedział, że bycie na moich urodzinach jest jego obowiązkiem (w październiku są).
O takk... sama bym chciała mieć Jego blisko siebie i nie opuszczać Go na krok ani przez chwilę... ta tęsknota prawda? Ta pustka w środku i ta głupia świadomość, że nie możemy za bardzo nic z tym zrobić, a bardzo kocha się tą osobę.
I jak sytuacja się toczy?
Na samym wstępie przepraszam Cie Paulinko, że dopiero odpisuję jednak zjazdy w szkole, zamęt sprawiły że zabrakło mi czasu.
Co do sytuacji-wyjechał
nie ma go tydzień... na weekend ma przyjechać za dwa tyg, a mnie sie wydaje jakbym nie widziala juz go z miesiac !!
Co do mojego podejscia i zachowania to nie wiem,,, juz chyba siła rzeczy "jakos" sie zmienilam (przez niego, tzn przez te rozłąke,,,) jakos tak zobojętniałam,,, bo skoro on tak postanowil tam byc to nie bede sie wiecznie kłócic z nim, sprzeczac bo to chyba i tak nie wiele daje...nie wiem eh !
Nie okazuje mu "az" tak czulosci, pisze ze kocham, tesknie ale nie rozczulam sie tak jak zawsze to robilam! Za to on stał sie bardziej wrażliwy jakby widzac ze mnie juz to po prostu wykancza!
Niby to ten ostatni miesiac ma byc, ale to sie okaze-zobaczymy--mam taka nadzieje!! ![]()
Ojej- co do Twojej sytuacji, wyobrazam sobie jak musi byc Ci, Wam ciezko zyc na taka odleglość.
"Chce wyjechac by zarobić na Wasza przyszlosc"-ja wciaz to samo slysze
ale ja nie toleruje takiego zycia niestety, albo stety juz nie wiem,,, jednak ja uwazam zeby razem na miejscu za mniejsze pieniadze ale RAZEM!
"Powiem" Ci ze w moim przypadku ten wyjazd baardzo duzo wprowadzil w zycie zmian niestety wiecej tych gorszych raczej, bo jak juz pisalam (nie wiem czy w tym poscie) mielismy 5miesieczna rozłąke i oboje innych partnerow...
to jednak w pamieci zostaje i czasem sa sytuacje ze kazde z nas sobie wypomina a to nie jest mile... Ale oczywiście nie chce Cie straszyc to wszystko sa sytuacje indywidualne i nie jest do przewidzenia jak Wasz zwiazek bedzie to znosil
Ja zycze Ci jednak zebys zatrzymala go przy sobie - jesli na tym Ci zalezy i wytrwalosci abys doczekala sie wkoncu tego wspolnego zycia obok siebie:)
Pozdrawiam gorąco ![]()
Teraz to ja przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, mam nadzieję, że jeszcze tu napiszesz ![]()
Według mnie dobrze, że się nie kłócić z Nim o to, bo krzykiem nigdy nic nie załatwimy.
O tak, już teraz przy jakiejkolwiek kłótni są jakieś wypominki, On mi a ja Jemu, wiem jak to jest, jednak po jakimś czasie się godzimy, bo z dnia na dzień coraz bardziej się kochamy mimo tej odległości.
Ja nie potrafię gniewać się na Niego, a On na mnie.
Za 4 dni się mamy zobaczyć, już prawie 3 ![]()
Potwornie się cieszę !
Jak sytuacja się u Ciebie kochana miewa?
No ja też dopiero teraz tu zagladam... odpisuję głównie Tobie Paulinko choć nie wiem czy jeszcze tutaj zajrzysz.
Nawiązując do Twoich relacji z chłopakiem to bardzo dobrze wróży dla Was, Waszej przyszłości, że oboje nie umiecie gniewać się na siebie to oznacza, że obojgu Wam zależy na sobie i aby szybko pójść na kompromis i tego też Ci/Wam życzę ![]()
Jeśli chodzi o moja sytuacje... źle:( chyba tak źle jeszcze nie było...
eh po prostu jestem już bezsilna...:( ale nie będę rozszerzać tematu, ponieważ nie wiem czy ktoś tu w ogólę zajrzy...
w sumie mogłabym sobie popisać chociażby dla samej siebie aby sobie ulżyć, ale jestem tak już wykończona że.... ehh