zdradzilam - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 101 ]

Temat: zdradzilam

witam
piszę tutaj ponieważ chyba w zyciu nie odnalazłam prawdziwej przyjazni. a mam problem,spory nawet.
poznalam go ok.3 lata temu,na portalu randkowym,spotykalismy sie, pasowalismy do siebie charakterami, dogadywalismy sie na kazdej plaszczyznie, generalnie nie bede sie rozwodzic jak bylo cudownie ( a bylo ) , po kilku miesiacach moj ksiaze z bajki przyznal sie do zdrady, wybaczylam mu ( cholera kochalam  ),coz nie skonczylo sie na jednej...
zerwalismy.
cierpialam jak nigdy w zyciu, moje zycie zmienilo sie diametralnie, moj swiat runal w gruzach...
depresja ... cholerna mroczna depresja , zadnego wparcia.
po ok roku postanowilam wyjsc z letargu - nie sama ,poznalam mezczyzne.
pokochalam znow ,zareczylismy sie
i w tym momencie zaczynaja sie schody.
przespalam sie z moim bylym.
to bylo chyba zzadzenie losu bo wpadlismy na siebie przypadkiem,ale tego co wtedy sie wydarzylo nie da sie na forum opisac,
spotkalismy sie w mojej okolicy.
zaprosilam go na drinka do siebie i stalo sie.
chce o tym zapomniec, znowu cierpie .
wiem na pewno ze moj narzeczony jest mezczyzna z ktorym chce ulozyc sobie zycie. kocham go.
zrobilabym dla niego wszystko ,a jednak zdradzilam... nigdy mu tego nie opowiem.
uznacie mnie pewnie za niemoralna istote bez zadnych zasad ,licze sie z tym,
ale jesli ktokolwiek mial taki podobny problem... niech cos doda od siebie.
Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-15 22:24:26)

Odp: zdradzilam
Zana nieznana napisał/a:

wiem na pewno ze moj narzeczony jest mezczyzna z ktorym chce ulozyc sobie zycie. kocham go.
(...)
nigdy mu tego nie opowiem.

No przykro mi bardzo, ale te dwa fragmenty wzajemnie się wykluczają. Nie kochasz Go - kochasz siebie. To się nazywa EGOIZM.

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

3

Odp: zdradzilam

Napisałam to już kilkakrotnie tutaj na forum.
Pamięć nie jest, zapisaną ołówkiem, kartką papieru - gumką jej nie wymażesz.

Zastanów się, czemu zdradziłaś swego narzeczonego (tylko daruj sobie teksty typu: "nie wiem, co się ze mną stało", "nie byłam sobą", "to nie jest w moim stylu", itp.). Bądź uczciwą przed sobą. Wyciągnij wnioski.
I jeszcze jedno: przypomnij sobie, co czułaś, gdy zdradzał Cię ten, z którym teraz się przespałaś.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

4

Odp: zdradzilam

Off.............znowu kamienie, a przecież nawet w Biblii pisane jest "niewinny niech rzuci kamieniem......."(albo coś w tym stylu)Niewinna/winna (a może odwrotnie?)świat składa się z .............doznań :-)). Coś czujesz, czegoś pożądasz, za czymś gonisz :-)). Poznałaś faceta w necie - mniemam że znajomość miała ciąg dalszy, zaangażowałaś się i w sumie, mimo poznania "tego drugiego" nie skończyłaś poprzedniego związku (co nie znaczy że on się skończył, bo pewnie tak :-))). Ten obecny "narzeczony" jest piękny, miły,cudny........... tyle że to nie tamten..............Rozum Ci go wybrał, a nie serce :-)). I dobrze - bo rozum nie kieruje się emocjami :-)). Pewnie, jeśli zdecydujesz się na ślub będziesz fajną żoną i mamą :-)). Pod warunkiem jednak że okiełznasz emocje, bo  jeśli nie, to będziesz "poszukiwaczką" - taką jak wiele na tym forum i za kilka lat napiszesz posta "co mam zrobić, mam męża dziecko i jestem zainteresowana innym facetem", albo krócej "zdradziłam":-))
Decyduj - winna - niewinna choć podejrzewam ze już podjęłaś decyzję :-))
Pozdrawiam i powodzenia :-))
M

z oddali widać więcej.............

5

Odp: zdradzilam

To że miałaś popęd seksualny do swojego byłego to nic nadzwyczajnego , problemem jest to ze go nie okiełznałaś . Niekochana72 ma racje , skoro go kochasz i on to odwzajemnia , to powinnaś swojemu narzeczonemu o tym powiedzieć , inaczej do końca życia będziesz to sobie wypominać ...

6

Odp: zdradzilam

Nie można budować szczęścia na kłamstwie. Jak zareaguje Twój facet tego nie wiemy, ale nie można tak żyć. Wyrzuty nie dadzą Ci żyć, a przynajmniej mi by nie dały...
Powodzenia.

Kłamstwo nie staje się prawdą tylko dlatego, że wierzy w nie więcej osób.
                                      - Oscar Wilde

7

Odp: zdradzilam

Nie można generalizować - każdy przypadek jest inny. Chcesz ułożyć sobie życie z "narzeczonym" ?  okrutne to ale nie powinnaś mówić prawdy. Zaraz odezwą się głosy że na kłamstwie, niesolidny fundament itd. Owszem, ale z taką zadrą w jego sercu bez względu na bezmiar miłości - to nigdy nie będzie już tym samym.
Problem bardziej tkwi w odpowiedzi na pytanie czy Ty faktycznie chcesz z nim iść przez życie? Czy ta depresja minęła i po roku faktycznie byłaś gotowa na nowy solidny związek? Wg mnie czyn którego dokonałaś przeczy temu. Pociąg, fizyczność ,emocje, adrenalina wzięły górę - z twojej inicjatywy - po prostu chciałaś tego ( ..."zaprosiłam go na drinka.. "). To była świadoma decyzja.
Jeśli teraz nie przemyślisz sprawy ( niekoniecznie pod kątem przyznać się czy nie ) ale głębiej czy to naprawdę ten, to gwarantuję Ci że bez względu na to czy będzie wiedział czy nie kolejny raz w życiu kiedy na twojej drodze pojawi się Ktoś a zazwyczaj z biegiem lat życia tak się dzieje również wtedy nie zapanujesz na emocjami. I dobrze dziewczyny piszą że rozpoczniesz kolejny powielony wątek " co zrobić ... "
Można powiedzieć że jestem tu nowa- choć od dwóch lat regularnie wyczytuję większość wątków. Może dopiero teraz poczułam potrzebę czasami udzielenia odpowiedzi. Nie mam jeszcze w sobie takiej mega potrzeby aby napisać o sobie  - bo cóż takie wątki tu się przewijają smile i można powiedzieć że wiem co usłyszę. Gwarantuję za to jedno - większość z użytkowników tego forum nie jest "święta", ma doświadczenie i często rady wynikają właśnie z niego. Powodzenia.

8

Odp: zdradzilam

Szkoda mi Ciebie. Zafundowalas sobie pieklo moralne do konca zycia. Jak nie powiesz, zawsze bedziesz miala to w pamieci, zawsze bedzie to stalo miedzy wami, zawsze bedzie poczucie winy, zawsze bedzie balast to dwigania. Jak mu powiesz, musisz sie liczyc z dwiema opcjami. Na pewno wtedy zafundujesz pieklo emocjonalne jemu. Moze odejsc, przekreslic Cie, zapomniec o Tobie i budowac szczescie z kims innym, z kims kto go nie zawiodl, albo moze sprubowac okielznac to pieklo, zapanowac nad nim i sprubowac Ci wybaczyc. Zadna ztych opcji nie jest prosta dla Ciebie i potecjalnie nie bedzie prosta dla niego. Co do prawdy - ta zawsze znajdzie droge, aby wyjsc na jaw, tak ze nie liczylabym na zbytni cud, ze uda Ci sie ja zachowac jedynie dla siebie. I jakim kosztem.

9

Odp: zdradzilam

Dla rozładowania dręczącego autorkę złego samopoczucia, proponuje numerek z nieznajomym dla urozmaicenia sceny życiowej, widać za mało ma skomplikowane życie.

Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których nie poślubił.

10

Odp: zdradzilam

Niekochana przypominam, że nagminne łamanie regulaminu może skończyć się zbanowaniem konta.
Moderatorka-apoteoza

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

11

Odp: zdradzilam

Przez wiele miesięcy czytam to forum... W sumie to od niedawna postanowiłem coś napisać, bo chyba ludziom zaczyna się przewracać w głowach, albo są po prostu niedojrzali emocjonalnie i uważają, że jeśli są dojrzali płciowo to też są dojrzali emocjonalnie. Co gorsza, coraz więcej czytam postów, w których ludzie rzekomo nie wiedzą co robią, albo wiedzą, i lądują w łóżkach z przypadkowo poznanymi, czy byłymi partnerami mając już małżonka...

Do autorki wątku: wiesz co to jest ślub jak mniemam. Na ślubnym kobiercu przyrzekniesz między innymi wierność małżonkowi. Widać, że masz problemy z jej dochowaniem. Proponuję Ci pracę nad sobą, byś nie raniła siebie i po kolei jak leci tych facetów, z którymi jesteś, i zapewne będziesz w niedalekiej przyszłości. Jak kochasz, to po prostu kochaj. Panuj nad emocjami. Jak nie kochasz, to powiedz otwarcie, gdy dojdziesz w końcu do wniosku, że się nie da już oszukiwać drugiej osoby.

Może i się czepiam, ale co zmieni fakt, że będziesz czyjąś żoną? Na papierze będziesz miała - być może, bo przecież możesz zostać przy panieńskim - nazwisko męża. Ale co zrobisz jak się zjawi tajemniczy Pan, który będzie miał to coś? Zaczniesz się zastanawiać po fakcie, tzn. po zdradzie, po co to zrobiłaś?

12

Odp: zdradzilam
sokrates napisał/a:

Przez wiele miesięcy czytam to forum... W sumie to od niedawna postanowiłem coś napisać, bo chyba ludziom zaczyna się przewracać w głowach, albo są po prostu niedojrzali emocjonalnie i uważają, że jeśli są dojrzali płciowo to też są dojrzali emocjonalnie. Co gorsza, coraz więcej czytam postów, w których ludzie rzekomo nie wiedzą co robią, albo wiedzą, i lądują w łóżkach z przypadkowo poznanymi, czy byłymi partnerami mając już małżonka...

Do autorki wątku: wiesz co to jest ślub jak mniemam. Na ślubnym kobiercu przyrzekniesz między innymi wierność małżonkowi. Widać, że masz problemy z jej dochowaniem. Proponuję Ci pracę nad sobą, byś nie raniła siebie i po kolei jak leci tych facetów, z którymi jesteś, i zapewne będziesz w niedalekiej przyszłości. Jak kochasz, to po prostu kochaj. Panuj nad emocjami. Jak nie kochasz, to powiedz otwarcie, gdy dojdziesz w końcu do wniosku, że się nie da już oszukiwać drugiej osoby.

Może i się czepiam, ale co zmieni fakt, że będziesz czyjąś żoną? Na papierze będziesz miała - być może, bo przecież możesz zostać przy panieńskim - nazwisko męża. Ale co zrobisz jak się zjawi tajemniczy Pan, który będzie miał to coś? Zaczniesz się zastanawiać po fakcie, tzn. po zdradzie, po co to zrobiłaś?

Sokrates, doskonale wiesz co się stanie, ale nie trzeba tajemniczego Pana, ona ma już tego, z którym na skinienie lecie do łóżka... co ciekawsze swojego.

Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których nie poślubił.

13

Odp: zdradzilam
niekochana72 napisał/a:

Niekochana przypominam, że nagminne łamanie regulaminu może skończyć się zbanowaniem konta.
Moderatorka-apoteoza

Cokolwiek uczyniłam - obiecuje poprawę. I przepraszam.

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

14

Odp: zdradzilam

Zana, nikt swiety nie jest. Zrobilas zle, sama to wiesz, zalujesz i teraz tylko obiecaj sobie i wam obojgu w swoim sercu i duszy, ze wiecej tego bledu nie uczynisz. Na bledach czlowiek sie uczy i Ty swoja nauczke dostalas. Tylko tej nauki nie wolno zaprzepascic.

A czy mowic czy nie..sama zdecyduj, podobno "czego oczy nie widza tego sercu nie zal" i to prawda..ale wowczas to musi byc sekret do konca zycia. Dasz rade? Z tajemnica i sama soba?

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

15

Odp: zdradzilam
Mussuka napisał/a:

Zana, nikt swiety nie jest. Zrobilas zle, sama to wiesz, zalujesz i teraz tylko obiecaj sobie i wam obojgu w swoim sercu i duszy, ze wiecej tego bledu nie uczynisz. Na bledach czlowiek sie uczy i Ty swoja nauczke dostalas. Tylko tej nauki nie wolno zaprzepascic.

A czy mowic czy nie..sama zdecyduj, podobno "czego oczy nie widza tego sercu nie zal" i to prawda..ale wowczas to musi byc sekret do konca zycia. Dasz rade? Z tajemnica i sama soba?

Tajemnica? Przecież to zamiatanie problemu pod dywan. Nie wiadomo czemu autorka zdradziła. Niech się przecież nad tym zastanowi, i co ważniejsze wyciągnie wnioski. A co do tajemnicy. Niech powie swojemu facetowi o tym, co zrobiła. Niech on też wie, co się dzieje. Jeżeli wybaczy, budujcie od nowa związek. Facet zauważy, że czegoś w związku brakuje, i może będzie umiał jakoś podnieść jego jakość. Jeżeli nie, to oznacza, że on nie jest dla Ciebie - niestety.

Osobiście nie chciałbym, aby moja przyszła żona (bo pewnie o małżeństwie myślicie) zdradziła mnie, i jeszcze mi o tym nie raczyła powiedzieć. To jest za poważna sprawa. Obiecywać sobie można poprawę w sprawach moralnych, a nawet trzeba! Tylko niech każdy z Was powie - ile razy obiecywałaś/eś sobie, że czegoś na pewno drugi raz nie zrobisz. A potem okazało się inaczej?

16 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-08-17 14:23:45)

Odp: zdradzilam
sokrates napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Zana, nikt swiety nie jest. Zrobilas zle, sama to wiesz, zalujesz i teraz tylko obiecaj sobie i wam obojgu w swoim sercu i duszy, ze wiecej tego bledu nie uczynisz. Na bledach czlowiek sie uczy i Ty swoja nauczke dostalas. Tylko tej nauki nie wolno zaprzepascic.

A czy mowic czy nie..sama zdecyduj, podobno "czego oczy nie widza tego sercu nie zal" i to prawda..ale wowczas to musi byc sekret do konca zycia. Dasz rade? Z tajemnica i sama soba?

Tajemnica? Przecież to zamiatanie problemu pod dywan. Nie wiadomo czemu autorka zdradziła. Niech się przecież nad tym zastanowi, i co ważniejsze wyciągnie wnioski. A co do tajemnicy. Niech powie swojemu facetowi o tym, co zrobiła. Niech on też wie, co się dzieje. Jeżeli wybaczy, budujcie od nowa związek. Facet zauważy, że czegoś w związku brakuje, i może będzie umiał jakoś podnieść jego jakość. Jeżeli nie, to oznacza, że on nie jest dla Ciebie - niestety.

Osobiście nie chciałbym, aby moja przyszła żona (bo pewnie o małżeństwie myślicie) zdradziła mnie, i jeszcze mi o tym nie raczyła powiedzieć. To jest za poważna sprawa. Obiecywać sobie można poprawę w sprawach moralnych, a nawet trzeba! Tylko niech każdy z Was powie - ile razy obiecywałaś/eś sobie, że czegoś na pewno drugi raz nie zrobisz. A potem okazało się inaczej?

A moze niech autorka zakopie sie po uszy i ukamienuje skoro i tak juz z gory wiadomo, ze takie z niej ladaco? Sami bezgrzeszni i spowiednicy sie zbieraja. Jeszcze zadnej przysiegi nie skladala a juz ja spalic.

Przeciez zaluje i wie co zrobila. A coz to czlowiek nigdy sie nie potyka?

A ja osobiscie wolalabym, jesliby moj przyszly zrobil to RAZ ale ostatni i przez durnote a nie z milosci do tej drugiej, aby mi tych rewelacji oszczedzil i nie ranil niepotrzebnie. I nie mnie obiecywal potem na kolanach ale SOBIE samemu, ze tego nie powtorzy nigdy wiecej. A ze nigdy nie nalezy mowic nigdy to juz inna rzecz ...zadne swiete przysiegi tego nie zagwarantuja.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

17

Odp: zdradzilam

Masz racje-nic mu nie mow.
Jesli chcesz z nim byc to cierp skrycie i niech to cierpienie zawsze przypomina Ci to co zrobilas. I niech bedzie przestroga, ze tak sie nie robi. I nigdy, przenigdy wiecej nie zdradzaj.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

18

Odp: zdradzilam

NIE PRZYZNAWAJ SIĘ, NIGDY!
Jego bardzo zranisz a już i tak nic nie odwrócisz. Jeśli zdecydujesz się z nim być to " wybacz sobie" , nigdy o tym nie myśl więcej.
Ale może najpierw się zastanów czego Ci w związku brakuje, że to zrobiłaś? Wcześniej czy później zrozumiesz, że takie rzeczy nie dzieją się same z siebie. Za czymś tęsknisz i czegoś innego szukasz....i to właśnie nie da Ci kiedyś spokojnie żyć.

19

Odp: zdradzilam

Hehehe,
no zajebiste rady po prostu big_smile

Bullinka napisał/a:

Masz racje-nic mu nie mow

Eska_62 napisał/a:

NIE PRZYZNAWAJ SIĘ, NIGDY!

Gratuluję podejścia do życia ww. paniom.

Więc i ja dorzucę coś od siebie:

ABSOLUTNIE MUSISZ SIĘ PRZYZNAĆ !!! (i trzy wykrzykniki dam, a co!)
Zdrada to nie jest coś, co przychodzi sobie od tak i tak samo szybko odchodzi. Jeżeli zdradzasz człowieka, z którym jesteś - ba! Człowieka, z którym planujesz ślub, czyli, z którym chcesz być do końca życia, na dobre i złe, w doli i niedoli, któremu chcesz zdeklarować wierność, bezgraniczną miłość, etc, to świadczy tylko o tym, że oszukujesz siebie i próbujesz oszukać tego człowieka.

Wybacz, ale puściłaś kantem cudownego narzeczonego, na rzecz czego? Seksu z byłym, który oszukiwał Cię przez cały związek?! Jeśli dla takiego palanta byłaś w stanie oszukać aktualnego faceta to świadczy tylko o tym, że go nie kochasz. Nie wiem z czego to wynika, boisz się samotności? Śpieszy Ci się do założenia rodziny? Jaki masz cel w tym, żeby wziąć ślub?

Tłumaczenia "nie wiem jak to się stało" to żadne argumenty. Nic nie tłumaczy zdrady. A Ty wiesz doskonale jak to się stało, tylko wprost nam tego nie mówisz. Albo czujesz coś do ex faceta - w takiej sytuacji nie rozumiem po co męczysz nowego? Szukasz w nim pocieszenia, czy zemsty na ex? Aktualny facet kocha Cię, chce być z Tobą, wziąć ślub, a Ty go perfidnie okłamujesz. Albo po prostu masz problemy z opanowaniem pożądania i nie ma znaczenia, że spałaś z ex bo to równie dobrze mógłby być jakikolwiek randomowy facet, niemniej jednak w tej sytuacji powinnaś zgłosić się do lekarza bo to choroba i to się leczy.

W obu przypadkach (czy to uczuć do ex, czy choroby) Twój narzeczony powinien o tym wiedzieć, dlatego powinnaś go poinformować o zaistniałej sytuacji.

Start(28.06): 166cm || 77kg
I  Faza: 75kg      (-2,0 kg)
II Faza: 66,0kg    (-9,0 kg)

20

Odp: zdradzilam
Tisha napisał/a:

Hehehe,
no zajebiste rady po prostu big_smile

Bullinka napisał/a:

Masz racje-nic mu nie mow

Eska_62 napisał/a:

NIE PRZYZNAWAJ SIĘ, NIGDY!

Gratuluję podejścia do życia ww. paniom.

Więc i ja dorzucę coś od siebie:

ABSOLUTNIE MUSISZ SIĘ PRZYZNAĆ !!! (i trzy wykrzykniki dam, a co!)
Zdrada to nie jest coś, co przychodzi sobie od tak i tak samo szybko odchodzi. Jeżeli zdradzasz człowieka, z którym jesteś - ba! Człowieka, z którym planujesz ślub, czyli, z którym chcesz być do końca życia, na dobre i złe, w doli i niedoli, któremu chcesz zdeklarować wierność, bezgraniczną miłość, etc, to świadczy tylko o tym, że oszukujesz siebie i próbujesz oszukać tego człowieka.

Wybacz, ale puściłaś kantem cudownego narzeczonego, na rzecz czego? Seksu z byłym, który oszukiwał Cię przez cały związek?! Jeśli dla takiego palanta byłaś w stanie oszukać aktualnego faceta to świadczy tylko o tym, że go nie kochasz. Nie wiem z czego to wynika, boisz się samotności? Śpieszy Ci się do założenia rodziny? Jaki masz cel w tym, żeby wziąć ślub?

Tłumaczenia "nie wiem jak to się stało" to żadne argumenty. Nic nie tłumaczy zdrady. A Ty wiesz doskonale jak to się stało, tylko wprost nam tego nie mówisz. Albo czujesz coś do ex faceta - w takiej sytuacji nie rozumiem po co męczysz nowego? Szukasz w nim pocieszenia, czy zemsty na ex? Aktualny facet kocha Cię, chce być z Tobą, wziąć ślub, a Ty go perfidnie okłamujesz. Albo po prostu masz problemy z opanowaniem pożądania i nie ma znaczenia, że spałaś z ex bo to równie dobrze mógłby być jakikolwiek randomowy facet, niemniej jednak w tej sytuacji powinnaś zgłosić się do lekarza bo to choroba i to się leczy.

W obu przypadkach (czy to uczuć do ex, czy choroby) Twój narzeczony powinien o tym wiedzieć, dlatego powinnaś go poinformować o zaistniałej sytuacji.

Podpisuję się pod tym dwoma rękami. I nie chodzi tu, że np. ja jestem święty, i od razu rzucam pierwszy kamieniem. Przecież tu chodzi o zdradę, która może się pojawić również po ślubie. Ok, niczego sobie nie ślubowali. A co zmieni ślub? Da niewidzialną moc miłości, która nie pozwoli na ponowną zdradę? Gdybym zdradził moją dziewczynę, nie powiedziałbym jej tego od razu. Musiałbym sam rozstrzygnąć w swoim sercu, czemu to zrobiłem. Potem bym się przyznał. Niech wie, kogo chce za męża. Inna sprawa, czy ona mi wybaczy. Jeśli tak, zachowałem się wobec niej i siebie uczciwie. Związek buduje się na zaufaniu, prawdzie.

21

Odp: zdradzilam
sokrates napisał/a:
Tisha napisał/a:

Hehehe,
no zajebiste rady po prostu big_smile

Bullinka napisał/a:

Masz racje-nic mu nie mow

Eska_62 napisał/a:

NIE PRZYZNAWAJ SIĘ, NIGDY!

Gratuluję podejścia do życia ww. paniom.

Więc i ja dorzucę coś od siebie:

ABSOLUTNIE MUSISZ SIĘ PRZYZNAĆ !!! (i trzy wykrzykniki dam, a co!)
Zdrada to nie jest coś, co przychodzi sobie od tak i tak samo szybko odchodzi. Jeżeli zdradzasz człowieka, z którym jesteś - ba! Człowieka, z którym planujesz ślub, czyli, z którym chcesz być do końca życia, na dobre i złe, w doli i niedoli, któremu chcesz zdeklarować wierność, bezgraniczną miłość, etc, to świadczy tylko o tym, że oszukujesz siebie i próbujesz oszukać tego człowieka.

Wybacz, ale puściłaś kantem cudownego narzeczonego, na rzecz czego? Seksu z byłym, który oszukiwał Cię przez cały związek?! Jeśli dla takiego palanta byłaś w stanie oszukać aktualnego faceta to świadczy tylko o tym, że go nie kochasz. Nie wiem z czego to wynika, boisz się samotności? Śpieszy Ci się do założenia rodziny? Jaki masz cel w tym, żeby wziąć ślub?

Tłumaczenia "nie wiem jak to się stało" to żadne argumenty. Nic nie tłumaczy zdrady. A Ty wiesz doskonale jak to się stało, tylko wprost nam tego nie mówisz. Albo czujesz coś do ex faceta - w takiej sytuacji nie rozumiem po co męczysz nowego? Szukasz w nim pocieszenia, czy zemsty na ex? Aktualny facet kocha Cię, chce być z Tobą, wziąć ślub, a Ty go perfidnie okłamujesz. Albo po prostu masz problemy z opanowaniem pożądania i nie ma znaczenia, że spałaś z ex bo to równie dobrze mógłby być jakikolwiek randomowy facet, niemniej jednak w tej sytuacji powinnaś zgłosić się do lekarza bo to choroba i to się leczy.

W obu przypadkach (czy to uczuć do ex, czy choroby) Twój narzeczony powinien o tym wiedzieć, dlatego powinnaś go poinformować o zaistniałej sytuacji.

Podpisuję się pod tym dwoma rękami. I nie chodzi tu, że np. ja jestem święty, i od razu rzucam pierwszy kamieniem. Przecież tu chodzi o zdradę, która może się pojawić również po ślubie. Ok, niczego sobie nie ślubowali. A co zmieni ślub? Da niewidzialną moc miłości, która nie pozwoli na ponowną zdradę? Gdybym zdradził moją dziewczynę, nie powiedziałbym jej tego od razu. Musiałbym sam rozstrzygnąć w swoim sercu, czemu to zrobiłem. Potem bym się przyznał. Niech wie, kogo chce za męża. Inna sprawa, czy ona mi wybaczy. Jeśli tak, zachowałem się wobec niej i siebie uczciwie. Związek buduje się na zaufaniu, prawdzie.

A jaka jest roznica miedzy przemilczeniem zdrady a powiedzieniem o niej pozniej-za pol roku, za rok-jak przemyslisz?
Cos to zmieni w uczuciach tej drugiej strony? A zanim "przemyslisz" to bedziesz z nia sypial, wyznawal milosc i udawal, ze wszystko jest ok?? A pozniej jej powiesz, bo "przemysles"... To dopiero hipokryzja, ale Ty dostrzegasz cudze pod lasem a swojego pod nosem juz nie... No i gdzie tu to Twoje "zaufanie" w zwiazku przez czas Twoich "przemyslen"?

Dla mnie zdrada to zdrada i albo mowi sie o niej od razu albo cierpi cialo co chcialo i meczy sie z wyrzutami sumienia. I nigdy, nigdy wiecej nie zdradza.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

22 Ostatnio edytowany przez sokrates (2011-08-17 16:10:58)

Odp: zdradzilam

Nie chcę odbiegać od tematu. Jeśli już mam pisać, co ja zrobiłbym w takiej sytuacji, to przemyślałbym to, co zrobiłem źle. Niestety nie jestem aż takim draniem, że czułbym wyrzuty sumienia i do tego zdradzałbym ponownie. A z tymi przemyśleniami, dałbym sobie góra tydzień, dwa. I ten czas zarezerwowałbym dla siebie. Odtrąciłbym wszystkich. W końcu to, coś poważnego.

23

Odp: zdradzilam

Niewazne co kazde z nas by zrobilo-dziewczyna potrzebuje wielu spojrzen na swoja sprawe. I po zebraniu tych wypowiedzi musi sama podjac decyzje, bo to ona bedzie ponosila jej konsekwencje. Nie ma co deliberowac co jest lepsze a co gorsze, bo to ona ma rozwiazac swoj problem.
Kazde z nas ma swoje racje pochadzace z roznych zrodel: prawosci, doswiadczenia zyciowego itd i to powinnismy przekazac Zanie aby mogla dzieki naszym opiniom podjac decyzje.

I'm so lonely, broken angel... Polamano mi skrzydla i odebrano z klawiatury polskie znaki diakrytyczne...

24

Odp: zdradzilam

Witajcie
Bardzo Wam dziękuje za poważne podejście do tematu.
Chciałabym tylko nadmienić ze cala historia została opisana w dużym skrócie? celowo.
Decyzja już podjęta, co zamieściłam, aby nie otrzymać zbyt wielu dobrych rad. cóż sprawdza się powiedzenie ze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ale i tak bardzo jestem Wam wdzięczna za wypowiedzi, szczególnie mnie zainteresowały wypowiedzi kobiet doświadczonych ze względu na wiek. Sadze ze tak jest rozsądniej ,
Teraz moglibyście zadać sobie po ?jakiego? ja to zamieściłam, no wiec zgodnie z pierwszym tekstem pragnę poznać osoby które maja/miały podobny problem , i może to już zakrawać o seksizm ale  wołałabym żeby to były kobiety.
Dziękuję za uwagę i pozdrawiam Was gorąco

25

Odp: zdradzilam

Masz rację, posłuchaj doświadczonych kobiet.
Szczerość w związku, moralność, ideały - to piękne i chwalebne - i takie podejście powinien mieć każdy wchodząc w związek czy to małżeński czy partnerski - to uczciwe.
Z czasem jednak przekonasz się, że ta szczerość może Ci wyjść bokiem i także Twojemu partnerowi. Jeśli Cię kocha to na pewno Ci wybaczy ale wyobrażasz sobie co będzie przeżywał ? jak będzie cierpiał ? jaki będzie się czuł poniżony jako mężczyzna? nie będzie miał chwili spokoju żeby o tym nie myśleć. I co to da ?  będzie sobie i Tobie  życie zatruwał - i trudno mu się będzie dziwić - zawsze będzie to Twoja wina. Zniszczysz Wasz związek i jeszcze nie raz będziesz płakać.
Nie mów nic - i tak będzie prześladowało Cię  poczucie winy. Po co oboje macie się męczyć?
Zapewniam Cię, że mężczyzna w związku jeszcze nie raz da Ci popalić - wtedy spojrzysz na to trochę inaczej.
Masz trudny wybór - fakt.

26

Odp: zdradzilam
Eska_62 napisał/a:

Masz rację, posłuchaj doświadczonych kobiet.
Szczerość w związku, moralność, ideały - to piękne i chwalebne - i takie podejście powinien mieć każdy wchodząc w związek czy to małżeński czy partnerski - to uczciwe.
Z czasem jednak przekonasz się, że ta szczerość może Ci wyjść bokiem i także Twojemu partnerowi. Jeśli Cię kocha to na pewno Ci wybaczy ale wyobrażasz sobie co będzie przeżywał ? jak będzie cierpiał ? jaki będzie się czuł poniżony jako mężczyzna? nie będzie miał chwili spokoju żeby o tym nie myśleć. I co to da ?  będzie sobie i Tobie  życie zatruwał - i trudno mu się będzie dziwić - zawsze będzie to Twoja wina. Zniszczysz Wasz związek i jeszcze nie raz będziesz płakać.
Nie mów nic - i tak będzie prześladowało Cię  poczucie winy. Po co oboje macie się męczyć?
Zapewniam Cię, że mężczyzna w związku jeszcze nie raz da Ci popalić - wtedy spojrzysz na to trochę inaczej.
Masz trudny wybór - fakt.

Popieram w calosci:) Stalo sie i sie nie odstanie, Ty juz i tak cierpisz, bo masz wyrzuty sumienia, po co jeszcze jemu dokladac? Trudno: Twoja wina = Twoja kara - wlasnie ten zal, zrozumienie wlasnego bledu i swiadomosc wyrzadzonego zla bliskiej Ci osobie z jaka bedziesz musiala zyc to Twoj "krzyz", ale powiedzenie teraz o czyms takim to tylko niepotrzebny bol dla niego i spora szansa, ze z waszego slubu nici. A przeciez ten jeden skok w bok nie przekresla Waszych szans na wspaniale i dlugie malzenstwo. Kazdy z nas trzyma jakis szkielet w szafie..ja w zapewnienia wszystkich swietych tutaj nie wierze..czy zdrada czy cokolwiek innego, kazdy cos tam gdzies ukrywa.
Ukryj i Ty tylko juz nie rob drugi raz nigdy czegos tak glupiego. Powodzenia:)

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

27

Odp: zdradzilam

Mussuka ! Napisałaś wszystko o czym ja myślałam i chciałam jej przekazać. tak właśnie jest. Każdy ma jakiegoś trupa w szafie.  A milczenie o zdradzie to nie strach i brak uczciwości - to oszczędzenie osoby którą się kocha i związku, który może być wspaniały.  Jeśli jest uczciwa i to był tylko jednorazowy nic nie znaczący dla niej "incydent" powinna  sama "nieść krzyż". Wyspowaiadanie się teraz chłopakowi to pewnego rodzaju egoizm - żeby zrzucić balast z siebie i uzyskać odpuszczenie - dla spokoju duszy w imię uczciwości. A co z nim ? Mężczyzna wbrew pozorom jest bardzo wrażliwy i chyba gorzej przeżywa takie rzeczy. Jeśli to nie romans, nie stały kochanek to po prostu oszczędź go i zachowaj milczenie. I tak wyrzuty sumienia nigdy Cię nie opuszczą.

28

Odp: zdradzilam
Eska_62 napisał/a:

Wyspowaiadanie się teraz chłopakowi to pewnego rodzaju egoizm - żeby zrzucić balast z siebie i uzyskać odpuszczenie - dla spokoju duszy w imię uczciwości. A co z nim ? Mężczyzna wbrew pozorom jest bardzo wrażliwy i chyba gorzej przeżywa takie rzeczy. Jeśli to nie romans, nie stały kochanek to po prostu oszczędź go i zachowaj milczenie. I tak wyrzuty sumienia nigdy Cię nie opuszczą.

Hahaha,
no jaja jak berety big_smile

To teraz wygląda na to, że osoba, która zdradza i się do zdrady nie przyznaje jest swoistym bohaterem w swoim domu. Bo przecież ukrywa zdradę, żeby nie skrzywdzić swojego, bardzo wrażliwego partnera. Hahaha, dawno się tak nie uśmiałam big_smile

Nie ma to jak dorobić sobie ideologie to tak upadlającego czynu jakim jest zdrada. Czytam i w szoku jestem, że takie sytuacje mają miejsce, a ludzie czytając o nich usprawiedliwiają je i wymyślają takie bzdury. Masakra.

Start(28.06): 166cm || 77kg
I  Faza: 75kg      (-2,0 kg)
II Faza: 66,0kg    (-9,0 kg)

29

Odp: zdradzilam

To nie ideologia - to życie.  Wybór z dwojga złego lepszej alternatywy. W życiu jest wiele takich trudnych wyborów - i nie między dobrem a złem ale między złem i jeszcze gorszym. Fajnie by było gdyby wszystko było albo białe albo czarne - nie trzeba by było nad niczym się zastanawiać - dorabiać ideologii itd. Ale tak nie jest.
Chcesz wyjście honorowe ? proszę bardzo - powiedz facetowi, zatruj mu tym życie i odejdź a na końcu się powieś w imię uczciwości - bo zrobiłaś coś czego nie powinnaś i co jest ohydne.

30

Odp: zdradzilam
Eska_62 napisał/a:

To nie ideologia - to życie.  Wybór z dwojga złego lepszej alternatywy. W życiu jest wiele takich trudnych wyborów - i nie między dobrem a złem ale między złem i jeszcze gorszym. Fajnie by było gdyby wszystko było albo białe albo czarne - nie trzeba by było nad niczym się zastanawiać - dorabiać ideologii itd. Ale tak nie jest.

Nikt nie mówi, że życie jest łatwe. Ja na szczęście nie musiałam sie nigdy przyznawać do żadnej zdrady. I to jest prosta sprawa: nie zdradzam = nie mam się do czego przyznawać.

Niemniej jednak jeśli autorka zdradziła to powinna się przyznać. Bo przyznanie się = danie możliwości wyboru partnerowi. Będzie chciał to jej wybaczy. Nie to nie. Ale przynajmiej może sam podjąć decyzję. Jeśli zaś autorka się nie przyzna, to podejmie decyzję za partnera, bez jego wiedzy i zgody.

Piszesz, że faceci są wrażliwi, bla, bla bla. Każdy jest w takiej sytuacji wrażliwy. Jeśli kocha i zostaje zdradzony to każdego boli to tak samo. Ja też zostałam zdradzona i właśnie mój partner stwierdził sobie, że mi się nie przyzna. Dowiedziałam się od osób trzecich. O ile gdyby sam mi powiedział to mogłabym z nim jeszcze rozmawiać, o tyle jak dowiedziałam się od osób trzecich to nie było już w ogóle szans na jakiekolwiek porozumienie, czy możliwość nawiązania konwersacji. Bo to jest podwójne ku***two. Nie dość, że jesteś krzywdzona zdradą to jeszcze kłamstwem.

Eska_62 napisał/a:

Chcesz wyjście honorowe ? proszę bardzo - powiedz facetowi, zatruj mu tym życie i odejdź a na końcu się powieś w imię uczciwości - bo zrobiłaś coś czego nie powinnaś i co jest ohydne.

Hahaha,
jak możesz mówić o honorze, kiedy rozmowa toczy się na temat zdradzającego partnera? Sama zdrada to jest czyn dyshonorowy i nie ma czegoś takiego jak honorowe wyjście ze zdrady. To czy partner wie o zdradzie czy nie, nie zmienia faktu, że został już skrzywdzony, tyle, że żyje w nieswiadomości. Krzywda została wyrządzona. Teraz pozostaje tylko przyznanie się do niej i DANIE PARTNEROWI MOŻLIWOŚCI PODJĘCIA DECYZJI.

Start(28.06): 166cm || 77kg
I  Faza: 75kg      (-2,0 kg)
II Faza: 66,0kg    (-9,0 kg)

31

Odp: zdradzilam

Jeśli rozpatrujemy temat w kategoriach moralności i wyrządzonej krzywdy to masz rację - ale rozumiem że to święte oburzenie to dlatego, że byłaś zdradzona i skończyłaś związek.
Wczytaj się w to co pisze Zana, ona dobrze wie co zrobiła i nie trzeba jej kamieniować. Zrobiła głupotę i zdaje sobie z tego sprawę ale chce ratować swoją miłość, swój związek i mężczyznę, którego skrzywdziła.
Nic nie jest białe albo czarne.
Zana, jeśli Twój facet zdecydował się na ślub, to prawie na pewno Ci wybaczy - ale zrobisz piekło i sobie i jemu - nie licz na to , ze tak szybko zapomni.
Jeśli mu nie powiesz a kiedyś się wyda - może nie mieć litości -  tak jak  Tisha - i jeszcze gorszy ból. Decyzja należy do Ciebie. Jedno co Ci mogę powiedzieć, to, to że  z wiekiem człowiek staje się bardziej  wyrozumiały, rozumie się więcej rzeczy i jest się w stanie więcej wybaczyć.

A do Ciebie Tisha : nie dałaś mu żadnej szansy? nic ? zdradę jesteś w stanie wybaczyć a to że  dowiedziałaś się o tym od znajomych a nie od niego, jest gorszym poniżeniem ? nie jest istotne dlaczego to zrobił, czy jest mu paskudnie, źle czy żałuje i wali łbem w ścianę ? istotne jest że nie powiedział ? widać czegoś nie rozumiem.

32

Odp: zdradzilam

Chwileczkę, momencik. Zdrada to nie pierdnięcie. Nie ma opcji żeby nie było wiadomo "jak do tego doszło". Zawsze "jakoś dochodzi".

Jest to np.: chęć zemsty, odegrania się na byłym. Nieumiejętność poradzenia sobie z presją, problemami związanymi z "zapadnięciem klamki" jaką jest przysięga małżeństwa. Niedojrzałość - tak po prostu. I wiele, wiele innych.

Schemat jest najczęściej bardzo prosty: zgoda lub zaproszenie na kilka drinków w kameralnej atmosferze, ewidentne przyzwolenie na przekroczenie zwyczajowych granic między "dobrzy bezpłciowi znajomi" a "kobieta i mężczyzna, którzy nagle i entuzjastycznie odkrywają że białe jest białe a czarne - czarne."

Do czego dążę: to się nie zdarza niespodziewanie - jak kichnięcie albo pierd w towarzystwie.
To jest proces na który obydwie strony dają świadome pozwolenie. Seks nie rozpoczyna się w scenerii: obydwoje nadzy (rozebrali się sami), jedno w drzwiach, drugie na łóżku w pozycji adekwatnej, potknięcie, wsad. Znienacka kurna i bezwiednie. To są pocałunki, dotyk, zdzieranie wzajemne ubrań, ma swoją kolejność, ma apogeum, ma continuum czasowe. I w każdym momencie - można powiedzieć NIE! I w momencie kiedy rozmowa zmierza "w wiadomym" kierunku - aż do momentu "tuż przed penetracją". Taka prawda i nie ma co cudować z wielką newiadomą i mistycyzmem.

I teraz powstaje pytanie: dlaczego tego NIE - nie było? Dlaczego osoba, która jest w związku - sama inicjuje zbliżenie? Zaprasza do mieszkania na drinka? Nic złego. Ależ oczywiście. Więc czemu nie był to niezobowiązujący spacerek w niedzielę do kościółka we trójkę? Skoro bez "złych" zamiarów, to bez "złych" zamiarów. Gdzieś się ukluła ta myśl o przekroczeniu granicy, a osoba zdradzająca - dała świadome przyzwolenie na eskalację. Ot i cała etiologia.

Rozmawiałam dzisiaj z mężem na temat zdrady. Wyszło od tematu seks-turystyki, przyczyn, podzieliliśmy się opiniami na temat, etc. Obydwoje doszliśmy do wniosku, że osoba zakochana, bądź kochająca - nie zdradzi. Dlaczego? Ano dlatego, że na płeć przeciwną oprócz ukochanego/ukochanej - po prostu nie zwraca uwagi "w tym" sensie. Owszem zawiesi oko na fajnej dupie - czy to męskiej czy żeńskiej, ale nie produkuje w bańce obrazków o podłożu seksualnym ze swoją osobą w roli głównej. Nie zastanawia się "jakby to było". Po prostu. Potrafi się przywołać do porządku i jest to odruch bezwarunkowy. Nie wymagający napinania się.

Zdrada - która jest największym sukinsyństwem jakie można wyrządzić ukochanej osobie - dzięki jakiejś dziwacznej modzie - stała się tak bagatelizowana jak bezwiedne popuszczanie moczu w pewnym wieku. Jeśli związek ma problemy - zdrada. Jeśli związek ma swoje lata - zdrada. Jeśli kobieta jest w ciąży - zdrada. Jesli jesteśmy niedowartościowane - zdrada. Etc, etc.

A jak masz ideały i zasady - to albo życie albo starsze koleżanki Cię zweryfikują. Co Ty kurna gówniaro jedna wiesz? Gdzie Ty byłaś, co przeżyłaś? Przez życie to trzeba tak przejść żeby przede wszystkim TOBIE było wygodnie. Na resztę lej ciepłym moczem - bo wszyscy są tacy sami. A co jeśli nie są? To pierdzielą głupoty pod publiczkę.

I już jestem czyściutka jako ta łza dziewicza. Humorek poprawiony.

A!I nie należy mówić - żeby uwaga: NIE KRZYWDZIĆ. Ja pierdzielę. A co gdyby narzeczony Autorki okazał się jednorazowym gwałcicielem? Ze szczególnym okrucieństwem - a co - jak hardcore to po brazylijsku. Ona nie wie. Tylko jeden raz mu popuściło. Żyje biedusia w błogiej nieświadomości - nie wie że jej ukochany to bestia krzywdząca inne kobiety. A! Szczegół. Jedną kobietę. Raz jeden. Jej nie skrzywdził nigdy. Oczywiście - lepiej żeby nie wiedziała. On nie chce jej KRZYWDZIĆ.

Co jeśliby się okazało że ma dziecko z inną? Bzyknęli się tylko raz. Takie tam. No i on jej nie mówi - nie chce jej KRZYWDZIĆ.

Cuda wianki można wymyślać. A Ze sobie jeszcze nie przysięgali? No to faktycznie, co za problem powiedzieć co się zrobiło?

33

Odp: zdradzilam

Boże chroń mnie przed takimi kobietami !!

Jeśli będę musiał się odwrócić i to co czuje zniszczyć,nie móc o tym mówić,
jeśli będę musiał poczuć tak, musisz zrozumieć to będzie koniec nas, koniec, dziś tak to czuję......

34

Odp: zdradzilam
Eska_62 napisał/a:

A do Ciebie Tisha : nie dałaś mu żadnej szansy? nic ?

A na co miałam mu dać szansę? Na kolejną zdradę? Czy na bycie wiernym, co należało mi się od początku naszego związku i było dla mnie absolutną podstawą relacji damsko-męskiej?

Eska_62 napisał/a:

zdradę jesteś w stanie wybaczyć

Jestem w stanie wybaczyć zdradę? A skąd wiesz? Nigdy nie powiedziałam, że mogłabym wybaczyć zdradę. I nigdy zdrady nie wybaczyłam. Mówiąc, że nie miałam z nim o czym gadać miałam na myśli, że to był koniec mojej relacji z nim na bliższej mi płaszczyźnie. Być może jakby sam się przyznał to moglibyśmy jeszcze mieć koleżeńską relację. Niestety nawet od kolegów wymagam szczerości, a ex okłamał mnie, więc spadł do rangi znajomego, a znajomym mówię po prostu "cześć" na ulicy jak się przypadkiem spotkamy. W każdym razie i tak bym z nim się rozstała. Jednak, gdyby po ślubie wyszedł taki kwiatek, bo mój ex zataiłby fakt zdrady, a ja w czas bym się o tym od nikogo nie dowiedziała to znienawidziłabym go i nienawiść nie wynikałaby z samej zdrady, a z faktu, że mnie okłamał i podjął decyzję za mnie. A też sytuacja była podobna do sytuacji autorki - narzeczony, 3 lata związku i 2lata wspólnego mieszkania. Zapewniał, że chce spędzić ze mną całe życie, że jestem "tą jedyną", bla, bla. I co? Bzyknął panienke poznaną w grze internetowej, na pierwszym spotkaniu, w naszym własnym mieszkaniu, pod moją nieobecność. Okazał się kłamliwym śmieciem i stwierdziłam, że nie chcę spędzić z nim życia i założyć rodziny. Odeszłam i to była wspaniała decyzja. Trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów

Eska_62 napisał/a:

...a to że  dowiedziałaś się o tym od znajomych a nie od niego, jest gorszym poniżeniem ?

Hahaha, a myślisz, że nie jest poniżeniem dowiedzieć się od koleżanki - sąsiadki z bloku, że widziała jak mój "ukochany" przychodzi wieczorem do naszego mieszkania z panienką i wychodzi z nią bladym świtem? Myślisz, że to nie jest poniżenie usłyszeć coś takiego od trzeciej osoby i widzieć jej pełen litości i współczucia wzrok? Jeśli Tobie nie robi to różnicy czy dowiesz się w taki sposób jak ja, czy w poważnej rozmowie z facetem w domowym zaciszu to Twoja sprawa. Dla mnie różnica jest zasadnicza.

Eska_62 napisał/a:

nie jest istotne dlaczego to zrobił, czy jest mu paskudnie, źle czy żałuje i wali łbem w ścianę ?

A co mnie to za przeproszeniem k***a obchodzi czy mu smutno? Ktoś mu kazał mnie zdradzać? Ja go nogą do tej panienki nie dopychałam. To była jego świadoma decyzja. Chciał zdradzić to niech ponosi konsekwencje. I nikt mi nie powie, że "tak jakoś wyszło". Zaprosił świeżo poznaną panienkę do domu i ją bzyknął, więc chciał tego. Kriss tu dobrze napisała, zdrada to nie przypadek jak pierdnięcie w towarzystwie. Był świadomy swoich czynów. Jakby chciał tylko poznać koleżankę z internetu to po jednym, dwóch piwkach i pogadance, pożegnałaby się i wrócił do domu sam, a nie sprowadzałby jej na noc, wiedząc, że akurat nie ma mnie w domu. Tak samo autorka. Jakby tylko chciała pogadać z ex to poszłaby z nim do kawiarni/pubu, pogadalaby z nim i wróciła do domu. Fakt, że zaprosiła ex'a do mieszkania na drinka to był jej wybór. I "tłumaczenie się" pt. "nie wiem jak to sie stało" jest na poziomie 10-latka.

Eska_62 napisał/a:

widać czegoś nie rozumiem.

...nie rozumiesz to się nie wypowiadaj.

Start(28.06): 166cm || 77kg
I  Faza: 75kg      (-2,0 kg)
II Faza: 66,0kg    (-9,0 kg)

35

Odp: zdradzilam

Dziewczyny, szkoda czasu na kłótnie. Moim zdaniem, Tisha podjęła dobrą decyzję i miała do niej słuszne prawo - zdrada to straszna krzywda wyrządzona drugiej osobie, nie ma nigdzie obowiązku jej wybaczać. Ktoś chce wybaczać - wybacza, ktoś nie chce, to nie wybacza. Ja Ją rozumiem.

Zaza nieznana, uważam, że pewnie to co czułaś do byłego wcale jeszcze nie wygasło. Uważam, że pewnie związałaś się z obecnym narzeczonym, tylko dlatego, żeby zapomnieć o nim.
Według mnie , powinnaś powiedzieć o zdradzie , bo druga strona ma prawo wiedzieć ( ja np bym wolała). Dużo lepiej, gdyby dowiedział się od Ciebie niż kiedyś od kogoś , bo sorry gregory, ale nie wierzę, że się nigdy nie wyda. Takie sprawy lubią wychodzić na jaw, a poza tym uważam, że związek budowany na kłamstwie to farsa, ale oczywiście rób co chcesz.
I przemyśl, czy NA PEWNO kochasz narzeczonego czy właśnie nie jest to może strach przed samotnością czy chęć zapomnienia o byłym, bo mi się wydaję , że chyba tak...

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

36

Odp: zdradzilam
Kriss napisał/a:

Chwileczkę, momencik. Zdrada to nie pierdnięcie. Nie ma opcji żeby nie było wiadomo "jak do tego doszło". Zawsze "jakoś dochodzi".

Jest to np.: chęć zemsty, odegrania się na byłym. Nieumiejętność poradzenia sobie z presją, problemami związanymi z "zapadnięciem klamki" jaką jest przysięga małżeństwa. Niedojrzałość - tak po prostu. I wiele, wiele innych.

Schemat jest najczęściej bardzo prosty: zgoda lub zaproszenie na kilka drinków w kameralnej atmosferze, ewidentne przyzwolenie na przekroczenie zwyczajowych granic między "dobrzy bezpłciowi znajomi" a "kobieta i mężczyzna, którzy nagle i entuzjastycznie odkrywają że białe jest białe a czarne - czarne."

Do czego dążę: to się nie zdarza niespodziewanie - jak kichnięcie albo pierd w towarzystwie.
To jest proces na który obydwie strony dają świadome pozwolenie. Seks nie rozpoczyna się w scenerii: obydwoje nadzy (rozebrali się sami), jedno w drzwiach, drugie na łóżku w pozycji adekwatnej, potknięcie, wsad. Znienacka kurna i bezwiednie. To są pocałunki, dotyk, zdzieranie wzajemne ubrań, ma swoją kolejność, ma apogeum, ma continuum czasowe. I w każdym momencie - można powiedzieć NIE! I w momencie kiedy rozmowa zmierza "w wiadomym" kierunku - aż do momentu "tuż przed penetracją". Taka prawda i nie ma co cudować z wielką newiadomą i mistycyzmem.

I teraz powstaje pytanie: dlaczego tego NIE - nie było? Dlaczego osoba, która jest w związku - sama inicjuje zbliżenie? Zaprasza do mieszkania na drinka? Nic złego. Ależ oczywiście. Więc czemu nie był to niezobowiązujący spacerek w niedzielę do kościółka we trójkę? Skoro bez "złych" zamiarów, to bez "złych" zamiarów. Gdzieś się ukluła ta myśl o przekroczeniu granicy, a osoba zdradzająca - dała świadome przyzwolenie na eskalację. Ot i cała etiologia.

Rozmawiałam dzisiaj z mężem na temat zdrady. Wyszło od tematu seks-turystyki, przyczyn, podzieliliśmy się opiniami na temat, etc. Obydwoje doszliśmy do wniosku, że osoba zakochana, bądź kochająca - nie zdradzi. Dlaczego? Ano dlatego, że na płeć przeciwną oprócz ukochanego/ukochanej - po prostu nie zwraca uwagi "w tym" sensie. Owszem zawiesi oko na fajnej dupie - czy to męskiej czy żeńskiej, ale nie produkuje w bańce obrazków o podłożu seksualnym ze swoją osobą w roli głównej. Nie zastanawia się "jakby to było". Po prostu. Potrafi się przywołać do porządku i jest to odruch bezwarunkowy. Nie wymagający napinania się.

Zdrada - która jest największym sukinsyństwem jakie można wyrządzić ukochanej osobie - dzięki jakiejś dziwacznej modzie - stała się tak bagatelizowana jak bezwiedne popuszczanie moczu w pewnym wieku. Jeśli związek ma problemy - zdrada. Jeśli związek ma swoje lata - zdrada. Jeśli kobieta jest w ciąży - zdrada. Jesli jesteśmy niedowartościowane - zdrada. Etc, etc.

A jak masz ideały i zasady - to albo życie albo starsze koleżanki Cię zweryfikują. Co Ty kurna gówniaro jedna wiesz? Gdzie Ty byłaś, co przeżyłaś? Przez życie to trzeba tak przejść żeby przede wszystkim TOBIE było wygodnie. Na resztę lej ciepłym moczem - bo wszyscy są tacy sami. A co jeśli nie są? To pierdzielą głupoty pod publiczkę.

I już jestem czyściutka jako ta łza dziewicza. Humorek poprawiony.

A!I nie należy mówić - żeby uwaga: NIE KRZYWDZIĆ. Ja pierdzielę. A co gdyby narzeczony Autorki okazał się jednorazowym gwałcicielem? Ze szczególnym okrucieństwem - a co - jak hardcore to po brazylijsku. Ona nie wie. Tylko jeden raz mu popuściło. Żyje biedusia w błogiej nieświadomości - nie wie że jej ukochany to bestia krzywdząca inne kobiety. A! Szczegół. Jedną kobietę. Raz jeden. Jej nie skrzywdził nigdy. Oczywiście - lepiej żeby nie wiedziała. On nie chce jej KRZYWDZIĆ.

Co jeśliby się okazało że ma dziecko z inną? Bzyknęli się tylko raz. Takie tam. No i on jej nie mówi - nie chce jej KRZYWDZIĆ.

Cuda wianki można wymyślać. A Ze sobie jeszcze nie przysięgali? No to faktycznie, co za problem powiedzieć co się zrobiło?

W pełni popieram te słowa. Jeśli chcesz by Twój partner pojął Cię za żonę, musi o Tobie wiedzieć to, co zrobiłaś. Jak się dowie, ma dwa wyjścia. Może wybaczy, może nie. Ale to jest uczciwe postawienie sprawy. Jesteś mu to winna. Zatajenie prawdy w tak ważnej sferze życia może nieść za sobą pokusę jej ponownego zatajania w innych dziedzinach. Po drugie uważam, że w związku czegoś Ci brakuje, skoro wróciłaś na tą jedną noc do byłego. W niedalekiej przyszłości może się okazać, że to właśnie Ty będziesz czuła się nieszczęśliwa w obecnym związku.

37

Odp: zdradzilam

Tisha !
Nie  z Tobą chciałam rozmawiać....no ale jeśli już .....
Tryskasz jadem !!!
Nie wiem czy wiesz , ale :
jesteś wredna=jesteś nieszczęśliwa=nikt Cię nie będzie chciał=nikt Cię nie lubi.

A co do sexu ! czasami jest jak najbardziej jak pierdnięcie -czasem jest tak, że  nawet nie wiesz i nie możesz sobie przypomnieć w którym momencie i w jaki sposób  pozbyłaś się ubrania - jeśli tego nie przeżyłaś to współczuje....ale mimo wszystko życzę Ci tego, żeby Ci się to przytrafiło - doznanie nie do podrobienia.
pozdrawiam

Odp: zdradzilam
dobryduszek napisał/a:

Boże chroń mnie przed takimi kobietami !!

Niestety takich kobiet jest coraz więcej. Co gorsze lubią pakować się w cudze małżeństwa. Są ludzie, którzy lubią komplikować sobie życie. TAKIE SĄ REALIA TEGO NOWOCZESNEGO ŚWIATA. Niedawno usłyszałam od kogoś bliskiego, że zdrada w tych czasach to nic nadzwyczajnego tylko życie.

39

Odp: zdradzilam
Eska_62 napisał/a:

Tisha !
Nie  z Tobą chciałam rozmawiać....no ale jeśli już .....
Tryskasz jadem !!!
Nie wiem czy wiesz , ale :
jesteś wredna=jesteś nieszczęśliwa=nikt Cię nie będzie chciał=nikt Cię nie lubi.

A co do sexu ! czasami jest jak najbardziej jak pierdnięcie -czasem jest tak, że  nawet nie wiesz i nie możesz sobie przypomnieć w którym momencie i w jaki sposób  pozbyłaś się ubrania - jeśli tego nie przeżyłaś to współczuje....ale mimo wszystko życzę Ci tego, żeby Ci się to przytrafiło - doznanie nie do podrobienia.
pozdrawiam

Pierwsza część wypowiedzi - pozbawiona totalnie merytoryki. Tego typu ocena respondenta nie przystoi ani na TYM forum ani kobiecie...w sile wieku.

Nie znam seksu jak pierdnięcie - ale wierzę, że doznanie może być "nie do podrobienia". W życiu nie chciałabym żeby przytrafiło mi się tego typu pierdnięcie - musiałabym je nazywać "pomrocznością jasną". Ja wiem w jaki sposób pozbywam się ubrania i w jakim to następuje momencie tudzież okolicznościach - bo - i tu mogę niektórych zaskoczyć - jestem egzemplarzem u którego krocze łączy się synaptycznie z mózgiem. To jest dopiero jazda!

Jednakowoż zdaję sobie sprawę z psikusów ewolucji i tak jak niektórzy rodzą sie bez kciuków, tak niektórzy mogą nie mieć takiego połączenia.

40

Odp: zdradzilam
Eska_62 napisał/a:

Tisha !
Nie  z Tobą chciałam rozmawiać....no ale jeśli już .....
Tryskasz jadem !!!
Nie wiem czy wiesz , ale :
jesteś wredna=jesteś nieszczęśliwa=nikt Cię nie będzie chciał=nikt Cię nie lubi.

A co do sexu ! czasami jest jak najbardziej jak pierdnięcie -czasem jest tak, że  nawet nie wiesz i nie możesz sobie przypomnieć w którym momencie i w jaki sposób  pozbyłaś się ubrania - jeśli tego nie przeżyłaś to współczuje....ale mimo wszystko życzę Ci tego, żeby Ci się to przytrafiło - doznanie nie do podrobienia.
pozdrawiam

Brawo kobieto!
widac ze cos o zyciu wiesz.
dla cioteczek dobrych rad --> czytajac Wasze odpowiedzi utwierdzam sie tylko w przekonaniu ze moja decyzja jest najlepsza.
niestety takie argumenty do mnie nie przemawiaja , ja zdrady wybaczylam , ale czy on wybaczy? jestem pewna ze nie sprawdze , nie chce wiedziec, moze i jestem egoistka ale to jest moje zycie - mam prawo kierowac nim jak chce. jesli uwazacie mojego narzeczonego za ofiare ... no coz cel uswieca srodki, zycie nie jst kolorowe.
w dalszym ciagu nie rozumiem dlaczego piszecie "musisz mu powiedziec" , przeciez pisze juz 3 raz ze mu nie powiem ???
zreszta robcie jak chcecie ... ale to nie ja zyje zyciem innych, ja zyje naprawde.

Pozdrawiam

41

Odp: zdradzilam

Po tym :

Zana nieznana napisał/a:

ale czy on wybaczy? jestem pewna ze nie sprawdze , nie chce wiedziec, moze i jestem egoistka ale to jest moje zycie - mam prawo kierowac nim jak chce. jesli uwazacie mojego narzeczonego za ofiare ... no coz cel uswieca srodki, zycie nie jst kolorowe.

nie dziwię sę już zupełnie, że Twój pierwszy post zaczyna się:

Zana nieznana napisał/a:

witam
piszę tutaj ponieważ chyba w zyciu nie odnalazłam prawdziwej przyjazni.

Polecam odrobinę refleksji na ten temat. Ale tak nie za dużo, na początek.

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

42 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-19 21:09:07)

Odp: zdradzilam
Kriss napisał/a:
Eska_62 napisał/a:

Tisha !
Nie  z Tobą chciałam rozmawiać....no ale jeśli już .....
Tryskasz jadem !!!
Nie wiem czy wiesz , ale :
jesteś wredna=jesteś nieszczęśliwa=nikt Cię nie będzie chciał=nikt Cię nie lubi.

A co do sexu ! czasami jest jak najbardziej jak pierdnięcie -czasem jest tak, że  nawet nie wiesz i nie możesz sobie przypomnieć w którym momencie i w jaki sposób  pozbyłaś się ubrania - jeśli tego nie przeżyłaś to współczuje....ale mimo wszystko życzę Ci tego, żeby Ci się to przytrafiło - doznanie nie do podrobienia.
pozdrawiam

Pierwsza część wypowiedzi - pozbawiona totalnie merytoryki. Tego typu ocena respondenta nie przystoi ani na TYM forum ani kobiecie...w sile wieku.

Nie znam seksu jak pierdnięcie - ale wierzę, że doznanie może być "nie do podrobienia". W życiu nie chciałabym żeby przytrafiło mi się tego typu pierdnięcie - musiałabym je nazywać "pomrocznością jasną". Ja wiem w jaki sposób pozbywam się ubrania i w jakim to następuje momencie tudzież okolicznościach - bo - i tu mogę niektórych zaskoczyć - jestem egzemplarzem u którego krocze łączy się synaptycznie z mózgiem. To jest dopiero jazda!

Jednakowoż zdaję sobie sprawę z psikusów ewolucji i tak jak niektórzy rodzą sie bez kciuków, tak niektórzy mogą nie mieć takiego połączenia.

Całkowicie się zgadzam.
Jasne, seks , szaleństwo, ale są granice.
Takim usprawiedliwieniem każdego dnia można mieć innego faceta...

Zaza, Twoje życie , Twoja moralność. My doradzamy . Jeżeli potrafisz żyć z kłamstwem, to ok. Niemniej nadal mi szkoda Twojego narzeczonego, bo Ty postępujesz bardzo nierefleksyjnie i niedojrzale. Tak, Twój narzeczony jest ofiarą i uwierz wieść o tym, że uprawiałaś seks z byłym może bardzo łatwo się roznieść. I wtedy dopiero po ślubie, to będzie miał żal.. ale to tylko moje zdanie.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

43

Odp: zdradzilam
niekochana72 napisał/a:

Po tym :

Zana nieznana napisał/a:

ale czy on wybaczy? jestem pewna ze nie sprawdze , nie chce wiedziec, moze i jestem egoistka ale to jest moje zycie - mam prawo kierowac nim jak chce. jesli uwazacie mojego narzeczonego za ofiare ... no coz cel uswieca srodki, zycie nie jst kolorowe.

nie dziwię sę już zupełnie, że Twój pierwszy post zaczyna się:

Zana nieznana napisał/a:

witam
piszę tutaj ponieważ chyba w zyciu nie odnalazłam prawdziwej przyjazni.

Polecam odrobinę refleksji na ten temat. Ale tak nie za dużo, na początek.

ooo chyba znamy rozne definicje "przyjazni".
nie znasz mnie, skoro sadzisz ze postepujac tak z mezczyzna jestem zlym czlowiekiem.
wiesz to tylko forum , tak jak ja dla Ciebie nie posiadam kregoslupa moralnego tak Twoje propozycje sa dla mnie malo atrakcyjne.
widac kiepsko sie zaprezentowalam , nie to bylo dla mnie istotne i nie mam zamiaru z kolezankami bez skazu wchodzic w dyskusje ,
napisalam jasno czego oczekuje od czytelniczek.

Odp: zdradzilam
truskaweczka19 napisał/a:

Według mnie , powinnaś powiedzieć o zdradzie , bo druga strona ma prawo wiedzieć ( ja np bym wolała). Dużo lepiej, gdyby dowiedział się od Ciebie niż kiedyś od kogoś , bo sorry gregory, ale nie wierzę, że się nigdy nie wyda. Takie sprawy lubią wychodzić na jaw, a poza tym uważam, że związek budowany na kłamstwie to farsa, ale oczywiście rób co chcesz.

Przepraszam, ja tu tylko na moment...
Czy truskaweczka19 ma naprawdę 19 lat? BRAWO, BRAWO, BRAWO, chylę czoła. Przywracasz mi wiarę w kobiety smile
Dokładnie tak to działa jak napisałaś. Jestem troszkę starszy, bardziej doświadczony w tych sprawach i uwierzcie mi... takie sprawy zawsze wychodzą. Tak jak nie ma "zbrodni doskonałej" tak nie ma "zdrady doskonałej". Wiedzą o tym już 2 osoby, zawsze któraś może powiedzieć koledze, potem kolejny i tak dowiaduje się ten zainteresowany.
Już lepiej od razu powiedzieć prawdę, przynajmniej jest szansa na odbudowanie małżeństwa i pozostają fundamenty, czyli zaufanie. Bez tego tylko stracicie czas, a kiedyś będzie za późno.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.

Nie ma mężczyzn? A dlaczego tu nie ma okien? A dlaczego tu nie ma klamek?
Wiem! Wiem! Sfiksowałyście boście chłopa dawno nie miały! Chłopa wam trzeba! Sam siądę!

45

Odp: zdradzilam
SamiecTwójWróg napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Według mnie , powinnaś powiedzieć o zdradzie , bo druga strona ma prawo wiedzieć ( ja np bym wolała). Dużo lepiej, gdyby dowiedział się od Ciebie niż kiedyś od kogoś , bo sorry gregory, ale nie wierzę, że się nigdy nie wyda. Takie sprawy lubią wychodzić na jaw, a poza tym uważam, że związek budowany na kłamstwie to farsa, ale oczywiście rób co chcesz.

Przepraszam, ja tu tylko na moment...
Czy truskaweczka19 ma naprawdę 19 lat? BRAWO, BRAWO, BRAWO, chylę czoła. Przywracasz mi wiarę w kobiety smile
Dokładnie tak to działa jak napisałaś. Jestem troszkę starszy, bardziej doświadczony w tych sprawach i uwierzcie mi... takie sprawy zawsze wychodzą. Tak jak nie ma "zbrodni doskonałej" tak nie ma "zdrady doskonałej". Wiedzą o tym już 2 osoby, zawsze któraś może powiedzieć koledze, potem kolejny i tak dowiaduje się ten zainteresowany.
Już lepiej od razu powiedzieć prawdę, przynajmniej jest szansa na odbudowanie małżeństwa i pozostają fundamenty, czyli zaufanie. Bez tego tylko stracicie czas, a kiedyś będzie za późno.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.

Ach, dziękuję smile. No takie jest moje zdanie. No prawie 20 lat mam, a jednak formalnie nadal 19.
Może i jestem młoda, ale no jakby nie patrzeć, to takie sprawy wychodzą na jaw, a TYM BARDZIEJ , gdy sprawa dotyczy byłego chłopaka.
Niemniej, jak można bez wyrzutów sumienia wziąć ślub wiedząc, że się zdradziło ? No i potem przez całe życie okłamywać tę osobę ? Patrzeć w oczy i mówić " Nigdy bym Cię nie zdradziła"? No i czy to nie jest ciężko milczeć, gdy np On  uważa Cię za siódmy cud świata, a Ty wiesz, że prawda jest zupełnie inna...

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

46

Odp: zdradzilam
Eska_62 napisał/a:

Tisha !
Nie  z Tobą chciałam rozmawiać....no ale jeśli już .....
Tryskasz jadem !!!
Nie wiem czy wiesz , ale :
jesteś wredna=jesteś nieszczęśliwa=nikt Cię nie będzie chciał=nikt Cię nie lubi.

Widzę, że argumenty sie skończyły, niemniej jednak dziękuję za bardzo wnikliwą psychoanalizę big_smile

Eska_62 napisał/a:

A co do sexu ! czasami jest jak najbardziej jak pierdnięcie -czasem jest tak, że  nawet nie wiesz i nie możesz sobie przypomnieć w którym momencie i w jaki sposób  pozbyłaś się ubrania - jeśli tego nie przeżyłaś to współczuje....ale mimo wszystko życzę Ci tego, żeby Ci się to przytrafiło - doznanie nie do podrobienia.
pozdrawiam

To ja faktycznie dziwna jestem bo potrafię sobie przypomnieć kiedy zrzucam ciuchy i przed kim. Za życzenia podziękuję, ale wolę pozostac przy aktualnej świadomości seksualnej i mieć nieco "gorsze" doznania, ale być wierną smile

Pozdrawiam.

Start(28.06): 166cm || 77kg
I  Faza: 75kg      (-2,0 kg)
II Faza: 66,0kg    (-9,0 kg)

47

Odp: zdradzilam

Uważam, że nie powinnaś się przyznawać, jeśli wiesz, że to był tylko głupi błąd, którego żałujesz...
A tak naprawdę chesz być z tym z kim jesteś.
Rozumiem Twoją sytuacje...

"Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą same."

48

Odp: zdradzilam

Co tu dużo pisać. Autorka zdradziła, nie powie nic swemu narzeczonemu. Ok. To jej życie, a nie jej narzeczonego (on tu gra rolę podrzędną, przecież nic nie wie i nie musi wiedzieć). Jak się wszystko wyda kiedyś (a może i nie) , to się zacznie jazda. "Jak mogłaś?" - i tego typu sprawy. Życzę powodzenia.

49

Odp: zdradzilam
Zana nieznana napisał/a:

....
pokochalam znow ,zareczylismy sie
i w tym momencie zaczynaja sie schody.
przespalam sie z moim bylym.
.
Pozdrawiam

Zdecydowanie potępiam, nie tylko postępowanie autorki, ale także autorkę. Należy Ci się wiele słów, których przytaczanie tu jest sprzeczne z regulaminem.
Później czytamy w innych wątkach, jacy to mężczyźni są źli ....
Nie nadajesz się na to forum bo nie masz problemu, tylko sama go sobie ufundowałaś.
Mam nadzieję, że mężczyzna, którego kochasz przejrzy na oczy i pokaże Ci drzwi.
Nie uważam, że powinienem coś jeszcze powiedzieć. Nie w tym wątku ....

**********
Skype: Lord_of_silver
**********
Ty jesteś dla mnie jak ósmy cud świata, masz na imię Krystian - ja Mietek - twój tata.

50

Odp: zdradzilam

Czy Ty naprawdę kochasz swojego narzeczonego?
Coś mi się wydaje, że niekoniecznie naprawdę. Bo sprawy z byłym nie zakończyłaś, skoro poszłas z nim do łóżka i mało tego, sama to zainicjowałaś. Zaprosiłas do domu faceta, z którym kiedyś byłaś. Po co???? Żeby sobie coś udowodnić? Żeby pokazać jaka to fajna jesteś i nie pamiętasz już jego numerów? Czy żeby przeżyć jeszcze raz namiętność jaką do niego czujesz?
To w takim razie co czujesz do mężczyzny z którym chcesz wziąć ślub?

Może się pogubiłaś w swoich uczuciach? A moze powodem, dla którego jesteś z narzeczonym nie jest miłość tylko coś innego?

51 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-08-25 12:49:33)

Odp: zdradzilam

1.Z jednej strony: brzydze sie zdrada. To podle. I nigdy nie zdradzilam. Wszyscy spotykamy kogos , kto nas podnieca ,i tak cale zycie , czlowiek z natury NIE JEST monogamista. Ale panujemy nad tym.

2.Z drugiej strony: jedna dysfunkcja nie skresla czlowieka. Kazdy ma jakiegos "trupa w szafie"
3.Nie jestem Twoim sedzia
4.uczciwosc , zwykla uczciwosc wymaga, ze osoby wchodzace ze soba w zwiazek powinny go zaczynac od "powiedzenia " sobie waznych rzeczy o sobie. Zeby ta druga strona miala mozliwosc zadecydowania. I myslalam , ze to oczywiste.

jestem w ciaglym stawaniu sie

52

Odp: zdradzilam

Autorka najwyraźniej pojmuje seks bardzo schematycznie. Trafi się, to będzie fajnie smile
Incydent przespania się z kimś nie zobowiązuje takich ludzi, by wyznali przed partnerem "rzeczy ważne o sobie",
bo przypadkowy seks nie jest - ich zdaniem - rzeczą ważną.

Żałosne, obrzydliwe i nienormalne. Przypomnę tylko, że ludzie mają coś takiego jak rozum.
To nas różni od zwierząt, które podczas aktów, kierują się instynktem i popędem.

**********
Skype: Lord_of_silver
**********
Ty jesteś dla mnie jak ósmy cud świata, masz na imię Krystian - ja Mietek - twój tata.

53

Odp: zdradzilam
The_devil napisał/a:

Autorka najwyraźniej pojmuje seks bardzo schematycznie. Trafi się, to będzie fajnie smile
Incydent przespania się z kimś nie zobowiązuje takich ludzi, by wyznali przed partnerem "rzeczy ważne o sobie",
bo przypadkowy seks nie jest - ich zdaniem - rzeczą ważną.

Żałosne, obrzydliwe i nienormalne. Przypomnę tylko, że ludzie mają coś takiego jak rozum.
To nas różni od zwierząt, które podczas aktów, kierują się instynktem i popędem.

diabelku, kazdy jest inny
;-)
i innego "trupa" ma

jestem w ciaglym stawaniu sie

54

Odp: zdradzilam

ale wy brutalni jestescie:) ja tez zdradzilam i nie pochwalam zdrady, jednak nie wierze- powtarzam nie wierze ze wy wszyscy tacy bez skazy jestescie. autorko- gdybys mocno kochala to nie zdradzilabys- zastanow sie czy wogole kochasz narzeczonego. ja nie kocham mojego meza i wiem ze gdybym kochala to nie zdradzilabym. wiem, ze to nie jest usprawiedliwienie, bo zdrada to tak jak ktos napisal- najwieksze sukinsynstwo. ale trudno stalo sie. jesli ktos pisze zaklada tutaj watek- to jest juz po fakcie, wiec czy ta jazda po kims cos da? ok po mnie Dunkis jechal i troche na oczy przejrzalam dzieki Niemu, no ale naprawde wiekszosc z Was tak pisze, jakbyscie byli bez skazy. Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem..- no wiec? rzucajcie:)

Ps. Dunkis tak wiem zaraz pewnie pojedziesz po mnie tutaj smile

55 Ostatnio edytowany przez daria1968 (2011-08-25 14:00:53)

Odp: zdradzilam

Na miejscu autorki zastanowiłabym się nad jej obecnym związkiem, czego brakuje,dlaczego doszło do tego że zdradziła.Czy problem jest w niej?
A może po prostu powinna nie pić alkoholu w towarzystwie swoich byłych.

Ale ty kobieto wcale tego nie żałujesz -jak piszesz:

"to bylo chyba zzadzenie losu bo wpadlismy na siebie przypadkiem" 

Więc co nie wyszło? Po seksie z tobą przypomniał sobie że woli jednak przeskakiwać z kwiatka na kwiatek i po prostu Ci podziękował?
Na początku to było zządzenie losu a teraz czym jest?

Posty [ 1 do 55 z 101 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018