Jestem szczęśliwa mężatka, nie mamy jeszcze dzieci i kocham swojego męża dlatego nie potrafię tego zrozumieć. Dlaczego, po co? Przecież on mi się nawet nie podoba. Spędzam z nim 8 godzin dziennie dużo rozmawiamy w sumie można powiedzieć, ze sie przyjaźnimy- to mój kolega z pracy. W wielu sprawach nawet mi pomógł ale on (podobnie jak ja ) ma zonę i córeczkę. Jesteśmy dorośli a mimo to zachowaliśmy się jak dzieci. Nie znalazłam jeszcze wytłumaczenia na to co zrobiłam ale nie wiem tez jak wybrnąć z tego. Czy powiedzieć o wszystkim mężowi czy lepiej pogodzić się z wyrzutami sumienia i trzyma c to w tajemnicy? kiedyś zawsze obiecywałam sobie ze bede inna i nigdy nie zdradzę bliskiej mi osoby. I co z tego wyszło?
Podobne tematy
Witaj Veronico - niestety życie pisze przedziwne scenariusze..
Czy to zdarzyło się tylko raz?
czy masz jakieś ciepłe uczucia w stosunku do swojego kolegi?
Kochasz swojego męża?
Kochasz swojego męża?
Z postu i słów które autorka zamieściła wynika że tak...
Kurcze nie doczytałam ;D a więc kochasz go? A tamten "drugi''? Przecież on też ma żonę i co?
"kocham" >> "zdradziłam" >>????
czyli nie bardzo kocham...
powiedz, przynajmniej bądź fair... Jak Cię wyrzuci z domu, to trudno. Trzeba było myśleć.
Nie mów.To nic nie da."Czego oczy nie widza tego sercu nei żal".Z czasem wyrzuty miną.Czasem tak sie zdaza nie jestesmy ze stali postepujemy przeroznie zaskakując samych siebie.Jezeli to byl tylko raz i to w dodatku takie chwilowe zacmenie ja bym nikomu nie mowila.Zepsujesz zwiazek zdrady sie wybacza ale nie zapomina.
Nie mów,zwłaszcza że to był wyskok jednorazowy ? i ten ktoś Tobie się nie podoba
a jeśli nie będziesz w stanie Sobie z tym poradzić to odejdź.
To że Ty popełniłaś błąd nie znaczy że Twój mąż ma się z tym męczyć.
Znasz go więc napewno wiesz co zrobisz mu takim wyznaniem.
"zawsze obiecywałam sobie ze bede inna i nigdy nie zdradzę bliskiej mi osoby"
on o tym napewno wie rozmawialiście przecież ![]()
Masz tylko jeden dodatkowy problem RAZEM PRACUJECIE
i co tamten na to wszystko ?
Przy takich historiach zastanawiam się, dlaczego ludzie tak lubią komplikować sobie życie. A opisu wynika, że było poukładane.
nie mow, to Ty narozrabialas wiec to Ty masz poniesc kare, a nie Twoj malzonek. Jak mu powiesz to zrzucisz na niego to brzemie, mecz sie sama, bo Twoj maz nie jest niczemu winien. Jezeli naprawde go kochasz oczywiscie i chcesz z nim byc.
Przy takich historiach zastanawiam się, dlaczego ludzie tak lubią komplikować sobie życie. A opisu wynika, że było poukładane.
ja też, jak powtarzam - nie denerwują mnie tyle ludzkie świnie, co ludzkie osły...
A ja z większością się nie zgodzę?
Witaj Veronico - niestety życie pisze przedziwne scenariusze..
Akurat to nie życie napisało taki scenariusz, to własny świadomy wybór.
Kochasz swojego męża?
Kurcze nie doczytałam ;D a więc kochasz go? A tamten "drugi''? Przecież on też ma żonę i co?
Maryna, czytaj uważnie. Przecież napisała, ze kocha męża, a ten drugi to kolega( może przyjaciel )z pracy, do którego nic nie czuje.
powiedz, przynajmniej bądź fair... Jak Cię wyrzuci z domu, to trudno. Trzeba było myśleć.
Zgadzam się, trzeba było myśleć. Nie macie dzieci, więc powinniście się rozstać chyba, że mąż Ci wybaczy. Nie mówiąc mu, pozbawisz go prawa wyboru a on ma prawo zadecydować o tym co dalej.
I nie szukaj wytłumaczenia bo tu nie ma co tłumaczyć. Przespałaś się z kolegą do którego nawet nic nie czujesz. Miałaś fajne , spokojne życie i zepsułaś to na własne życzenie.
13 2011-03-24 14:21:32 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2011-03-24 14:22:14)
Nie powinnas, absolutnie nie powinnas mu o tym mowic. Sama nabroilas to sama zbieraj kopniaki za to.
Powiesz mu liczac na co? Na rozgrzeszenie i pokute w postaci 2 ojcze nasz i 3 zdrowac mario??
On ma cierpiec, bo Ty masz moralnego kaca?
Cierp za to co sie stalo w samotnosci, borykaj sie z wyrzutami sumienia i juz nigdy, przenigdy nie dopusc sie zdrady. Badz dla niego dobra, od teraz wierna na zawsze i nigdy nie daj mu odczuc, ze w ogole jakakolwiek zdrada miala miejsce.
edit :Powodzenia.
Nie powinnas, absolutnie nie powinnas mu o tym mowic. Sama nabroilas to sama zbieraj kopniaki za to.
Powiesz mu liczac na co? Na rozgrzeszenie i pokute w postaci 2 ojcze nasz i 3 zdrowac mario??
On ma cierpiec, bo Ty masz moralnego kaca?Cierp za to co sie stalo w samotnosci, borykaj sie z wyrzutami sumienia i juz nigdy, przenigdy nie dopusc sie zdrady. Badz dla niego dobra, od teraz wierna na zawsze i nigdy nie daj mu odczuc, ze w ogole jakakolwiek zdrada miala miejsce.
edit :Powodzenia.
A dlaczego ma milczeć? Ja za specjalnie wyrzutów sumienia nie widzę u autorki dlatego jestem za tym aby powiedziała o tym co zrobiła. Poddała się chwili namiętności i żadnych konsekwencji za to nie poniesie.
Widząc, że maż niczego się nie domyśla poczuję się bezkarna. Kto wie czy ten jednorazowy skok w bok nie przyczyni się do skakania z kwiatka na kwiatek? Będzie prowadziła podwójne życie. A maż będzie tym idiotą, który o niczym nie będzie wiedział.
Myślę, że milczenie ukarzę nie tą osobę. Jej partner powinien mieć prawo wyboru, ma prawo do szczęścia jak nie u boku swojej żony to innej kobiety.
Jestem szczęśliwa mężatka, nie mamy jeszcze dzieci i kocham swojego męża dlatego nie potrafię tego zrozumieć. Dlaczego, po co? Przecież on mi się nawet nie podoba. Spędzam z nim 8 godzin dziennie dużo rozmawiamy w sumie można powiedzieć, ze sie przyjaźnimy- to mój kolega z pracy. W wielu sprawach nawet mi pomógł ale on (podobnie jak ja ) ma zonę i córeczkę. Jesteśmy dorośli a mimo to zachowaliśmy się jak dzieci. Nie znalazłam jeszcze wytłumaczenia na to co zrobiłam ale nie wiem tez jak wybrnąć z tego. Czy powiedzieć o wszystkim mężowi czy lepiej pogodzić się z wyrzutami sumienia i trzyma c to w tajemnicy? kiedyś zawsze obiecywałam sobie ze bede inna i nigdy nie zdradzę bliskiej mi osoby. I co z tego wyszło?
Musisz się dobrze,na spokojnie zastanowić czy ty aby napewno kochasz meża???
bo moze ci się tlyko tak wydaje,ze kochasz,albo sobie tłumaczysz,że skoro mąz to napewno kochasz......................
wsłuchaj się w siebie i zastanów...................
jesli kochasz naprawdę,chcesz dalej z nim być,to nie mów mu,będzie cię to gryzło w środku,ale uważam ze nie warto,z czasem pogodzisz się z tym,i wyrzuty sumienia umilkną.........dasz radę,ale podejmując tę deczyję muszisz być świadoma,że więcej pokusie nie ulegniesz,że chcesz naprawić to co zepsułas............
i uwierz mi ze jesli mu powiesz,poczujesz chwilowa ulgę,ale jak zobaczysz zal i ból w jego oczach,zaczniesz załowac....
natomiast może być tak miłość wasza gdzies zanika,i szukasz czegoś innego............wtedy warto szczerze porozmawiać z męzem.................
chyba jest co tu jeszcze ratowac.
pozdrawiam
A mi się wydaje za oczywiste, że uczucie, którym darzy męża na pewno nie jest miłością. Jak się kocha to się nie zdradza. Zrozumiałbym, jakby mieli problemy, że czułaby się odrzucona ,cokolwiek? czym można było by ?jakoś? usprawiedliwić jej zdradę . Ale szczęśliwe małżeństwo, kochający mąż?? i żona, która przespała się z kolegą z pracy od tak. Nawet tego kolegi nie kocha. To nawet nie była chwila słabości tylko czyste wyrachowanie. Zwykłe zaspokojenie potrzeb?.
Nie wiem , która szczęśliwa, spełniona , "kochająca" żona zdradza męża ?.
Powtórzę przysłowie czego oczy nie widzą tego sercu nie żal
nie ryzykuj i nie mów jeśli kochasz,jesteś kochaną i chcesz być nadal kochana to nie ryzykuj a Tobie to przejdzie jeśli będzie Cię to strasznie męczyć idź do spowiedzi może pomoże,a męża szanuj i to co masz,z kolegą najlepiej zostań tylko i wyłącznie na stopie koleżeńskiej w PRACY i nic poza tym.
Powtórzę przysłowie czego oczy nie widzą tego sercu nie żal
nie ryzykuj i nie mów jeśli kochasz,jesteś kochaną i chcesz być nadal kochana to nie ryzykuj a Tobie to przejdzie jeśli będzie Cię to strasznie męczyć idź do spowiedzi może pomoże,a męża szanuj i to co masz,z kolegą najlepiej zostań tylko i wyłącznie na stopie koleżeńskiej w PRACY i nic poza tym.
racja,ale ja uwązam że musisz się zastanowić czy ty w ogóle napewno kochasz????
napisz nam czego ci brakuje w małżeństwie,bo coś mi się wydaje,że Twój mąz jest dobrym człowiekiem,Twoje uczucie do niego wygasa,a Ty dalej twierdzisz ze go kochasz,choć tak wcale może nie być...................ale z eon jest dobry ludek,to Ty nie chcesz pogodzić się z tym,że uczucie do takiego faceta może wygasac.bo niby skąd???
napisz więcej o Twoich odczuciach...........
Taak, teraz nie powiesz, to wyobraź sobie co będzie, jak za 5-10 lat prawda wyjdzie na jaw...
Jak? Nie wiem... Po pierwsze kłamstwo na krótkie nogi, po drugie możesz tego nie wytrzymać psychicznie (tego ciągłego ukrywania tajemnicy) i sama się przyznasz... Możesz powiedzieć nieświadomie (nie wiem, upijesz się czy coś...), prawda może wyjść od tamtego... Jest wiele możliwości...
To nie ma znaczenia. Co będzie jak Twój mąż się dowie tego za ileś lat?... Jak połączą was dzieci, wspólny kredyt itd.? Po pierwsze będzie miał żal za to, że mu nie powiedziałaś wtedy... Że ukrywałaś to przed nim... A może on nie chce być z osobą, która mu coś takiego wyrządziła?!
Teksty typu "skoro cię kocha, to nie mów mu" są jak dla mnie maksymalnie EGOISTYCZNE!!! Tak, bo to nie polega na tym, że mówiąc mu zrzucisz ciężar z serca na jego barki... Nie - bo Ty widząc go płaczącego, zdenerwowanego, rozbitego będziesz wiedziała, ŻE TO TWOJA WINA!!! I wcale nie uważam, że Tobie będzie łatwiej... Ale jeśli masz choć trochę szacunku do mężą, to przyznaj się i proś o wybaczenie... Zawsze to wygląda inaczej.
Popełniłaś błąd - zdarza się. Ale chociaż unieś konsekwencje tego postępowania. Być może facet będzie chciał układac sobie życie od nowa z kimś, komu zaufa. Nie odbieraj mu tej szansy... On nic Ci nie zrobił, więc jeśli faktycznie go kochasz, to bardziej skrzywdzisz ukrywaniem prawdy. CHYBA, ŻE UDA CI SIĘ TO UKRYWAĆ PRZEZ CAŁE ZYCIE... Ale wybacz, szanse są niewielkie...
pozdrawiam
Powtórzę przysłowie czego oczy nie widzą tego sercu nie żal
tak spytaj się swojego faceta czy Twoja zdrada ale nieujawniona byłaby dla niego ok.
kobieta zdradziła, oszukała i w pewien sposób poniżyła męża więc dlaczego on ma o tym nie wiedzieć? dlaczego nie ma prawa wybrać czy chce dalej być z osobą która go tak wykiwała?
nie mają dzieci, łatwiej można zakończyć ten związek, no ale wygoda jest najważniejsza dla tej pani, bo gdyby kochała to by z innym nie zdradzała swojego męża poza tym pracuje z tym panem więc szansa na kolejne wybryki jest duża bo skoro raz to zrobiła mimo że mówiła że nie zrobi tego nigdy to dlaczego nie miałaby tego powtórzyć? przez wyrzuty sumienia? z nimi jak widać po wielu związkach gdzie zdrada partnera jest czymś normalnym pokazuje że można z tym żyć i mieć się świetnie.
Ciekawe, te same panie, które w innych wątkach bronią kobietę zdradzającą, a potępiają faceta, który odkuł się tym samym, tu znowu doradzają zdrajczyni., żeby się nie przyznawała..
Beata810, Mery Lu - to jakieś skrzywienie moralności, bo jak inaczej to nazwać... Musicie być bardzo zakłamanymi osobami.
Wiem net-facet o ktorym watku mowisz
Czytuje go rowniez. Tam dziewczyna zdradzila i uznala nawet, ze bylo jej cudownie i dobrze jak nigdy wczesniej. Tutaj ona sama nie wie tak do konca dlaczego to zrobila, facet nie jest w jej typie, nie bylo namietnosci, ukrywania romansu. Sama jest przerazona tym co zrobila i nawet nie moze ogarnac dlaczego to zrobila. Dla mnie wyglada to na jakis dziwaczny zakrecony przypadek i w tej kategorii go rozpatruje. Bowiem zdrada zdradzie nigdy nie bedzie rowna.
Dlatego uwazam, ze nie powinna mowic mezowi a najgorsza kara bedzie ukrywanie tego przed nim , patrzenie na niego i swiadomosc tego co zrobila. Warunkiem jest jednak brak powtorzenia czegos podobnego w przyszlosci. A ze bedzie ja to meczylo-no i dobrze, ze bedzie jej trudno-bardzo dobrze, ze bedzie nieraz ryczec z zalu nad tym co zrobila-jeszcze lepiej, bowiem bedzie to niejako pewnym sposobem na unikniecie kolejnej zdrady.
W imie bowiem czego ma ma mu o tym mowic i go tym obarczac? Prawdomownosci, odkupienia, szczerosci, milosci? To wlasnie ma mu okazywac i zawsze czuc, ze zrobila zle.
23 2011-03-24 23:06:17 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-03-24 23:08:06)
W imie bowiem czego ma ma mu o tym mowic i go tym obarczac? Prawdomownosci, odkupienia, szczerosci, milosci? To wlasnie ma mu okazywac i zawsze czuc, ze zrobila zle.
A może po to, żeby mógł wybrać czy chce z takim kims dalej być? Bo ja bym nie chciał.
Albo np., żeby w ramach wyrównania rachunków też mógł się z kimś przespać. Czemu mu odbierać taką opcję? Może autorka sama powinna mu to zaproponować, np. "Zdradziłam Cię, jeśli mi wybaczysz, w ramach rekompensaty pozwalam Ci na zdradzanie mnie przez pół roku z kim chcesz".
Warunkiem jest jednak brak powtorzenia czegos podobnego w przyszlosci.
i to ma być warunek? ona już raz przysięgała że nigdy go nie zdradzi i co? zdradziła, teraz znowu postawi sobie za cel nie zdradzić i kiedy zdradzi to co dalej ma sobie stawiać kolejne cele a mężowi ma rosnąć poroże? ten kolega to była próba jej miłości, próbę oblała i zdradziła więc dlaczego ma teraz ukrywać prawdę przed mężem? czy gdyby zaszła z nim w ciążę to także ma ukrywać prawdę o ojcostwie? czy gdyby złapała jakiegoś wirusa to także ma ukrywać przed mężem prawdę? zawsze będzie coś co będzie usprawiedliwiało ukrywanie prawdy, ale tu nie o to chodzi tylko o to aby partner miał możliwość wyboru czy chce być z kimś kto go już raz zdradził i może zrobić to ponownie.
nie kochasz, przyznaj sie i nie szanujesz ani męża ani kolegi ani jego rodziny i dzieci po prostu powiedz to sobie i nie uzalaj sie nad soba bo to chyba nie Ty jestes tu ofiara
Dziewczyno, jak do tego doszlo? Przeciez musieliscie gdzies isc, do Ciebie, czy do niego, czy jeszcze gdzies indziej. To jest dostatecznie duzo czasu, zeby zadac sobie pytanie: co ja robie, czym ryzykuje? Oswiec mnie. Moze bede mogla zrozumiec mojego meza....
Nie mów nic mężowi, chyba, że sama nie będziesz umiała sobie z tym problemem poradzić. Skoro zdecydowałaś się na taki krok, czegoś w Twoim związku brakuje i myślałaś, że poprzez nawet jednorazową zdradę odkryjesz co to jest. Nie szukaj daleko tego co możesz mieć blisko siebie. Łatwo jest dawać takie rady, ale każda sytuacja jest indywidualna, inne przesłanki. Może potrzebujesz jakiś podniet, porozmawiaj o tym z mężem. Jak określiłabyś swój związek po zdradzie? Uczciwie, chcesz nadal być z mężem? Czego brakuje Ci w związku z nim? Chcesz poszukiwać dalej? Szukaj z mężem, a jeśli nie umiesz powiedz o wszystkim.
Jestem zdania, że powinna powiedzieć o tym mężowi. I całe szczęście, że jeszcze dzieci nie mają! po co żeś za mąż wychodziła skoro dopuściłaś się zdrady, dziewczyno! Myślisz, że na tym jednym razie się skończy? WATPIĘ!
"kiedyś zawsze obiecywałam sobie ze bede inna i nigdy nie zdradzę bliskiej mi osoby" - czyli to nie pierwsza twoja zdrada? Wcześnie już zdradzałaś?
Nie mam słów i szkoda mi twojego męża ;/
Beata810 napisał/a:Powtórzę przysłowie czego oczy nie widzą tego sercu nie żal
nie ryzykuj i nie mów jeśli kochasz,jesteś kochaną i chcesz być nadal kochana to nie ryzykuj a Tobie to przejdzie jeśli będzie Cię to strasznie męczyć idź do spowiedzi może pomoże,a męża szanuj i to co masz,z kolegą najlepiej zostań tylko i wyłącznie na stopie koleżeńskiej w PRACY i nic poza tym.
racja,ale ja uwązam że musisz się zastanowić czy ty w ogóle napewno kochasz????
napisz nam czego ci brakuje w małżeństwie,bo coś mi się wydaje,że Twój mąz jest dobrym człowiekiem,Twoje uczucie do niego wygasa,a Ty dalej twierdzisz ze go kochasz,choć tak wcale może nie być...................ale z eon jest dobry ludek,to Ty nie chcesz pogodzić się z tym,że uczucie do takiego faceta może wygasac.bo niby skąd???
napisz więcej o Twoich odczuciach...........
Teraz to przykozaczyłaś.. urządzasz jakąś terapię?, próbujesz zrobić psychoanalizę czy co? Zdradziła, dlaczego doszukujesz się problemów aby usprawiedliwić jej postępek? Napisała wyraźnie, że jej małżeństwo jest/było szczęśliwe. Ponadto zdradziła swojego męża w perfidny sposób i takiego zachowania nie da się usprawiedliwić.
Nie mów nic mężowi, chyba, że sama nie będziesz umiała sobie z tym problemem poradzić.
Aha, czyli ma nie mówić dlatego, że mężowi należy się prawda, ani dlatego, że tak uczciwe, tylko ewentualnie gdyby uznała, że tak będzie dla Niej lepiej... Szczyt egoizmu
Mysle, ze prawda powinna ujrzec swiatlo dzienne i zapewne tak sie stanie wczesniej czy pozniej. I lepiej, zeby wyszla od Ciebie wczesniej niz od kogos obcego pozniej, bo niezaleznie od czasu bol bedzie taki sam. Twoj ma prawo wiedziec, jak slaby masz charakter i zdecdowac, czy wezmie na siebie brzemie bycia z Toba mimo takiego balastu. Rownie dobrze moze dojsc do wniosku, ze to, co bylo Twoja porazka, da Ci sile, nawet wielokrotnie wieksza niz ta co mialas, zeby wiecej nie popelnic takiego bledu i przy okazji wielu innych. A ty nie masz prawa, czy moze raczej nie powinnas, budowac zwiazku na klamstwie, bo bedzie on bardzo kruchy i nie bedzie mial zbyt silnych fundamentow, zeby przetrwac. Klamstwa beda sie nawarstwiac, jedno bedzie pociagac za soba drugi, potem bedzie juz z gorki, az w koncu okaze sie, ze zyjecie obok siebie, kazde w innym swiecie.
NIe ,no ...czytam na tym forum ,kocham , kochałam ,kochałem -wytarzane to słowo w błocie , że żal !Miłość kiedy jest prawdziwa ,nie ma w niej zdrady ani krztyny ,niema nawet w mysli . STRASZNĄ krzywdę mu zrobiłaś,a żonie kochanka!Tam jest dziecko ! KTO tu będzie cierpiał? TO straszne, że ludzie nie umieją kochać ,coraz rzadziej się im to zdarza ,,TAK NAPRAWDĘ ''...
NIe ,no ...czytam na tym forum ,kocham , kochałam ,kochałem -wytarzane to słowo w błocie , że żal !Miłość kiedy jest prawdziwa ,nie ma w niej zdrady ani krztyny ,niema nawet w mysli .
TO straszne, że ludzie nie umieją kochać ,coraz rzadziej się im to zdarza ,,TAK NAPRAWDĘ ''...
Zgadzam sie - wydaje sie ze nic juz teraz nie jest "na serio"... Byle zauroczenie czy fascynacje seksualna podciaga sie pod termin "milosc".
A to przeciez takie nic. Zwykle hormony czy zainteresowanie kims atrakcyjnym fizycznie.
Kicha.
ja powiem tak, nie mów, jeśli zależy Ci na mężu i rodzinie...
ja chociaż nie mam męża, mam chłopaka, zdradziłam go raz na wakacjach z kolegą którego później więcej nie zobaczyłam, bo został za granicą...
wyrzuty sumienia pozostaną na zawsze, nigdy nie zapomnisz o tym co zrobiłaś, ale jeżeli nie powtórzy się to już więcej to nie mów, bo zepsujesz sobie życie czymś takim..
a co do słowa kocham i miłości, jak wiadomo prawdziwa miłość pojawia się rzadko i trwa krótko.. Po wielkiej miłości pojawia się życie codzienne i prolemy..
jakie macie prawo do tego żeby kogokolwiek oceniać po przeczytaniu jednego posta... kobieta chce porady.. wie, że popełnia błąd... każdy z nas błądzi... każdy z nas ma w życiu moment, w którym zastanawia się czy idzie dobrą drogą, czy takie życie jakie ma mu odpowiada... Ona twierdzi, że kocha męża.. i wierzę w to... pobłądziła nie da się ukryć... popełniła być może największy błąd w swoim życiu ale trudno..stało się. czasu nie cofnie ... ciężko powiedzieć czy ma o tym powiedzieć mężowi czy do końca życia się z tym męczyć... nie wiem co ja bym zrobiła... i myślę , że tu nie znajdziesz odpowiedzi dlaczego Ty to zrobiłaś...jeśli postanowisz powiedzieć mężowi to życzę ci abyś ułożyła sobie życie, żebyś wybaczyła sobie i żeby On Tobie wybaczył.... a jeśli postanowisz o tym zapomnieć i nigdy nie mówić o tym co się stało to życzę ci żebyś odnalazła w sobie siłę, która pomoże ci przez to przejść...powodzenia.
powiem krótko. Rzeczywiscie męcz się teraz sama, a nie ran człowieka który cie kocha. zle zrobiłas. ja osobiscie nienawidze ludzi co zdradzają, robią krzywde osobie którą < kochają>. Ja nie zdradzam bo niechciałabym tez byc zdradzona i na tym to polega. Nie czyn drugiemu co tobie nie miłe, musisz z tym jakos zyc.
Nie wiem czy to ktos przeczyta ale ja tez zdradzilam.Ponad 2 lata temu poznalam Krzyska.Zaczelismy sie spotykac bylo mi z nim cudownie czulam sie przy nim wolna i szczesliwa.Z mezem nigdy sie tak nie czulam i nie czuje.Wlasciwie powinnam zaczac od tego ze jestem mezatka 11lat mamy syna 11 lat i coreczke 1 rok. Zdecydowalam sie na kolejne dziecko po zdradzie.Trwala ona krotko bo 2m-ce maz sie dowiedzial a wlasciwie ja mu powiedzialam.Zalamal sie podejrzewal cos ale wybaczyl.Nie wiem jak ja bym sie zachowala gdyby to on mnie zdradzil.Najgorsze jest to ze ja nieoge zapomniec o kochanku Tesknie za nim za jego glosem dotykiem.Z nim bylo wszystko proste. Z mezem tak nie jest jest troche nudno w naszym zwiazku.Brakuje mi tzw. "powera".Na pocztku po zdradzie tak bylo byl sex jakiego nie mialam(oprocz kochanka).A teraz jakos mi tego brakuje,niby s e stara ale brakuje.Ja tez sie staaram kocham meza i nie chce go zostawiam nigdy nie chcialam.Chociaz planowałam z kochankiem ze bedziemy razem ze poszukamy mieszkania.Ale wybralam meza.Krzysiek(kochanek)nie mogl sie z tym pogodzic pisal ze kocha mnie bardzo i nie moze o mnie zapomniec dzwonil a ja nie odpisywalam az w koncu przestal. Mysle ze mu nie przeszlo bo jak mnie widzial ostatnio to patrzyl na mnie jakby dalej cos czul do mnie.A ja no coz tesknie za nim i nie wiem co mam robic.Mam rodzine dzieci dla ktorych zrobilabym wszystko.Ciezko mi zapomniec,no i ja mimo ze mowilam do meza ze żałuje to jednak tak nie jest.
38 2017-02-16 22:39:22 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-02-16 22:44:45)
To jest naprawdę proste- nie kochasz męża, tylko Ci wygodnie z nim i dlatego żałujesz. I powtórzysz to, jak poczujesz się niewygodnie w tym związku, tym bardziej. Szkoda mi i męża i dzieci. Ty i tak spadniesz na 4 łapy..
Edit Nie ma jeszcze dzieci- powiedz mu bo ma prawo zadecydować, czy chce mieć je z Tobą. Nie piszę, aby Ci dokuczyć, ale dlatego, że Ty nie rozumiesz, co to znaczy KOCHAĆ. Doradzam rozwód, terapię dogłebną, a potem zawracanie d.... innym ludziom. sorry
Jednak nie proste raczej
, no cóż ktoś tu radził usiąść z kartką papieru i spisać : za i przeciw - a nuż Ci pomoże ?
Tyle, że rozpoznanie potrzeb to jedno a wybór i decyzja - to 'grubsza' sprawa... No cóż - próbuj wyprostować SIEBIE przede wszystkim.
To nie tak ze jest mi wygodnie nie robilabym nic aby z mezem byc.Nie umiem udawac ze go kocham bo kocham go naprawde.Meczy mnie chyba ta zdrada ale zastanawiam sie dlaczego nie zaluje jej.To mnie dręczy.Maz zagroził ze zabierze mi syna jak sie o tym dowiedzial i wtedy tak naprawde się opamietalam ze go strace,ze strace wszystko nad czym oboje pracowalismy.Nasza milosc i wszystko co razem robilismy.Dziekuje za szczerosc
To nie tak ze jest mi wygodnie nie robilabym nic aby z mezem byc.Nie umiem udawac ze go kocham bo kocham go naprawde.Meczy mnie chyba ta zdrada ale zastanawiam sie dlaczego nie zaluje jej.To mnie dręczy.Maz zagroził ze zabierze mi syna jak sie o tym dowiedzial i wtedy tak naprawde się opamietalam ze go strace,ze strace wszystko nad czym oboje pracowalismy.Nasza milosc i wszystko co razem robilismy.Dziekuje za szczerosc
To nie tak ze jest mi wygodnie nie robilabym nic aby z mezem byc.Nie umiem udawac ze go kocham bo kocham go naprawde.Meczy mnie chyba ta zdrada ale zastanawiam sie dlaczego nie zaluje jej.To mnie dręczy.Maz zagroził ze zabierze mi syna jak sie o tym dowiedzial i wtedy tak naprawde się opamietalam ze go strace,ze strace wszystko nad czym oboje pracowalismy.Nasza milosc i wszystko co razem robilismy.Dziekuje za szczerosc
To nie tak ze jest mi wygodnie nie robilabym nic aby z mezem byc.Nie umiem udawac ze go kocham bo kocham go naprawde.Meczy mnie chyba ta zdrada ale zastanawiam sie dlaczego nie zaluje jej.To mnie dręczy.Maz zagroził ze zabierze mi syna jak sie o tym dowiedzial i wtedy tak naprawde się opamietalam ze go strace,ze strace wszystko nad czym oboje pracowalismy.Nasza milosc i wszystko co razem robilismy.Dziekuje za szczerosc
Co do kartek pisałam za i przeciw,wyszło za czyli za męzem.Z tamtym nie widziałam przyszłości a jednak myśle o nim.Nie wiem czy to źle czy dobrze:)
Jeżeli piszesz sobie plusy I minusy bycia z mężem lub kochankiem, to znaczy że żadnego z nich nie kochasz.
Czujesz jedyni pociąg seksualny,zauroczenie ale sens prawdziwej miłości jest Ci nieznany.
Zostaw męża, dzieci i zamiszkaj z kochankiem.
Ty będziesz miała swoje pięć minut szczecia,
Mąż będzie miał jasna sytuację, będzie miał szansę znaleźć sobie kogoś kto go pokocha naprawdę,
Dzieci będą w swoim domu, że swoim ojcem, unikną zmian, dostosowania się do jakiegoś obcego im faceta, a przede wszystkim unikną tej niepewności która nastąpi po tych "pięciu minutach" szczęścia kochanków, po zweryfikowaniu w codziennej rzeczywistości.
Nie oszukuj ich, nie porównuj ich, nie szacuj który ma więcej a który mniej plusów.
Gdybyś naprawdę kochała to nie podjelabys decyzji o zdradzie.
Jeżeli piszesz sobie plusy I minusy bycia z mężem lub kochankiem, to znaczy że żadnego z nich nie kochasz.
Czujesz jedyni pociąg seksualny,zauroczenie ale sens prawdziwej miłości jest Ci nieznany.Zostaw męża, dzieci i zamiszkaj z kochankiem.
Ty będziesz miała swoje pięć minut szczecia,
Mąż będzie miał jasna sytuację, będzie miał szansę znaleźć sobie kogoś kto go pokocha naprawdę,
Dzieci będą w swoim domu, że swoim ojcem, unikną zmian, dostosowania się do jakiegoś obcego im faceta, a przede wszystkim unikną tej niepewności która nastąpi po tych "pięciu minutach" szczęścia kochanków, po zweryfikowaniu w codziennej rzeczywistości.Nie oszukuj ich, nie porównuj ich, nie szacuj który ma więcej a który mniej plusów.
Gdybyś naprawdę kochała to nie podjelabys decyzji o zdradzie.
Nie moge zostawic dzieci kocham je ponad wszystko. To troche tez skomplokowane byly kochanek ma problem z alkoholem dlatego tez zostalam z mezem.Maz zagrozil ze zabierze mi syna a wtedy sie tez opamietalam co robie jak bardzo mi na nich zalezy.Na drugie dziecko zdecydowalam sie dopiero po tym jak wyszla na jaw moja niewiernosc.
standard - jesteś z mężem tylko dla wygody nic więcej. Szkoda tylko, że on jeszcze nie przejrzał na oczy i nie wie jak się sprawy mają. Prawdy też mu nie powiesz bo dbasz tylko o swój tyłek. Tak wmawiaj sobie, że to dla dobra dzieci, a gdybyś miała warunki pognałabyś do kochanka. No tak, ale on pije. Wiec mąż frajer zawsze pod ręką. Po co coś zmieniać jak tak ciepło pod ręką prawda?
Nie mow , bo tak jak tu ktos napisal musisz sama teraz sie z tym gryzc.
Powiedzenie mu, jak tu niektorzy sugeruja owszem jest fajne, takie szlachetne!!! szczerosc i te bzdety ale czy napewno???
Przewaznie mowi sie to partnerowi bo gryza nas samych za duze wyrzuty sumienia i robimy to zeby ulzyc sobie samemu a nie zeby pokazac nasza szlachetnosc.
Takze jesli nie chcesz go skrzywdzic nic nie mow i kropka.
Dziekuje przynajmniej moglam to z siebie wyrzucic. Bo jesli mnie to gryzie to chyba kocham meza.Nie powiem mu ale wiem ze go troche oszukuje.On jest bardzo dobrym czlowiekiem to ja ta zla jestem.Muszę się z tym meczyc i chyba postaram sie bardziej pokokochac meza.
Nie mow , bo tak jak tu ktos napisal musisz sama teraz sie z tym gryzc.
Powiedzenie mu, jak tu niektorzy sugeruja owszem jest fajne, takie szlachetne!!! szczerosc i te bzdety ale czy napewno???
Przewaznie mowi sie to partnerowi bo gryza nas samych za duze wyrzuty sumienia i robimy to zeby ulzyc sobie samemu a nie zeby pokazac nasza szlachetnosc.
Takze jesli nie chcesz go skrzywdzic nic nie mow i kropka.
dobre
takie bzdury chyba wszyscy zdradzający sobie wmawiają
,,będe cierpiec sama, on nie zasłuzył bla bla blaaaa" a w domyśle jest zawsze ,,wszystko sie zmieni, może on mnie wykopie, może zarząda rozwodu" Nie ma w was nic z prawdy i dbania o innych poza sobym samym. Chronicie TYLKO i wyłącznie swój tyłek, żeby było dobrze tak jak jest nadal. Boicie sie że gdybyscie powiedziały, on mógłby zażadać rozwodu. Nie wmawiajcie ludziom takich głupot, serio
Słoneczko2014 - gdyby twój kochanek nie miał problemów z alkoholem, a mąż nie mówił o zabraniu dzieci, to już by cię tam dawno nie było, nie? ach ta wielka miłość
chyba tylko w twojej głowie i wmawianiu sobie
53 2017-02-18 14:53:58 Ostatnio edytowany przez ZlaKobieta33))))) (2017-02-18 14:55:31)
ZlaKobieta33))))) napisał/a:Nie mow , bo tak jak tu ktos napisal musisz sama teraz sie z tym gryzc.
Powiedzenie mu, jak tu niektorzy sugeruja owszem jest fajne, takie szlachetne!!! szczerosc i te bzdety ale czy napewno???
Przewaznie mowi sie to partnerowi bo gryza nas samych za duze wyrzuty sumienia i robimy to zeby ulzyc sobie samemu a nie zeby pokazac nasza szlachetnosc.
Takze jesli nie chcesz go skrzywdzic nic nie mow i kropka.
dobre
takie bzdury chyba wszyscy zdradzający sobie wmawiają
,,będe cierpiec sama, on nie zasłuzył bla bla blaaaa" a w domyśle jest zawsze ,,wszystko sie zmieni, może on mnie wykopie, może zarząda rozwodu" Nie ma w was nic z prawdy i dbania o innych poza sobym samym. Chronicie TYLKO i wyłącznie swój tyłek, żeby było dobrze tak jak jest nadal. Boicie sie że gdybyscie powiedziały, on mógłby zażadać rozwodu. Nie wmawiajcie ludziom takich głupot, serio
Tak dl TWOJEj nformacji, nigdy nikogo nie zdradzilam raczej przewaznie bylo odwrotnie
Ale to co napisalam powie ci kazdy psycholog, wiem bo sama mam jednego w rodzinie.
54 2017-02-18 14:56:34 Ostatnio edytowany przez blabla1 (2017-02-18 14:59:32)
oczywiście, i kazdy ksiądz tak powie w konfesjonale - dlaczego? bo lepiej rżnąć głupa i mieć nadzieję że coś się ułoży, że się zapomni, że się rozmyje, niż sie skonfrontować z prawdą. Zwykłe wygodnictwo i dbanie o swoje cztery litery , nic więcej.
Do psychologa się chodzi żeby poprawił TWOJE samopoczucie, TWOJE życie, TWOJE TWOJE TWOJE a co bedzie z drugą osobą to już mało go interesuje. Co by było lepsze dla ciebie gdybyś poszła do psychologa? doradzenie ci - nie mów, bedzie super, on o niczym sie nie dowie, bedzie sielanka, czy - powiedz mu - licz na miesiace a może lata złosci, rozwód, separacje, rozstanie. Wiec wiadomo, że kazdy psycholog doradzi - siedź cicho, dbaj o swoje litery które póki on nie wie, mają się dobrze
55 2017-02-18 15:09:34 Ostatnio edytowany przez Excop (2017-02-18 15:19:01)
Dziekuje przynajmniej moglam to z siebie wyrzucic. Bo jesli mnie to gryzie to chyba kocham meza.Nie powiem mu ale wiem ze go troche oszukuje.On jest bardzo dobrym czlowiekiem to ja ta zla jestem.Muszę się z tym meczyc i chyba postaram sie bardziej pokokochac meza.
Zauważyłem to "chyba" w każdym odniesieniu do osoby męża.
Porównując pierwszy wpis i późniejsze odniesienia do komentarzy przez Słoneczko odnoszę wrażenie, podobnie jak Secondo, że decyzja o pozostaniu z mężem podyktowana była pragmatyzmem wynikającym również z naiwności męża.
Emocje, jeśli temu towarzyszyły - w stosunku do niego, były innymi, niż prawdziwa skrucha. Bo tej nie było i nie ma. Sama tak zresztą twierdzisz.
Strach o własny byt i o utratę poczucia bezpieczeństwa oraz zagrożenie, że sąd - w razie czego, wskaże obecne miejsce zamieszkania Waszej rodziny za najbardziej odpowiednie dla dzieci, były tymi emocjami.
Będziesz się strać bardziej pokochać męża? Jak, pytam?
Skoro okłamujesz do do tej pory w kwestii poczucia winy jak i Twojej, wciąż trwającej więzi emocjonalnej z kochankiem?
56 2017-02-18 17:06:00 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-02-18 17:06:29)
Jestem szczęśliwa mężatka,
On już chyba nie byłby do końca taki szczęśliwy ![]()
Dlaczego, po co? Przecież on mi się nawet nie podoba.
Proste. Był moment, że miałaś chcicę i się jej poddałaś
Oczywiście, że powiedz. Podejmie decyzję, która leży teraz w jego gestii. Przecież nie będziesz żyła w kłamstwie z osobą, na którą patrząc, będziesz się zastanawiała się czy dalej chciałby z Tobą być.
Veronica napisał/a:Jestem szczęśliwa mężatka,
On już chyba nie byłby do końca taki szczęśliwy
Veronica napisał/a:Dlaczego, po co? Przecież on mi się nawet nie podoba.
Proste. Był moment, że miałaś chcicę i się jej poddałaś
Oczywiście, że powiedz. Podejmie decyzję, która leży teraz w jego gestii. Przecież nie będziesz żyła w kłamstwie z osobą, na którą patrząc, będziesz się zastanawiała się czy dalej chciałby z Tobą być.
MiłyChamie, chyba, podobnie jak kilka innych osób, odniosłeś się do Autorki wątku z 2011, która od lat nie odzywała się.
Ostatnie posty dotyczyły Słoneczka, która ujawniła swój romans pod presją podejrzewającego męża, choć skutki podobne. ![]()
Aż to pech. Nie popatrzyłem. Niech potomni się uczą ![]()
oczywiście, i kazdy ksiądz tak powie w konfesjonale - dlaczego? bo lepiej rżnąć głupa i mieć nadzieję że coś się ułoży, że się zapomni, że się rozmyje, niż sie skonfrontować z prawdą. Zwykłe wygodnictwo i dbanie o swoje cztery litery , nic więcej.
Do psychologa się chodzi żeby poprawił TWOJE samopoczucie, TWOJE życie, TWOJE TWOJE TWOJE a co bedzie z drugą osobą to już mało go interesuje. Co by było lepsze dla ciebie gdybyś poszła do psychologa? doradzenie ci - nie mów, bedzie super, on o niczym sie nie dowie, bedzie sielanka, czy - powiedz mu - licz na miesiace a może lata złosci, rozwód, separacje, rozstanie. Wiec wiadomo, że kazdy psycholog doradzi - siedź cicho, dbaj o swoje litery które póki on nie wie, mają się dobrze
Wieje od ciebie agresja na kilometr zlzuj majty troche, i przypominam ci ze to jest forum publiczne i kazdy ma prawo miec swoje zdanie i je tu wypowiadac
Kapisch?
Co do kartek pisałam za i przeciw,wyszło za czyli za męzem.Z tamtym nie widziałam przyszłości a jednak myśle o nim.Nie wiem czy to źle czy dobrze:)
Obstawiam, że źle, że nie wiesz - czyli na pierwszy ogień - musisz wiedzieć czego i kogo potrzebujesz ? A potem kolejna rozpiska - a nuż pomoże ?
To co,mam pisać czego chce?Chce być z mężem i nie chce tego zmieniać.Chce być z nim szczęśliwa.Rozmawiałam z nim o naszym związku o tym czego od siebie oczekujemy.Powiedziałam mu,że wkradła sie do naszego zwiazku rutyna i nuda.Szczera rozmowa dużo nam dała.A wiecie dlaczego z nim jestem bo zawsze czułam się przy nim bezpiecznie,nie wygodnie ale bezpiecznie.Zawsze był i jest przy mnie i za to go kocham.Może nie tak jak kiedyś,ale jest w moim sercu i zawsze tak będzie.Tak pokocham go bardziej.Dostałam szanse i nie zmarnuje jej.Ktoś kiedyś powiedział mi ,że Zycie mnie nie oszczedaza i to jest prawda wiele przeszlismy razem.Ojciec alkoholik,choroba syna i szpitale(juz jest ok),utrata ciazy,kolejna zagrozona no i zdrada.Ale jestesmy razem i bedziemy zrobie wszystko,abytak było.To nieprawda,że jak się raz zdradziło to kolejny raz będzie.Znam przypadek,gdzie ona zdradziła i nie zrobiła więcej tego,Jest ze swoim partnerem szczęsliwa.Dlaczego mój mąż ma nie być ze mną?
62 2017-02-20 14:17:24 Ostatnio edytowany przez Excop (2017-02-20 14:26:21)
To co,mam pisać czego chce?Chce być z mężem i nie chce tego zmieniać.Chce być z nim szczęśliwa.Rozmawiałam z nim o naszym związku o tym czego od siebie oczekujemy.Powiedziałam mu,że wkradła sie do naszego zwiazku rutyna i nuda.Szczera rozmowa dużo nam dała.A wiecie dlaczego z nim jestem bo zawsze czułam się przy nim bezpiecznie,nie wygodnie ale bezpiecznie.Zawsze był i jest przy mnie i za to go kocham.Może nie tak jak kiedyś,ale jest w moim sercu i zawsze tak będzie.Tak pokocham go bardziej.Dostałam szanse i nie zmarnuje jej.Ktoś kiedyś powiedział mi ,że Zycie mnie nie oszczedaza i to jest prawda wiele przeszlismy razem.Ojciec alkoholik,choroba syna i szpitale(juz jest ok),utrata ciazy,kolejna zagrozona no i zdrada.Ale jestesmy razem i bedziemy zrobie wszystko,abytak było.To nieprawda,że jak się raz zdradziło to kolejny raz będzie.Znam przypadek,gdzie ona zdradziła i nie zrobiła więcej tego,Jest ze swoim partnerem szczęsliwa.Dlaczego mój mąż ma nie być ze mną?
Oj, Słoneczko, Słoneczko.
Uchyliłaś się od odpowiedzi na jasno sformułowane pytanie - w jaki sposób chcesz pokochać męża, skoro wciąż okłamujesz go w kwestii braku poczucia winy i wciąż trwającej więzi emocjonalnej z kochankiem?
Chyba, że przeprowadziliście ową "szczerą rozmowę" już po włączeniu się przez Ciebie do starego wątku i mąż poznał stan faktyczny i prawdziwe powody powrotu do niego?
Dlaczego Twój mąż ma nie być z Tobą? Pytanie z gruntu źle postawione, bo i bezpodstawne.
Przecież on chce. Po to postawił ultimatum "Wracasz do mnie albo odbiorę ci dzieci", nieprawdaż?
I z tego tytułu, wraz z brakiem odpowiedzi na zadane pytanie, mam wątpliwości, czy w ogóle zdołasz na nowo rozbudzić w sobie niegdysiejsze uczucia do ślubnego.
Wróciłaś, bo zostałaś do tego zmuszona. Tak, czy nie?
Bullinka napisał/a:Nie powinnas, absolutnie nie powinnas mu o tym mowic. Sama nabroilas to sama zbieraj kopniaki za to.
Powiesz mu liczac na co? Na rozgrzeszenie i pokute w postaci 2 ojcze nasz i 3 zdrowac mario??
On ma cierpiec, bo Ty masz moralnego kaca?Cierp za to co sie stalo w samotnosci, borykaj sie z wyrzutami sumienia i juz nigdy, przenigdy nie dopusc sie zdrady. Badz dla niego dobra, od teraz wierna na zawsze i nigdy nie daj mu odczuc, ze w ogole jakakolwiek zdrada miala miejsce.
edit :Powodzenia.
A dlaczego ma milczeć? Ja za specjalnie wyrzutów sumienia nie widzę u autorki dlatego jestem za tym aby powiedziała o tym co zrobiła. Poddała się chwili namiętności i żadnych konsekwencji za to nie poniesie.
Widząc, że maż niczego się nie domyśla poczuję się bezkarna. Kto wie czy ten jednorazowy skok w bok nie przyczyni się do skakania z kwiatka na kwiatek? Będzie prowadziła podwójne życie. A maż będzie tym idiotą, który o niczym nie będzie wiedział.
Myślę, że milczenie ukarzę nie tą osobę. Jej partner powinien mieć prawo wyboru, ma prawo do szczęścia jak nie u boku swojej żony to innej kobiety.
Ja podobnie z większością się nie zgodzę. Po pierwsze jak się prawdziwie kocha, to się nie zdradza, nawet jeśli choć przez chwilę przeszłoby to przez myśl. Bóg dał rozum, to trzeba z niego korzystać. Po drugie gdzie tu jest ta szczęśliwa mężatka? Albo miałaś za dobrze albo za nudno w związku skoro dopuściłaś się takiej rozrywki. Po trzecie Twój partner ma prawo wyboru. I na pewno nie chcę żyć w kłamstwie. Z kimś kto Go zdradził. Zadaj sobie pytanie czy Ty na Jego miejscu chciałabyś żyć w takim kłamstwie? I co zrobisz jak mąż się jakimś sposobem dowie? Jeśli chcesz z Nim być to powinnaś Mu powiedzieć. I sam zadecyduje co dalej. A jeśli sama nie wiesz czego chcesz, bo z tego co piszesz tak to wygląda, to powinnaś odejść od Niego i pozwolić Mu na szczęście z kimś, kto na prawdę będzie Go kochać. Swoją drogą Twoje niezdecydowanie jest właśnie kolejną odpowiedzią na pytanie "Czy Go kochasz?"...
Nie zostalam zmuszona do powrotu bo od niego wcale nie odeszlam. Jak pisalam kocham meza.Powiedzialm o zdradzie bo mialam wurzuty sumienia.Nie jest tak ze od wydania sie zdrady ciagle mysle o tamtym,mysli o bylym kochanku wróciły niedawno. Nie wiem moze przez to ze siedze w domu z dzieckiem ciagle mam taki sam dzien.Nie chce sie przez to usprawiedliwiac czy szukac jakiegos współczucia.Rozmawialam z mezem powiedzialam mu tym wszystkim i tak naprawde meczy mnie ta moja sytuacja.
65 2017-02-22 02:08:02 Ostatnio edytowany przez starr (2017-02-22 02:25:50)
Nie zostalam zmuszona do powrotu bo od niego wcale nie odeszlam. Jak pisalam kocham meza.Powiedzialm o zdradzie bo mialam wurzuty sumienia.Nie jest tak ze od wydania sie zdrady ciagle mysle o tamtym,mysli o bylym kochanku wróciły niedawno. Nie wiem moze przez to ze siedze w domu z dzieckiem ciagle mam taki sam dzien.Nie chce sie przez to usprawiedliwiac czy szukac jakiegos współczucia.Rozmawialam z mezem powiedzialam mu tym wszystkim i tak naprawde meczy mnie ta moja sytuacja.
Wiesz, status kochanka jest zawsze wygodniejszy. Bo motyle i różowe okulary nie pozwalają dostrzec, że ma wady urody i wymowy, brak mu górnej jedynki... Zawsze jest przygotowany na spotkanie, w dobrym humorze, czyściutki i pachnący... No i ten boski seks...
A mąż... no szkoda gadać. Wraca zmęczony z roboty, rozrzuca śmierdzące skarpetki, kibla po sobie nie umyje, deska w kiblu zawsze w górze... często zmęczony i seks tylko mechaniczny...
Tylko jest jeden problem, o którym zdradzaczki nie wiedzą. Jak zmieni się status kochanka w partnera życiowego to okazuje się, że też wraca z roboty wkur*iony, rozrzuca śmierdzące skarpetki i pierdzi pod kołdrą, seks już innego boga i ogólna rozpierducha. A jak spadną już różowe okulary i motylarnia wyzdycha, to najczęściej okazuje się, że eksa pierdy nie takie śmierdzące były, i że skarpety jakoś równiej porozrzucane. Dopiero wtedy jest dramat, bo przychodzi ujrzeć prawdę, że zamieniło się na gorszy model...