netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kocham obu ;(

22 odpowiedzi4 189 wyświetleńzałożony przez Kate2000, 24.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: Kocham obu ;(

Witam, moj problem trwa od kilku miesiecy. Mam 24 lata, jestem mezatka od 2,5 roku. Rok temu moj maz wyjechal za granice. Po jakims czasie od jego wyjazdu poznalam mezczyzne. Nie potrafie wytlumaczyc tego co sie ze mna stalo sad zakochalam sie jak nastolatka, zdradzilam mojego meza sad Wtedy gdy byl daleko zaczynaly sie watpliwosci czy rzeczywiscie nasze uczucie jest tak mocne, czy nie popelnilismy bledu i nie za szybko zdecydowalismy sie na slub. Byl daleko a ja zostalam ze wszystkimi problemami, myslami i rozterkami sama i sie kompletnie zgubilam.
Znalam i znam mnostwo atrakcyjnych facetow, nigdy jednak nie przyszlo mi do glowy zeby zdradzic meza hmm o takich osobach mialam jak najgorsze zdanie, nigdy nie rozumialam jak mozna sie czegos takiego dopuscic... To wszystko stalo sie tak nagle... Poznalam go przez internet. Od poczatku czulam ze jest kims wyjatkowym. Bronilam sie jak moglam przed glupimi myslami, staralam sie to zakonczyc bo czulam sie coraz niepewniej ale sie nie udalo. Spotkalismy sie a potem juz wszystko potoczylo sie wiadomo jak... nie wyobrazacie sobie jak kocham tego czlowieka ;( i kocham swojego meza. Myslalam ze to juz koniec mojego malzenstwa ale wyjechalam razem z nim, postanowilam ze dam nam szanse. Podjelam decyzje ze posklejam swoje malzenstwo, maz nie wie o zdradzie.
wiem ze strasznie go skrzywdzilam, skrzywdzilam obu ;( i to wszystko jeszcze dlugo bedzie sie za mna ciagnac. Nie wiem jak mam zapomniec o tym drugim sad ciagle chodze przybita, wylalam juz tyle lez ;( boje sie ze kiedys sie okaze ze podjelam zla decyzje i pozwolilam odejsc temu jedynemu ;( nie umiem sobie poradzic z ta sytuacja. Czasami mam ochote powiedziec o wszystkim mezowi, czy powinnam? Strasznie sie boje... To by go zniszczylo...
Ktos moze powiedzec ze jesli mowie ze kocham obu nie kocham zadnego. Ale nikt nie wie jak to jest dopoki nie przekona sie na wlasnej skorze :(ja zdaj sobie sprawe z tego co zrobilam, mam straszne wyrzuty sumienia, kazdego dnia dreczy mnie to niemilosiernie... ale kocham, naprawde kocham i jednego i drugiego ;( i wybralam juz jedna milosc, ale jak ta druga wyrzucic z serca ot tak po prostu?

2 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-03-24 03:20:44)

Odp: Kocham obu ;(

Ja takze zle uwazam o zdradzajacych osobach, sama do tego sie nie dopuscilam. Mimo wszystko przejde do rzeczy, skoro mam Ci udzielic rady, bo co sie stalo, to sie nie odstanie, chocby sie bardzo chcialo. Popelnilas straszny blad, zachowalas sie nieodpowiedzialnie, ale postaram sie udzielic rady.
Zadam Ci podstawowe pytania, ktore byc moze pomoga Ci w uporaniu sie z tym.
Czy masz dziecko ze swoim mezem ? Zdaje sobie sprawe, ze jestes mloda kobieta i moze nie macie dziecka, lecz wole zapytac.
Jak oceniasz Wasze malzenstwo? Wzielas je jak wynika ok 22 roku zycia, niby wczesnie, masz racje moze za wczesnie, skoro tak czujesz, to kwestia dojrzalosci i uczucia jakie laczy dwoje ludzi. Czy wyszlas za maz z wielkiej milosci czy to byl raczej wielki pospiech, bo chcialas miec meza i nawet bardzo krotko byliscie przed slubem i nie przemysleliscie decyzje?
No i jak bylo przed slubem? Byly uniesienia, namietnosc, czy dobrze sie dogadywaliscie w najwazniejszych kwestiach, czy czulas, ze to ten jedyny i tylko jego chcesz? Czy czulas sie przez niego kochana? Czy czulas, ze to najwazniejszy facet, ktorego poznalas ? Czy po slubie nadal byla miedzy Wami ta czulosc, okazywanie uczuc? Czy wspieracie sie w trudnych chwilach ? Czy ufasz mezowi, a on Tobie ? Czy mozecie na siebie liczyc? Czy umiecie gdy trzeba isc na kompromis i czujesz sie z nim szczesliwa ? Czy pozycie malzenskie Cie satysfakcjonuje ?
Odpowiedz lepiej na kazde pytanie, to lepiej naswietli sprawe.

No i powiedz , czemu zaczelas te internetowa znajomosc ? Czy specjalnie kogos szukalas w internecie czy przypadkiem go poznalas ? Dlaczego spotkalas sie z nim skoro masz meza ? Przeciez przez internet nie da sie zakochac, wiec jakby dalas sobie przyzwolenie na lepsze poznanie, randkowanie z innym facetem. Co ciebie tak w nim ujelo ? Przeciez gdybys pisala z nim w necie tylko na stopie kolezenskiej nic by sie nie stalo. Czy bylas znudzona swoim malzenstwem ? Czy mialas ochote na cos innego ? Dziwi mnie Twoja postawa.

ile czasu znasz tego faceta z internetu ? Czy to byl raz seks czy dlzszy romans ??

3

Odp: Kocham obu ;(

RED podziwiam Twoj dualizm uczuc.Przyznam ze nie rozumiem.Nie wiem czy potrafiłabym kochac dwóch facetów.Dzieci owszem ale mężczyzn...no nie wiem...wiesz ja mysle że jesli jednak kochasz męża to powinnas trwac przy nim.w końcu jestescie malżenstwem i macie dziecko.Inaczej wyglądalby sytuacja gdybyś odrzucala swojego męża...a w tej sytuacji wybor zdaje się jest prosty.Czy powinnas powiedziec mu o zdradzie...teoretycznie powinnas...no i w tym miejscu dyskutowalabym czy naprawde kochasz męża ,bo jednak go zdradzilaś....
Jak wyrzucić z serca to drugie uczucie...hm...jeśli zalezy ci na małżeństwie to zrobisz wszystko żeby nie doposcic do jego rozkładu.Zero kontaktow z tamtym facetem i tyle...carskie ciecie.
Pozdrawiam RED

4

Odp: Kocham obu ;(

Przede wszystkim to powinnaś powiedziec mężowi o tym, co zaszło... Popełniłaś błąd, to ponieś konsekwencje... I zobacz, jak mąż zareaguje. Być może sam nie będzie chciał już być z Tobą i problem sam się rozwiąże...

Smutne, ale prawdziwe hmm

5

Odp: Kocham obu ;(

Moje wnioski są takie jeżeli czujesz że kochasz tego drugiego że będziesz myśleć o nim i tęsknić to przede wszystkim powiedz mężowi w innym razie on sam się zoriętuje po pewnym czasie że z tobą coś nie tak bo czlowiek z którym jest się dłuższy czas ciągle szybko potrafi rozpoznać z zachowania drugiej osoby w jakim stanie emocjonalnym się znajduje nawet jak próbuje to ukryć nie jest to możliwe (uwierz wiem coś o tym) i tu decydujące zdanie będzie niestety należeć do męża to on powinnien zdecydować czy dać wam szansę czy nie bo ty już decydowałaś zdradzając. Ale jeśli potrafisz zamknąć romans , uwolnić się od myśli o kochanku i zacząć dalej żyć z naciskiem na bycie w pełni ciałem i duchem z mężem i potraktujesz tamto jako błąd to nie mów mu bo ja przypuszczam że mąż po prostu odejdzie po takij rewelacji. I jeszcze jedna rzecz sądzę że nie kochasz tak naprawdę w chwili obecnaj żadnego: męża bo dopuściłaś się zdrady fizycznej ale i emocjonalnej bo coś poczułaś do innego a kochanka bo gdyby to była miłość to żadna siła by cię od niego nie oderwała nawet więzy małżeńskie.
Więc przemyśl swoje uczucia.

6

Odp: Kocham obu ;(

Wiem, Red jak to jest, można kochać obu. Tylko jest jeden problem . Bigamia nie jest dozwolona i trzeba kogoś wybrać. Nie pisze tego z sarkazmem tylko z własnego doświadczenia, jeśli wybierzesz już tego właściwego, z którym będziesz dalej żyć to w żaden sposób nie przywołuj myślami drugiego, z czasem będzie mniej bolało i będzie to Cię mniej męczyło..
jeśli chodzi o fakt czy powiedzieć mężowi, to jak poprzedniczka pisała musisz liczyć się z faktem ,że zdecyduje on o rozstaniu. Musisz również wziąć pod uwagę to ,że sytuacja będzie go "bolała" bardzo, bardziej niż Ciebie. Wiem,że łatwiej zrzucić z siebie ten ciężar i powiedzieć - żyć "czysto", ale skoro będziesz z mężem już na zawsze i postanowisz nigdy więcej go nie ranić, lepiej nie mówić. Sama nawarzyłaś piwa i teraz trzeba to wypić ,choć jest ciężko, choć wyrzuty sumienia Cię dręczą. Ja bym tak zrobiła ,a zrobiłam inaczej.
Pozdrawiam i życzę rozważnej decyzji ,którą SAMA musisz podjąć, tutaj można tylko wymienić doświadczenia.

7

Odp: Kocham obu ;(

Cóż trudna sytuacja...ale ja bym powiedziała mojemu partnerowi, dla mnie związki budowane na kłamstwie nie mają sensu...to nie teatr żeby szopki odstawiać. Jak popełniamy błąd to trzeba umieć ponieść konsekwencje...Skoro sama zaczęłaś szukać nowych znajomości za plecami męża to może z tobą coś nie halo? i nie bardzo dorosłaś do małżeństwa i odpowiedzialności za innego człowieka ...powiedz mężowi- może ci wybaczy i wyjdziecie z tego silniejsi, a może zakończy związek i znajdzie szczęście z inną. To nie powinna być tylko twoja decyzja, bo tu nie chodzi tylko o ciebie, twoje szczęście i życie, ale i o jego dobro. Co do kochanka...może to ten jedyny, a możenie...przekonasz się z czasem.

8

Odp: Kocham obu ;(

Dokładnie - w związku bierze się ODPOWIEDZIALNOŚĆ nie tylko za siebie... Jeśli narozrabiałaś, to chociaż się przyznaj do winy. Mąż ma prawo do zycia w szczęściu, może mu nie pasuje, by być rogaczem... A ukrywanie tego i przyznanie się po latach zaboli dużo mocniej... Zdecydowanie...

9

Odp: Kocham obu ;(

Nie mamy dzieci. Zanim sie pobralismy bylismy ze soba 2 lata czyli razem to juz prawie 5. Moj maz jest w moim wieku. To byla wielka milosc, nie wyobrazalam sobie bez niego zycia... ale znajduje w nim coraz wiecej wad, i nie chodzi mi tu o jakies bzdury typu zostawianie skarpetek na srodku pokoju, coraz wiecej rzeczy mnie w nim drazni. Tego drugiego znam od roku.
Poznalismy sie przypadkiem, nigdy w zyciu nie planowalam romansu, nie szukalam ku temu okazji. Nawet jesli chwilami zle sie czulam w malzenstwie mowilam mezowi o tym wprost, rozmawialismy gdy cos sie dzialo nie tak. Nie zawsze przynosilo to jakies rozwiazanie ale przynajmniej unikalismy klotni.
Ten drugi zupelnie rozni sie od mojego meza. Jest starszy i dojrzalszy. Najpierw byly krotkie wiadomosci raz na jakis czas, potem codziennie, potem rozmowy przez tel. w pewnym momencie z przerazeniem odkrylam jak bardzo zaczelo mi zalezec i jak mocno sie przywiazalam. Myslalam ze to co jest miedzy mna i mezem to cos wyjatkowego i niepowtarzalnego a tu nagle znalazla sie osoba z ktora rozmawiam jeszcze bardziej otwarcie, nawet o rzeczach o ktorych do tej pory balam sie/nie umialam mowic, czuje sie jeszcze bezpieczniej, pewniej. Pomagal mi, z kazdej sytuacji potrafil znalezc wyjscie podczas gdy moj maz albo nie chcial albo nie potrafil. Chcialam to skonczyc juz na samym poczatku bo wiedzialam ze im dalej zabrne bedzie trudniej. Nie udalo mi sie sad
Jesli chodzi o seks to stalo sie raz.
Podjelam juz decyzje ze chce poskladac malzenstwo. Boje sie tylko ze tesknota okaze sie tak mocna i trudna do zniesienia ze wszystko znow rozwale ;(
Dziwilam sie ludziom ktorzy mowili kocham obu/obie. Stukalam sie w glowe jak to jest mozliwe mowic kocham a jednoczesnie ranic i to dwie osoby jednoczesnie. Jedna niszczac zaufanie jakim cie obdarzyla a druga dajac nadzieje. Kiedys bylo mi to latwo ocenic...

10

Odp: Kocham obu ;(

A co Ci tak przeszkadza w Twoim mezu ? Czy to sa az tak duze sprawy, ze czujesz, ze na dluzsza mete nie dacie rady byc razem ? Czy moze wkradla sie zwykla rutyna ?
Czy ten kochanek powiedzmy walczy o Ciebie ? Czy bylas dla neigo przygoda ? Moze wcale nie jest taki dojrzaly, a wydaje Ci sie.
Wiesz co, nie wyobrzam sobie, bym zdradzila, dla mnie to abstrakcja, tym bardziej, ze kocham kogos z kim jestem, ale hipotetycznie mysle, ze bym powiedziala, jestem szalenie szczera osoba. Tak juz mam. Ty zrob jak uwazasz.
Odpowiedz na moje pytania. bo nadal nie rozumiem Twojego toku msylenia.  Lepiej gdy powiesz co nie pasuje Ci w malzenstwie. Zastanow sie nad tym.

11

Odp: Kocham obu ;(

To nie jest tak prosto powiedzieć co Ci nie pasuje w Twoim małżeństwie, bo teoretycznie wszystko pasuje.Tylko ,że tamten nie ma tego co mąż a mąż tego co tamten. Alem wymyśliła... pisze tak bo do niedawna byłam w podobnej sytuacji tylko wiele gorszej..
Red, co można powiedzieć o tęsknocie??? za tamtym?? nie myśleć, wyprzeć, nigdy nie wracać myślami, kochać meża na zabój, .. starać się byś Ty i On mogli być szczęśliwi zakochani jak kiedyś, pisać do męża czułe smsy,... robić sobie wieczorki... - nie myśleć o tamtym nie wspominać on już po prostu nie istnieje w Twojej głowie... bo skoro wybrałaś bądź konsekwentna i twarda wobec siebie. Jeśli masz ochotę napisz do mnie emalia.

12 Ostatnio edytowany przez RedAndBlue (2011-03-24 21:31:38)

Odp: Kocham obu ;(

Nie czuje sie tak dobrze przy mezu jak na poczatku. potrzebuje wsparcia i poczucia pewnosci, bezpieczenstwa. A tego zaczyna mi z jego strony brakowac.
Ze strony tego drugiego wszystko to dostalam, nie jestem dla niego przygoda. On tez wiele przeszedl, jest po rozwodzie. Nie naciska na mnie, dal mi czas bym wszystko przemyslala. Ma poczucie winy ze namieszal mi w zyciu...

Dziekuje za wszystkie odpowiedzi. Nie mialam komu o tym opowiedziec, wszystko trzymalam w sobie. to strasznie bolesne ale fakt sama sobie jestem winna ;(
musze sie ogarnac, wierze ze bedzie miedzy nami tak jak dawniej.

13

Odp: Kocham obu ;(
RedAndBlue napisał/a:

Nie czuje sie tak dobrze przy mezu jak na poczatku. potrzebuje wsparcia i poczucia pewnosci, bezpieczenstwa. A tego zaczyna mi z jego strony brakowac.
Ze strony tego drugiego wszystko to dostalam, nie jestem dla niego przygoda. On tez wiele przeszedl, jest po rozwodzie. Nie naciska na mnie, dal mi czas bym wszystko przemyslala. Ma poczucie winy ze namieszal mi w zyciu...

Dziekuje za wszystkie odpowiedzi. Nie mialam komu o tym opowiedziec, wszystko trzymalam w sobie. to strasznie bolesne ale fakt sama sobie jestem winna ;(
musze sie ogarnac, wierze ze bedzie miedzy nami tak jak dawniej.

To moze najpierw porozmawiaj z mezem, ze brakuje Ci tego wsparcia. Uwierz , ze szczera rozmowa moze wiele w zwiazku zdzialac. Czasami bedac jakis czas razem zwiazek nie jest juz taki jak na poczatku i jest to normalne, ale mozna go umacniac i umacniac i mimo tego moze byc bardzo szczesliwy. Czasem wlasnie rozmowa wystarczy i wszystko wraca do normy, ludzie dochodza do porozumienia.
Skoro przysiegalas milosc, wiernosc, to moze nie warto tak latwo sie poddawac. Gdybys zwiazala sie w koncu z kochankiem, to i w Waszym zyciu kiedys pojawilyby sie problemy, to normalne, nie mozemy liczyc, zeby w zwiazku bylo caly czas romantycznie, pieknie itp. Kazda faza zwiazku moze byc piekna. Nie bede oceniac czy kochasz meza czy nie, Ty to wiesz, moze i kochasz, nie wiem, ale musisz zdecydowac sie. Na pewno popelnilas blad i dobrze, ze to wiesz.
musisz to wszystko dokladnie przemyslec.

14

Odp: Kocham obu ;(
RedAndBlue napisał/a:

Nie czuje sie tak dobrze przy mezu jak na poczatku. potrzebuje wsparcia i poczucia pewnosci, bezpieczenstwa. A tego zaczyna mi z jego strony brakowac.
Ze strony tego drugiego wszystko to dostalam, nie jestem dla niego przygoda. On tez wiele przeszedl, jest po rozwodzie.

Przecież dla męża też nie byłaś przygodą,też dawał Ci kiedyś wsparcie itp,związek przeszedł na inny etap
zawsze tak jest,że ktoś nowy wydaje Nam się lepszym nie sądzisz ? zwłaszcza po kilku latach
nie idealizuj tego nowego bo go nie znasz ... jest pięknie bo nie żyjecie razem ale zapewniam Cię TEŻ MA WADY
nikt nie jest bez wad,tylko że Ty o nich nic nie wiesz.

15

Odp: Kocham obu ;(

Tamten dawał Ci to wszystko ,bo poznał Cię dopiero,starał się..  .a mąż ? dla niego to jest oczywista oczywistość, że daje Ci to bezpieczeństwo i to wsparcie niewiele o tym mówiąc czy pokazywać swoje jakieś działanie w tym kierunku.. nie czujesz tego .. nie jesteś pewna... ale myślę,że w obliczu jakiegoś zagrożenia "skoczył by za Tobą w ogień" porozmawiaj z nim, tak jak radzą koleżanki wyżej.. Gdy będziesz miała taką pewność to jesteś szczęśliwą kobietą będziesz z nim szczęśliwa po co Ci jakiś facet skoro kochasz męża i on Cię kocha?? ... trzeba się tylko trochę starać.. choć trochę..

16

Odp: Kocham obu ;(

napisałaś:"wszystko trzymalam w sobie. to strasznie bolesne ale fakt sama sobie jestem winna ;( "

Wiem,że to boli ale przejdzie zobaczysz... a,że jesteś sama sobie winna... no cóż Czasem tak się dzieje,że człowiek sam jest sobą rozczarowany.. może stało się to po "coś", aby coś dostrzec,że trzeba pielęgnować to co się ma.. może, żeby nie mieć tej pewności,że się jest silnym twardym, że mnie to nie dotyczy, bo wyznawałam inne zasady, a w sumie słabi jesteśmy, nie potrafimy walczyć z pokusą? albo z zasadzką? a nas zastawianą? To akurat w mim przypadku była zasadzka, a ja taka "słabizna" się okazałam, ale nie dam się już.. o nie

17

Odp: Kocham obu ;(
RedAndBlue napisał/a:

Nie czuje sie tak dobrze przy mezu jak na poczatku. potrzebuje wsparcia i poczucia pewnosci, bezpieczenstwa. A tego zaczyna mi z jego strony brakowac.
Ze strony tego drugiego wszystko to dostalam, nie jestem dla niego przygoda.

Czyli z tym obecnym czujesz się tak jak z mężem na początku? To także pewnie minie po jakimś czasie. Nie wiem, nie mam takiego doświadczenia jeszcze. Czyli ten "z doskoku" daje Ci to poczucie bezpieczeństwa? W jaki sposób? Utrzymuje Cię? Zapewnił Ci byt, dom? To właśnie mąż wyjechał za granicę po to, aby to wszystko Wam zapewnić, a tamten tylko od czasu do czasu zaprosił na randkę, zadzwonił. Nie rozumiem gdzie tutaj poczucie bezpieczeństwa.

Dwóch naraz raczej nie można kochać. Byłam kiedyś w podobnej sytuacji, tzn. Jeden z nich miał to, czego nie miał drugi. Gdyby ich tak połączyć to powstałby ideał. Zrobiłam taki mały eksperyment. Wyobraziłam sobie ich obu obok siebie. Dokładnie z każdymi detalami ich wyglądu. Niby stanęłam naprzeciw nich i tak się zastanawiałam, do którego z nich bym podeszła, gdybym nagle znalazła się w takiej sytuacji. Odpowiedź odrazu mi się nasunęła, "podeszłam" do tego właściwego i od tamtej pory nie mam problemu z kochaniem "dwóch na raz".

18

Odp: Kocham obu ;(

Malgorzatko, pieknie to ujelas i jak widze wszyscy zgadzamy sie w tym temacie smile
Takze podejrzewam, ze ten kochanek to przelotne zauroczenie i powinna skupic sie raczej na mezu, szczerze z nim porozmawiac, na nowo wzniecac iskre i docenic to co ma, bo jak sama napisalam z kochankiem po paru latach byloby to samo. No i nie da sie miec po ilus latach bycia razem tego samego co na poczatku zwiazku, co nie znaczy, ze milosc wygasla, po prostu przechodzi w inny etap, a autorka po prostu byc moze byla tak przyzwyczajona do tego 1 etapu porywow serca, ze jak ktos nowy jej to dal, to zapragnela tego. Czasem takie osoby nawet zrywaja dlugie zwiazki i wiaza sie z kims nowym, bo nie umieja zyc, gdy w zwiazku konczy sie etap porywow serca, wielkiej namietnosci, chca ciagle szalenstw, mysle, ze czesto sa to osoby niedojrzale lub z jaimis problemami natury osobowosciowej. Mimo wszystko mam nadzieje, ze autorka podejmie sluszna decyzje i nastepnym razem nie bedzie miala juz takich dylematow, rozterek, tego zycze smile
Takze uwazam, ze nie mozna kochac dwoch naraz. To tylko iluzja, ze tak jest. Ja osobiscie nigdy nie bylam zainteresowana dwojgiem mezczyzn naraz, jak juz zainteresowalam sie jednym, to tak bylo i inii mogli nie istniec, bo to on byl moim obiektem westchnien smile
Warto tez pamietac, ze kazdy z nas ma wady i nie mozna szukac partnera idealnego, bo taki nie istnieje. Na poczatku moze taki sie wydaje, bo czesto idealizujemy, ale z czasem zauwazymy , ze jak kazdy smiertelnik ma wady smile

19

Odp: Kocham obu ;(

Co do kochania dwóch na raz. To moim zdaniem mogą być dwa wyjścia. Kochasz jednego - to na pewno. Natomiast w drugim możesz być zakochana (zauroczona raczej nie, bo to za daleko poszło). Zakochanie minie, zobaczysz, jeśli nie przerodzi się w miłość, dasz sobie radę.
Uważam, że jest też druga opcja, że to co Cię łączy z mężem to już nie miłość, a bardzo silna więź, natomiast kochasz tamtego. W Twoim wypadku, gdy chcesz ratować małżeństwo to wątpliwe.

Jeśli tamten jest tak strasznie ważny, to nie będziesz umiała o nim zapomnieć i prędzej czy później małżeństwo się rozpadnie. Jeśli to miłość nie będzie za późno.
Jednak życzę, by to mąż był tym jedynym. Może warto spróbować wspólną terapię.

20

Odp: Kocham obu ;(

Nie mów o zdradzie mężowi. Zrzucisz swój ciężar i odpowiedzialność na niego i tylko go zranisz. Jemu będzie trudno się z tym pogodzić, tym bardziej, że za granicą pracował dla Was. Ty pozbędziesz się poczucia winy, ale jemu przysporzy to cierpień, tym bardziej,ze sama jeszcze nie wiesz, czego chcesz. Uważam, ze powinnaś wziąć się w garść i najpierw postarać się spojrzeć na męża obiektywnie.Tamten może być tylko pierwszym zafascynowaniem, taka nowość, ale przypomnij sobie że za mężem też tak szalałaś jak nastolatka. Spójrz na to głębiej i sama sobie odpowiedz- czy gdy minie pierwszy okres zakochania, ten drugi dalej będzie taki fascynujący? Czy ten drugi mężczyzna ma takie cechy charakteru, które na dłuższą metę będziesz potrafiła zaakceptować? Czy może właśnie ta nowość, to napięcie Cię tak pociąga? Musisz zdawać sobie sprawę, że i ten pierwszy okres euforii minie. Spróbuj z mężem- zawalcz o to, o wasze uczucie. Powiedz mężowi, że chcesz się dzielić z nim każdym dniem, chcesz coś zmienić, spędzić z nim inaczej czas, coś odnowić. Spróbuj- biorąc ślub coś sobie obiecywaliście.

21

Odp: Kocham obu ;(
złamana napisał/a:

napisałaś:"wszystko trzymalam w sobie. to strasznie bolesne ale fakt sama sobie jestem winna ;( "

Wiem,że to boli ale przejdzie zobaczysz... a,że jesteś sama sobie winna... no cóż Czasem tak się dzieje,że człowiek sam jest sobą rozczarowany.. może stało się to po "coś", aby coś dostrzec,że trzeba pielęgnować to co się ma.. może, żeby nie mieć tej pewności,że się jest silnym twardym, że mnie to nie dotyczy, bo wyznawałam inne zasady, a w sumie słabi jesteśmy, nie potrafimy walczyć z pokusą? albo z zasadzką? a nas zastawianą? To akurat w mim przypadku była zasadzka, a ja taka "słabizna" się okazałam, ale nie dam się już.. o nie

Myslalam nad tym, ze moze faktycznie to stalo sie po cos. Nie cofne czasu ale pora wyciagnac wnioski.
Boli strasznie sad i wyrzuty sumienia i to ze musze kogos wyrzucic z glowy, serca. Mam nadzieje ze mi sie uda zapomniec albo choc odsunac od siebie te mysli, tesknote... zeby zaczac znow normalnie funkcjonowac. maz juz zauwazyl zmiany w moim zachowaniu, chodze ciagle zdolowana. Nie chce znow wszystkiego zepsuc.
Brakowalo mi takiego chlodnego spojrzenia na to wszystko... dlatego za kazda odpowiedz dziekuje jeszcze raz bo kazda jakos pomogla.

22

Odp: Kocham obu ;(
RedAndBlue napisał/a:

Brakowalo mi takiego chlodnego spojrzenia na to wszystko...

To ja Cię "ochłodzę" jeszcze bardziej...

Sama dobrowolnie i świadomie weszłaś w to wszystko.
Szukałaś znajomości w necie, gdy mąż pojechał za granice do pracy. Nawiązałas kontakt z nieznajomym mężczyzną.
Nie mów, że walczyłaś - właśnie nie robiłaś tego, brnęłaś i podobało Ci się to.
Włączałas komputer, aby sie z nim kontaktować. Umówiłas się...

Teraz czujesz się ofiarą niezamierzonej miłości. Piszesz, jak Ci trudno...jak boli...jak tęsknisz...jakie masz złamane serce...szukasz pocieszenia, zrozumienia...

Nie ma tutaj zadnego "może po coś sie to stało". Sama to zrobiłaś, lekceważąc słowo, jakie dałaś kiedyś mężowi, który Ci zaufał - pojechał, zarabiać na Wasze gniazdko, a Ty po prostu "poszłaś w długą". Taka jest prawda...

Posyp głowe popiołem i postaraj sie wziąć to na klatę! Oczywiście jeśli decydujesz się zostać z mężem.
Nie mów mężowi o zdradzie.
Po co mu jeszcze dokładać? Mało złego mu zrobiłaś??
Jesteś człowiekiem rozumnym, więc chyba potrafisz podjąc konkretną decyzję?
Złamać się i zacząć spokojnie, swiadomie naprawiać swoje małżenstwo

Jeżeli natomiast wolisz byc z kochankiem, powiedz mężowi, spakuj manatki i wracaj do Polski jeszcze tego samego dnia, wracaj do kochasia.  Być może nie będzie już Cie chciał...trudno...Przynajmniej Ty powinnaś poczuc sie troche lepiej.

Wóz albo przewóz!

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026